




Jessica Hart


Serce wie najlepiej


Married for a Month



ROZDZIA&#321; PIERWSZY

Rozleg&#322; si&#281; dzwonek przy drzwiach frontowych, wi&#281;c Emma Brooke posz&#322;a otworzy&#263;. Jej brat Michael, zm&#281;czony po kilkunastogodzinnej podr&#243;&#380;y samolotem, stan&#261;&#322; przy oknie i masuj&#261;c zesztywnia&#322;y kark, zastanawia&#322; si&#281;, czy ma si&#322;&#281;, by jeszcze tego samego dnia wynaj&#261;&#263; samoch&#243;d i jecha&#263; dalej. Intuicja nie ostrzeg&#322;a go, &#380;e za chwil&#281; zapadnie wyrok losu i zmieni si&#281; &#380;ycie, kt&#243;re tak mozolnie uk&#322;ada&#322; sobie przez pi&#281;&#263; lat.

Wesz&#322;a Emma i od progu zapyta&#322;a:

Pami&#281;tasz Rosalind Leigh, prawda?

Opu&#347;ci&#322; r&#281;k&#281; i powoli odwr&#243;ci&#322; g&#322;ow&#281;, &#322;udz&#261;c si&#281;, &#380;e b&#322;&#281;dnie us&#322;ysza&#322; imi&#281; lub nazwisko. Nie, nie przes&#322;ysza&#322; si&#281;. Do pokoju wesz&#322;a pi&#281;kna kobieta o zielonych oczach i uwodzicielskim u&#347;miechu. Przez pi&#281;&#263; lat cz&#281;sto mu si&#281; &#347;ni&#322;a i mimo stara&#324; nie zdo&#322;a&#322; wymaza&#263; jej z pami&#281;ci.

Dzie&#324; dobry, Michaelu.

Sta&#322;a w pozie nasuwaj&#261;cej przypuszczenie, &#380;e jest niezachwianie pewna swej urody i tego, &#380;e zawsze otrzymuje wszystko, na co ma ochot&#281;. Wygl&#261;da&#322;a tak, jakby spodziewa&#322;a si&#281;, &#380;e ka&#380;dy m&#281;&#380;czyzna z zachwytu padnie przed ni&#261; na kolana.

Zaciskaj&#261;c pi&#281;&#347;ci, Michael pomy&#347;la&#322;, &#380;e tym razem nie ulegnie jej urokowi. Ju&#380; raz przed ni&#261; kl&#281;cza&#322;, a wspomnienie owej sceny by&#322;o tak upokarzaj&#261;ce, &#380;e postanowi&#322; nie nara&#380;a&#263; si&#281; nigdy wi&#281;cej na r&#243;wnie gorzkie do&#347;wiadczenie.

Dzie&#324; dobry  rzek&#322; g&#322;osem bez wyrazu.

Zrobi&#322;o mu si&#281; niedobrze, jak gdyby z rozp&#281;du wpad&#322; na przeszkod&#281;. Spojrza&#322; na siostr&#281; z wyrzutem, lecz Emma u&#347;miecha&#322;a si&#281; serdecznie i patrzy&#322;a na niego zdziwiona, jakby spodziewaj&#261;c si&#281; &#380;ywszej reakcji na niespodziank&#281;, kt&#243;r&#261; mu zgotowa&#322;a.

Dawno si&#281; nie widzieli&#347;cie, wi&#281;c porozmawiajcie o tym, co si&#281; w ci&#261;gu tych lat wydarzy&#322;o, a ja p&#243;jd&#281; zaparzy&#263; kaw&#281;.

Rosalind wpatrywa&#322;a si&#281; w Michaela z napi&#281;ciem. By&#322;a bardzo zdenerwowana, wi&#281;c ul&#380;y&#322;o jej, gdy zobaczy&#322;a, &#380;e i on jest spi&#281;ty. Jego szare, lekko zmru&#380;one oczy spogl&#261;da&#322;y podejrzliwie, a usta by&#322;y gniewnie zaci&#347;ni&#281;te. Poza tym nic si&#281; nie zmieni&#322;: ta sama spokojna, inteligentna twarz i przenikliwe oczy, ta sama wysportowana sylwetka. Nadal emanowa&#322; z niego spok&#243;j i pewno&#347;&#263; siebie; cechy, kt&#243;re dawniej bardzo j&#261; intrygowa&#322;y i onie&#347;miela&#322;y.

Wiesz, Emmo  zwr&#243;ci&#322;a si&#281; do przyjaci&#243;&#322;ki  to jednak by&#322; marny pomys&#322;.

Mnie m&#243;j brat jeszcze nigdy nie zawi&#243;d&#322;. Postaraj si&#281; wyja&#347;ni&#263; mu wszystko spokojnie i dok&#322;adnie. O Jamiego si&#281; nie martw, bo ze mn&#261; b&#281;dzie bezpieczny.  Emma u&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; uspokajaj&#261;co i wysz&#322;a.

Rosalind i Michael d&#322;ugo patrzyli na siebie nieufnie i obojgu zdawa&#322;o si&#281; nieprawdopodobne, &#380;e kiedy&#347; byli sobie bliscy i &#322;&#261;czy&#322;o ich prawdziwe uczucie. Rosalind poczu&#322;a, &#380;e od Michaela powia&#322;o ch&#322;odem, nawet wrogo&#347;ci&#261;. Dawniej by&#322;a pewna, &#380;e ma nieodparty wdzi&#281;k i potrafi oczarowa&#263; wszystkich m&#281;&#380;czyzn, nawet wbrew ich woli. Wtedy wystarcza&#322; u&#347;miech, spojrzenie, dotyk d&#322;oni i mog&#322;a owin&#261;&#263; Michaela wok&#243;&#322; palca. Teraz, patrz&#261;c na jego nieodgadniona twarz, zw&#261;tpi&#322;a, czy cokolwiek osi&#261;gnie, poniewa&#380; jego postawa &#347;wiadczy&#322;a o tym, &#380;e jest czujny, nawet podejrzliwy. Nie mia&#322;a jednak wyj&#347;cia i musia&#322;a spr&#243;bowa&#263; go nam&#243;wi&#263;, aby jej pom&#243;g&#322;.

Jak ci si&#281; wiedzie?  spyta&#322;a uprzejmie.

Dzi&#281;kuj&#281;, dobrze.

Uda&#322;a, &#380;e nie dostrzeg&#322;a sarkastycznej nuty w jego g&#322;osie. Mia&#322;a pe&#322;n&#261; &#347;wiadomo&#347;&#263;, &#380;e zada&#322;a banalne pytanie, ale od czego&#347; nale&#380;a&#322;o zacz&#261;&#263; rozmow&#281;. Zawaha&#322;a si&#281; i przygryz&#322;a warg&#281;, poniewa&#380; widzia&#322;a, &#380;e Michael nie ma ochoty bawi&#263; si&#281; w zdawkow&#261; konwersacj&#281;.

Mi&#322;o s&#322;ysze&#263;  podj&#281;&#322;a, nie daj&#261;c za wygran&#261;.  Pracujesz w jakich&#347; ciekawych stronach?

Wsun&#261;&#322; r&#281;ce do kieszeni, rzuci&#322; jej podejrzliwe spojrzenie i ch&#322;odno odpar&#322;:

Dla mnie bardzo ciekawe, ale tobie pewno by si&#281; tam nie podoba&#322;o.

Pami&#281;ta&#322;a, &#380;e przed laty wcale nie interesowa&#322;a si&#281; jego prac&#261; i nie rozumia&#322;a fascynacji archeologi&#261;, on za&#347; nie pojmowa&#322;, jak mo&#380;na &#380;y&#263; bez pracy zawodowej. Obracali si&#281; w innych kr&#281;gach, byli zupe&#322;nie r&#243;&#380;ni, ale nieodparcie poci&#261;gali si&#281; fizycznie. Przykro jej si&#281; zrobi&#322;o, gdy pomy&#347;la&#322;a, &#380;e teraz nawet tyle ich nie &#322;&#261;czy. By&#322;ym kochankom zabrak&#322;o tematu do rozmowy.

Michael ostentacyjnie zachowywa&#322; dystans. Nic nie zrobi&#322;, nic nie powiedzia&#322;, a mimo to w powietrzu czu&#322;o si&#281; napi&#281;cie. Chc&#261;c roz&#322;adowa&#263; atmosfer&#281;, Rosalind usiad&#322;a na kanapie i wykona&#322;a zapraszaj&#261;cy ruch. Natychmiast tego po&#380;a&#322;owa&#322;a, gdy&#380; Michael nie ruszy&#322; si&#281; z miejsca, uparcie sta&#322; przy oknie, jakby chcia&#322; da&#263; do zrozumienia, &#380;e nie u&#322;atwi jej zadania.

Jak&#261; mia&#322;e&#347; podr&#243;&#380;?  spyta&#322;a, byle co&#347; powiedzie&#263;.

Beznadziejn&#261;. Wystartowali&#347;my z op&#243;&#378;nieniem, lecia&#322;em d&#322;ugo i niewygodnie, a najgorsze, &#380;e musia&#322;em przerwa&#263; prac&#281; w najmniej odpowiednim momencie.  Powoli traci&#322; cierpliwo&#347;&#263;.  Dlatego nie mam nastroju do rozmowy o niczym. Przesta&#324; udawa&#263;, &#380;e jeste&#347;my dobrze wychowanymi nieznajomymi i powiedz, o co ci chodzi.

Odwr&#243;ci&#322;a wzrok i zacz&#281;&#322;a bezwiednie bawi&#263; si&#281; pier&#347;cionkiem. Coraz bardziej &#380;a&#322;owa&#322;a, &#380;e przyjaci&#243;&#322;ka nam&#243;wi&#322;a j&#261; do szukania ratunku u jej brata. Zbyt wiele ich dzieli&#322;o, wi&#281;c zadanie wydawa&#322;o si&#281; beznadziejne.

Teraz jeste&#347;my sobie obcy. Zmieni&#322;e&#347; si&#281;.

Za to ty ani troch&#281;  mrukn&#261;&#322; nieuprzejmie.  No, przesta&#324; si&#281; krygowa&#263; i powiedz, co wymy&#347;li&#322;a&#347;. Za&#322;o&#380;&#281; si&#281;, &#380;e czego&#347; ode mnie chcesz. Jak zawsze.

Rosalind wewn&#281;trznie si&#281; skuli&#322;a, lecz unios&#322;a wy&#380;ej g&#322;ow&#281; i spojrza&#322;a mu prosto w oczy. Ona te&#380; nie by&#322;a usposobiona do rozmowy o niczym.

Rzeczywi&#347;cie czego&#347; chc&#281;.

O co tym razem chodzi? Potrzebny ci kto&#347;, kto b&#281;dzie na ka&#380;de skinienie? Kto&#347;, kogo mo&#380;esz depta&#263; jak wycieraczk&#281;?

Przerazi&#322;a si&#281;, &#380;e wci&#261;&#380; jej nie wybaczy&#322; i nie zechce pom&#243;c. Oczywi&#347;cie nie m&#243;g&#322; wiedzie&#263;, jak gorzko &#380;a&#322;owa&#322;a, &#380;e tak &#378;le go kiedy&#347; potraktowa&#322;a. By&#322;a jednak pewna, &#380;e z up&#322;ywem czasu zrozumia&#322;, i&#380; zbyt wiele ich dzieli&#322;o, by mogli liczy&#263; na udane ma&#322;&#380;e&#324;stwo. Teraz jednak nie by&#322;a odpowiednia pora na wyja&#347;nianie dawnych nieporozumie&#324;. Nie mog&#322;a pozwoli&#263; sobie na zajmowanie si&#281; przesz&#322;o&#347;ci&#261;, w chwili gdy najwa&#380;niejsza by&#322;a tera&#378;niejszo&#347;&#263; i Jamie.

Nic podobnego  odpar&#322;a, sil&#261;c si&#281; na zachowanie spokoju.  Potrzebuj&#281; twojej pomocy w bardzo wa&#380;nej sprawie.;

Twoje sprawy zawsze by&#322;y najwa&#380;niejsze i stale anga&#380;owa&#322;a&#347; wszystkich naoko&#322;o do pomocy. Je&#347;li nie udawa&#322;o ci si&#281; kim&#347; tak manipulowa&#263;, &#380;eby robi&#322;, co chcesz, ucieka&#322;a&#347; si&#281; do przymusu. Czy nigdy nie przysz&#322;o ci do g&#322;owy, &#380;e gdyby&#347; ruszy&#322;a cho&#263; jednym wypiel&#281;gnowanym palcem, z &#322;atwo&#347;ci&#261; sama by&#347; sobie poradzi&#322;a?

Rosalind nerwowo splot&#322;a d&#322;onie, zaczerwieni&#322;a si&#281;, ale spokojnie powiedzia&#322;a:

Tym razem sytuacja jest wyj&#261;tkowa.

Michael z rezygnacj&#261; wzruszy&#322; ramionami, odszed&#322; od okna i usiad&#322; naprzeciw niej.

I c&#243;&#380; to takiego?

Zabola&#322;o j&#261; serce, gdy z bliska zobaczy&#322;a, jaki jest zm&#281;czony. Wiedzia&#322;a, &#380;e sp&#281;dzi&#322; w podr&#243;&#380;y dwa dni, wi&#281;c nie dziwi&#322;a si&#281;, &#380;e nie ma ochoty na rozmow&#281;. Przez moment zastanawia&#322;a si&#281;, czy nie powinna si&#281; po&#380;egna&#263; i odej&#347;&#263;.

Nie, nie mog&#322;a tego zrobi&#263;, poniewa&#380; nie mia&#322;a si&#322;y d&#322;u&#380;ej sama boryka&#263; si&#281; z problemem. By&#322;a wyczerpana i wiedzia&#322;a, &#380;e sobie nie poradzi. Mia&#322;a do&#347;&#263; ogl&#261;dania si&#281; za siebie i na boki, do&#347;&#263; parali&#380;uj&#261;cego strachu, gdy dzwoni telefon lub niespodziewanie otwieraj&#261; si&#281; drzwi, do&#347;&#263; zamartwiania si&#281;, gdzie i z kim jest Jamie. Wola&#322;aby nie zni&#380;a&#263; si&#281; do proszenia Michaela o pomoc, lecz ze wzgl&#281;du na Jamiego musia&#322;a si&#281; przem&#243;c.

Emma powiedzia&#322;a mi, &#380;e jedziesz do Yorkshire odwiedzi&#263; ciotk&#281;, kt&#243;rej dawno nie widzia&#322;e&#347;.

Co tobie do tego?

Chc&#281;, &#380;eby&#347; zabra&#322; mnie ze sob&#261;. Zapad&#322;a d&#322;uga, z&#322;owroga cisza.

Czego chcesz?  burkn&#261;&#322; Michael.

Dosz&#322;a do wniosku, &#380;e skoro odwa&#380;y&#322;a si&#281; zacz&#261;&#263;, powinna brn&#261;&#263; dalej, wi&#281;c powiedzia&#322;a:

&#379;eby&#347; zabra&#322; mnie i Jamiego.

Os&#322;upia&#322;y Michael wpatrywa&#322; si&#281; w ni&#261; z niesmakiem, poniewa&#380; uzna&#322; jej pro&#347;b&#281; za niewybredny &#380;art. Rosalind du&#380;o da&#322;aby, aby dowiedzie&#263; si&#281;, co go bardziej zaskoczy&#322;o: sam pomys&#322;, &#380;e ma zamiar gdziekolwiek z nim jecha&#263;, czy to, &#380;e oczekuje, i&#380; zechce j&#261; wzi&#261;&#263; ze sob&#261;.

Kto to. jest Jamie?  sykn&#261;&#322; wzburzony.

M&#243;j brat.

Brat? Od kiedy masz brata?

Od ponad trzech lat. To przyrodni brat.  Zmusi&#322;a si&#281;, by spojrze&#263; mu w oczy.  Ojciec powt&#243;rnie si&#281; o&#380;eni&#322; po po naszym rozstaniu.

Doda&#322;a w duchu, &#380;e nied&#322;ugo po tym, jak go wy&#347;mia&#322;a, gdy poprosi&#322; j&#261; o r&#281;k&#281;. Wyraz twarzy Michaela &#347;wiadczy&#322;, &#380;e i on o tym my&#347;li. Odwr&#243;ci&#322;a wzrok.

Ojciec zgin&#261;&#322; w listopadzie  doda&#322;a ciszej.  Mo&#380;e czyta&#322;e&#347; w prasie

Gerald Leigh by&#322; znanym przemys&#322;owcem i utracjuszem, wi&#281;c jego przedwczesna &#347;mier&#263; odbi&#322;a si&#281; szerokim echem w &#347;wiecie.

Czyta&#322;em.

Zwykle lata&#322; sam, ale tym razem wyj&#261;tkowo zabra&#322; &#380;on&#281;, bo spieszyli si&#281; na przyj&#281;cie urodzinowe synka. Jamie chyba do dzi&#347; nie rozumie, &#380;e straci&#322; rodzic&#243;w, bo zawsze opiekowa&#322;y si&#281; nim nia&#324;ki. W jego &#380;yciu pozornie nic si&#281; nie zmieni&#322;o, za to w moim wszystko.

Zerkn&#281;&#322;a na Michaela, zastanawiaj&#261;c si&#281;, czy warto mu t&#322;umaczy&#263;, jak si&#281; czu&#322;a, gdy zawiadomiono j&#261; o wypadku. Spogl&#261;da&#322; na ni&#261; prawie ze zrozumieniem, ale gdy ich oczy si&#281; spotka&#322;y, odwr&#243;ci&#322; wzrok. Zabola&#322;o j&#261;, &#380;e nie chce na ni&#261; patrze&#263;.

Bardzo ci wsp&#243;&#322;czuj&#281; z powodu tak wielkiej straty  rzek&#322; pospiesznie  ale co ja mam z tym wsp&#243;lnego?

Ju&#380; dochodz&#281; do sedna. Nie znalaz&#322;am wsp&#243;lnego j&#281;zyka z Natash&#261;, wi&#281;c rzadko widywa&#322;am brata, ale po katastrofie zosta&#322;am, jako najbli&#380;sza krewna, jego prawn&#261; opiekunk&#261;. Nie zdawa&#322;am sobie sprawy, &#380;e b&#281;d&#281; musia&#322;a ca&#322;kowicie zmieni&#263; tryb &#380;ycia. Oczywi&#347;cie przeprowadzi&#322;am si&#281; z powrotem do rodzinnego domu, ale my&#347;la&#322;am, &#380;e moim jedynym obowi&#261;zkiem b&#281;dzie anga&#380;owanie nianiek.

Opieka nad dzieckiem to nie tylko zatrudnianie opiekunek.  W jego g&#322;osie brzmia&#322;a pogarda.  Nie wolno podrzuca&#263; dziecka s&#322;u&#380;&#261;cym, &#380;eby tobie nie zabrak&#322;o czasu na zakupy i przymiarki u krawcowej.

Rosalind traci&#322;a panowanie nad sob&#261;, lecz nie mog&#322;a dopu&#347;ci&#263;, by jego ironia i jawna antypatia wyprowadzi&#322;y j&#261; z r&#243;wnowagi. Powtarza&#322;a sobie, &#380;e potrzebuje jego pomocy.

Ju&#380; o tym wiem! Gdyby&#347; mi nie przerywa&#322; w&#322;a&#347;nie chcia&#322;am powiedzie&#263;, &#380;e pr&#281;dko przekona&#322;am si&#281; o tym na w&#322;asnej sk&#243;rze. Jamie zaj&#261;&#322; najwa&#380;niejsze miejsce w moim &#380;yciu i tylko ze wzgl&#281;du na niego tu jestem.

Michael oboj&#281;tnie wzruszy&#322; ramionami.

Aha. Ju&#380; wiem, &#380;e opiekujesz si&#281; bratem, ale nie wyja&#347;ni&#322;a&#347;, dlaczego chcesz jecha&#263; do Yorkshire i czemu akurat ja mam ci&#281; tam zawie&#378;&#263;.

Bo Jamiemu grozi niebezpiecze&#324;stwo.

Mia&#322;a nadziej&#281;, &#380;e wiadomo&#347;&#263; go poruszy, lecz si&#281; przeliczy&#322;a. Zamiast przerazi&#263; si&#281; lub przytuli&#263; j&#261; i obieca&#263; pomoc, sprawia&#322; wra&#380;enie poirytowanego.

Jakie niebezpiecze&#324;stwo?

Dok&#322;adnie nie wiem, ale bardzo si&#281; boj&#281;.

Niecierpliwie machn&#261;&#322; r&#281;k&#261;, wi&#281;c pochyli&#322;a siei spojrza&#322;a na niego b&#322;agalnie.

Mog&#281; m&#243;wi&#263;. dalej? Prosz&#281; ci&#281;, wys&#322;uchaj mnie do ko&#324;ca. Jeszcze nigdy nikogo nie musia&#322;am tak prosi&#263;  doda&#322;a ze szczero&#347;ci&#261;, kt&#243;ra go zaskoczy&#322;a.  Teraz prosz&#281; i b&#322;agam: wys&#322;uchaj mnie.

Z widocznym wysi&#322;kiem oderwa&#322; od niej oczy, odwr&#243;ci&#322; g&#322;ow&#281; i rzek&#322; zrezygnowany:

M&#243;w.

Liczy&#322;a na wsp&#243;&#322;czucie, a musia&#322;a zadowoli&#263; si&#281; tym, &#380;e raczy&#322; jedynie pos&#322;ucha&#263;, co ma mu do powiedzenia.

Od jakiego&#347; czasu dostaj&#281; anonimowe listy i telefony. Zacz&#281;&#322;o si&#281; tu&#380; po &#347;mierci ojca, ale pocz&#261;tkowo my&#347;la&#322;am, &#380;e to niesmaczne &#380;arty kogo&#347;, kto zna mnie ze zdj&#281;&#263; w prasie. Niby nic gro&#378;nego, bo na przyk&#322;ad zawiadamia&#322;, &#380;e mnie widzia&#322;, a potem opisywa&#322;, w co by&#322;am ubrana. Wyrzuca&#322;am listy do kosza.

Aby ukry&#263; zdenerwowanie, wsta&#322;a i podesz&#322;a do kominka, jakby chcia&#322;a si&#281; ogrza&#263; przy nie istniej&#261;cym ogniu. Skrzy&#380;owa&#322;a r&#281;ce na piersi i odwr&#243;ci&#322;a si&#281; do Michaela.

Potem zacz&#281;&#322;y si&#281; telefony. Nie potrafi&#281; opisa&#263;, jaki ten cz&#322;owiek ma g&#322;os  Na samo wspomnienie przebieg&#322; j&#261; zimny dreszcz;  Nawet nie wiem. kto dzwoni&#322;-kobieta czy m&#281;&#380;czyzna. Wystraszy&#322;am si&#281; naprawd&#281;, gdy zacz&#281;&#322;y si&#281; uwagi o dziecku. Powtarza&#322;y si&#281; zdania typu: Podoba&#322; mi si&#281; granatowy p&#322;aszczyk, w kt&#243;rym dzisiaj Jamie by&#322; na spacerze. Mia&#322;am zatem niezbity dow&#243;d, &#380;e byli&#347;my &#347;ledzeni.

Zadr&#380;a&#322; jej g&#322;os, wi&#281;c umilk&#322;a. Nie chcia&#322;a si&#281; rozp&#322;aka&#263; i us&#322;ysze&#263;, &#380;e jest histeryczk&#261;.

Niedawno zacz&#281;&#322;y si&#281; pytania typu: By&#322;oby straszne, gdyby Jamie znikn&#261;&#322;, prawda?, Chyba nie chce pani, &#380;eby kto&#347; zrobi&#322; mu krzywd&#281;? i tak dalej.  Prze&#322;kn&#281;&#322;a z trudem.  Oczywi&#347;cie natychmiast odk&#322;adam s&#322;uchawk&#281;, ale potwornie si&#281; boj&#281;, &#380;e ten kto&#347; zechce porwa&#263; Jamiego.

Czy zauwa&#380;y&#322;a&#347;, &#380;eby kto&#347; si&#281; wok&#243;&#322; was kr&#281;ci&#322;?

Nie, Wiem jednak, &#380;e wsz&#281;dzie jeste&#347;my &#347;ledzeni.

Rzeczywi&#347;cie nieprzyjemna sprawa  powiedzia&#322; Michael po namy&#347;le  i powinna zaj&#261;&#263; si&#281; tym policja.

Rozmawia&#322;am z nimi.  Niecierpliwie machn&#281;&#322;a r&#281;k&#261;.  Niewiele mog&#261; zdzia&#322;a&#263;, gdy w gr&#281; wchodz&#261; tylko listy i telefony, a w dodatku w&#322;a&#347;ciwie mi nie gro&#380;ono. Mia&#322;am zastrze&#380;ony telefon, ale mimo to zmieni&#322;am numer. Nie pomog&#322;o.

Michael gniewnie zmarszczy&#322; brwi.

Czemu nie wyjedziesz? Nie powiesz chyba, &#380;e ci&#281; nie sta&#263;?  Uwa&#380;asz, &#380;e sama na to nie wpad&#322;am? W lutym zabra&#322;am Jamiego i niani&#281; do Los Angeles, do jego babci. Przez trzy dni by&#322; spok&#243;j, a potem dosta&#322;am list  Zadr&#380;a&#322;y jej usta.  Tego dnia wreszcie troch&#281; si&#281; odpr&#281;&#380;y&#322;am, a po lunchu pokoj&#243;wka przynios&#322;a kopert&#281;, kt&#243;r&#261; jaki&#347; przechodzie&#324; wrzuci&#322; do skrzynki.  Poblad&#322;a, oczy jej pociemnia&#322;y.  To nie jest nikt obcy, tylko kto&#347;, kto zna mnie i moich znajomych, mo&#380;e za mn&#261; chodzi&#263; krok w krok, nawet lecie&#263; samolotem.

Nie wiedzia&#322;a, czy Michael j&#261; rozumie i czy potrafi sobie wyobrazi&#263; &#380;ycie w&#347;r&#243;d ludzi, kt&#243;rym nie mo&#380;na ufa&#263;. Czy zdaje sobie spraw&#281;, jak to jest, gdy od rana do wieczora patrzy si&#281; na wszystkich wok&#243;&#322; jak na potencjalnych wrog&#243;w. Jak zwykle nie potrafi&#322;a nic wyczyta&#263; z jego twarzy.

Co zrobi&#322;a&#347;?

Wr&#243;cili&#347;my do domu.  Bezradnie opu&#347;ci&#322;a r&#281;ce.  Tutaj przynajmniej jeste&#347;my na swoim terenie. Niestety, nia&#324;ka tak si&#281; ba&#322;a, &#380;e wym&#243;wi&#322;a prac&#281;, a ja nie odwa&#380;y&#322;am si&#281; szuka&#263; nast&#281;pnej. Nie mog&#281; przekaza&#263; dziecka w obce r&#281;ce, gdy wiem, &#380;e w pobli&#380;u kr&#261;&#380;y cz&#322;owiek, kt&#243;ry mo&#380;e zrobi&#263; mu krzywd&#281;.

Wi&#281;c kto si&#281; nim opiekuje?

Ja.

Obrzuci&#322; j&#261; uwa&#380;nym spojrzeniem. By&#322;a ubrana w seledynowy kostium i pantofle na wysokich obcasach, mia&#322;a staranny makija&#380; i wypiel&#281;gnowane d&#322;onie. Zrobi&#322; tak zdumion&#261; min&#281;, &#380;e obla&#322;a si&#281; rumie&#324;cem.

Normalnie ubieram si&#281; inaczej.

Nie doda&#322;a, &#380;e ubra&#322;a si&#281; tak celowo, poniewa&#380; chcia&#322;a sprawi&#263; na nim dobre wra&#380;enie. Niepotrzebnie si&#281; fatygowa&#322;a; powinna by&#322;a pami&#281;ta&#263;, &#380;e jemu bardzo trudno zaimponowa&#263;.

Michael odchyli&#322; si&#281; na krze&#347;le, za&#322;o&#380;y&#322; r&#281;ce za g&#322;ow&#281; i z rozbawieniem patrzy&#322; na eleganck&#261;, ale jak&#380;e bezradn&#261; kobiet&#281;. Rosalind z przykro&#347;ci&#261; u&#347;wiadomi&#322;a sobie, &#380;e w oczach Michaela wygl&#261;da groteskowo, poniewa&#380; ubra&#322;a si&#281; bardziej jak na pokaz mody ni&#380; do opieki nad niesfornym dzieckiem.

Chcia&#322;bym zobaczy&#263;, jak sobie radzisz z umorusanym berbeciem  rzek&#322; u&#347;miechni&#281;ty.

Mo&#380;e zobaczysz  rzuci&#322;a wojowniczo.

B&#322;ysk rozbawienia w oczach zmieni&#322; ch&#322;odnego m&#281;&#380;czyzn&#281; w Michaela, kt&#243;rego pami&#281;ta&#322;a: intryguj&#261;cego, niedost&#281;pnego, o niespodziewanym a zarazem urzekaj&#261;cym u&#347;miechu. Przypomnia&#322;a sobie jego ch&#322;odne usta i gor&#261;ce d&#322;onie, wyraz oczu, gdy bra&#322; j&#261; w ramiona przypomnia&#322;a sobie rzeczy, kt&#243;re rozs&#261;dniej by&#322;oby wymaza&#263; z pami&#281;ci.

Michael przesta&#322; si&#281; u&#347;miecha&#263; i wsta&#322;.

Jestem pewien, &#380;e czekasz na s&#322;owa wsp&#243;&#322;czucia. To prawda &#380;e mi ciebie &#380;al, ale nie rozumiem, czego si&#281; po mnie spodziewasz i co osi&#261;gniesz, wyje&#380;d&#380;aj&#261;c ze mn&#261; do Askerby. Je&#347;li osobnik, kt&#243;ry ci&#281; prze&#347;laduje, mo&#380;e lecie&#263; za tob&#261; do Los Angeles, tym &#322;atwiej znajdziecie w Yorkshire.

Dlatego musz&#281; skutecznie si&#281; zamaskowa&#263;. Rzuci&#322; jej pe&#322;ne ironii spojrzenie.

Przykleisz sztuczny nos i w&#261;sy? Co wymy&#347;li&#322;a&#347;?

Go&#347; prostszego.:

O? W jakim przebraniu chcesz wyst&#261;pi&#263;?

Jako twoja &#380;ona.  Gdy by&#322;a pewna, &#380;e nie zadr&#380;y jej g&#322;os, doda&#322;a:  Jamie m&#243;g&#322;by uchodzi&#263; za naszego syna.

Zapad&#322;a cisza.

Przepraszam, ale chyba popsu&#322; mi si&#281; s&#322;uch.  Michael poci&#261;gn&#261;&#322; si&#281; za ucho.  Mo&#380;esz powt&#243;rzy&#263;? Chyba nie proponujesz, &#380;e pojedziesz ze mn&#261; do Yorkshire i b&#281;dziesz udawa&#322;a moj&#261; &#380;on&#281;? Musia&#322;em si&#281; przes&#322;ysze&#263;. Nawet ty nie jeste&#347; tak bezczelna, &#380;eby pogardliwie odrzuci&#263; o&#347;wiadczyny, a po pi&#281;ciu latach uzna&#263;, &#380;e m&#281;&#380;czyzna, kt&#243;rego wy&#347;mia&#322;a&#347;, b&#281;dzie nadal zadurzony i zechce gra&#263; b&#322;azna w wymy&#347;lonej przez ciebie komedii.

Rosalind zaczerwieni&#322;a si&#281; po korzonki w&#322;os&#243;w, lecz powiedzia&#322;a z determinacj&#261;:

Nie prosz&#281; ci&#281; o pomoc przez wzgl&#261;d na stare czasy, bo doskonale wiem, &#380;e mnie nie kochasz. Zwracam si&#281; do ciebie, bo tylko ty mo&#380;esz mi zapewni&#263; troch&#281; spokoju. Prze&#347;ladowca, kimkolwiek jest, b&#281;dzie szuka&#322; Jamiego i mnie, ale zostawi w spokoju &#380;on&#281; i dziecko cz&#322;owieka, o kt&#243;rym nigdy nie s&#322;ysza&#322;. Dlatego musisz to by&#263; ty.  M&#243;wi&#322;a coraz pr&#281;dzej;  On mnie zna, mo&#380;e nawet bardzo dobrze, ale nie zna ciebie. Emma jest jedyn&#261; osob&#261;, kt&#243;ra o nas wie, a jej ufam bez zastrze&#380;e&#324;.

Czy dlatego, &#380;e jest za biedna, &#380;eby spotyka&#263; si&#281; z twoimi znajomymi? Pewno jest poza podejrzeniami, bo nie sta&#263; jej na podr&#243;&#380; do Ameryki.

Zaczyna&#322; j&#261; ogarnia&#263; gniew. By&#322;a przekonana, &#380;e Michael nie ma poj&#281;cia, jakie to dla niej upokarzaj&#261;ce, &#380;e musi go prosi&#263; o przys&#322;ug&#281;.

To nie ma nic wsp&#243;lnego z pieni&#281;dzmi. Bardzo zaprzyja&#378;ni&#322;y&#347;my si&#281; w szkole, ale ty nigdy tego nie rozumia&#322;e&#347;. &#346;miem twierdzi&#263;, &#380;e znam twoj&#261; siostr&#281; lepiej ni&#380; ty. I mam do niej bezgraniczne zaufanie.

W tym momencie wesz&#322;a Emma z tac&#261;. Biodrem przytrzyma&#322;a drzwi, aby wpu&#347;ci&#263; Jamiego. Ch&#322;opiec wygl&#261;da&#322; jak cherubinek; mia&#322; jasne kr&#281;cone w&#322;osy i du&#380;e piwne oczy ocienione d&#322;ugimi rz&#281;sami. W jednej r&#261;czce trzyma&#322; poci&#261;g, w drugiej nadgryzione ciastko. Zatrzyma&#322; si&#281; przy drzwiach i patrzy&#322; na Michaela badawczym wzrokiem.

To jest Jamie  przedstawi&#322;a go Emma.

Michael zdo&#322;a&#322; pohamowa&#263; gniew i ciep&#322;o si&#281; u&#347;miechn&#261;&#322;.

Dzie&#324; dobry.

Ch&#322;opiec widocznie go zaakceptowa&#322;.

Dzie&#324; dobry. Mam poci&#261;g.

Ja te&#380; mia&#322;em, gdy by&#322;em ma&#322;ym ch&#322;opcem.

Taki sam?

Ku zaskoczeniu Rosalind Jamie podszed&#322;, aby pokaza&#263; mu zabawk&#281;. Michael przykucn&#261;&#322; i z powag&#261; obejrza&#322; lokomotyw&#281; oraz wagoniki. Rosalind patrzy&#322;a na niego ze zdumieniem. By&#322; takim ch&#322;odnym, opanowanym cz&#322;owiekiem, &#380;e nie podejrzewa&#322;a go o dobry kontakt z dzie&#263;mi, a tymczasem od razu zdoby&#322; zaufanie Jamiego. Zrobi&#322;o si&#281; jej ciep&#322;o ko&#322;o serca.

Emma przykucn&#281;&#322;a ko&#322;o stolika i zapyta&#322;a p&#243;&#322;g&#322;osem:

Ustalili&#347;cie wszystko?

Nie.

Usiad&#322;a na kanapie. Michael odda&#322; Jamiemu zabawk&#281; i stan&#261;&#322; obok siostry.

Doszli&#347;my do miejsca, w kt&#243;rym us&#322;ysza&#322;em propozycj&#281;, &#380;ebym wzi&#261;&#322; sobie na kark &#380;on&#281; i dziecko i pojecha&#322; z nimi do Yorkshire.

Jak zapewne domy&#347;lasz si&#281; z tonu  rzuci&#322;a Rosalind gniewnie  pomys&#322; nie zyska&#322; aprobaty twojego brata.

O?  Emma przysiad&#322;a na pi&#281;tach.  Dlaczego?

Zaraz ci powiem.  Michael napi&#322; si&#281; kawy.  Uwa&#380;am, &#380;e pomys&#322; jest bardzo dobry i Rosalind powinna znikn&#261;&#263; na kilka tygodni, tylko nie rozumiem, czemu akurat ze mn&#261;. Przecie&#380; sta&#263; j&#261; na to, &#380;eby pojecha&#322;a na koniec &#347;wiata.

Racja  zgodzi&#322;a si&#281; Emma.  I dlatego wioska na dalekiej prowincji jest ostatnim miejscem, gdzie b&#281;d&#261; jej szuka&#263;.

Dobrze, niech jedzie do Yorkshire, je&#347;li tak&#261; ma fantazj&#281;, ale po co mnie w to wci&#261;ga&#263;?

Och, Michael, popatrz tylko na ni&#261;!

Przyjrzeli si&#281; eleganckiej kobiecie, siedz&#261;cej na starej kanapie. Rosalind by&#322;a tak pi&#281;kna, &#380;e jej uroda zwraca&#322;a uwag&#281;.

Wsz&#281;dzie b&#281;dzie si&#281; wyr&#243;&#380;nia&#263;  powiedzia&#322;a Emma  bo nale&#380;y do tych kobiet, kt&#243;re si&#281; zauwa&#380;a. Wprawdzie nie jest s&#322;awna, ale du&#380;o &#322;udzi zna j&#261; &#380; fotografii i je&#380;eli wyjedzie pod swoim nazwiskiem, pr&#281;dko j&#261; kto&#347; rozpozna. Musi mie&#263; inn&#261; to&#380;samo&#347;&#263;, dop&#243;ki policja nie znajdzie maniaka, kt&#243;ry jej grozi. Wiesz, to policjanci wpadli na taki pomys&#322; i wtedy pomy&#347;la&#322;am o tobie. Kiedy zawiadomi&#322;e&#347; mnie, &#380;e przyje&#380;d&#380;asz na miesi&#261;c, &#380;eby pom&#243;c ciotce, ol&#347;ni&#322;a mnie my&#347;l, &#380;e b&#281;dziesz idealnym parawanem. Nikt nie wi&#261;&#380;e ci&#281; z Rosalind, a co wi&#281;cej, jedziesz w Okolice, gdzie nikt ci&#281; nie zna, wi&#281;c je&#347;li przedstawisz j&#261; i Jamiego jako swoj&#261; &#380;on&#281; i syna, nie wzbudzi to niczyich podejrze&#324;.

Ciotka Maud  rzeki Michael lodowatym tonem.

Nie ma obawy.  Emma machn&#281;&#322;a r&#281;k&#261;. 4. Nie kontaktowa&#322;a si&#281; z rodzin&#261; przez ponad dwadzie&#347;cia lat, wi&#281;c nic o tobie nie wie.

Ale to staruszka, kt&#243;ra po trochu traci orientacj&#281; w &#347;wiecie i wymaga pomocy. Nie widz&#281; powodu, dla kt&#243;rego mam obarcza&#263; j&#261; obc&#261; kobiet&#261; i dzieckiem. I to pod fa&#322;szywym pretekstem.

Och, Mik&#281;!  zawo&#322;a&#322;a rozczarowana Emma.  Nie mo&#380;esz odm&#243;wi&#263;! Rosalind i dziecku grozi niebezpiecze&#324;stwo, a ty jeste&#347; jedynym cz&#322;owiekiem, kt&#243;ry mo&#380;e im pom&#243;c.

Moja droga, m&#243;wisz od rzeczy.  Spojrza&#322; na Rosalind, kt&#243;ra zastanawia&#322;a si&#281; nad innym sposobem ochronienia Jamiego i w roztargnieniu bawi&#322;a si&#281; pier&#347;cionkiem.  Przesta&#324;  rzuci&#322; ostro.  Od pocz&#261;tku dajesz mi do zrozumienia, &#380;e znalaz&#322;a&#347; kogo&#347;, kogo sta&#263; na taki kosztowny prezent.

Emma spojrza&#322;a na brata, nie rozumiej&#261;c jego irytacji, a Rosalind pr&#281;dko zacz&#281;&#322;a m&#243;wi&#263;, aby unikn&#261;&#263; k&#322;opotliwych pyta&#324; przyjaci&#243;&#322;ki.

Nic nie dawa&#322;am ci do zrozumienia  rzek&#322;a oschle.  Zawsze, gdy my&#347;l&#281;, bawi&#281; si&#281; pier&#347;cionkiem.

Ale ten jest zar&#281;czynowy? '

Tak.

Wi&#281;c proponuj&#281;, &#380;eby&#347; pojecha&#322;a na wie&#347; z bogatym narzeczonym, -. Niemo&#380;liwe.

Narzeczony zachowa&#322; si&#281; tak szorstko i bezdusznie, &#380;e bole&#347;nie odczu&#322;a jego odmow&#281;.

Dlaczego?  Palcem wskaza&#322; brylant.  Cz&#322;owiek, kt&#243;ry wykosztowa&#322; si&#281; na taki kamie&#324;, powinien by&#263; got&#243;w jecha&#263; z tob&#261; nawet na biegun.

To nie takie proste.

Ros zar&#281;czy&#322;a si&#281; z Simonem Hungerfordem  wyja&#347;ni&#322;a Emma.  Na pewno o nim s&#322;ysza&#322;e&#347;.

Hungerford? Ten polityk?

Tak.

Co&#347; podobnego!  Spojrza&#322; na zaczerwienion&#261; Rosalind.  Ty i Simon Hungerford? Hm, w&#322;a&#347;ciwie to ma sens, bo wydajecie si&#281; dla siebie stworzeni. Hungerfordowie to jedna z niewielu rodzin, kt&#243;re mog&#261; r&#243;wna&#263; si&#281; z twoj&#261; pod wzgl&#281;dem maj&#261;tku. Gdzie&#347; czyta&#322;em, &#380;e on bezwzgl&#281;dnie walczy o w&#322;adz&#281;, a jego rodzina o pieni&#261;dze. B&#281;dziecie dobran&#261; par&#261;.

Pogarda w jego g&#322;osie dotkn&#281;&#322;a Rosalind do &#380;ywego, lecz dumnie unios&#322;a g&#322;ow&#281; i uda&#322;a, &#380;e niczego nie zauwa&#380;y&#322;a.

Simon teraz nie mo&#380;e si&#281; wyrwa&#263;  powiedzia&#322;a na usprawiedliwienie narzeczonego.  Ale nawet gdyby nie by&#322; taki zaj&#281;ty, jest za bardzo znany. Na pewno by go rozpoznano i dziennikarze by si&#281; zwiedzieli, a to tak, jakby&#347;my og&#322;osili, gdzie jeste&#347;my.

Widzisz wi&#281;c, braciszku, &#380;e to musisz by&#263; ty  przymilnie powiedzia&#322;a Emma.

Michael na og&#243;&#322; ulega&#322; siostrze, lecz tym razem nie mia&#322; ochoty spe&#322;nia&#263; jej pro&#347;by.

Przepraszam ci&#281;, kochana, ale mam do&#347;&#263; k&#322;opot&#243;w bez bawienia si&#281; w ochroniarza. Narzeczony Rosalind powinien j&#261; wspiera&#263;, a je&#347;li z jakiego&#347; powodu nie chce, sta&#263; go, &#380;eby zatrudni&#322; odpowiedniego cz&#322;owieka. Ja te&#380; mam na g&#322;owie sprawy wa&#380;niejsze. ni&#380; opiekowanie si&#281; z ni&#261; i jej bratem.



ROZDZIA&#321; DRUGI

Poprzedniego dnia Michael stanowczo powiedzia&#322; nie, a mimo to teraz jecha&#322; z Rosalind i dzieckiem, spokojnie &#347;pi&#261;cym na tylnym siedzeniu.

Wiedzia&#322;, &#380;e gdyby nie feralny telefon, jecha&#322;by sam i stara&#322; si&#281; wyrzuci&#263; z pami&#281;ci wszelkie wspomnienia o Rosalind. Tak niewiele brakowa&#322;o, aby sienie zaanga&#380;owa&#322; i nadal &#380;y&#322; swoim &#380;yciem. To prawdziwy pech, &#380;e telefon kom&#243;rkowy Rosalind zadzwoni&#322;, nim zd&#261;&#380;yli wypi&#263; kaw&#281;.

Tu&#380; przedtem Jamie pochlapa&#322; sokiem sp&#243;dnic&#281; Rosalind, wi&#281;c przyjaci&#243;&#322;ki zacz&#281;&#322;y pospiesznie usuwa&#263; plam&#281; i wyciera&#263; ch&#322;opcu r&#281;ce. W zamieszaniu nie od razu us&#322;yszeli sygna&#322;, a potem Rosalind nie mog&#322;a znale&#378;&#263; torebki, kt&#243;r&#261; zostawi&#322;a na stoliku przy drzwiach.

To pewno Simon  powiedzia&#322;a, wyjmuj&#261;c telefon.  Um&#243;wili&#347;my si&#281;, &#380;e zadzwoni mniej wi&#281;cej o tej porze.

Michaela zirytowa&#322;a nerwowa bieganina i zastanawia&#322; si&#281;, jak ona wyobra&#380;a sobie opiek&#281; nad dzieckiem, gdy troch&#281; rozlanego soku wprawi&#322;o j&#261; w prawdziwy pop&#322;och. Podszed&#322; do okna, ale gdy zapad&#322;a podejrzana cisza, odwr&#243;ci&#322; si&#281;. Rosalind sta&#322;a przy stoliku, niewidz&#261;cym wzrokiem patrzy&#322;a przed siebie, a na jej twarzy malowa&#322;o si&#281; tafcie przera&#380;enie, &#380;e &#347;cisn&#281;&#322;o mu si&#281; serce.

Pami&#281;ta&#322;, &#380;e p&#243;&#378;niej odstawi&#322; fili&#380;ank&#281; na telewizor, lecz nie m&#243;g&#322; sobie przypomnie&#263;, jak znalaz&#322; si&#281; przy Rosalind. Wzi&#261;&#322; od niej telefon i us&#322;ysza&#322; s&#322;owa: niewybaczalne, gdyby co&#347; si&#281; sta&#322;o takiemu &#347;licznemu dziecku. G&#322;os by&#322; bezp&#322;ciowy, ale tak ocieka&#322; jadem nienawi&#347;ci, &#380;e cierp&#322;a sk&#243;ra. Wiem, dok&#261;d pani zabra&#322;a ch&#322;opca.

Tyle mu wystarczy&#322;o, wi&#281;c przerwa&#322; po&#322;&#261;czenie i od&#322;o&#380;y&#322; telefon na stolik. Emma mia&#322;a niepewn&#261; min&#281;, a Jamie wystraszon&#261;, jakby ba&#322; si&#281;, &#380;e reakcja doros&#322;ych jest zwi&#261;zana z rozlanym sokiem. Rosalind pustym wzrokiem patrzy&#322;a przed siebie i mocno zaciska&#322;a dr&#380;&#261;ce usta. By&#322;a bliska p&#322;aczu..

Michael wzi&#261;&#322; j&#261; za r&#281;k&#281; i podprowadzi&#322; do kanapy. Jamie przybieg&#322; i przytuli&#322; si&#281; do niej, wi&#281;c mocno go obj&#281;&#322;a.

To nic, kochanie, nie b&#243;j si&#281;.

Spojrza&#322;a na Michaela, a wtedy nieoczekiwanie dla siebie powiedzia&#322;:

Mo&#380;esz ze mn&#261; jecha&#263;.

Nie pojmowa&#322;, dlaczego si&#281; zgodzi&#322;. Doskonale wiedzia&#322;, &#380;e to nie jest jego k&#322;opot, lecz zmartwienie Rosalind, a poza tym powinien by&#322; pami&#281;ta&#263;, &#380;e nie nale&#380;y ulega&#263; pro&#347;bie pi&#281;knych zielonych oczu. Podejrzewa&#322;, &#380;e z wyrachowania spojrza&#322;a na niego b&#322;agalnym wzrokiem, wi&#281;c nie rozumia&#322;, dlaczego natychmiast pomy&#347;la&#322;, &#380;e nie pozwoli, by j&#261; skrzywdzono.

Wola&#322; nie zastanawia&#263; si&#281; nad motywami swego niepoj&#281;tego post&#281;powania, a &#380;e by&#322; niezadowolony, postawi&#322; warunki, kt&#243;rym Rosalind musia&#322;a bezwzgl&#281;dnie si&#281; podporz&#261;dkowa&#263;. Bardzo j&#261; zaskoczy&#322;o, gdy oznajmi&#322;, &#380;e powinna zmieni&#263; wygl&#261;d; nie ulega&#322;o w&#261;tpliwo&#347;ci, &#380;e nie my&#347;la&#322;a o niczym innym poza tym, aby zyska&#263; jego poparcie dla swego planu.

Musisz inaczej wygl&#261;da&#263;, &#380;eby w Askerby nie rzuca&#263; si&#281; w oczy na kilometr. Nikt rozs&#261;dny nie uwierzy, &#380;e jeste&#347; &#380;on&#261; archeologa, je&#347;li b&#281;dziesz paradowa&#263; w stroju, kt&#243;ry kosztuje po&#322;ow&#281; mojej rocznej pensji.

Wbrew jego oczekiwaniom, Rosalind wcale nie zaoponowa&#322;a, ale bardzo zrzed&#322;a jej mina, gdy zobaczy&#322;a rzeczy, kt&#243;re Emma kupi&#322;a dla niej na polecenie brata.

Patrz&#261;c z niesmakiem na br&#261;zow&#261; sztruksow&#261; sp&#243;dnic&#281;, zapyta&#322;a:

Mo&#380;e jednak zabior&#281; troch&#281; swoich ubra&#324;?

Michael by&#322; z&#322;y, &#380;e nie wycofa&#322; si&#281; w por&#281;, wi&#281;c nie zamierza&#322; i&#347;&#263; na ust&#281;pstwa.

Mo&#380;esz wzi&#261;&#263; d&#380;insy i bielizn&#281;, ale poza tym b&#281;dziesz nosi&#263; to, co kaza&#322;em kupi&#263;.

B&#281;d&#281; wygl&#261;da&#263; jak strach na wr&#243;ble.

Co z tego? Powiedzia&#322;em Emmie, &#380;eby wybra&#322;a niegustowne i tanie rzeczy dla niezamo&#380;nej kobiety i dziecka. Je&#380;eli masz wyst&#261;pi&#263; incognito, a rzekomo o to ci chodzi, musisz si&#281; ubiera&#263; skromnie.

Rosalind westchn&#281;&#322;a zrezygnowana i rzuci&#322;a sp&#243;dnic&#281; na kanap&#281;.

My&#347;la&#322;am, &#380;e wystarczy, je&#347;li przedstawisz mnie jako swoj&#261; &#380;on&#281;.

To stanowczo za ma&#322;o. Je&#347;li chcesz, &#380;eby ci&#281; od razu zauwa&#380;ono, jed&#378; w tym, co masz na sobie. Ale nie oczekuj, &#380;e powiem ludziom, &#380;e jeste&#347; ze mn&#261; zwi&#261;zana. Zreszt&#261; to nie tylko kwestia ubioru. Musisz zrobi&#263; co&#347; z w&#322;osami, bo za bardzo rzucaj&#261; si&#281; w oczy.

Instynktownie musn&#281;&#322;a r&#281;k&#261; ciemne loki, kt&#243;re kiedy&#347; tak go zachwyca&#322;y.

Co mam zrobi&#263;?

Obetnij i ufarbuj.

A je&#347;li nie pos&#322;ucham?

Zostaniesz tutaj.

To szanta&#380;!

Jak uwa&#380;asz.

Mik&#281; ma racj&#281;  odezwa&#322;a si&#281; Emma.  Masz w&#322;osy o niespotykanym odcieniu, wi&#281;c ka&#380;dy zwr&#243;ci na nie uwag&#281;. Pami&#281;taj, &#380;e publikowano wasze zdj&#281;cia z zar&#281;czyn i najwi&#281;cej pisano w&#322;a&#347;nie o twoich w&#322;osach.

Michael &#322;udzi&#322; si&#281;, &#380;e Rosalind nie przyjmie jego warunk&#243;w i dzi&#281;ki temu b&#281;dzie mia&#322; pretekst, &#380;eby si&#281; wycofa&#263;, a tymczasem zgodzi&#322;a si&#281; na wszystko. Dzisiaj rano prawie jej nie pozna&#322;; mia&#322;a kr&#243;tkie w&#322;osy mysiego koloru i by&#322;a ubrana bez gustu.

Oderwa&#322; oczy od szosy i zerkn&#261;&#322; w bok. Rosalind by&#322;a spi&#281;ta i patrzy&#322;a wprost przed siebie. Ze &#378;le przystrzy&#380;onymi W&#322;osami, w obszernym niebieskim swetrze i czarnych spodniach wydawa&#322;a si&#281; obca. Bardzo pragn&#261;&#322; spojrze&#263; na ni&#261; jak na nieznajom&#261;, lecz wiedzia&#322;, &#380;e to si&#281; nie uda. Nic nie mog&#322;o przygasi&#263; uroku pi&#281;knego profilu, l&#347;ni&#261;cych zielonych oczu i g&#281;stych rz&#281;s.

To wci&#261;&#380; by&#322;a Rosalind, kt&#243;r&#261; kiedy&#347; pokocha&#322;. Unosi&#322; si&#281; wok&#243;&#322; niej delikatny, dra&#380;ni&#261;cy zapach, zapami&#281;tany sprzed lat. Usta by&#322;y tak samo pe&#322;ne, zag&#322;&#281;bienie w szyi r&#243;wnie pon&#281;tne. Za ka&#380;dym razem, gdy na ni&#261; patrzy&#322;, co&#347; chwyta&#322;o go za gard&#322;o.

Aby nie ulec wzruszeniu, powiedzia&#322; sobie, &#380;e jej egoizm, pr&#243;&#380;no&#347;&#263; i wynios&#322;o&#347;&#263; te&#380; pozosta&#322;y takie same.

Rosalind obejrza&#322;a si&#281; do ty&#322;u, by sprawdzi&#263;, czy Jamie &#347;pi. Ch&#322;opiec siedzia&#322; zapi&#281;ty w foteliku, g&#322;&#243;wk&#281; przechyli&#322; na bok, a jego d&#322;ugie rz&#281;sy rzuca&#322;y cienie na policzki. Jak zwyk&#322;e ogarn&#281;&#322;o j&#261; uczucie tkliwo&#347;ci. Pomy&#347;la&#322;a, &#380;e Jamie jest bezpieczny, a to najwa&#380;niejsze i dlatego warto by&#322;o obci&#261;&#263; w&#322;osy, ubra&#263; si&#281; byle jak i znosi&#263; nieprzyjazne nastawienie Michaela.

Nie rozumia&#322;a, co go sk&#322;oni&#322;o do zmiany zdania. Tu&#380; po owym strasznym telefonie dostrzeg&#322;a w jego oczach cie&#324; troski, lecz jego zachowanie nie uleg&#322;o zmianie. By&#322; opryskliwy, nawet gdy pr&#243;bowa&#322;a mu dzi&#281;kowa&#263;.

Robi&#281; to dla dziecka, nie dla ciebie  powiedzia&#322; ch&#322;odno.

Ja te&#380;.

Opar&#322;a si&#281; wygodniej i poprawi&#322;a fryzur&#281;. Kr&#243;tkie w&#322;osy uk&#322;ada&#322;y si&#281; mi&#281;kko wok&#243;&#322; twarzy, ale czu&#322;a si&#281; nieswojo bez ci&#281;&#380;kiej masy sp&#322;ywaj&#261;cej na plecy. Mia&#322;a wra&#380;enie, &#380;e jest ogo&#322;ocona, a jednocze&#347;nie jakby wyzwolona, poniewa&#380; g&#322;owa zrobi&#322;a si&#281; dziwnie lekka.

Przesta&#324; bawi&#263; si&#281; w&#322;osami  mrukn&#261;&#322; Michael.

Nie mog&#281;. Wcale nie czuj&#281; si&#281; sob&#261;.

Chcia&#322;a&#347; si&#281; maskowa&#263;.

Wiem. Ale nie zdawa&#322;am sobie sprawy, &#380;e gdy b&#281;d&#281; inaczej wygl&#261;da&#263;, poczuj&#281; si&#281; kim&#347; innym.

Mam nadziej&#281;, &#380;e dzi&#281;ki temu b&#281;dziesz lepiej si&#281; zachowywa&#263;.

Spojrza&#322;a na niego z wyrzutem, lecz zaraz odwr&#243;ci&#322;a wzrok.

Nie s&#261;dzi&#322;am, &#380;e &#380;ony archeolog&#243;w zachowuj&#261; si&#281; inaczej ni&#380; wszyscy.

Wszyscy!  powt&#243;rzy&#322; z ironi&#261;.  Ile kobiet, wed&#322;ug ciebie zachowuje si&#281; jak ty?

Chyba do&#347;&#263; du&#380;o  odpar&#322;a ze z&#322;o&#347;ci&#261;.  Mam wi&#281;cej pieni&#281;dzy ni&#380; inne, ale to nie znaczy, &#380;e nie czuj&#281; tak samo jak one.

Ale nie zachowujesz si&#281; jak kobieta, kt&#243;r&#261; chcia&#322;bym mie&#263; za &#380;on&#281;.

Ubod&#322;o j&#261; to tak mocno, &#380;e spojrza&#322;a na niego i gniewnie zmru&#380;y&#322;a oczy.

Kiedy&#347; chcia&#322;e&#347; si&#281; &#380;e mn&#261; o&#380;eni&#263;, ale nie przyj&#281;&#322;am twoich o&#347;wiadczyn  rzek&#322;a podejrzanie s&#322;odkim g&#322;osem.  Mo&#380;e o tym zapomnia&#322;e&#347;?

Nie zapomnia&#322;em  odpar&#322; po ledwo dostrzegalnym wahaniu.  Ale teraz szukam w kobiecie czego&#347; wi&#281;cej, ni&#380; tylko urody.

Na przyk&#322;ad?

Uczucia. Nie potrafisz tego zrozumie&#263;, prawda? Dla ciebie mi&#322;o&#347;&#263; nigdy nie by&#322;a wa&#380;na.

Rosalind wpi&#322;a paznokcie w d&#322;onie, aby nie wybuchn&#261;&#263; i nie zdradzi&#263; si&#281; z tym, &#380;e sprawi&#322; jej przykro&#347;&#263;.

Chyba dobrze si&#281; sta&#322;o, &#380;e nie wysz&#322;am za ciebie  wycedzi&#322;a przez zaci&#347;ni&#281;te z&#281;by.

Na pewno  zgodzi&#322; si&#281; bez namys&#322;u.

Widz&#281;, &#380;e jeste&#347; mi wdzi&#281;czny.

Nie powiem, &#380;ebym wtedy czu&#322; wdzi&#281;czno&#347;&#263;, ale faktycznie mia&#322;a&#347; racj&#281;, &#380;e nie pasujemy do siebie.

Nadal tak uwa&#380;a&#322;a, a jednak nie stanowi&#322;o to pociechy ani po rozstaniu przed laty, ani teraz. Wtedy gniew bardzo pr&#281;dko min&#261;&#322;, a zosta&#322;o przygn&#281;bienie.

Chyba po raz pierwszy zgadzasz si&#281; ze mn&#261; w jakiej&#347; kwestii  powiedzia&#322;a ze smutkiem.

Czy&#380;by?

Zastanawia&#322;a si&#281;, czy on te&#380; pomy&#347;la&#322; o tamtym okresie, gdy stale si&#281; k&#322;&#243;cili i skakali sobie do oczu, ale pr&#281;dko si&#281; godzili. Tylko jako kochankowie zawsze byli zgodni. Mia&#322;a wra&#380;enie, &#380;e jeszcze teraz czuje na swym ciele jego usta i d&#322;onie.

Milczeli, pogr&#261;&#380;eni w my&#347;lach. Rosalind wr&#243;ci&#322;a wspomnieniami do przyj&#281;cia z okazji dwudziestych pierwszych urodzin Emmy. Podczas gdy s&#261;siad nalewa&#322; szampana do kieliszk&#243;w, rozejrza&#322;a si&#281; i zauwa&#380;y&#322;a m&#281;&#380;czyzn&#281;, kt&#243;rego oczy przyci&#261;ga&#322;y i j&#261; jak magnes. Z trudem oderwa&#322;a od niego wzrok i pr&#281;dko wypi&#322;a szampana do dna.

Gdy ponownie spojrza&#322;a w t&#281; sam&#261; stron&#281;, ju&#380; go nie by&#322;o. Irytowa&#322;o j&#261;, &#380;e nieznajomy wzbudzi&#322; w niej tak du&#380;e zainteresowanie, mimo to szuka&#322;a go, przechodz&#261;c od jednej grupy go&#347;ci do drugiej. Nie znalaz&#322;a, jakby zapad&#322; si&#281; pod ziemi&#281; i gdy ju&#380; straci&#322;a nadziej&#281;, zauwa&#380;y&#322;a go ko&#322;o Emmy.

Ros, to Michael, m&#243;j brat  powiedzia&#322;a przyjaci&#243;&#322;ka.

Rosalind z bliska spojrza&#322;a w ch&#322;odne szare oczy i serce przesta&#322;o jej bi&#263;. Michael niczym nie zdradzi&#322;, &#380;e przedtem wymienili wiele m&#243;wi&#261;ce spojrzenie. By&#322; uprzejmy, lecz oboj&#281;tny, co j&#261; niemile zaskoczy&#322;o, ale i intrygowa&#322;o, poniewa&#380; by&#322;a przyzwyczajona do powszechnego uwielbienia. W jego g&#322;osie s&#322;ysza&#322;a jakby szyderstwo, w oczach widzia&#322;a dezaprobat&#281;; oburzy&#322;o j&#261;, &#380;e jest krytycznie do niej nastawiony. Jej zdaniem wcale nie by&#322; przystojny, ale musia&#322;a przyzna&#263;, &#380;e ma niezwyk&#322;y urok. By&#322; bratem szkolnej kole&#380;anki, kt&#243;rego zna&#322;a z opowiada&#324;, wi&#281;c nie mog&#322;a poj&#261;&#263;, dlaczego tak j&#261; poci&#261;ga.

Oboje pod&#347;wiadomie wiedzieli, &#380;e ich znajomo&#347;&#263; nie ma przysz&#322;o&#347;ci. Michael nie nale&#380;a&#322; do eleganckiego, powierzchownego &#347;wiata Rosalind, a ona by&#322;a egzotyczn&#261; istot&#261; w jego kr&#281;gach. W zasadzie nie mieli z sob&#261; nic wsp&#243;lnego, a jednak Wystarcza&#322; najl&#380;ejszy dotyk i wszystkie r&#243;&#380;nice znika&#322;y. Po tylu latach wci&#261;&#380; czu&#322;a dreszcz podniecenia, jaki j&#261; ogarn&#261;&#322;, gdy Michael pierwszy raz uj&#261;&#322; jej twarz w d&#322;onie.

Nie mog&#261;c si&#281; opanowa&#263;, zerkn&#281;&#322;a w bok na jego r&#281;ce i zala&#322;a j&#261; fala wspomnie&#324;. Widzia&#322;a i czu&#322;a jego d&#322;onie na sobie, jeszcze teraz niemal omdlewa&#322;a

Oderwa&#322;a oczy od r&#261;k i spojrza&#322;a na usta, kt&#243;re w chwili obecnej by&#322;y mocno zaci&#347;ni&#281;te, lecz pami&#281;ta&#322;a, jak rozchyla&#322;y si&#281; w nieoczekiwanym u&#347;miechu, kt&#243;ry przyprawia&#322; j&#261; o zawr&#243;t g&#322;owy, daj&#261;c takie uczucie szcz&#281;&#347;cia, jak gdyby otrzyma&#322;a gwiazdk&#281; z nieba. Te usta, ca&#322;uj&#261;c j&#261;, wywo&#322;ywa&#322;y niebywa&#322;&#261; rozkosz.

Zdawa&#322;a sobie spraw&#281;, &#380;e zachowuje si&#281; nierozs&#261;dnie, wi&#281;c zmusi&#322;a si&#281;, by oderwa&#263; od niego oczy i wygl&#261;da&#263; przez okno. Zna&#322;a ludzi, kt&#243;rzy po zerwaniu z sob&#261; spotykali si&#281; jak gdyby nigdy nic i dlatego postanowi&#322;a udawa&#263;, i&#380; zapomnia&#322;a o &#322;&#261;cz&#261;cej ich kiedy&#347; nami&#281;tno&#347;ci.

Czy zadzwoni&#322;e&#347; i uprzedzi&#322;e&#347; o naszym przyje&#378;dzie?  spyta&#322;a, aby przerwa&#263; milczenie.

Tak. Powiedzia&#322;em ciotce, &#380;e przyjad&#281; troch&#281; p&#243;&#378;niej, z &#380;on&#261; i dzieckiem.

Co pani Brooke na to?

W&#322;a&#347;ciwie nie wiem.  Wzruszy&#322; ramionami.  Ciotka zareagowa&#322;a do&#347;&#263; szorstko, ale mo&#380;e jest osch&#322;a z natury.

Rosalind usiad&#322;a wygodniej i odetchn&#281;&#322;a zadowolona, &#380;e Michael raczy z ni&#261; rozmawia&#263;.

Emma uprzedzi&#322;a mnie, &#380;e wasza ciotka jest nieco ekscentryczna.

Tak nam opowiadano, ale w&#322;a&#347;ciwie niewiele o niej wiemy. Ostatni raz widzia&#322;em ciotk&#281; Maud, gdy mia&#322;em dziewi&#281;&#263; lat. Onie&#347;miela&#322;a mnie, ale mimo to j&#261; polubi&#322;em, bo rozmawia&#322;a z dzie&#263;mi tak jak z doros&#322;ymi.

Je&#347;li wtedy mia&#322;e&#347; dziewi&#281;&#263; lat, to nie widzia&#322;e&#347; jej od dwudziestu!

Dok&#322;adnie dwadzie&#347;cia dwa lata  u&#347;ci&#347;li&#322;.  Ciotka, a w&#322;a&#347;ciwie cioteczna babka, bo by&#322;a &#380;on&#261; brata mojego dziadka, kiedy&#347; posprzecza&#322;a si&#281; z babci&#261;. Nie wiem, o co im posz&#322;o mo&#380;e o drobiazg pad&#322;y ostre s&#322;owa, obie strony si&#281; obrazi&#322;y i ciotka zerwa&#322;a wszelkie kontakty z rodzin&#261;. Brat dziadka zmar&#322; pi&#281;&#263; czy sze&#347;&#263; lat temu i, je&#347;li mam by&#263; szczery, my&#347;la&#322;em, &#380;e ciotka te&#380; ju&#380; nie &#380;yje. A&#380; tu przed kilkoma miesi&#261;cami niespodziewanie przyszed&#322; od niej list.

Jednak si&#281; odezwa&#322;a.

Napisa&#322;a, &#380;e ju&#380; sobie nie radzi z prowadzeniem spraw po m&#281;&#380;u i praktycznie kaza&#322;a mi, jako jedynemu m&#281;&#380;czy&#378;nie w rodzinie, przyjecha&#263; i wszystkim si&#281; zaj&#261;&#263;.

Rosalind rzuci&#322;a mu ukradkowe spojrzenie i. pomy&#347;la&#322;a, &#380;e starsza pani musi by&#263; odwa&#380;n&#261; kobiet&#261;.

Pewno o&#347;mieli&#322;a si&#281; dawa&#263; ci rozkazy, bo ci&#281; nie zna * rzek&#322;a z przek&#261;sem.

Michael u&#347;miechn&#261;&#322; si&#281;. W&#322;a&#347;ciwie nie by&#322; to u&#347;miech, lecz drgnienie ust, ale Rosalind uzna&#322;a, &#380;e dobre i to i s&#261; na w&#322;a&#347;ciwej drodze do nawi&#261;zania poprawnych kontakt&#243;w.

Nie powiem, &#380;ebym by&#322; zachwycony  przyzna&#322; niech&#281;tnie.  W pierwszej chwili mia&#322;em zamiar poradzi&#263;, &#380;eby zatrudni&#322;a dobrego adwokata, ale jej list troch&#281; mnie zaniepokoi&#322;. Mi&#281;dzy wierszami wyczyta&#322;em, &#380;e ciotka pragnie w&#322;a&#347;nie mojej pomocy, lecz jest zbyt dumna, &#380;eby otwarcie to powiedzie&#263;. Jest bezdzietn&#261; staruszk&#261;, zosta&#322;a zupe&#322;nie sama.  Przerwa&#322;, aby wymin&#261;&#263; trzy ci&#281;&#380;ar&#243;wki, wlok&#261;ce si&#281; jedna za drug&#261;, po czym podj&#261;&#322;:  Odpisa&#322;em, bo podejrzewam, &#380;e za&#322;atwienie spraw maj&#261;tkowych jest pretekstem do nawi&#261;zania ponownych kontakt&#243;w z rodzin&#261;. Uprzedzi&#322;em, &#380;e pracuj&#281; na drugim ko&#324;cu &#347;wiata i trudno mi si&#281; wyrwa&#263;, ale obieca&#322;em, &#380;e przyjad&#281;, gdy tylko b&#281;d&#281; m&#243;g&#322; wzi&#261;&#263; urlop. Teraz nadarzy&#322;a si&#281; pierwsza okazja.

Przejecha&#322;e&#347; taki szmat drogi, &#380;eby zrobi&#263; przyjemno&#347;&#263; starej ciotce, kt&#243;rej nie widzia&#322;e&#347; przez ponad dwadzie&#347;cia lat?

Opr&#243;cz Emmy i mnie nie ma nikogo bliskiego, a dla nas, po &#347;mierci rodzic&#243;w, jest jedyn&#261; krewn&#261;. Nie mog&#281; i nie chc&#281; odcina&#263; si&#281; od niej.

Rosalind obejrza&#322;a si&#281; i popatrzy&#322;a na &#347;pi&#261;cego Jamiego.

Rozumiem ci&#281; i wiem, co czujesz. Pocz&#261;tkowo s&#261;dzi&#322;am, &#380;e nie b&#281;d&#281; przejmowa&#263; si&#281; bratem, ale okaza&#322;o si&#281;, &#380;e nie potrafi&#281;.

Chcia&#322;a&#347; zlekcewa&#380;y&#263; w&#322;asnego brata?  zawo&#322;a&#322; oburzony.  I to takie ma&#322;e dziecko?

Nie od razu odpowiedzia&#322;a. Speszy&#322;a si&#281;, nerwowo splot&#322;a d&#322;onie i spu&#347;ci&#322;a wzrok.

Chyba by&#322;am zazdrosna  wyzna&#322;a z oci&#261;ganiem.  Wiem, &#380;e to brzydkie uczucie i &#378;le o mnie &#347;wiadczy, ale Natasha mi si&#281; nie podoba&#322;a, zreszt&#261; ja jej te&#380; nie. Po &#347;lubie ojca poczu&#322;am si&#281; wyrzucona poza nawias, wyprowadzi&#322;am si&#281; z domu i kupi&#322;am sobie mieszkanie. Gdy Jamie przyszed&#322; na &#347;wiat, sytuacja jeszcze si&#281; pogorszy&#322;a.  M&#243;wi&#322;a lekkim tonem, z nut&#261; autoironii, ale za jej s&#322;owami kry&#322;o si&#281; prawdziwe cierpienie.  Przez ca&#322;e &#380;ycie by&#322;am ukochan&#261; jedynaczk&#261;, a tu pojawi&#322;o si&#281; drugie dziecko.

Iw dodatku ch&#322;opiec. Nic dziwnego, &#380;e by&#322;o ci to nie w smak.

Niestety.  Na jej policzki wyp&#322;yn&#261;&#322; lekki rumieniec,  Nie jestem z tego dumna Ojciec by&#322; wniebowzi&#281;ty, &#380;e ma syna i dziedzica.  Przygryz&#322;a warg&#281;.  Powinnam by&#322;a cieszy&#263; si&#281; razem z nim. Teraz &#380;a&#322;uj&#281; Szkoda, &#380;e ojciec nie widzi, jak opiekuj&#281; si&#281; Jamiem.

Czy dlatego teraz tak si&#281; po&#347;wi&#281;casz dla malucha? Bo masz wyrzuty sumienia?

Nie, po prostu Jamie sta&#322; mi si&#281; bardzo bliski. Ale &#380;ycie si&#281; skomplikowa&#322;o, bo ojciec zostawi&#322; straszny ba&#322;agan w interesach, wi&#281;c gimnastykuj&#281; si&#281;, &#380;eby stopniowo wszystko uporz&#261;dkowa&#263;. Odziedziczy&#322;am udzia&#322;y w wielu sp&#243;&#322;kach, o kt&#243;rych nigdy nie s&#322;ysza&#322;am i stale musz&#281; podpisywa&#263; jakie&#347; dokumenty albo podejmowa&#263; decyzje w sprawach, o kt&#243;rych nie mam poj&#281;cia.

Wsp&#243;&#322;czuj&#281;.

Pocz&#261;tkowo Jamiego te&#380; traktowa&#322;am jedynie jak problem, o kt&#243;rym trzeba czasem pomy&#347;le&#263;. Jeszcze jedna osoba, za kt&#243;r&#261; musz&#281; podejmowa&#263; decyzje Pewnego dnia posz&#322;am do pokoju dzieci&#281;cego, &#380;eby om&#243;wi&#263; z nia&#324;k&#261; pensj&#281; i zobaczy&#322;am Jamiego, siedz&#261;cego na pod&#322;odze na &#347;rodku pokoju. Nie bawi&#322; si&#281;, siedzia&#322; zgarbiony i kurczowo przytula&#322; misia. By&#322; taki malutki, taki opuszczony.

Oczami wyobra&#378;ni zobaczy&#322;a, jak to by&#322;o. Otworzy&#322;a drzwi i przystan&#281;&#322;a na progu, poniewa&#380; ogarn&#281;&#322;a j&#261; czu&#322;o&#347;&#263; tak nieoczekiwana, &#380;e niemal pora&#380;aj&#261;ca. Dawno temu nauczy&#322;a si&#281;, &#380;e mi&#322;o&#347;ci nie nale&#380;y ufa&#263; i s&#261;dzi&#322;a, &#380;e uzbroi&#322;a si&#281; przeciw uczuciom, a tymczasem, gdy zobaczy&#322;a smutne dziecko, zbroja p&#281;k&#322;a.

Wygl&#261;da&#322; tak samo jak ja kiedy&#347;. Michael spojrza&#322; na ni&#261; zdumiony.

Jak ty?

Wiem, coto znaczy chowa&#263; si&#281; bez matki  powiedzia&#322;a cicho  bo wi&#281;kszo&#347;&#263; dzieci&#324;stwa sp&#281;dzi&#322;am sama w dzieci&#281;cym pokoju. Cz&#281;sto przys&#322;uchiwa&#322;am si&#281;, jak kolejne nia&#324;ki &#380;&#261;daj&#261; coraz wi&#281;cej pieni&#281;dzy za opiek&#281; nade mn&#261;, wi&#281;c wiedzia&#322;am, &#380;e mnie nie kochaj&#261;. Tego dnia spojrza&#322;am na Jamiego innymi oczami i zda&#322;am sobie spraw&#281;, &#380;e to przecie&#380; m&#243;j brat i &#380;e ma tylko mnie. Chcia&#322;am mu wyja&#347;ni&#263;, dlaczego wcze&#347;niej go nie kocha&#322;am i obieca&#263;, &#380;e nadrobi&#281; wszystkie stracone dni, ale nie potrafi&#322;am. Trzyletnie dziecko i tak by tego nie zrozumia&#322;o.

My&#347;la&#322;em, &#380;e nie wierzysz w mi&#322;o&#347;&#263;  rzek&#322; Michael z nut&#261; goryczy w g&#322;osie.

Oboje pami&#281;tali, &#380;e tak twierdzi&#322;a przed pi&#281;ciu laty. Rosalind stan&#261;&#322; przed oczami wyraz jego twarzy, gdy mu to powiedzia&#322;a i zawstydzi&#322;a si&#281;.

Wtedy nie wierzy&#322;am  powiedzia&#322;a g&#322;ucho  i nadal nie bardzo wierz&#281;.

Ale brata pokocha&#322;a&#347;.

Co&#347; w jego g&#322;osie kaza&#322;o jej spojrze&#263; na niego. Gdyby to powiedzia&#322; kto&#347; inny, podejrzewa&#322;aby, &#380;e jest zazdrosny. Przywo&#322;a&#322;a si&#281; do porz&#261;dku. By&#322;a przekonana, &#380;e Michael dawno wyzwoli&#322; si&#281; spod jej uroku i na pewno nie traci&#322; czasu i energii na tak bezsensowne zachowanie. Zreszt&#261; nie m&#243;g&#322; by&#263; zazdrosny o jej mi&#322;o&#347;&#263; do dziecka.

S&#261; chwile, gdy wola&#322;abym go nie kocha&#263;  przyzna&#322;a si&#281;.  To straszne, &#380;e musz&#281; o nim. stale my&#347;le&#263;.

Podejrzewam, &#380;e konieczno&#347;&#263; my&#347;lenia o bli&#378;nim jest dla ciebie nowo&#347;ci&#261; i przykrym do&#347;wiadczeniem  rzek&#322; z ironi&#261;.

Wcale nie. Najgorsza jest troska o to, &#380;eby dobrze si&#281; nim opiekowa&#263;, niczego nie zaniedba&#263;. Z dzie&#263;mi trzeba post&#281;powa&#263; ostro&#380;nie, nale&#380;y odpowiednio je karmi&#263; i k&#261;pa&#263;, trzeba nauczy&#263; je w&#322;a&#347;ciwego zachowania Mo&#380;e &#322;atwiej jest z w&#322;asnymi, ale ja nie mia&#322;am do czynienia z dzie&#263;mi i nie wiem, od czego zacz&#261;&#263;.

Wydawa&#322;o mi si&#281;, &#380;e to kwestia zdrowego rozs&#261;dku.

Mo&#380;e, aleja kiepsko si&#281; spisuj&#281;. Emma pokpiwa ze mnie, bo kupi&#322;am poradnik dla m&#322;odych matek. Tak si&#281; boj&#281; pope&#322;ni&#263; b&#322;&#261;d, &#380;e ledwo Jamie kichnie, ju&#380; lec&#281; sprawdzi&#263; w poradniku, co pisz&#261; o wycieraniu nosa.  Zerkn&#281;&#322;a spod rz&#281;s.  Jestem &#347;mieszna, prawda?, Michael spojrza&#322; na ni&#261; tak dziwnie, &#380;e po&#380;a&#322;owa&#322;a swej szczero&#347;ci. Nie chcia&#322;a, aby pami&#281;ta&#322; j&#261; jako pust&#261; lalk&#281; bez serca, ale jeszcze gorzej by&#322;oby, gdyby uzna&#322; j&#261; za kompletne beztalencie. Dawniej s&#261;dzi&#322;a, &#380;e potrafi da&#263; sobie rad&#281; ze wszystkim, lecz przy Jamiem przekona&#322;a si&#281;, &#380;e tak nie jest. Musia&#322;a przyj&#261;&#263; do wiadomo&#347;ci, &#380;e pope&#322;nia b&#322;&#281;dy, jest niekompetentna, boja&#378;liwa, ale niekoniecznie musia&#322;a m&#243;wi&#263; o tym Michaelowi. Zachowa&#322;a si&#281;, jakby przez moment zapomnia&#322;a, &#380;e chce cieszy&#263; si&#281; opini&#261; osoby wszystkowiedz&#261;cej.

Ba&#322;a si&#281;, &#380;e Michael j&#261; wykpi, lecz on rzeczowo zapyta&#322;;

Czy Jamie nie ma &#380;adnych krewnych, kt&#243;rzy wychowali dzieci i mogliby ci pom&#243;c?

Matka Natashy, kt&#243;ra mieszka w Los Angeles, po pogrzebie zaproponowa&#322;a, &#380;e we&#378;mie wnuka, ale prowadzi bujne &#380;ycie towarzyskie, wi&#281;c na pewno odda&#322;aby go pod opiek&#281; nianiek. A ja postanowi&#322;am, &#380;e nie b&#281;dzie dorasta&#322; tak jak ja.

My&#347;la&#322;em, &#380;e mia&#322;a&#347; wszystko.

Wszystko opr&#243;cz matki.  Odwr&#243;ci&#322;a g&#322;ow&#281; i ciszej doda&#322;a:  Mama odesz&#322;a, gdy mia&#322;am cztery latka.

Co? Zostawi&#322;a dziecko?  zawo&#322;a&#322; zgorszony.  Dlaczego?

By&#322;a aktork&#261;. Niezbyt dobr&#261;, ale nadzwyczaj pi&#281;kn&#261;, wi&#281;c przez pewien czas brak talentu nie mia&#322; znaczenia. Gdy zaproponowano jej rol&#281; w Hollywood, by&#322;a przekonana, &#380;e zostanie wielk&#261; gwiazd&#261;. Porzuci&#322;a nas, poniewa&#380; przeszkadzaliby&#347;my jej w zrobieniu kariery.

Czemu dawniej mi o tym nie wspomnia&#322;a&#347;?

Bo i tak mieli&#347;my o czym rozmawia&#263;. Poza tym wtedy to ju&#380; nie by&#322;a dla mnie taka tragedia. Na szcz&#281;&#347;cie mia&#322;am ojca, kt&#243;ry wprawdzie ca&#322;y czas by&#322; zaj&#281;ty i rzadko go widywa&#322;am, ale wiedzia&#322;am, &#380;e jest. A Jamie nawet tego nie ma.  Spojrza&#322;a na Michaela p&#322;on&#261;cymi oczami.  Nie oddam go w obce r&#281;ce, bo nie chc&#281; ogl&#261;da&#263; go tylko od &#347;wi&#281;ta. Nie zast&#261;pi&#281; mu matki, ale przynajmniej mog&#281; opiekowa&#263; si&#281; nim tak d&#322;ugo, jak b&#281;dzie mnie potrzebowa&#322;.

Gdzie tu miejsce dla Hungerforda? Czy polityk b&#281;dzie dobrym ojczymem?

Rosalind zawaha&#322;a si&#281;. Simon wcale nie interesowa&#322; si&#281; dzieckiem, nawet nie pami&#281;ta&#322; jego imienia. Na og&#243;&#322; m&#243;wi&#322; o nim po prostu ch&#322;opiec. My&#347;la&#322;a, &#380;e mo&#380;e z czasem z&#380;yje si&#281; z Jamiem i go polubi.

Mam nadziej&#281;  szepn&#281;&#322;a bez przekonania.

Czy dlatego za niego wychodzisz?

Zapyta&#322; o to troch&#281; nieswoim g&#322;osem, wi&#281;c spojrza&#322;a na niego zaintrygowana.

To jeden z powod&#243;w.

A inne?

Ciekawa by&#322;a, jak Michael zareagowa&#322;by, gdyby mu powiedzia&#322;a, &#380;e straci&#322;a nadziej&#281;, i&#380; spotka m&#281;&#380;czyzn&#281; podobnego do niego, kt&#243;ry wzbudzi w niej r&#243;wnie wielk&#261; nami&#281;tno&#347;&#263;. To by&#322; g&#322;&#243;wny pow&#243;d, dla kt&#243;rego postanowi&#322;a zadowoli&#263; si&#281; do&#347;&#263; letnim zwi&#261;zkiem z Hungerfordem.

Rozumiemy si&#281;, pochodzimy z podobnego &#347;rodowiska i mamy identyczne upodobania.  Lekko wzruszy&#322;a ramionami.  B&#281;dziemy dobran&#261; par&#261;.

Nic dziwnego, &#380;e nie chcia&#322;a&#347; wyj&#347;&#263; za mnie. O nas by&#347; nie mog&#322;a tak powiedzie&#263;, prawda?

Nie.  Nerwowo splot&#322;a d&#322;onie i stara&#322;a si&#281; m&#243;wi&#263; spokojnie.  Nie &#322;&#261;czy&#322;o nas zbyt wiele.

A przecie&#380; pami&#281;ta&#322;a p&#322;omie&#324;, kt&#243;ry b&#322;yskawicznie si&#281; rozpala&#322; przy najl&#380;ejszym dotyku, rado&#347;&#263; i &#347;miech, jakim wybuchali po ka&#380;dej sprzeczce, i cudowne chwile uniesie&#324;, jakich nigdy wi&#281;cej nie prze&#380;y&#322;a.

Z nim masz du&#380;o wsp&#243;lnego, co?  rzuci&#322; Michael ironicznie.  Powinienem by&#322; przewidzie&#263;, &#380;e uczepisz si&#281; kogo&#347; z podobnego &#347;rodowiska. Tylko taki bogacz jak on jest dla ciebie dobry.

Nie chodzi o pieni&#261;dze!

Czy&#380;by? Czy Hungerford wie, &#380;e nie wierzysz w mi&#322;o&#347;&#263;? &#346;cisn&#281;&#322;a d&#322;onie tak mocno, &#380;e zbiela&#322;y kostki i spu&#347;ci&#322;a g&#322;ow&#281;. Zastanawia&#322;a si&#281;, czemu huczne zar&#281;czyny teraz wydaj&#261; si&#281; b&#322;&#281;dem i dlaczego zale&#380;y jej na tym, co Michael o niej my&#347;li.

Wie, &#380;e go nie kocham  szepn&#281;&#322;a.

A on ciebie?

Nie kocha, ale szanuje i dobrze nam z sob&#261;. Spok&#243;j te&#380; si&#281; liczy.

Michael wybuchn&#261;&#322; szyderczym &#347;miechem.

Spok&#243;j! Dziewczyno, co si&#281; z tob&#261; sta&#322;o? By&#322;a&#347; nami&#281;tna, jakby stworzona do mi&#322;o&#347;ci, a tymczasem okazuje si&#281;, &#380;e wystarczy ci domowe ciepe&#322;ko. Szlafrok i kapcie!

Mo&#380;e dojrza&#322;am

Dojrza&#322;a&#347;? Raczej przeskoczy&#322;a&#347; z okresu dojrzewania od razu w staro&#347;&#263;.

Nieprawda.  Rzuci&#322;a mu gniewne spojrzenie i wybuchn&#281;&#322;a:  Po prostu wyros&#322;am z m&#322;odzie&#324;czej g&#322;upoty. Nami&#281;tno&#347;&#263; to cudowna rzecz, ale szybko mija.

Nie zawsze, chocia&#380; nasza nie przetrwa&#322;a.

Dobrze wiesz, &#380;e nie mieli&#347;my szansy  powiedzia&#322;a zaczepnym tonem.  Po pierwsze byli&#347;my za m&#322;odzi, a po drugie nie chcia&#322;am wik&#322;a&#263; si&#281; w nami&#281;tny zwi&#261;zek. My&#347;la&#322;am, &#380;e wiesz, ile mam do zaoferowania.

Na pewno nie zna&#322;em ci&#281; tak dobrze jak narzeczony. Czy Hungerford mo&#380;e liczy&#263; na jaki&#347; przyjemny dodatek do szacunku, bycia razem i spokoju?

Nie twoja sprawa!  sykn&#281;&#322;a ze z&#322;o&#347;ci&#261;.



ROZDZIA&#321; TRZECI

Po do&#347;&#263; d&#322;ugim milczeniu Michael zapyta&#322;:

Powiedzia&#322;a&#347; mu o nas?

Nie. W&#322;a&#347;ciwie nie ma o czym, a zreszt&#261; Simona nie obchodz&#261; moje przelotne mi&#322;ostki z przesz&#322;o&#347;ci.  Powiedzia&#322;a to z premedytacj&#261;, aby te&#380; sprawi&#263; mu przykro&#347;&#263;.  Poci&#261;ga&#322;e&#347; mnie fizycznie, ale to wszystko. M&#243;j zwi&#261;zek z Simonem opiera si&#281; na zupe&#322;nie innych zasadach.

Nie w&#261;tpi&#281;.  Usta Michaela wykrzywi&#322; nieprzyjemny grymas.  Mo&#380;e dla mnie to te&#380; by&#322; tylko chwilowy kaprys, ale ja rzuci&#322;bym wszystko, &#380;eby ci&#281; chroni&#263; przed niebezpiecze&#324;stwem, jakie ci zagra&#380;a. A on pewno jest bardzo zadowolony, &#380;e mo&#380;e siedzie&#263; w domu, a niemi&#322;&#261; robot&#281; zrzuci&#263; na kogo&#347; innego.

Rosalind sp&#261;sowia&#322;a, lecz nie zamierza&#322;a przyznawa&#263;, z jakim lekcewa&#380;eniem narzeczony skwitowa&#322; jej obawy.

Ju&#380; ci m&#243;wi&#322;am, &#380;e on najlepiej mnie chroni, trzymaj&#261;c si&#281; z dala ode mnie.

Jak zareagowa&#322; na to, &#380;e przez miesi&#261;c b&#281;dziesz udawa&#263; moj&#261; &#380;on&#281;?

Mimo wysi&#322;k&#243;w nie zdo&#322;a&#322;a wymaza&#263; z pami&#281;ci ostatniej rozmowy z narzeczonym. Hungerford mia&#322; zastrze&#380;enia jedynie ze strachu, &#380;e dziennikarze j&#261; wytropi&#261; i prasa poda do publicznej wiadomo&#347;ci, &#380;e jego narzeczona tu&#380; po zar&#281;czynach romansuje z innym, Uwa&#380;a&#322;, &#380;e powinna, zosta&#263; w Londynie i cierpliwie czeka&#263;, a&#380; policja upora si&#281; ze spraw&#261;. Pozwoli&#322; jej wyjecha&#263; dopiero po usilnych pro&#347;bach i zapewnieniu, &#380;e Rosalind swym zachowaniem nie da powodu do skandalu.

Zrozumia&#322;, &#380;e to jest konieczne  odpar&#322;a wreszcie.  Poza tym wie, &#380;e o ciebie nie musi by&#263; zazdrosny.

Ach tak?  wycedzi&#322; Michael przez zaci&#347;ni&#281;te z&#281;by.  Czy dlatego, &#380;e moje konto jest za szczup&#322;e, &#380;ebym stanowi&#322; dla ciebie pokus&#281;?

Dotkn&#261;&#322; j&#261; do &#380;ywego, ale nie chcia&#322;a, aby to zauwa&#380;y&#322;, wi&#281;c sykn&#281;&#322;a jadowitym tonem:

Powiedzmy raczej, &#380;e nie jeste&#347; w moim typie. Przykro jej by&#322;o, &#380;e pos&#261;dzaj&#261; o zainteresowanie wy&#322;&#261;cznie pieni&#281;dzmi, kt&#243;rych mia&#322;a tyle, &#380;e czasami my&#347;la&#322;a o nich z nienawi&#347;ci&#261;. Raz po raz ulega&#322;a z&#322;udzeniu, &#380;e nowo poznany m&#281;&#380;czyzna interesuje si&#281; ni&#261; dla niej samej, po czym okazywa&#322;o si&#281;, &#380;e chodzi mu tylko o jej maj&#261;tek.

Poczu&#322;a z&#322;o&#347;liw&#261; satysfakcj&#281;, gdy zauwa&#380;y&#322;a, &#380;e wyprowadzi&#322;a Michaela z r&#243;wnowagi.

Mo&#380;e nie jestem w twoim typie  rzek&#322;, cedz&#261;c s&#322;owa, ale przynajmniej stan&#261;&#322;em u twojego boku, co bardziej si&#281; liczy ni&#380; post&#281;powanie wspania&#322;ego narzeczonego.

To samo mog&#322;abym powiedzie&#263; o twojej narzeczonej  zawo&#322;a&#322;a wzburzona.

Przez pi&#281;&#263; lat okr&#281;&#380;n&#261; drog&#261; i jakby od niechcenia wypytywa&#322;a Emm&#281; o brata.

O kim?  szczerze zdziwi&#322; si&#281; Michael.

Emma m&#243;wi&#322;a, &#380;e masz zamiar si&#281; o&#380;eni&#263;.

Kiedy to powiedzia&#322;a?

Po powrocie od ciebie.

Us&#322;yszana wtedy wiadomo&#347;&#263; by&#322;a dla niej bardzo przykrym wstrz&#261;sem. Emma nie wiedzia&#322;a o romansie brata i przyjaci&#243;&#322;ki, poniewa&#380; tu&#380; po przyj&#281;ciu urodzinowym wyjecha&#322;a do Francji. Rosalind nigdy nie wyzna&#322;a jej prawdy, a Michael widocznie te&#380; nic nie powiedzia&#322;. W zwi&#261;zku z tym Emma nie mia&#322;a poj&#281;cia, &#380;e jej entuzjastyczna opinia o sympatii brata jest ciosem w serce przyjaci&#243;&#322;ki, kt&#243;ra wci&#261;&#380; rozpami&#281;tuje przesz&#322;o&#347;&#263;.

Kathy jest &#322;adna, rozs&#261;dna i ma anielskie usposobienie  podsumowa&#322;a Emma.  Wcale bym si&#281; nie zdziwi&#322;a, gdyby Michael si&#281; z ni&#261; o&#380;eni&#322;. Przez tyle lat szuka&#322; odpowiedniej kobiety i chyba wreszcie znalaz&#322;.

Tydzie&#324; po tamtej rozmowie Rosalind przyj&#281;&#322;a cz&#281;sto ponawiane o&#347;wiadczyny Hungerforda. Wmawia&#322;a sobie, &#380;e fakt, i&#380; Michael ma zamiar si&#281; o&#380;eni&#263;, nie wp&#322;yn&#261;&#322; na jej decyzj&#281; po&#347;lubienia Simona. Uwa&#380;a&#322;a, &#380;e to zwyk&#322;y zbieg okoliczno&#347;ci.

Otrz&#261;sn&#281;&#322;a si&#281; i zauwa&#380;y&#322;a, &#380;e Michael ma dziwnie speszon&#261; min&#281;, wi&#281;c serce jej drgn&#281;&#322;o i za&#347;wita&#322;a nadzieja, chocia&#380; nie rozumia&#322;a, dlaczego teraz mia&#322;oby by&#263; wa&#380;ne, czy jest zar&#281;czony i z kim.

Czy to prawda?  spyta&#322;a lekko dr&#380;&#261;cym g&#322;osem.

Nie jeste&#347;my formalnie zar&#281;czeni, bo Kathy nie zale&#380;a&#322;o na zalegalizowaniu naszego zwi&#261;zku, a mnie to odpowiada&#322;o. Jeste&#347;my szcz&#281;&#347;liwi i to jest wa&#380;ne.

Tacy szcz&#281;&#347;liwi, &#380;e pozwoli&#322;a ci wyjecha&#263; samemu na ca&#322;y miesi&#261;c?

Czemu nie?  Nieznacznie wzruszy&#322; ramionami.  Ma ciekaw&#261; prac&#281;, jest zaj&#281;ta.

Czy wie, &#380;e sp&#281;dzisz ten czas z by&#322;&#261; kochank&#261;?

Nie, ale gdybym jej powiedzia&#322;, nie mia&#322;aby zastrze&#380;e&#324;, bo nas&#322;ucha&#322;a si&#281; o tobie i wie, &#380;e o kogo jak o kogo, ale o ciebie nie musi by&#263; zazdrosna.

Rosalind gwa&#322;townie odwr&#243;ci&#322;a g&#322;ow&#281;.

Opowiedzia&#322;e&#347; jej o mnie?

Tak  odpar&#322; niewzruszony.  Spotkali&#347;my si&#281; na &#347;rodkowym Wschodzie kr&#243;tko po moim przyje&#378;dzie, gdy jeszcze nie zabli&#378;ni&#322;a si&#281; rana, jak&#261; mi zada&#322;a&#347;. Fakt, &#380;e dziewczyna wy&#347;miewa szczere o&#347;wiadczyny nie wp&#322;ywa dodatnio na samopoczucie m&#281;&#380;czyzny. Czu&#322;em si&#281; obola&#322;y, z&#322;y i upokorzony, a Kathy by&#322;a balsamem dla mej zranionej duszy.

Rosalind nawet przed sob&#261; nie chcia&#322;a si&#281; przyzna&#263;, jak bardzo przygn&#281;bi&#322;a j&#261; wiadomo&#347;&#263;, &#380;e Michael by&#322; szcz&#281;&#347;liwy u boku innej kobiety.

Pr&#281;dko si&#281; pocieszy&#322;e&#347; sykn&#281;&#322;a jadowitym tonem.  Widocznie niezbyt mocno mnie kocha&#322;e&#347;, skoro tak pr&#281;dko znalaz&#322;e&#347; sobie inn&#261; na moje miejsce.

Wcale ci&#281; nie kocha&#322;em. Serce jej zamar&#322;o.

Jak a zapewnia&#322;e&#347; &#380;e mnie kochasz  wyj&#261;ka&#322;a.

To by&#322;o zwyk&#322;e zadurzenie.  Przerwa&#322;, aby zjecha&#263; na inny pas i wymin&#261;&#263; dwa samochody.  Trudno si&#281; dziwi&#263;, ja by&#322;em m&#322;ody, a ty bardzo pi&#281;kna. By&#322;oby raczej dziwne, gdybym sienie zakocha&#322;, ale na szcz&#281;&#347;cie wyleczy&#322;em si&#281;.  Zerkn&#261;&#322; w bok i zauwa&#380;y&#322;, &#380;e na jej twarzy maluj&#261; si&#281; sprzeczne uczucia.

Ty nie wierzy&#322;a&#347; w mi&#322;o&#347;&#263;, a Kathy wierzy g&#322;&#281;boko i dzi&#281;ki niej wiem, jakie to pi&#281;kne uczucie.

Ogarn&#281;&#322;a j&#261; z&#322;o&#347;&#263;, &#380;al i uczucie, kt&#243;rego nie chcia&#322;a nazwa&#263; zazdro&#347;ci&#261;.

Istny idea&#322;!  mrukn&#281;&#322;a szyderczo.

Tak, przyznaj&#281;.

Ostatni odcinek drogi przebyli w milczeniu. Rosalind siedzia&#322;a naburmuszona, a Michael nie widzia&#322; powodu, dla kt&#243;rego mia&#322;by prowadzi&#263; uprzejm&#261; konwersacj&#281;, aby roz&#322;adowa&#263; ci&#281;&#380;k&#261; atmosfer&#281;. Nie czu&#322; wyrzut&#243;w sumienia, poniewa&#380; nie on zaczaj rozmow&#281; o przesz&#322;o&#347;ci.

Przewrotnie cieszy&#322; si&#281;, &#380;e wiadomo&#347;&#263; o Kamy popsu&#322;a Rosalind humor do tego stopnia, i&#380; oczy pociemnia&#322;y jej z gniewu. Nie lubi&#322; k&#322;ama&#263;, lecz nie opar&#322; si&#281; pokusie, gdy zapyta&#322;a go o narzeczon&#261;. Mo&#380;e powiedzia&#322;by prawd&#281;, gdyby nie us&#322;ysza&#322; w jej g&#322;osie dwuznacznej nuty, kt&#243;ra go zirytowa&#322;a. Rosalind najwidoczniej &#322;udzi&#322;a si&#281;, &#380;e by&#322;a jedyn&#261; kobiet&#261;, z kt&#243;r&#261; chcia&#322; si&#281; o&#380;eni&#263;. Wprawdzie tak istotnie by&#322;o, lecz nie przyznawa&#322; si&#281; do tego nawet przed sob&#261;, wi&#281;c tym bardziej przemilcza&#322; ten fakt wobec innych.

Rosalind go wy&#347;mia&#322;a, co nie znaczy&#322;o, &#380;e nie by&#322; atrakcyjny dla innych kobiet. Wola&#322; wi&#281;c, aby my&#347;la&#322;a, &#380;e jest zwi&#261;zany z Kathy i uwa&#380;a&#322;, &#380;e &#347;wiadomo&#347;&#263; tego faktu dobrze zrobi zarozumia&#322;ej pi&#281;kno&#347;ci. Kathy by&#322;a wyj&#261;tkowo mi&#322;a i naprawd&#281; bardzo j&#261; lubi&#322;, lecz gdy powiedzia&#322;a, &#380;e wraca do Stan&#243;w, nie pr&#243;bowa&#322; jej zatrzyma&#263;. O tym jednak nie mia&#322; zamiaru m&#243;wi&#263; Rosalind.

Podjecha&#322; na stacj&#281; benzynow&#261;, wyszed&#322; z samochodu i si&#281; przeci&#261;gn&#261;&#322;.

Och, zg&#322;odnia&#322;em.

Odwr&#243;ci&#322; si&#281;, by zamkn&#261;&#263; drzwi i zobaczy&#322;, &#380;e Rosalind nie rusza si&#281; z miejsca. Siedzia&#322;a spi&#281;ta, r&#281;ce mia&#322;a zaci&#347;ni&#281;te w pi&#281;&#347;ci i taki wyraz twarzy, &#380;e zrobi&#322;o mu si&#281; jej &#380;al. Dopiero teraz zauwa&#380;y&#322;, &#380;e ma podkr&#261;&#380;one oczy i kurczowo zaci&#347;ni&#281;te usta. U&#347;wiadomi&#322; sobie, &#380;e ostatnie miesi&#261;ce musia&#322;y by&#263; dla niej ci&#281;&#380;kie, a nawet ona nie zas&#322;ugiwa&#322;a na to, by w kr&#243;tkim czasie straci&#263; ojca, przej&#261;&#263; obowi&#261;zki nad trzyletnim dzieckiem i walczy&#263; z obezw&#322;adniaj&#261;cym strachem, &#380;e jest &#347;ledzona.

Chod&#378;! Poprawi ci si&#281; humor, gdy co&#347; przek&#261;sisz  powiedzia&#322; &#322;agodnie.  Nie b&#243;j si&#281;. Gdy zjecha&#322;em z autostrady, co chwila patrzy&#322;em w lusterko i wiem, &#380;e nikt nas nie &#347;ciga&#322;.

W wielkich oczach czai&#322; si&#281; strach, a znikn&#281;&#322;a z nich zadziorna duma, kt&#243;ra Rosalind popycha&#322;a do k&#322;&#243;tni. Podczas jazdy zapomnia&#322;a o wrogu, lecz teraz sobie o nim przypomnia&#322;a i gdy Michael otworzy&#322; drzwi, skuli&#322;a si&#281; instynktownie.

Jeste&#347; pewien?  spyta&#322;a zbiela&#322;ymi wargami.

Tak. Zobacz, nikt nie zwraca na nas uwagi. Niczym si&#281; nie wyr&#243;&#380;niamy, mamy przeci&#281;tny samoch&#243;d i wygl&#261;damy jak przeci&#281;tna rodzina.

Masz racj&#281;.  Wytar&#322;a spocone d&#322;onie o spodnie.  Przepraszam. Chwilami zawodz&#261; mnie nerwy.

Wyj&#281;&#322;a Jamiego z fotelika, poprawi&#322;a mu spodenki i bluz&#281; i przez ten czas si&#281; opanowa&#322;a.

Ju&#380; dobrze?  spyta&#322; Michael.

Tak.

Nie chcia&#322;a, aby uwa&#380;a&#322; j&#261; za tch&#243;rzliw&#261; panienk&#281;.

Jamiego wszystko interesowa&#322;o i wszystko mu si&#281; podoba&#322;o. W barze stan&#261;&#322; na palcach i wyci&#261;gn&#261;&#322; szyj&#281;, aby zobaczy&#263;, co mo&#380;e wybra&#263;. Rosalind wci&#261;&#380; kr&#281;ci&#322;a nosem i wybrzydza&#322;a, co Michaela ucieszy&#322;o, poniewa&#380; oznacza&#322;o to, &#380;e zapomnia&#322;a o niebezpiecze&#324;stwie i zn&#243;w jest sob&#261;.

Chwilami odnosi&#322; wra&#380;enie, &#380;e got&#243;w si&#281; w niej zakocha&#263; jak przed laty, poniewa&#380; Rosalind si&#281; zmieni&#322;a. Ta, kt&#243;r&#261; kiedy&#347; zna&#322;, na pewno nie zrezygnowa&#322;aby z dotychczasowego stylu &#380;ycia ze wzgl&#281;du na dobro dziecka i za nic nie przyzna&#322;aby si&#281; do w&#261;tpliwo&#347;ci, czy dobrze je wychowuje.

Wiele drobiazg&#243;w &#347;wiadczy&#322;o jednak, &#380;e to wci&#261;&#380; ta sama rozkapryszona kobieta. Cho&#263;by teraz: kr&#281;ci nosem zdegustowana, nic jej nie odpowiada i nie pasuje do tego miejsca, mimo &#380;e jest byle jak ubrana. Pomy&#347;la&#322;, &#380;e zapewne pierwszy raz w &#380;yciu czeka w kolejce w samoobs&#322;ugowej restauracji. Przedtem wzruszy&#322; si&#281;, gdy opowiada&#322;a, &#380;e nie mia&#322;a szcz&#281;&#347;liwego dzieci&#324;stwa, lecz nie powinien zapomina&#263;, &#380;e nale&#380;a&#322;a do innej sfery ni&#380; on.

Zap&#322;acili i Jamie pobieg&#322; do stolika pod oknem, poniewa&#380; chcia&#322; obserwowa&#263; ruch na szosie.

Jest si&#281; czym zachwyca&#263;!  mrukn&#281;&#322;a Rosalind z przek&#261;sem.

Normalnie Jamie kaprysi&#322; i marudzi&#322;, lecz teraz w b&#322;yskawicznym tempie zjad&#322; kie&#322;baski i fasolk&#281;, po czym ukl&#281;kn&#261;&#322; na krze&#347;le i przyklei&#322; nos do szyby. Rosalind odsun&#281;&#322;a talerz, aby malec go nie str&#261;ci&#322;.

Gdybym wiedzia&#322;a, &#380;e tak ma&#322;o mu potrzeba do szcz&#281;&#347;cia, ju&#380; dawno bym go zabiera&#322;a do bar&#243;w na stacjach benzynowych.

Jest przyzwyczajony do czego&#347; innego, wi&#281;c bawi go nowo&#347;&#263;  rozs&#261;dnie zauwa&#380;y&#322; Michael.

Ja te&#380; jestem przyzwyczajona do czego&#347; innego  rzek&#322;a, bez apetytu jedz&#261;c sa&#322;atk&#281;  a nie powiem, &#380;ebym by&#322;a zachwycona  Bo nie masz trzech lat.

A szkoda.

Ros, patrz!  Przej&#281;ty ch&#322;opiec z&#322;apa&#322; j&#261; za r&#281;kaw.  Ci&#281;&#380;ar&#243;wka!

Jaka du&#380;a! &#321;adna, prawda?

U&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; do malca serdecznie, a Michael, kt&#243;ry pami&#281;ta&#322; &#243;w u&#347;miech a&#380; za dobrze, patrzy&#322; zafascynowany. Przez pi&#281;&#263; lat cz&#281;sto widzia&#322; go oczami duszy, nawet gdy zdo&#322;a&#322; sobie wm&#243;wi&#263;, &#380;e zapomnia&#322; o pi&#281;knej dziewczynie. Z wysi&#322;kiem oderwa&#322; wzrok od jej ust i powiedzia&#322;:

Je&#347;li Jamie ma uchodzi&#263; za naszego syna, musimy ustali&#263;, dlaczego m&#243;wi nam po imieniu.

Powiedzia&#322; to, aby przesta&#322;a si&#281; u&#347;miecha&#263;, dzi&#281;ki czemu m&#243;g&#322;by zebra&#263; my&#347;li. Uda&#322;o si&#281;. Rosalind zmarszczy&#322;a czo&#322;o i zas&#281;piona odwr&#243;ci&#322;a si&#281; do niego.

O tym te&#380; nie pomy&#347;la&#322;am. Co zrobimy? Mo&#380;e powiemy, &#380;e jeste&#347;my nowoczesn&#261; rodzin&#261;?

S&#322;aby argument. Chyba lepiej m&#243;wi&#263;, &#380;e go zaadoptowali&#347;my. Miejmy nadziej&#281;, &#380;e ciotka nie b&#281;dzie wypytywa&#263; o powody i szczeg&#243;&#322;y.

Dobrze.  Opar&#322;a brod&#281; na splecionych d&#322;oniach.  Okropne, &#380;e trzeba pami&#281;ta&#263; o tylu sprawach. Wydawa&#322;o mi si&#281;, &#380;e gdy wyjad&#281; z Londynu, wszystko samo si&#281; u&#322;o&#380;y, a trzeba tyle ustali&#263;. Co b&#281;dziemy opowiada&#263; o nas?

To akurat powinno by&#263; &#322;atwe. Je&#347;li ci&#281; kto&#347; zapyta, jak ci si&#281; &#380;yje w terenie, powiedz, &#380;e okropnie, bo jest gor&#261;co i wsz&#281;dzie pe&#322;no kurzu. Lepiej nie udawaj, &#380;e wiesz co&#347; o archeologii i m&#243;w, &#380;e ca&#322;y czas zajmujesz si&#281; dzieckiem. To powinno wystarczy&#263;, bo ludzie na og&#243;&#322; pytaj&#261;, byle pyta&#263;, bez szczeg&#243;lnego zainteresowania.

Chyba tak  zgodzi&#322;a si&#281; niezbyt przekonana.  A je&#347;li kogo&#347; zainteresuje, jak si&#281; poznali&#347;my i gdzie brali&#347;my &#347;lub?

M&#243;w prawd&#281;, ale oczywi&#347;cie nie ca&#322;&#261;. Poznali&#347;my si&#281; dzi&#281;ki mojej siostrze  Zaczyna&#322; traci&#263; cierpliwo&#347;&#263;.  Radz&#281; ci wysili&#263; troch&#281; wyobra&#378;ni&#281; i pomy&#347;le&#263;, jakie by&#322;oby twoje &#380;ycie, gdyby&#347; przed laty za mnie wysz&#322;a.

Skoro okazuje si&#281;, &#380;e mnie nie kocha&#322;e&#347;, na pewno by&#322;oby piek&#322;em.

Michael w duchu ucieszy&#322; si&#281;, &#380;e j&#261; to dr&#281;czy. Uwa&#380;a&#322;, &#380;e dobrze jej zrobi &#347;wiadomo&#347;&#263;, i&#380; nie jest tak poci&#261;gaj&#261;ca, jak s&#261;dzi&#322;a.

By&#263; mo&#380;e  przyzna&#322; z kamienn&#261; twarz&#261;  ale nie musisz informowa&#263; o tym wszystkich wok&#243;&#322;. Ludziom wystarczy, je&#347;li dowiedz&#261; si&#281;, &#380;e jeste&#347; przyjaci&#243;&#322;k&#261; mojej siostry, spotkali&#347;my si&#281; na przyj&#281;ciu, pokochali i pobrali. Proponuj&#281; jednak, &#380;eby&#347; nie opowiada&#322;a niestworzonych historii. Nie zmy&#347;laj nic o &#347;lubie z pomp&#261;, o eleganckich przyj&#281;ciach i tak dalej.

Rosalind w roztargnieniu zamiesza&#322;a kaw&#281;.

Spokojna g&#322;owa. Nie posiadam na tyle bujnej wyobra&#378;ni, &#380;eby pos&#261;dzi&#263; ci&#281; o jakie&#347; ekstrawagancje. Je&#347;li mnie kto&#347; zapyta, powiem, &#380;e mieli&#347;my skromne wesele i prowadzimy szary, nudny &#380;ywot. Na pewno ka&#380;dy mi uwierzy dzi&#281;ki temu, &#380;e ka&#380;esz mi nosi&#263; takie okropne szmaty.

Powinna&#347; si&#281; cieszy&#263;, &#380;e zapewni&#322;em ci doskona&#322;e przebranie.

Popatrzy&#322;a na uszcz&#281;&#347;liwionego Jamiego i westchn&#281;&#322;a.

Masz racj&#281;.

A skoro ju&#380; mowa o &#347;lubie, to musimy jeszcze co&#347; uzgodni&#263;  Wyj&#261;&#322; z kieszeni obr&#261;czk&#281;.  O tym te&#380; nie pomy&#347;la&#322;a&#347;, prawda? Emma da&#322;a mi j&#261; tu&#380; przed wyjazdem, bo podejrzewa, &#380;e ciotka zaraz na wst&#281;pie zapyta, dlaczego nie nosisz obr&#261;czki.

Rosalind za&#322;ama&#322;a r&#281;ce.

Och, jestem beznadziejna! Powinnam by&#322;a o tym pomy&#347;le&#263;, gdy zdejmowa&#322;am pier&#347;cionek.

Dobrze, &#380;e przysz&#322;o ci do g&#322;owy, &#380;eby go zostawi&#263;  rzek&#322; Michael sucho.  Jest zbyt ostentacyjny dla &#380;ony archeologa.  Po&#322;o&#380;y&#322; obr&#261;czk&#281; na jej d&#322;oni.  Prosz&#281;, w&#322;&#243;&#380; j&#261; i maskarada b&#281;dzie kompletna.

Sk&#261;d Emma j&#261; wzi&#281;&#322;a?

To &#347;lubna obr&#261;czka naszej matki.  Zauwa&#380;y&#322; wyraz niepewno&#347;ci na jej twarzy.  Nie zamierzasz jej nosi&#263;?

Nie wypada.

Dlaczego?

Bo wiem, ile ona dla was znaczy.  Ostro&#380;nie dotkn&#281;&#322;a obr&#261;czki palcem.  Dla Emmy to najwi&#281;kszy skarb.

Zapad&#322;o kr&#281;puj&#261;ce milczenie.

Nie wiedzia&#322;em, &#380;e &#380;e zna&#322;a&#347; nasz&#261; matk&#281;. My&#347;la&#322;em, &#380;e zmar&#322;a, zanim pozna&#322;a&#347; Emm&#281;.

Zmar&#322;a wcze&#347;niej, ale w&#322;a&#347;nie jej &#347;mier&#263; tak bardzo nas zbli&#380;y&#322;a. Obie straci&#322;y&#347;my matki i obie zosta&#322;y&#347;my wys&#322;ane do internatu. Chyba g&#322;&#243;wnie dlatego tak szybko zaprzyja&#378;ni&#322;y si&#281; i wspiera&#322;y&#347;my przez pierwszy, najgorszy okres i ferie, gdy wszystkie kole&#380;anki wraca&#322;y do domu z matk&#261;, tylko my nie.

Zacisn&#281;&#322;a obr&#261;czk&#281; w d&#322;oni i u&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; za&#380;enowana.

Emma stale wspomina&#322;a mam&#281;, a ja marzy&#322;am o tym, &#380;e moja by&#322;a cho&#263; troch&#281; podobna do waszej Z tego, co Emma m&#243;wi&#322;a, mieli&#347;cie cudowne dzieci&#324;stwo.

By&#322;a wspania&#322;&#261; matk&#261;.

Moja nie okazywa&#322;a mi czu&#322;o&#347;ci  ci&#261;gn&#281;&#322;a Rosalind ze smutkiem.  Nie czyta&#322;a mi bajek, nie uczy&#322;a piec ciasta, nigdy nie poca&#322;owa&#322;a i nie pociesza&#322;a, gdy si&#281; przewr&#243;ci&#322;am albo skaleczy&#322;am. Na dobr&#261; spraw&#281; pami&#281;tam tylko jej &#347;miech i perfumy.

Michael spu&#347;ci&#322; wzrok i zastanawia&#322; si&#281;, czy przed laty rozumia&#322;by Rosalind lepiej, gdyby wiedzia&#322; co&#347; ojej sytuacji rodzinnej. Nigdy jednak powa&#380;nie nie rozmawiali, poniewa&#380; ona zachowywa&#322;a si&#281; tak, jakby chcia&#322;a mu udowodni&#263;, &#380;e jest beztroska i powierzchowna. Zreszt&#261; mo&#380;e sam te&#380; nie by&#322; bez winy. Dlaczego mia&#322;aby mu opowiada&#263; o swym dzieci&#324;stwie, skoro jej nie pyta&#322;?

Widywa&#322;a&#347; si&#281; z matk&#261; po jej wyje&#378;dzie?

Kilka razy, ale to by&#322;y nieudane spotkania. W Hollywood jej si&#281; nie powiod&#322;o, film zrobi&#322; klap&#281; i potem dostawa&#322;a coraz gorsze role.  Wzruszy&#322;a ramionami.  Nie umia&#322;a radzi&#263; sobie z pora&#380;k&#261;, wi&#281;c zacz&#281;&#322;a pi&#263;. Od czasu do czasu poddawa&#322;a si&#281; kuracji odwykowej i nast&#281;powa&#322;a kr&#243;tkotrwa&#322;a poprawa. Nic w jej &#380;yciu d&#322;ugo nie trwa&#322;o Zmar&#322;a, gdy mia&#322;am dwana&#347;cie lat  zako&#324;czy&#322;a z gorycz&#261;.

Bardzo ci wsp&#243;&#322;czuj&#281;. U&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; zdawkowo.

Niepotrzebnie, boja matki w&#322;a&#347;ciwie nie zna&#322;am, wi&#281;c mi jej nie zabrak&#322;o. Emmie by&#322;o znacznie trudniej i biedaczka co noc usypia&#322;a zap&#322;akana.  Rozchyli&#322;a palce i spojrza&#322;a na obr&#261;czk&#281;.  Z jej opowiada&#324; wynika&#322;o, &#380;e wasza mama by&#322;a zupe&#322;nie wyj&#261;tkowa, wierzy&#322;a w takie idea&#322;y jak mi&#322;o&#347;&#263;, dobrane ma&#322;&#380;e&#324;stwo, udana rodzina.  Poda&#322;a mu obr&#261;czk&#281;.  Nie mam prawa nosi&#263; tej obr&#261;czki pod fa&#322;szywym pretekstem, bo to by umniejszy&#322;o jej warto&#347;&#263;.

Michael wzi&#261;&#322; z&#322;oty kr&#261;&#380;ek i zamy&#347;li&#322; si&#281;. Gdy matka zmar&#322;a, mia&#322; siedemna&#347;cie lat i bardzo mocno prze&#380;y&#322; strat&#281;, ale dla niego tragedia nie by&#322;a tak wielka jak dla siostry. Obieca&#322;, &#380;e b&#281;dzie si&#281; ni&#261; opiekowa&#322; i robi&#322;, co m&#243;g&#322;, aby s&#322;u&#380;y&#263; jej oparciem, lecz teraz wyda&#322;o mu si&#281;, &#380;e to raczej Rosalind by&#322;a dla Emmy podpor&#261; w trudnych chwilach.

D&#322;ugo trwa&#322;o, nim odwa&#380;y&#322; si&#281; spojrze&#263; Rosalind w oczy; by&#322;y zielone jak morska to&#324;, szczere i ciep&#322;e. Wiedzia&#322;, &#380;e matka by&#322;aby przera&#380;ona, gdyby us&#322;ysza&#322;a, &#380;e jako dziecko Rosalind mia&#322;a wszystko, co mo&#380;na dosta&#263; za pieni&#261;dze, lecz by&#322;a pozbawiona mi&#322;o&#347;ci i serdecznej troski.

Emma chce, &#380;eby&#347; nosi&#322;a t&#281; obr&#261;czk&#281;  rzek&#322; cicho.  I s&#261;dz&#281;, &#380;e moja matka te&#380; by tego chcia&#322;a.

A tobie nie b&#281;dzie to przeszkadza&#263;?  spyta&#322;a nie&#347;mia&#322;o.

Pokr&#281;ci&#322; g&#322;ow&#261;. Nie pojmowa&#322;, dlaczego nagle sta&#322;o si&#281; wa&#380;ne, by nosi&#322;a obr&#261;czk&#281; po jego matce, wi&#281;c poda&#322; pierwszy pow&#243;d, jaki przyszed&#322; mu do g&#322;owy.

B&#281;dzie mi bardzo przeszkadza&#263;, je&#380;eli kto&#347; pomy&#347;li, &#380;e nie jeste&#347; moj&#261; &#380;on&#261;. Nie chc&#281; wyj&#347;&#263; na idiot&#281; w oczach ciotki i jej znajomych i nie chc&#281; jej sprawi&#263; przykro&#347;ci. Nie mo&#380;e podejrzewa&#263;, &#380;e nie jeste&#347;my tymi, za kogo si&#281; podajemy. To by&#322;oby upokarzaj&#261;ce dla nas wszystkich.  Zdecydowanym tonem rzek&#322;:  Podaj mi r&#281;k&#281;.

Rosalind zawaha&#322;a si&#281; na mgnienie oka, po czym wyci&#261;gn&#281;&#322;a d&#322;o&#324;. Michael patrzy&#322; na smuk&#322;e palce i powtarza&#322; sobie, &#380;e powinien przesta&#263; my&#347;le&#263; o tym, jak mog&#322;o by&#263;, gdyby pobrali si&#281; przed laty. Wtedy obr&#261;czka symbolizowa&#322;aby mi&#322;o&#347;&#263;, zaufanie, zwi&#261;zek na ca&#322;e &#380;ycie. Wszystko to, w co Rosalind nie wierzy&#322;a! Pr&#281;dko, aby nie zmieni&#263; zdania, wsun&#261;&#322; obr&#261;czk&#281; na jej serdeczny palec.

To nasze za&#347;lubiny  mrukn&#261;&#322;, aby roz&#322;adowa&#263; napi&#281;cie.  Tylko na miesi&#261;c  powiedzia&#322;a ledwo dos&#322;yszalnie.

Tylko na miesi&#261;c  powt&#243;rzy&#322; g&#322;ucho.

Patrzy&#322; na z&#322;&#261;czone r&#281;ce i dziwi&#322; si&#281;, &#380;e bezwiednie zacisn&#261;&#322; palce wok&#243;&#322; jej d&#322;oni. Mia&#322; zamiar odsun&#261;&#263; r&#281;k&#281; i by&#322;by to zrobi&#322;, gdyby nie spojrza&#322; Rosalind w oczy. By&#322;y &#322;agodne i l&#347;ni&#322;y osobliwym blaskiem; zapatrzy&#322; si&#281; w nie i zapomnia&#322; o ca&#322;ym &#347;wiecie.

Oboje zapomnieli. Nie s&#322;yszeli szumu samochod&#243;w, nie widzieli chodz&#261;cych tu&#380; obok ludzi. Ca&#322;e otoczenie przesta&#322;o istnie&#263;. Wpatrzony w Rosalind, czu&#322; ciep&#322;o jej d&#322;oni i bicie w&#322;asnego serca. Przesta&#322; oddycha&#263;, przesta&#322; my&#347;le&#263;, zapomnia&#322; o wszystkim, gdy&#380; ogarn&#281;&#322;o go przemo&#380;ne pragnienie, by j&#261; poca&#322;owa&#263;.

Zacisn&#261;&#322; mocniej d&#322;onie i ju&#380;, ju&#380; chcia&#322; przyci&#261;gn&#261;&#263; j&#261; do siebie, lecz od tego nieopatrznego kroku uratowa&#322; go Jamie.

Ros, patrz!  krzykn&#261;&#322; zachwycony malec.  Koparka! Na ci&#281;&#380;ar&#243;wce.

Oboje cofn&#281;li r&#281;ce jak oparzeni. Rosalind zarumieni&#322;a si&#281;, pochyli&#322;a g&#322;ow&#281; nad Jamiem i uda&#322;a, &#380;e podziwia kopark&#281;. Michael by&#322; jej wdzi&#281;czny, &#380;e nie patrzy na niego, dzi&#281;ki czemu m&#243;g&#322; si&#281; opanowa&#263;.

Dopi&#322; reszt&#281; kawy i wbi&#322; wzrok w kubek. By&#322; przera&#380;ony, &#380;e tak niewiele brakowa&#322;o, a znowu by&#322;by si&#281; skompromitowa&#322;. Nie rozumia&#322;, co go sk&#322;oni&#322;o, aby tak zapatrzy&#263; si&#281; w oczy Rosalind. Wystraszy&#322; si&#281;, &#380;e ona pomy&#347;li, i&#380; nadal jest zadurzonym w niej g&#322;upcem. Wzdrygn&#261;&#322; si&#281; na sam&#261; my&#347;l o tym. Przed laty da&#322;a mu nauczk&#281;, wi&#281;c ju&#380; si&#281; nie zapomni, cho&#263;by nie wiem co.

Rosalind k&#261;tem oka zauwa&#380;y&#322;a, &#380;e Michael wpatruje si&#281; w pusty kubek i ma twarz jak mask&#281;, bez wyrazu. Nie mog&#322;a uwierzy&#263;, &#380;e to ten sam cz&#322;owiek, kt&#243;rego szare oczy przed chwil&#261; j&#261; zahipnotyzowa&#322;y i kt&#243;rego dotyk j&#261; rozpali&#322;. Serce wali&#322;o jej jak m&#322;otem, odetchn&#281;&#322;a z trudem, powoli, &#380;eby uspokoi&#263; nerwy. Gdy Michael wsun&#261;&#322; obr&#261;czk&#281; na jej palec, niemal zabrak&#322;o jej tchu.

Wola&#322;aby nie nosi&#263; obr&#261;czki i unikn&#261;&#263; gorzkiej parodii tego, co mog&#322;oby si&#281; zdarzy&#263;, gdyby przed laty zachowa&#322;a si&#281; inaczej. Zaczerwieni&#322;a si&#281; ze wstydu, gdy przypomnia&#322;a sobie, jak kilka minut temu &#347;ciska&#322;a Michaela za r&#281;k&#281; i jak niem&#261;drze patrzy&#322;a mu w oczy. Got&#243;w pomy&#347;le&#263;, &#380;e &#380;a&#322;uje, i&#380; da&#322;a mu kosza. Got&#243;w domy&#347;li&#263; si&#281;, &#380;e zastanawia&#322;a si&#281;, jak by to by&#322;o, gdyby byli ma&#322;&#380;e&#324;stwem.

Wystraszona, &#380;e Michael potrafi czyta&#263; w my&#347;lach, przez reszt&#281; drogi kry&#322;a si&#281; za parawanem wynios&#322;o&#347;ci. Mia&#322;a nadziej&#281;, &#380;e Michael z&#322;o&#380;y to na karb znudzenia podr&#243;&#380;&#261;. Milcz&#261;c, tym bardziej czu&#322;a jego obecno&#347;&#263; i niepokoi&#322;a si&#281; wyrazem jego twarzy. Ba&#322;a si&#281;, &#380;e ogarn&#261;&#322; go niesmak, poniewa&#380; czepia&#322;a si&#281; jego r&#281;ki jak ton&#261;cy rozbitek. A mo&#380;e zastanawia&#322; si&#281;, jak powiedzie&#263;, &#380;e raz da&#322; jej szans&#281; szcz&#281;&#347;cia, lecz wi&#281;cej tego nie powt&#243;rzy.

Ogarni&#281;ta z&#322;o&#347;ci&#261; na siebie zacz&#281;&#322;a niespokojnie wierci&#263; si&#281; na siedzeniu. Od lat udawa&#322;a przed wszystkimi, &#380;e g&#322;&#281;bsze uczucia s&#261; jej obce i dawno temu postanowi&#322;a, i&#380; lepiej za bardzo si&#281; nie anga&#380;owa&#263;, a &#380;ycie pokaza&#322;o, &#380;e mia&#322;a racj&#281;. Teraz pociesza&#322;a si&#281; my&#347;l&#261;, &#380;e oboje s&#261; zwi&#261;zani z kim&#347; innym, wi&#281;c nic im nie grozi. Tym bardziej nie rozumia&#322;a, dlaczego jej serce chce wyskoczy&#263; z piersi, za ka&#380;dym razem gdy Michael przesuwa d&#322;onie na kierownicy lub przechyla g&#322;ow&#281;, aby spojrze&#263; w lusterko.

Czu&#322;a si&#281; coraz bardziej podenerwowana. Napi&#281;cie ros&#322;o, atmosfera si&#281; zag&#281;szcza&#322;a i coraz cz&#281;&#347;ciej zapada&#322;o milczenie. Zanim dojechali do Askerby, kilkakrotnie powstrzymywa&#322;a si&#281;, by nie wybuchn&#261;&#263; z byle powodu.

Askerby, niewielka wioska w Yorkshire, roz&#322;o&#380;y&#322;a si&#281; wok&#243;&#322; du&#380;ego b&#322;onia. W najwi&#281;kszym domu, stoj&#261;cym na skraju wsi, by&#322; hotel, a dalej znajdowa&#322; si&#281; ko&#347;ci&#243;&#322;, dwa puby i sklep, w kt&#243;rym Michael zapyta&#322; o drog&#281;.

Dowiedzia&#322; si&#281;, &#380;e pani Brooke mieszka po przeciwnej stronie b&#322;onia. Jej dom by&#322; otoczony dzikim ogrodem i z daleka wygl&#261;da&#322; bardzo malowniczo, ale z bliska sprawia&#322; przygn&#281;biaj&#261;ce wra&#380;enie, poniewa&#380; ze &#347;cian odpada&#322; tynk, a dr&#243;&#380;ka od furtki do drzwi zaros&#322;a zielskiem,  Wygl&#261;da to ma&#322;o zach&#281;caj&#261;co ~ mrukn&#281;&#322;a Rosalind.  Mo&#380;e zatrzymamy si&#281; w hotelu? To chyba nawet lepsze wyj&#347;cie, bo zaoszcz&#281;dzimy pracy pani domu.

Ciotka nie b&#281;dzie nic robi&#263;  obruszy&#322; si&#281; Michael.  My wszystkim si&#281; zajmiemy. G&#322;&#243;wnie ty.

Ja?

Oczywi&#347;cie. Chyba widzisz, &#380;e grz&#261;dki trzeba wypieli&#263;, a krzewy przyci&#261;&#263;. S&#261;dz&#261;c po stanie ogrodu, ciotka naprawd&#281; potrzebuje pomocy, wi&#281;c przesta&#324; my&#347;le&#263; tylko o sobie. Na pewno nie ma s&#322;u&#380;by na ka&#380;de zawo&#322;anie i je&#347;li chcesz, &#380;eby wszyscy uwierzyli, &#380;e jeste&#347; moj&#261; &#380;on&#261;, b&#281;dziesz musia&#322;a zakasa&#263; r&#281;kawy.

Rosalind wysiad&#322;a i z hukiem zatrzasn&#281;&#322;a drzwi.

Co ty wygadujesz?!  zawo&#322;a&#322;a.  Ja nie mam poj&#281;cia o gotowaniu i sprz&#261;taniu!

Czas najwy&#380;szy, &#380;eby&#347; nauczy&#322;a si&#281; kilku po&#380;ytecznych rzeczy  rzuci&#322; Michael pogardliwie.  Praca nikomu nie szkodzi. Narobi&#322;a&#347; tyle szumu, &#380;eby tu przyjecha&#263;, wi&#281;c s&#261;dzi&#322;em, &#380;e w dow&#243;d wdzi&#281;czno&#347;ci za go&#347;cinno&#347;&#263; starszej pani zajmiesz si&#281; jej domem. Ale je&#347;li nie potrafisz zrobi&#263; tego ch&#281;tnie i ze szczerego serca, powiedz od razu, zanim si&#281; skompromituj&#281;, przedstawiaj&#261;c ci&#281; jako moj&#261; &#380;on&#281;.

No wiesz!

Decyzja nale&#380;y wy&#322;&#261;cznie do ciebie. Je&#347;li o mnie chodzi, mo&#380;esz sobie siedzie&#263; w hotelu, ale je&#380;eli chcesz mieszka&#263; tutaj, musisz zarobi&#263; na kawa&#322;ek chleba. Mnie jest wszystko jedno, wi&#281;c decyduj si&#281;, i to szybko.  Spojrza&#322; w jej gniewnie zmru&#380;one oczy.  No, co postanawiasz? Odwie&#378;&#263; ci&#281; do hotelu?

Zawaha&#322;a si&#281;. Nie przewidzia&#322;a, &#380;e b&#281;dzie musia&#322;a cokolwiek robi&#263;, a tym bardziej sprz&#261;ta&#263; stary dom i karczowa&#263; dziki ogr&#243;d. Nie mia&#322;a w&#261;tpliwo&#347;ci, &#380;e w hotelu s&#261; lepsze warunki, a poza tym nie by&#322;a pewna, jak d&#322;ugo wytrwa w towarzystwie wrogo usposobionego Michaela.

K&#322;opot polega&#322; na tym, &#380;e nie wiedzia&#322;a, czy poradzi sobie bez niego. Niepokoi&#322;o j&#261; to, &#380;e nie up&#322;yn&#281;&#322;a nawet jedna doba od ponownego spotkania, a ju&#380; liczy&#322;a tylko na niego. Mo&#380;e nie mia&#322; naj&#322;atwiejszego usposobienia, ale przy nim czu&#322;a si&#281; bezpieczna. I Jamie by&#322; bezpieczny. Nie chcia&#322;a by&#263; znowu zdana na siebie. Skoro uda&#322;o si&#281; doprowadzi&#263; spraw&#281; tak daleko, postanowi&#322;a jeszcze raz schowa&#263; dum&#281; do kieszeni, aby nie zaprzepa&#347;ci&#263; tego, co z takim trudem osi&#261;gn&#281;&#322;a.

Nie chc&#281; mieszka&#263; w hotelu. Zostan&#281; tutaj  zdecydowa&#322;a z ponur&#261; min&#261;.



ROZDZIA&#321; CZWARTY

Postanowi&#322; skorzysta&#263; z okazji i da&#263; jej nauczk&#281;.

Skoro zostajesz, nastaw si&#281; psychicznie na to, &#380;e b&#281;dziesz robi&#263; wszystko, co trzeba. Je&#347;li zajdzie potrzeba, b&#281;dziesz przez miesi&#261;c szorowa&#263; pod&#322;ogi. Jasne?

Jak fusy  wycedzi&#322;a przez zaci&#347;ni&#281;te z&#281;by. Otworzy&#322;a tylne drzwi i wyj&#281;&#322;a Jamiego.  Stawiasz jeszcze jakie&#347; warunki? Wol&#281; od razu dowiedzie&#263; si&#281;, co mnie czeka.

Ze z&#322;o&#347;ci dosta&#322;a wypiek&#243;w, mia&#322;a mocno zaci&#347;ni&#281;te usta i pociemnia&#322;e od gniewu oczy, lecz jego to nie wzruszy&#322;o.

Owszem, w&#322;a&#347;nie jeszcze co&#347; mi si&#281; przypomnia&#322;o.

Co takiego? Nie wystarczy, &#380;e przy sprz&#261;taniu urobi&#281; sobie r&#281;ce po &#322;okcie? Ka&#380;esz mi r&#261;ba&#263; drwa? Przekopa&#263; ca&#322;y ogr&#243;d?

O tym potem, a teraz przyda&#322;aby si&#281; pr&#243;ba generalna. Nie chc&#281; nikomu da&#263; powodu do podejrze&#324;, &#380;e nie jeste&#347; moj&#261; &#347;lubn&#261; &#380;on&#261;, a to oznacza, &#380;e powinni&#347;my zachowywa&#263; si&#281; jak dobrana para. Tymczasem masz min&#281;, jakby&#347; nie mog&#322;a na mnie patrze&#263;. Co ciotka sobie pomy&#347;li, gdy ci&#281; zobaczy w takim okropnym nastroju?

Pomy&#347;li, &#380;e jestem czu&#322;&#261; i kochaj&#261;c&#261; &#380;on&#261;, kt&#243;ra pok&#322;&#243;ci&#322;a si&#281; ze swym irytuj&#261;cym m&#281;&#380;em  odparowa&#322;a.  Jeste&#347; niezno&#347;ny.

Zamierza&#322;a przej&#347;&#263; obok niego, lecz z&#322;apa&#322; j&#261; i odwr&#243;ci&#322; ku sobie.

M&#243;wi&#322;em powa&#380;nie!  rzek&#322;, ledwo nad sob&#261; panuj&#261;c.  Zdaj&#281; sobie spraw&#281;, &#380;e nie stad ci&#281; na szczerze ciep&#322;e uczucia, ale musisz mi obieca&#263;, &#380;e przynajmniej postarasz si&#281; udawa&#263;, &#380;e mnie kochasz.

Te&#380; mi wymagania!  Wyrwa&#322;a r&#281;k&#281; i potar&#322;a, jakby si&#281; oparzy&#322;a.  Mam przez ca&#322;y miesi&#261;c wiesza&#263; ci si&#281; na szyi?

Nie.  Zacz&#261;&#322; gro&#378;nie sapa&#263;.  Ale chc&#281;, &#380;eby ludzie my&#347;leli, &#380;e pobrali&#347;my si&#281; z mi&#322;o&#347;ci i dlatego trzeba zachowywa&#263; si&#281; jak przyk&#322;adne ma&#322;&#380;e&#324;stwo. Czy to przekracza twoje mo&#380;liwo&#347;ci?

To zale&#380;y od tego, jak dobrze ty b&#281;dziesz odgrywa&#322; swoj&#261; rol&#281;.

Oboje musimy doskona&#322;e gra&#263; i obiecuj&#281;, &#380;e do&#322;o&#380;&#281; stara&#324;, by nikt nie domy&#347;li&#322; si&#281;, &#380;e udajemy.

Spojrza&#322;a na niego podejrzliwie, z pretensj&#261;. Nie widzia&#322;a powodu, dla kt&#243;rego z takim naciskiem podkre&#347;la&#322;, &#380;e b&#281;dzie musia&#322; wysila&#263; si&#281;, aby udawa&#263; zakochanego w niej m&#281;&#380;a.

No?  zniecierpliwi&#322; si&#281;.  Zgadzasz si&#281; ze mn&#261;?

Niech ci b&#281;dzie  mrukn&#281;&#322;a naburmuszona.  Je&#347;li ci zale&#380;y, b&#281;d&#281; idealn&#261; &#380;onk&#261; nie widz&#261;c&#261; &#347;wiata poza swym ukochanym m&#281;&#380;usiem.

&#346;wietnie. Ale masz tak&#261; min&#281;, &#380;e w&#261;tpi&#281;, czy ci si&#281; to uda. Pewno umiesz si&#281; zachwyca&#263; tylko wtedy, gdy patrzysz na swoje odbicie w lustrze.

Mo&#380;e. Ciekawe, jak ty b&#281;dziesz udawa&#322; zakochanego, gdy nie b&#281;dzie obok ciebie idealnego archeologa w sp&#243;dnicy.

Nie przyjdzie mi to &#322;atwo, ale przynajmniej wiem, jak zachowuj&#261; si&#281; ludzie, kt&#243;rych &#322;&#261;czy mi&#322;o&#347;&#263;. Ty nie masz o tym poj&#281;cia.

Sk&#261;d ta pewno&#347;&#263;?  zawo&#322;a&#322;a dotkni&#281;ta.  Skoro jeste&#347; taki m&#261;dry, daj mi jak&#261;&#347; dobr&#261; rad&#281;. Mo&#380;e mnie poduczysz?

Racja, nauka nie zaszkodzi.  Nim zdo&#322;a&#322;a zorientowa&#263; si&#281;, co robi, obj&#261;&#322; j&#261; i przyci&#261;gn&#261;&#322; do siebie.  Najlepiej zacz&#261;&#263; lekcje od zaraz.

Co jak?

Zacisn&#281;&#322;a d&#322;onie w pi&#281;&#347;ci i chcia&#322;a go odepchn&#261;&#263;. Serce zacz&#281;&#322;o jej bi&#263; jak oszala&#322;e, czu&#322;a si&#281; zdezorientowana i dziwnie podniecona, lecz s&#261;dzi&#322;a, &#380;e tylko z powodu ogarniaj&#261;cego j&#261; gniewu. '

Przecie&#380; prosi&#322;a&#347;, &#380;ebym ci pokaza&#322;, jak to si&#281; robi.  Obj&#261;&#322; j&#261; mocniej i odsun&#261;&#322; kosmyk w&#322;os&#243;w z jej czo&#322;a.  Zakochani po k&#322;&#243;tni ca&#322;uj&#261; si&#281; na zgod&#281; i nie ci&#261;gn&#261; sprzeczki w niesko&#324;czono&#347;&#263;. A ty by&#347; si&#281; k&#322;&#243;ci&#322;a i k&#322;&#243;ci&#322;a.

Ja to zapami&#281;tam  szepn&#281;&#322;a dr&#380;&#261;cym g&#322;osem.

Michael musn&#261;&#322; palcem jej usta, a wtedy przekona&#322;a si&#281;, &#380;e nadal wystarczy lekki dotyk, by od razu ogarn&#281;&#322;o j&#261; rozkoszne podniecenie. Chcia&#322;a si&#281; odsun&#261;&#263;, lecz trzyma&#322; j&#261; coraz mocniej.

Samo pami&#281;tanie nie wystarczy.

Spojrza&#322; na ni&#261; nieodgadnionym wzrokiem i poca&#322;owa&#322;. Czu&#322;a, &#380;e traci grunt pod nogami, wi&#281;c obj&#281;&#322;a go kurczowo. W g&#322;owie zacz&#281;&#322;o jej si&#281; kr&#281;ci&#263; i mia&#322;a wra&#380;enie, &#380;e leci w przepa&#347;&#263;. Michael ca&#322;owa&#322; j&#261; tak samo jak dawniej, wi&#281;c bezwiednie rozchyli&#322;a usta i nie zdaj&#261;c sobie z tego sprawy, zacz&#281;&#322;a odwzajemnia&#263; pieszczot&#281; r&#243;wnie zapami&#281;tale i nami&#281;tnie jak przed laty.

Przylgn&#281;&#322;a do niego; zapomnia&#322;a o wszystkim i pi&#281;&#263; ponurych lat przesta&#322;o si&#281; liczy&#263;. Ogarn&#281;&#322;o j&#261; cudowne uczucie, &#380;e o&#380;y&#322;a, &#380;e jak dawniej ma gor&#261;c&#261; krew. Chcia&#322;a w&#322;o&#380;y&#263; r&#281;ce pod jego sweter, aby poczu&#263; pod palcami sk&#243;r&#281;, opinaj&#261;c&#261; twarde mi&#281;&#347;nie, ale Michael uni&#243;s&#322; g&#322;ow&#281; i odsun&#261;&#322; si&#281;.

Chyba zrozumia&#322;a&#347;.

Mia&#322; przyt&#322;umiony g&#322;os i oddycha&#322; z trudem, lecz poza tym zdawa&#322; si&#281; niewzruszony, opanowany. Patrzy&#322;a na niego rozszerzonymi oczami, niczego nie rozumiej&#261;c. Zdezorientowana potrz&#261;sn&#281;&#322;a g&#322;ow&#261;, ale to nie pomog&#322;o. Nogi ugina&#322;y si&#281; pod ni&#261;, przez cia&#322;o przebiega&#322;y dreszcze. Otworzy&#322;a usta, lecz nie wydoby&#322; si&#281; z nich &#380;aden d&#378;wi&#281;k. Zreszt&#261;, co mia&#322;aby powiedzie&#263;? Poprosi&#263;, by nadal j&#261; ca&#322;owa&#322;?

Przera&#380;ona, &#380;e wypowiedzia&#322;a pro&#347;b&#281; na g&#322;os, prze&#322;kn&#281;&#322;a &#347;lin&#281; i wyj&#261;ka&#322;a:

Wcale niepotrzebne

Czy ja wiem?  Przygl&#261;da&#322; si&#281; jej z powag&#261;.  Mo&#380;e posun&#281;li&#347;my si&#281; troch&#281; za daleko jak na lekcj&#281;, ale nauka da&#322;a po&#380;&#261;dany skutek, bo ju&#380; masz lepsz&#261; min&#281;. Prawd&#281; powiedziawszy tak&#261;, jak kochaj&#261;ca &#380;ona.

Rosalind u&#347;wiadomi&#322;a sobie, jak Michael mo&#380;e odebra&#263; jej reakcj&#281; i poczu&#322;a si&#281; upokorzona. Zamiast go wy&#347;mia&#263; lub oboj&#281;tnie odsun&#261;&#263;, przytuli&#322;a si&#281; do niego i ca&#322;owa&#322;a bez opami&#281;tania. Nie zachowa&#322;a si&#281; jak kobieta, kt&#243;ra nie &#380;a&#322;uje tego, co zrobi&#322;a przed laty. Czy&#380;by zdradzi&#322;a si&#281; z tym, &#380;e wci&#261;&#380; nie potrafi zapomnie&#263; o przesz&#322;o&#347;ci?

Nie pojmowa&#322;a, dlaczego on tak dziwnie na ni&#261; wp&#322;ywa. By&#322; ubrany zwyczajnie, wygl&#261;da&#322; przeci&#281;tnie, wi&#281;c nie powinien wywo&#322;ywa&#263; tak silnych emocji.

Ch&#281;tnie zem&#347;ci&#322;aby si&#281; przynajmniej s&#322;ownie, ale wiedzia&#322;a, &#380;e po tak nami&#281;tnych poca&#322;unkach nic nie przekona Michaela, &#380;e jest jej oboj&#281;tny. Rozs&#261;dniej b&#281;dzie zlekcewa&#380;y&#263; ca&#322;y incydent. Spu&#347;ci&#322;a oczy i napotka&#322;a krytyczny wzrok Jamiego, Ch&#322;opiec patrzy&#322; na ni&#261; z pretensj&#261;.

Co robi&#322;a&#347;?  spyta&#322; nad&#261;sany.

Obliza&#322;a spieczone wargi i dr&#380;&#261;cym g&#322;osem powiedzia&#322;a:

Zapytaj Michaela.

Co robi&#322;e&#347;?

Ca&#322;owa&#322;em Rosalind  odpar&#322; Michael bez skr&#281;powania.

Dlaczego?

Bo &#263;wiczymy.

Dlaczego?

Id&#378; zadzwoni&#263;  przerwa&#322;a dociekania ch&#322;opca Rosalind. Po gor&#261;cych poca&#322;unkach wci&#261;&#380; dr&#380;a&#322;a i czu&#322;a si&#281; niepewnie, wi&#281;c nie mia&#322;a nastroju do odpowiadania na nie ko&#324;cz&#261;ce si&#281; dlaczego?.

Na szcz&#281;&#347;cie malec pos&#322;ucha&#322;, pobieg&#322; do drzwi domu, stan&#261;&#322; na palcach i nacisn&#261;&#322; stary mosi&#281;&#380;ny dzwonek. Po chwili na progu ukaza&#322;a si&#281; wyprostowana siwa dama o ostrych rysach, kt&#243;ra popatrzy&#322;a na nich bez s&#322;owa.

Dzie&#324; dobry, ciociu. Jestem Michael. A to moja &#380;ona i Jamie.

Rosalind u&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; blado i powiedzia&#322;a nie&#347;mia&#322;o:

Dzie&#324; dobry.

Starsza pani obrzuci&#322;a ich bystrym spojrzeniem. Mia&#322;a oczy ciemne i r&#243;wnie przenikliwe, jak jej cioteczny wnuk i wcale nie sprawia&#322;a wra&#380;enia kruchej czy zagubionej staruszki. Rosalind poczu&#322;a si&#281;, jakby kobieta przejrza&#322;a j&#261; na wylot i zamierza&#322;a zarzuci&#263;, &#380;e jest oszustk&#261; i kiepsk&#261; aktork&#261;.

Witam.  Pani Brooke szerzej otworzy&#322;a drzwi.  Prosz&#281;, wejd&#378;cie. Ciesz&#281; si&#281;, &#380;e ju&#380; jeste&#347;cie.

Wprowadzi&#322;a ich do ciemnej, staro&#347;wieckiej bawialni. W powietrzu czu&#322;o si&#281; ch&#322;&#243;d &#347;wiadcz&#261;cy o tym, &#380;e pok&#243;j rzadko by&#322; u&#380;ywany. Rosalind by&#322;a zadowolona, &#380;e mo&#380;e usi&#261;&#347;&#263;, poniewa&#380; nadal lekko trz&#281;s&#322;y si&#281; jej nogi.

Michael usiad&#322; obok niej i tak swobodnie rozmawia&#322; z pani&#261; domu o autostradach i lokalnych drogach, &#380;e zerkn&#281;&#322;a na niego z pretensj&#261;. Cieszy&#322;a si&#281;, &#380;e zwolni&#322; j&#261; z obowi&#261;zku prowadzenia rozmowy, lecz mia&#322;a pretensj&#281;, &#380;e m&#243;wi spokojnie i naturalnie. Widocznie nie ugina&#322;y si&#281; pod nim nogi, serce nie wyskakiwa&#322;o mu z piersi, nie brak&#322;o mu tchu. Dzi&#281;ki temu m&#243;g&#322; bez zaj&#261;knienia zachwyca&#263; si&#281; Askerby.

Po kwadransie gospodyni pocz&#281;stowa&#322;a ich s&#322;ab&#261; kaw&#261; w fili&#380;ankach z cienkiej porcelany i sztywno usiad&#322;a w fotelu przy kominku bez ognia.

Nie wiedzia&#322;am, &#380;e si&#281; o&#380;eni&#322;e&#347;  powiedzia&#322;a jakby z wyrzutem.  No, ale to zrozumia&#322;e, bo masz chyba oko&#322;o trzydziestu lat.

Trzydzie&#347;ci jeden, ciociu.

Kiedy si&#281; pobrali&#347;cie?

Pi&#281;&#263; lat temu.

Hmm.  Pani Brooke pytaj&#261;co spojrza&#322;a na Rosalind, kt&#243;ra ju&#380; zdo&#322;a&#322;a jako tako si&#281; opanowa&#263;.  Chyba wcze&#347;nie wysz&#322;a&#347; za m&#261;&#380;. Bardzo m&#322;odo wygl&#261;dasz.

Mia&#322;am dwadzie&#347;cia jeden lat. Michael pog&#322;adzi&#322; j&#261; po plecach i rzek&#322;:

Ale ju&#380; wtedy wiedzia&#322;a&#347;, czego chcesz, prawda, kochanie?

Oboje patrzyli na ni&#261;, co j&#261; speszy&#322;o, wi&#281;c wydoby&#322;a z gard&#322;a jedynie cichutkie tak.

Moje dziecko, czy dobrze si&#281; czujesz?  spyta&#322;a zdziwiona pani domu.

Tak, dzi&#281;kuj&#281;.  Odchrz&#261;kn&#281;&#322;a niepewnie.  Troch&#281; zm&#281;czy&#322;a mnie podr&#243;&#380;.

Wcale si&#281; nie dziwi&#281;. Jestem wam ogromnie wdzi&#281;czna, &#380;e przyjechali&#347;cie z tak daleka. Tym bardziej czuj&#281; si&#281; zobowi&#261;zana, &#380;e przez prawie &#263;wier&#263; wieku nie utrzymywa&#322;am kontaktu z rodzin&#261;.  Nieco posmutnia&#322;a.  Michaelu, gdy widzia&#322;am ci&#281; ostatni raz, mia&#322;e&#347; chyba dziesi&#281;&#263; lat.

Dziewi&#281;&#263;. Wujek uczy&#322; mnie wtedy gra&#263; w szachy.

Pami&#281;tam. By&#322;e&#347; chudy jak szczapa, same r&#281;ce, nogi i uszy. Ale&#380; to dawno temu! Gdyby nie b&#322;aha sprzeczka z twoj&#261; babk&#261;, mog&#322;abym widywa&#263; ci&#281; cz&#281;&#347;ciej. Mo&#380;e by&#347; mnie zaprosi&#322; na &#347;lub  Westchn&#281;&#322;a.  No, trudno, by&#322;o, min&#281;&#322;o i na nic si&#281; zdadz&#261; pr&#243;&#380;ne &#380;ale.

Pisa&#322;a ciocia, &#380;e chce uporz&#261;dkowa&#263; sprawy po wujku Johnie  rzek&#322; Michael, aby zmieni&#263; temat.

S&#261; sterty papier&#243;w, kt&#243;rych jeszcze nie tkn&#281;&#322;am od jego &#347;mierci. Wiesz, zamierzam przeprowadzi&#263; si&#281; do mniejszego i wygodniejszego domu bo tutaj ju&#380; nie daj&#281; rady Ale od czego zacz&#261;&#263;? Nawet nie wiem, ile mam pieni&#281;dzy, a wi&#281;kszo&#347;&#263; dokument&#243;w jest dla mnie czarn&#261; magi&#261; i nic z nich nie rozumiem.

We wszystkim cioci pomo&#380;emy  obieca&#322; Michael bez wahania.  Ja przejrz&#281; dokumenty, &#380;eby ciocia wiedzia&#322;a, jak sprawy stoj&#261;, a Rosalind zajmie si&#281; domem.  U&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; porozumiewawczo.  Moja &#380;ona przyzwyczai&#322;a si&#281; do s&#322;u&#380;by, wi&#281;c dobrze jej zrobi, gdy sama b&#281;dzie sprz&#261;ta&#263; i gotowa&#263;.  Pog&#322;adzi&#322; Rosalind po w&#322;osach.  Ch&#281;tnie to zrobisz, prawda?

Nie mog&#281; si&#281; doczeka&#263;  zapewni&#322;a, rozci&#261;gaj&#261;c usta w wymuszonym u&#347;miechu.

Maud Brooke, kt&#243;ra widocznie nie dos&#322;ysza&#322;a ironii, powiedzia&#322;a:

Wiem, jak to jest, bo w zwi&#261;zku z prac&#261; i mojego ojca, i m&#281;&#380;a przez wiele lat mieszka&#322;am w koloniach. Gdy pierwszy raz przyjechali&#347;my z m&#281;&#380;em na urlop do domu, nie umia&#322;am upiec najprostszego ciasta.

Naprawd&#281;?  uprzejmie zdziwi&#322;a si&#281; Rosalind.

Wygl&#261;da na to, &#380;e panie maj&#261; podobne do&#347;wiadczenia  zauwa&#380;y&#322; Michael z przewrotnym u&#347;miechem.

Twoja &#380;ona na pewno potrafi wi&#281;cej ni&#380; ja. Teraz dziewcz&#281;ta s&#261; inaczej chowane.

Michael zerkn&#261;&#322; na g&#322;adkie, starannie wypiel&#281;gnowane d&#322;onie Rosalind.

To zale&#380;y kt&#243;re, ciociu.


Wieczorem gospodyni zaprowadzi&#322;a go&#347;ci do pokoju, w kt&#243;rym sta&#322;o ma&#322;&#380;e&#324;skie &#322;&#243;&#380;ko, mahoniowa szafa, dwie komody i staro&#347;wiecka toaletka.

To wasza sypialnia.

Rosalind ju&#380; d&#322;u&#380;ej nie mog&#322;a odsuwa&#263; od siebie my&#347;li o tym, &#380;e b&#281;dzie musia&#322;a spa&#263; w jednym pokoju z Michaelem. Zrzed&#322;a jej mina, gdy zobaczy&#322;a &#322;&#243;&#380;ko, kt&#243;re by&#322;oby bardzo obszerne dla jednej osoby, a dla zakochanych wygodne. Lecz oni nie byli zakochani i dla nich &#322;&#243;&#380;ko by&#322;o stanowczo za ma&#322;e.

Przerazi&#322;a j&#261; perspektywa wsp&#243;lnej nocy i znowu zacz&#281;&#322;a dygota&#263;. By&#322;a pewna, &#380;e nie zmru&#380;y oka ze strachu, &#380;e przy najl&#380;ejszym ruchu dotknie Michaela, a gdy przewr&#243;ci si&#281; na drugi bok, wpadnie na niego.

Jaki mi&#322;y pok&#243;j  powiedzia&#322;a uprzejmie.

Nie pami&#281;tam, kiedy ostatnio kto&#347; tu spa&#322;, ale mam nadziej&#281;, &#380;e b&#281;dzie wam wygodnie.

Na pewno  rzek&#322; Michael.

Maud zabra&#322;a Jamiego i posz&#322;a do kuchni przygotowa&#263; podwieczorek, Michael zszed&#322; po walizki, a Rosalind zosta&#322;a, aby po&#347;cieli&#263; &#322;&#243;&#380;ko dla nich i dla dziecka. Kosym okiem popatrzy&#322;a na z&#322;o&#380;one prze&#347;cierad&#322;a i koce i naprawd&#281; nie wiedzia&#322;a, od czego zacz&#261;&#263;, poniewa&#380; nigdy sama nie zajmowa&#322;a si&#281; takimi sprawami.

Gdy Michael wr&#243;ci&#322; z walizkami, niezr&#281;cznie rozk&#322;ada&#322;a prze&#347;cierad&#322;o.

Nie udawaj, &#380;e robisz to pierwszy raz!

Jego nag&#322;e pojawienie si&#281; wywo&#322;a&#322;o u niej szalone bicie serca i dr&#380;enie r&#261;k, kt&#243;re z du&#380;ym wysi&#322;kiem opanowa&#322;a.

&#346;cieli&#322;am sto razy  mrukn&#281;&#322;a bez przekonania  ale &#322;&#243;&#380;ko by&#322;o inne.  Pow&#261;cha&#322;a prze&#347;cierad&#322;o i skrzywi&#322;a si&#281;.  Cuchnie, jakby p&#243;&#322; wieku le&#380;a&#322;o w zat&#281;ch&#322;ej szafie.

Wywietrzy si&#281;.  Michael postawi&#322; walizki i wzi&#261;&#322; od niej prze&#347;cierad&#322;o.  Z &#380;yciem, kobieto, bo w takim tempie nigdy nic nie zdzia&#322;amy.  Zr&#281;cznym ruchem podrzuci&#322; i rozwin&#261;&#322; prze&#347;cierad&#322;o, kt&#243;re opad&#322;o, zakrywaj&#261;c ca&#322;y materac.  Ja podwin&#281; z tej strony, a ty z tamtej.

Jak pan ka&#380;e.

Przygl&#261;da&#322;a mu si&#281; ukradkiem i usi&#322;owa&#322;a na&#347;ladowa&#263; jego wprawne ruchy. Gdy wyci&#261;gn&#261;&#322; r&#281;k&#281;, by wyg&#322;adzi&#263; prze&#347;cierad&#322;o, patrzy&#322;a zafascynowana na br&#261;zow&#261; d&#322;o&#324; na tle bieli.

Michael mia&#322; bardzo kszta&#322;tne r&#281;ce o d&#322;ugich i zr&#281;cznych palcach, kt&#243;re potrafi&#322;y naprawi&#263; skomplikowan&#261; maszyn&#281; lub sklei&#263; rozbity dzban sprzed tysi&#281;cy lat. Ciep&#322;e, mocne d&#322;onie, kt&#243;rymi kiedy&#347; j&#261; tuli&#322; i pie&#347;ci&#322;.

Pomy&#347;la&#322;a, &#380;e przez miesi&#261;c b&#281;d&#261; spali w jednym &#322;&#243;&#380;ku, ale musz&#261; si&#281; od siebie odsuwa&#263;, aby si&#281; nie dotkn&#261;&#263;. Westchn&#281;&#322;a g&#322;o&#347;no, pochyli&#322;a g&#322;ow&#281; i udawa&#322;a, &#380;e pilnie podwija prze&#347;cierad&#322;o.

Niepotrzebnie si&#281; gryziesz tym, &#380;e musimy spa&#263; razem  rzek&#322;, nie patrz&#261;c na ni&#261;.

Wystraszy&#322;a si&#281;, &#380;e odczyta&#322; jej my&#347;li, ale unios&#322;a g&#322;ow&#281; i rzuci&#322;a mu mroczne spojrzenie.

Wcale mnie to nie martwi.

To dobrze, ale na wszelki wypadek przysi&#281;gam, &#380;e b&#281;d&#281; le&#380;a&#322; obok ciebie jak drewniany kloc  rzek&#322; z przek&#261;sem.  S&#322;yn&#281; z opanowania.

Nie zauwa&#380;y&#322;am, gdy mnie ca&#322;owa&#322;e&#347;. A mo&#380;e wed&#322;ug ciebie to by&#322;o opanowanie?

Opanowa&#322;em si&#281;, gdy uzna&#322;em, &#380;e pora ko&#324;czy&#263; lekcj&#281;.  Rzuci&#322; dwie pow&#322;oczki w jej stron&#281;.  Gdyby&#347; ty decydowa&#322;a, jeszcze by&#347;my tam stali. Mo&#380;e zaprzeczysz i powiesz, &#380;e mnie nie ca&#322;owa&#322;a&#347;?

Rosalind czu&#322;a, &#380;e si&#281; czerwieni, lecz unios&#322;a g&#322;ow&#281; i popatrzy&#322;a mu prosto w oczy.

Kaza&#322;e&#347; mi dobrze gra&#263;.

Zapomnia&#322;em, &#380;e jeste&#347; wyj&#261;tkowo poj&#281;tn&#261; uczennic&#261;.

Mam nadziej&#281;, &#380;e nie planujesz dalszych przedstawie&#324; tego typu.

To zale&#380;y od ciebie. Je&#347;li b&#281;dziesz przekonuj&#261;c&#261; &#380;on&#261;

Co mo&#380;e bardziej przekonywa&#263; ni&#380; moja gotowo&#347;&#263; spania obok ciebie?  wybuchn&#281;&#322;a.  Uprzedzaj&#261;c pytanie, powiem ci, &#380;e mi to nic a nic nie przeszkadza. Oczywi&#347;cie wola&#322;abym spa&#263; osobno, ale gdy si&#281; nie ma, co si&#281; lubi, to si&#281; lubi, co si&#281; ma. Zreszt&#261; nie zanosi si&#281; na to, &#380;eby kt&#243;re&#347; z nas wykorzysta&#322;o sytuacj&#281;. Chyba sam rozumiesz

Co mam rozumie&#263;?

Przecie&#380; to jasne  odparta ch&#322;odno.  Ty jeste&#347; szcz&#281;&#347;liwy z Kathy, a ja jestem narzeczon&#261; Simona.

Michael zrobi&#322; rozbawion&#261; min&#281;, wi&#281;c gro&#378;nie zmarszczy&#322;a brwi. Postanowi&#322;a udowodni&#263; mu, &#380;e tak jak on oboj&#281;tnie podchodzi do kwestii spania w jednym &#322;&#243;&#380;ku, a nawet jest bardziej opanowana i ch&#322;odna. Tak jak twierdzi&#322;a przed laty.

Zreszt&#261; czym tu si&#281; przejmowa&#263;, skoro ju&#380; kiedy&#347; razem spali&#347;my?  dorzuci&#322;a.

Wtedy sytuacja by&#322;a troch&#281; inna, prawda?  Zacz&#261;&#322; powleka&#263; drag&#261; poduszk&#281;, ale co chwila zerka&#322; na sp&#322;onion&#261; twarz Rosalind.  Teraz nie b&#281;dziemy si&#281; kocha&#263; Chyba, &#380;e masz ochot&#281;

Przeszy&#322; j&#261; mi&#322;y dreszcz, lecz si&#281; opanowa&#322;a i potrz&#261;sn&#281;&#322;a g&#322;ow&#261;.

Dzi&#281;kuj&#281;, postoj&#281;. Tamto by&#322;o dawno temu i nie mam najmniejszej ochoty na powt&#243;rk&#281;. Ty chyba te&#380;.

Czy ja wiem  Podrapa&#322; si&#281; za uchem, jak przy g&#322;&#281;bokim namy&#347;le.  Pami&#281;tam, &#380;e by&#322;o mi bardzo dobrze. A tobie nie?

Zdoby&#322;a si&#281; na oboj&#281;tne wzruszenie ramion, po czym zaj&#281;&#322;a si&#281; uk&#322;adaniem poduszek, by na niego nie patrze&#263;.

Mnie te&#380;, nie powiem, ale byli&#347;my m&#322;odsi i niedo&#347;wiadczeni, a od tamtego czasu zmieni&#322; mi si&#281; gust.

O?  Michael &#380;achn&#261;&#322; si&#281;.  Mo&#380;na wiedzie&#263;, na czym ta zmiana polega?

Co ci&#281; to obchodzi?  Z&#322;apa&#322;a r&#243;g drugiego prze&#347;cierad&#322;a, kt&#243;re podrzuci&#322;.  Zreszt&#261; mog&#281; powiedzie&#263;, &#380;e na przyk&#322;ad nie lubi&#281; protekcjonalnych archeolog&#243;w. Wi&#281;c nie martw si&#281; o wsp&#243;lne noce, bo jestem pewna, &#380;e nie b&#281;d&#281; si&#281; do ciebie tuli&#263;.

Mia&#322;a nadziej&#281;, &#380;e go przekona&#322;a, lecz perspektywa spania obok niego nie dawa&#322;a jej spokoju. Przez ca&#322;y wiecz&#243;r powtarza&#322;a sobie, &#380;e si&#281; nie przejmuje, ale niemal zas&#322;ab&#322;a, gdy nadszed&#322; moment po&#380;egnania pani domu i p&#243;j&#347;cia do sypialni.

Id&#261;c na pi&#281;tro, trz&#281;s&#322;a si&#281; i dygota&#322;a, lecz wmawia&#322;a sobie, &#380;e to z powodu zimna w domu. Michael otworzy&#322; drzwi sypialni i lekko, jakby szyderczo, si&#281; sk&#322;oni&#322;. Unios&#322;a dumnie g&#322;ow&#281; i min&#281;&#322;a go, patrz&#261;c przed siebie. Nie mog&#322;a dopu&#347;ci&#263;, aby podejrzewa&#322;, &#380;e tylko on jest opanowany.

&#321;&#243;&#380;ko przyci&#261;ga&#322;o wzrok, wi&#281;c podesz&#322;a do okna. Gdy Michael do&#347;&#263; g&#322;o&#347;no zamkn&#261;&#322; drzwi, drgn&#281;&#322;a nerwowo i zerkn&#281;&#322;a przez rami&#281;, aby sprawdzi&#263;, czy zauwa&#380;y&#322; jej zdenerwowanie.

Michael usiad&#322; na &#322;&#243;&#380;ku i zacz&#261;&#322; &#347;ci&#261;ga&#263; sweter.

Ch&#322;odno tu. Ciotka musi mie&#263; ko&#324;skie zdrowie, skoro wytrzymuje takie zimno. Pewno przyzwyczai&#322;a si&#281; i w og&#243;le go nie zauwa&#380;a. Czy to mo&#380;liwe?

Przez chwil&#281; patrzy&#322;a na niego zafascynowana. Przypomnia&#322;a sobie, &#380;e gdy stali przy furtce, chcia&#322;a wsun&#261;&#263; r&#281;ce pod jego sweter i poczu&#263; gr&#281; stalowych mi&#281;&#347;ni. Teraz te&#380; mia&#322;a ochot&#281; to zrobi&#263;, lecz przywo&#322;a&#322;a si&#281; do porz&#261;dku, pochyli&#322;a i otworzy&#322;a walizk&#281;.

Powiedzia&#322;a mi, &#380;e nie lubi centralnego ogrzewania  rzek&#322;a zdumiewaj&#261;co opanowanym g&#322;osem.

Podejrzewam, &#380;e nie uznaje &#380;adnych osi&#261;gni&#281;&#263; techniki.

Co wida&#263; na ka&#380;dym kroku! Obywa si&#281; bez centralnego, telewizora, zmywarki a widzia&#322;e&#347; ten telefon w przedpokoju? ~ Odwr&#243;cona ty&#322;em do Michaela, czu&#322;a si&#281; pewniejsza siebie.  Mieszka jak w muzeum.

Ciesz si&#281;, &#380;e jest cho&#263; troch&#281; post&#281;powa i kaza&#322;a zainstalowa&#263; &#347;wiat&#322;o  rzek&#322; z przek&#261;sem.

Przypomnij mi o wdzi&#281;czno&#347;ci, gdy b&#281;dzie mi troch&#281; cieplej.  Odgarn&#281;&#322;a w&#322;osy, opadaj&#261;ce na oczy.  Podobno jest wiosna, a tu temperatura jak na biegunie. Wyobra&#380;asz sobie, jak jest zim&#261;?

W Londynie ju&#380; by&#322;o czu&#263; wiosn&#281;, ale do Yorkshire jeszcze nie dotar&#322;a. Ciotka m&#243;wi&#322;a, &#380;e w zesz&#322;ym tygodniu spad&#322;o troch&#281; &#347;niegu:

Co&#347; podobnego!

Wyci&#261;gn&#281;&#322;a koszul&#281; nocn&#261;. Zabra&#322;a d&#322;ug&#261;, eleganck&#261; koszul&#281; z kremowej satyny, ale teraz spojrza&#322;a na ni&#261; krytycznym okiem. Niew&#261;tpliwie by&#322;a to rzecz pi&#281;kna i uwodzicielsko podkre&#347;laj&#261;ca kszta&#322;ty, lecz w obecnych warunkach by&#322; to najmniej odpowiedni str&#243;j.

W Londynie, zaj&#281;ta trosk&#261; o bezpiecze&#324;stwo Jamiego, spakowa&#322;a walizk&#281; bez zastanowienia. Wzi&#281;&#322;a wszystkie rzeczy kupione przez Emm&#281;, do&#322;o&#380;y&#322;a bielizn&#281; i zadowolona zamkn&#281;&#322;a walizk&#281;, a teraz &#380;a&#322;owa&#322;a, &#380;e post&#261;pi&#322;a tak nierozwa&#380;nie. Powinna spa&#263; w ciep&#322;ej barchanowej koszuli, a tymczasem w&#322;o&#380;y niepraktyczny ostatni krzyk mody nocnej.

Nie mia&#322;a jednak wyboru i pocieszy&#322;a si&#281;, &#380;e by&#263; mo&#380;e w ulubionej koszuli poczuje si&#281; bardziej sob&#261;. B&#281;dzie uroczo wygl&#261;da&#263;, a stale jej m&#243;wiono, &#380;e obowi&#261;zkiem pi&#281;knej kobiety jest wzbudza&#263; zachwyt.

Odwr&#243;ci&#322;a si&#281;, w chwili gdy Michael &#347;ci&#261;ga&#322; koszul&#281; i natychmiast straci&#322;a z trudem odzyskan&#261; pewno&#347;&#263; siebie. By&#322;a z&#322;a i nie wiedzia&#322;a, co si&#281; z ni&#261; dzieje. Irytowa&#322;o j&#261;, &#380;e wystarczy&#322;o jedno spojrzenie na szerok&#261;, opalon&#261; pier&#347;, poro&#347;ni&#281;t&#261; ciemnymi w&#322;osami, by poczu&#322;a si&#281; niezgrabna i onie&#347;mielona jak nastolatka.

Spu&#347;ci&#322;a oczy, rzuci&#322;a koszul&#281; na walizk&#281; i wybieg&#322;a z sypialni, mrucz&#261;c niewyra&#378;nie:

Ja musz&#281; sprawdzi&#263; czy Jamie &#347;pi.

Ch&#322;opiec spa&#322;, ale w pokoju by&#322;o bardzo zimno, wi&#281;c gdy us&#322;ysza&#322;a, &#380;e Michael idzie do &#322;azienki, pobieg&#322;a po ko&#322;dr&#281; i otuli&#322;a malca. Przypomnia&#322;a sobie, jak ba&#322;a si&#281; o niego w domu, a w Askerby dziecko by&#322;o bezpieczne, pomy&#347;la&#322;a wi&#281;c, &#380;e warto si&#281; po&#347;wi&#281;ca&#263; nawet do tego stopnia, &#380;eby spa&#263; razem z Michaelem.



ROZDZIA&#321; PI&#260;TY

Zd&#261;&#380;y&#322;a wr&#243;ci&#263;, nim Michael wyszed&#322; z &#322;azienki i korzystaj&#261;c, &#380;e go nie ma, pr&#281;dko rozebra&#322;a si&#281; i w&#322;o&#380;y&#322;a koszul&#281;. Natychmiast tego po&#380;a&#322;owa&#322;a, poniewa&#380; jeszcze dotkliwiej odczu&#322;a ch&#322;&#243;d w pokoju. Aby nie zmarzn&#261;&#263;, zacz&#281;&#322;a podskakiwa&#263; i wymachiwa&#263; r&#281;koma, a mimo to dygota&#322;a z zimna.

Michael wszed&#322;, ocieraj&#261;c twarz r&#281;cznikiem. Rosalind z trudem oderwa&#322;a od niego wzrok, wzi&#281;&#322;a kosmetyczk&#281; i czym pr&#281;dzej wybieg&#322;a.

W &#322;azience by&#322;o znacznie zimniej ni&#380; w sypialni, wi&#281;c po k&#261;pieli czu&#322;a si&#281; jak sopel lodu i dlatego zapomnia&#322;a o skr&#281;powaniu. Szcz&#281;kaj&#261;c z&#281;bami, my&#347;la&#322;a jedynie o &#322;&#243;&#380;ku i o tym, by wreszcie si&#281; rozgrza&#263;. Zamkn&#281;&#322;a drzwi, zgasi&#322;a g&#243;rne &#347;wiat&#322;o i z rozp&#281;du wskoczy&#322;a do &#322;&#243;&#380;ka.

Twierdzi&#322;a&#347;, &#380;e sytuacja bardzo ci&#281; kr&#281;puje, wi&#281;c nie podejrzewa&#322;em, &#380;e b&#281;dziesz taka ch&#281;tna, &#380;eby ze mn&#261; spa&#263;  rzek&#322; Michael kostycznie.

Gotowam wskoczy&#263; do klatki z lwem, byle tylko by&#322;o mi troch&#281; cieplej.  Zgasi&#322;a lampk&#281; na nocnym stoliku i g&#322;o&#347;no szcz&#281;kaj&#261;c z&#281;bami, skuli&#322;a si&#281; pod kocem.  Zmarz&#322;am na ko&#347;&#263;.

Nie &#347;pisz sama i nie tylko tobie jest zimno.  Poci&#261;gn&#261;&#322; koc do siebie.  Co si&#281; sta&#322;o z ko&#322;dr&#261;?

Zanios&#322;am Jamiemu, bo u niego jest jeszcze zimniej.

U nas cieplutko i przytulnie, co?

Uda&#322;a, &#380;e nie dostrzeg&#322;a gryz&#261;cej ironii i wzgl&#281;dnie spokojnie odpar&#322;a:

Wed&#322;ug mnie dziecko ma pierwsze&#324;stwo. Ciekawe, czy twoja ciotka s&#322;ysza&#322;a o elektrycznych kocach.

By&#322;oby ci cieplej, gdyby&#347; mia&#322;a porz&#261;dn&#261; pid&#380;am&#281;, a nie takie nic.

Nie lubi&#281; pid&#380;am.

Przewr&#243;ci&#322;a si&#281; na bok i zacz&#281;&#322;a pociera&#263; zzi&#281;bni&#281;te stopy. Niewiele to pomog&#322;o, wi&#281;c energiczniej ruszy&#322;a nog&#261; i niechc&#261;cy dotkn&#281;&#322;a &#322;ydki Michaela, kt&#243;ry krzykn&#261;&#322;:

Brrr! Masz lodowate stopy.

Naprawd&#281;? Ja ju&#380; ich nie czuj&#281;.

Momentalnie odsun&#281;&#322;a nog&#281;, lecz mia&#322;a wra&#380;enie, &#380;e ciep&#322;a &#322;ydka Michaela sparzy&#322;a jej sk&#243;r&#281;. Przebieg&#322; j&#261; dreszcz, tym razem nie tylko spowodowany zimnem.

Dlaczego nie w&#322;o&#380;y&#322;a&#347; skarpetek?  zapyta&#322; poirytowany.  Tobie samej by&#322;oby cieplej, a mnie by nie grozi&#322; wstrz&#261;s termiczny. '

Zapomnia&#322;am, a teraz nie chce mi si&#281; wychodzi&#263; z &#322;&#243;&#380;ka. Michael sapn&#261;&#322; ze z&#322;o&#347;ci, zapali&#322; lampk&#281; na swoim stoliku, wyskoczy&#322; spod koca i pochyli&#322; si&#281; nad walizk&#261;. Rosalind wysun&#281;&#322;a g&#322;ow&#281; spod koca, zerkn&#281;&#322;a w jego stron&#281; i ogarn&#281;&#322;o j&#261; mi&#322;e podniecenie. By&#322; jak dawniej doskonale zbudowany i umi&#281;&#347;niony, ale w ci&#261;gu ostatnich lat troch&#281; przyty&#322;, wi&#281;c wydawa&#322; si&#281; bardziej masywny. Gdy znalaz&#322; par&#281; grubych skarpet i si&#281; odwr&#243;ci&#322;, znowu schowa&#322;a si&#281; pod koc.

Prosz&#281;, wk&#322;adaj.

B&#281;d&#281; &#347;miesznie wygl&#261;da&#263;  mrukn&#281;&#322;a niby niezadowolona, ale usiad&#322;a i pos&#322;usznie wci&#261;gn&#281;&#322;a skarpety.

Wygl&#261;dasz w nich mniej &#347;miesznie ni&#380; w tej cienkiej koszulce.  Po&#322;o&#380;y&#322; si&#281; i przykry&#322;.  Zreszt&#261;, co za r&#243;&#380;nica, jak wygl&#261;dasz? Przecie&#380; nikt nie ci&#281; widzi opr&#243;cz mnie, a powiedzia&#322;a&#347;, &#380;e nie obchodzi ci&#281;, co o tobie my&#347;l&#281;. Prawda?

Prawda.

Wi&#281;c czym si&#281; przejmujesz?  Nie wiem Po prostu w og&#243;le nie lubi&#281; &#347;miesznie czy g&#322;upio wygl&#261;da&#263;. Kwestia mojego wizerunku.

Wizerunek ci&#281; nie rozgrzeje.  Prychn&#261;&#322; pogardliwie.  Nie szkoda ci czasu i energii na takie zmartwienia? Chyba tylko dla ciebie tw&#243;j wizerunek jest istotny.

Dla Simona te&#380;  powiedzia&#322;a bez zastanowienia.

Za p&#243;&#378;no ugryz&#322;a si&#281; w j&#281;zyk, a nie chcia&#322;a, by ktokolwiek podejrzewa&#322;, &#380;e Hungerford &#380;eni si&#281; z ni&#261; g&#322;&#243;wnie dla jej wizerunku.

Przecie&#380; go tu nie ma! A gdyby by&#322;, to chyba te&#380; kaza&#322;by i; ci w&#322;o&#380;y&#263; ciep&#322;e skarpety i przesta&#263; szcz&#281;ka&#263; z&#281;bami.

Trudno mi wyobrazi&#263; go sobie w takich sparta&#324;skich warunkach.  Przykry&#322;a si&#281; pod brod&#281;.  U niego wszystko musi by&#263; idealne, zapi&#281;te na ostatni guzik.

Ty te&#380;?

Z niech&#281;ci&#261; pomy&#347;la&#322;a o r&#243;&#380;nych oficjalnych spotkaniach i uroczysto&#347;ciach, na kt&#243;rych musia&#322;a bywa&#263;, chocia&#380; jedynym,. jej zadaniem by&#322;o wygl&#261;da&#263; bez zarzutu i uprzejmie si&#281; u&#347;miecha&#263;.

Szczeg&#243;lnie ja. Jestem pewna, &#380;e by&#322;by zgorszony, gdyby mnie teraz zobaczy&#322;.

Czym by si&#281; zgorszy&#322;? &#379;e masz cienk&#261; koszul&#281; i grube skarpety, czy &#380;e jeste&#347; w &#322;&#243;&#380;ku z innym m&#281;&#380;czyzn&#261;?

Nic by mu si&#281; nie podoba&#322;o  odpar&#322;a tonem wy&#380;szo&#347;ci. &#321;&#243;&#380;ko zaskrzypia&#322;o, poniewa&#380; Michael przewr&#243;ci&#322; si&#281; na bok. Rosalind pr&#281;dko chwyci&#322;a brzeg materaca, by nie sturla&#263; si&#281; na &#347;rodek.

A co by wspania&#322;y Hungerford zrobi&#322; w mojej sytuacji?  W ciemno&#347;ci jego osch&#322;y ton brzmia&#322; jako&#347; dziwnie.  Oczywi&#347;cie poza tym, &#380;e za&#322;ama&#322;by r&#281;ce na widok twojego niekonwencjonalnego stroju.

Rosalind nijak nie mog&#322;a sobie wyobrazi&#263;, &#380;e narzeczony po&#347;wi&#281;ca miesi&#261;c urlopu na za&#322;atwienie spraw krewnej, kt&#243;rej w&#322;a&#347;ciwie nie zna. Jedyny obraz, jaki pojawi&#322; si&#281; przed jej oczami, to Simon, daj&#261;cy polecenie sekretarce, aby si&#281; wszystkim zaj&#281;&#322;a.

Podejrzewam, &#380;e rzuci&#322;by okiem na dom i natychmiast zabra&#322; wszystkich do pi&#281;ciogwiazdkowego hotelu  powiedzia&#322;a z oci&#261;ganiem.

Nie doda&#322;a, &#380;e narzeczony lubi che&#322;pi&#263; si&#281; swym bogactwem.

Dla niego taki wydatek to pestka, co?  szydzi&#322; Michael.  Mnie nie sta&#263; na rozrzutno&#347;&#263;, a poza tym ciotka chyba by nie pozwoli&#322;a, &#380;ebym j&#261; gdzie&#347; wywi&#243;z&#322;. Proponuj&#281; wi&#281;c, &#380;eby&#347; pogodzi&#322;a si&#281; z losem, przesta&#322;a marudzi&#263; i spr&#243;bowa&#322;a zasn&#261;&#263;.

Pomy&#347;la&#322;a, &#380;e jak zawsze naj&#322;atwiej jest dawa&#263; dobre rady. Stara&#322;a si&#281; nie dygota&#263;, lecz te wysi&#322;ki nie sprzyja&#322;y za&#347;ni&#281;ciu. Skarpety by&#322;y ciep&#322;e i stopy troch&#281; si&#281; rozgrza&#322;y, ale nadal by&#322;o jej zimno. Zwin&#281;&#322;a si&#281; w k&#322;&#281;bek i chcia&#322;a szczelniej otuli&#263;, lecz napotka&#322;a sprzeciw Michaela, kt&#243;ry mocno trzyma&#322; swoj&#261; cz&#281;&#347;&#263; koca.

Nie b&#261;d&#378; takim samolubem i podziel si&#281; ze mn&#261;  zawo&#322;a&#322;a z pretensj&#261;.

Kto jest wi&#281;kszym egoist&#261;? Ty ca&#322;a si&#281; owin&#281;&#322;a&#347;, a mnie zostawi&#322;a&#347; skrawek wielko&#347;ci znaczka pocztowego, kt&#243;ry starczy zaledwie na przykrycie czubka nosa.

Strasznie ma&#322;y ten koc.

By&#322;by wystarczaj&#261;co du&#380;y, gdyby&#347; nie le&#380;a&#322;a na samym brzegu &#322;&#243;&#380;ka  powiedzia&#322; logicznie.  Przysu&#324; si&#281;, bo marnujemy p&#243;&#322; koca.

Dzi&#281;kuj&#281;, tu jest mi bardzo wygodnie  odpar&#322;a, g&#322;o&#347;no szcz&#281;kaj&#261;c z&#281;bami.

Michael straci&#322; cierpliwo&#347;&#263;, i bez ceregieli poci&#261;gn&#261;&#322; j&#261; do siebie, - Chod&#378;!

Rosalind z wra&#380;enia oniemia&#322;a i &#322;apa&#322;a powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg. Dopiero po chwili zdo&#322;a&#322;a wykrztusi&#263; cienkim g&#322;osem:

M&#243;wi&#322;am, &#380;e mi dobrze.

Mo&#380;e tobie dobrze, ale mnie &#378;le.  Jedn&#261; r&#281;k&#281; wsun&#261;&#322; jej pod g&#322;ow&#281;, drag&#261; przytrzyma&#322; za biodro, wi&#281;c by&#322;a przytulona do niego i policzkiem niemal dotyka&#322;a jego piersi.  Skoro nie mamy ko&#322;dry, musimy si&#281; nawzajem ogrza&#263;. Nie widz&#281; innego wyj&#347;cia.

Le&#380;a&#322;a sztywno jak k&#322;oda, ba&#322;a si&#281; oddycha&#263;. Cia&#322;o i d&#322;onie Michaela by&#322;y ciep&#322;e, uspokajaj&#261;ce, a jednocze&#347;nie podniecaj&#261;ce. Serce zacz&#281;&#322;o jej mocno bi&#263;, w gardle zasch&#322;o. Tak &#322;atwo mog&#322;aby odpr&#281;&#380;y&#263; si&#281; i wr&#243;ci&#263; my&#347;lami do sytuacji sprzed lat, ale wspomnienia by&#322;y niebezpieczne.

Ja mi mnie si&#281; wydaje, &#380;e to niezbyt dobry pomys&#322;  powiedzia&#322;a dr&#380;&#261;cym g&#322;osem.

Ja te&#380; tak uwa&#380;am  przyzna&#322; Michael  ale chcia&#322;bym wypocz&#261;&#263;, a nie zmru&#380;&#281; oka, je&#347;li b&#281;dziesz si&#281; trz&#281;s&#322;a i szcz&#281;ka&#322;a z&#281;bami. Um&#243;wmy si&#281;, &#380;e robimy to w ramach udzielania pierwszej pomocy. &#379;eby ci&#281; pocieszy&#263;, przyznam si&#281;, &#380;e ja te&#380; zmarz&#322;em

Nie ma powodu, &#380;eby&#347;my oboje si&#281; m&#281;czyli.

No w&#322;a&#347;nie. Zapewniam, &#380;e to nie jest wybieg, &#380;eby ci&#281; uwie&#347;&#263;, wi&#281;c mo&#380;esz by&#263; spokojna. Odbyli&#347;my d&#322;ug&#261; podr&#243;&#380;, jeste&#347;my zm&#281;czeni i zmarzni&#281;ci, a ja mam na g&#322;owie sprawy wa&#380;niejsze ni&#380; odgrzewanie nieudanego romansu. Jeste&#347; zupe&#322;nie bezpieczna, wi&#281;c przesta&#324; by&#263; taka spi&#281;ta.

Nie wiedzia&#322;a, jak to zrobi&#263;. Nie mog&#322;a si&#281; odpr&#281;&#380;y&#263;, gdy s&#322;ysza&#322;a bicie jego serca i ca&#322;&#261; sob&#261; czu&#322;a jego cia&#322;o. Rozmarzy&#322;a si&#281; i mia&#322;a ochot&#281;, tak jak dawniej, po&#322;o&#380;y&#263; r&#281;k&#281; na jego piersi i pie&#347;ci&#263; g&#322;adk&#261; sk&#243;r&#281;, opinaj&#261;c&#261; twarde mi&#281;&#347;nie.

Nie mog&#322;a jednak nic zrobi&#263;, cho&#263;by z tego powodu, &#380;e opad&#322;y j&#261; wspomnienia ostatniej, wsp&#243;lnie sp&#281;dzonej nocy. Michael wtedy j&#261; kocha&#322;, a jego d&#322;onie i usta po raz ostatni rozpali&#322;y j&#261; do bia&#322;o&#347;ci.

Teraz znowu by&#322; niebezpiecznie blisko. Intrygowa&#322;o j&#261;, jak zachowa&#322;by si&#281;, gdyby poca&#322;owa&#322;a go w szyj&#281;? Czy u&#347;miechn&#261;&#322;by si&#281; i pieszczotliwie szepn&#261;&#322; jej imi&#281;? Czy zacz&#261;&#322;by pie&#347;ci&#263; jak dawniej? Drgn&#281;&#322;a przestraszona, &#380;e wspomnienia wiod&#261; j&#261; na manowce.

Uspok&#243;j si&#281;  szepn&#261;&#322; Michael.  Naprawd&#281; nie mo&#380;esz si&#281; rozlu&#378;ni&#263;? Mam wra&#380;enie, &#380;e trzymam kawa&#322; drewna.

Zimno mi.

Westchn&#261;&#322;, przytuli&#322; j&#261; mocniej i potar&#322; jej zzi&#281;bni&#281;te rami&#281; gor&#261;c&#261; d&#322;oni&#261;. Rosalind stara&#322;a si&#281; nie dr&#380;e&#263; z zimna i podniecenia. Po chwili uspokoi&#322;a si&#281; i uleg&#322;a z&#322;udzeniu, &#380;e nie by&#322;o dziel&#261;cych ich lat i sytuacja w jakiej si&#281; znale&#378;li jest naturalna. W ciemno&#347;ci s&#322;ysza&#322;a jedynie spokojny oddech Michaela i bicie jego serca. Powoli troch&#281; si&#281; odpr&#281;&#380;a&#322;a.

Cieplej ci?

Tak, a tobie?

Mnie te&#380;.

By&#322;a niemal pewna, &#380;e s&#322;yszy napi&#281;cie w jego g&#322;osie, wi&#281;c pomy&#347;la&#322;a, &#380;e jest mu niewygodnie, &#380;e &#347;cierp&#322;a mu r&#281;ka, s&#322;u&#380;&#261;ca jej za poduszk&#281;. Wiedzia&#322;a, &#380;e powinna si&#281; odsun&#261;&#263; i wtedy by&#322;oby im wygodniej, ale wreszcie zrobi&#322;o si&#281; jej odrobin&#281; cieplej. Gdyby si&#281; odsun&#281;&#322;a, znowu by marz&#322;a. Michael za&#347; tak czy owak b&#281;dzie niepokoj&#261;co blisko. Zdecydowa&#322;a, &#380;elepszy niepok&#243;j ni&#380; ch&#322;&#243;d.

Zreszt&#261; dosz&#322;a do wniosku, &#380;e skoro jemu jest zimno, a ona go grzeje, nie wypada si&#281; odsuwa&#263;. Uleg&#322;a pokusie i przytuli&#322;a si&#281; mocniej. Jednocze&#347;nie postanowi&#322;a, &#380;e nazajutrz kupi elektryczny koc, dzi&#281;ki czemu nie b&#281;dzie musia&#322;a le&#380;e&#263; tak blisko i czu&#263; unoszenia si&#281; i opadania jego piersi w rytm oddechu.

Pocieszy&#322;a si&#281; my&#347;l&#261;, &#380;e jedna noc niczego nie zmieni w ich wzajemnych stosunkach. Odetchn&#281;&#322;a z prawdziw&#261; ulg&#261;, poniewa&#380; nareszcie poczu&#322;a si&#281; bezpieczna. By&#322;o jej ciep&#322;o i wygodnie. Zm&#281;czenie wzi&#281;&#322;o g&#243;r&#281;.

Michael zorientowa&#322; si&#281;, &#380;e usn&#281;&#322;a i nie wiedzia&#322;, czy cieszy&#263; si&#281;, czy &#380;a&#322;owa&#263;. Zastanawia&#322; si&#281;, czy w tym, &#380;e j&#261; przytuli&#322;, by&#322; przewrotny zamys&#322;. Nim podj&#261;&#322; t&#281; ryzykown&#261; decyzj&#281;, wmawia&#322; sobie, &#380;e b&#281;dzie &#322;atwiej mu, gdy j&#261; przytuli, ni&#380; je&#347;li b&#281;dzie to sobie tylko wyobra&#380;a&#322;. W g&#322;&#281;bi serca wiedzia&#322; jednak, &#380;e b&#281;dzie, cierpia&#322;.

Jak gdyby na potwierdzenie jego obaw, Rosalind mrukn&#281;&#322;a co&#347; przez sen i mocniej si&#281; do niego przytuli&#322;a. Poczu&#322; dotyk jej piersi i pomy&#347;la&#322; o jedwabistej sk&#243;rze pod cienk&#261; koszul&#261;, kt&#243;r&#261; wystarczy&#322;oby odsun&#261;&#263; i

Zdusi&#322; w zarodku niebezpieczne my&#347;li i skupi&#322; ca&#322;&#261; uwag&#281; na miarowym oddychaniu. Wdech, wydech, wdech, wydech. Spokojnie, raz, dwa, spokojnie. Przypomnia&#322; sobie w&#322;asne s&#322;owa: Pierwsza pomoc. Mam na g&#322;owie sprawy wa&#380;niejsze ni&#380; odgrzewanie nieudanego romansu. Jeste&#347; zupe&#322;nie bezpieczna.

&#379;a&#322;owa&#322;, &#380;e mu uwierzy&#322;a bo jednak wola&#322;by, aby le&#380;a&#322;a na skraju &#322;&#243;&#380;ka, a nie tak blisko. By&#322;a taka mi&#281;kka i ciep&#322;a, czu&#322; na r&#281;ce jej oddech. Po pi&#281;ciu d&#322;ugich latach znowu mia&#322; j&#261; w ramionach Zastanawia&#322; si&#281;, dlaczego nie znienawidzi&#322; jej, chocia&#380; pr&#243;bowa&#322; d&#322;ugo i ze wszystkich si&#322;. Powinien pami&#281;ta&#263; o nie przespanych nocach, gdy bola&#322;a go zadana przez ni&#261; rana, gdy czeka&#322;, a&#380; przestanie t&#281;skni&#263;, przestanie wspomina&#263; zapach jej sk&#243;ry, kt&#243;ry przywodzi&#322; mu na my&#347;l letni ogr&#243;d o zmierzchu.

Jak dobrze i cudownie by&#322;o znowu trzyma&#263; j&#261; w ramionach.

Rosalind zbudzi&#322;o blade s&#322;o&#324;ce, zagl&#261;daj&#261;ce do sypialni. Przez chwil&#281; le&#380;a&#322;a zdezorientowana, nie wiedz&#261;c, gdzie jest. Gdy sobie przypomnia&#322;a, za&#380;enowana spojrza&#322;a w bok.

Michael wsta&#322; wcze&#347;niej, a jedynym dowodem, &#380;e spa&#322; obok, by&#322;a wgnieciona poduszka. Niezbyt zadowolona pomy&#347;la&#322;a, &#380;e wieczorem by&#322;o jej okropnie zimno i dlatego bez wi&#281;kszego oporu przytuli&#322;a si&#281; do Michaela.

Czy to naprawd&#281; by&#322; jedyny pow&#243;d?

Zarumieni&#322;a si&#281; lekko, gdy przypomnia&#322;a sobie, jak wygodnie u&#322;o&#380;y&#322;a si&#281; przy nim i jakim wspania&#322;ym oparciem by&#322;o jego ciep&#322;e, silne cia&#322;o. Wtedy zdawa&#322;o si&#281; naturalne, &#380;e go obj&#281;&#322;a i &#380;e jego rami&#281; s&#322;u&#380;y jej za poduszk&#281;. Teraz zawstydzi&#322;a si&#281;, gdy&#380; przypomnia&#322;a sobie, o czym marzy&#322;a, czego pragn&#281;&#322;a

Wystraszy&#322;a si&#281;, &#380;e Michael m&#243;g&#322; odczyta&#263; jej my&#347;li. Co wtedy? Co b&#281;dzie, je&#347;li odgad&#322;, &#380;e pragn&#281;&#322;a pieszczot?

Odrzuci&#322;a koc, zdj&#281;&#322;a skarpety i wsta&#322;a. Wmawia&#322;a sobie, &#380;e zachowa&#322;a si&#281; tak dziwnie, poniewa&#380; by&#322;a zm&#281;czona i zzi&#281;bni&#281;ta. I &#380;e co&#347; takiego nigdy wi&#281;cej si&#281; nie powt&#243;rzy. Postanowi&#322;a kupi&#263; ciep&#322;&#261; koszul&#281; nocn&#261; i elektryczny koc i zrobi&#263; wszystko, aby przekona&#263; Michaela, &#380;e nie ma zamiaru co noc spa&#263; w jego ramionach. B&#281;dzie ch&#322;odna, opanowana i da mu do zrozumienia, &#380;e nie oczekuje powrotu do intymno&#347;ci pomimo zachowania poprzedniej nocy.

Bez entuzjazmu przejrza&#322;a rzeczy kupione przez Emm&#281; i wybra&#322;a br&#261;zow&#261; bluzk&#281;, czarny blezer i czarne legginsy. Pomy&#347;la&#322;a przygn&#281;biona, &#380;e zapewne tak ubiera si&#281; idealna, rozs&#261;dna Kathy.

Wesz&#322;a do kuchni tak cicho, &#380;e nikt jej nie spostrzeg&#322;. Michael uwa&#380;nie s&#322;ucha&#322; Jamiego, kt&#243;ry m&#243;wi&#322; co&#347; z pe&#322;nymi ustami. Pani domu, siedz&#261;ca naprzeciw nich, patrzy&#322;a na dziecko z pe&#322;nym wyrozumia&#322;o&#347;ci u&#347;miechem.

Rosalind wcze&#347;niej mia&#322;a nadziej&#281;, &#380;e zaimponuje Michaelowi opanowaniem i swobodnym zachowaniem. Chcia&#322;a mu pokaza&#263;, &#380;e nie jest skr&#281;powana, a tymczasem na jego widok jej serce oszala&#322;o. Sta&#322;a w miejscu, nie pojmuj&#261;c, dlaczego tak si&#281; dzieje. Przecie&#380; by&#322; przeci&#281;tnym m&#281;&#380;czyzn&#261;, kt&#243;ry spokojnie pi&#322; herbat&#281; ze starego kubka. Nie zauwa&#380;ona, przygl&#261;da&#322;a mu si&#281;, jak gdyby widzia&#322;a go pierwszy raz w &#380;yciu.

Po latach pracy na s&#322;o&#324;cu mia&#322; ogorza&#322;&#261; twarz i kurze &#322;apki w k&#261;cikach oczu. Wyobrazi&#322;a go sobie, jak stoi na pustyni i mru&#380;y oczy, wpatrzony w horyzont. I tam, i tu czu&#322; si&#281; swobodnie, wsz&#281;dzie by&#322; jak w domu. Popatrzy&#322;a na jego czo&#322;o, nos i policzki, na mocno zarysowan&#261; szcz&#281;k&#281; i wreszcie na usta. Westchn&#281;&#322;a rozmarzona.

Michael widocznie us&#322;ysza&#322; owo westchnienie, gdy&#380; odwr&#243;ci&#322; si&#281; i popatrzy&#322; na ni&#261; jasnymi, czystymi oczami. Pod wp&#322;ywem tego spojrzenia zakr&#281;ci&#322;o si&#281; jej w g&#322;owie.

Pani Brooke powiedzia&#322;a z dezaprobat&#261;:

O, nareszcie wsta&#322;a&#347;.

Dzie&#324; dobry  szepn&#281;&#322;a Rosalind.

Aby oderwa&#263; wzrok od Michaela, spojrza&#322;a na zegarek; by&#322;o dwadzie&#347;cia po &#243;smej.

Uwa&#380;a&#322;em, &#380;e dobrze ci zrobi, je&#347;li dzi&#347; d&#322;u&#380;ej po&#347;pisz  pr&#281;dko rzek&#322; Michael.

D&#322;u&#380;ej? Och!  Zorientowa&#322;a si&#281;, &#380;e ich pogl&#261;dy na temat wczesnego wstawania bardzo si&#281; r&#243;&#380;ni&#261;, wi&#281;c powiedzia&#322;a niepewnie:

Zgad&#322;e&#347; dzi&#281;kuj&#281;.

Siadaj.  Wsta&#322; i podsun&#261;&#322; jej krzes&#322;o.  Zrobi&#281; ci &#347;wie&#380;ej herbaty a mo&#380;e wolisz kaw&#281;?

Pami&#281;ta&#322;a kaw&#281;, smakuj&#261;c&#261; jak lura, wi&#281;c poprosi&#322;a o herbat&#281;. Spojrza&#322;a na Jamiego, kt&#243;ry mia&#322; ca&#322;&#261; buzi&#281; usmarowan&#261; d&#380;emem.

Dzie&#324; dobry, smyku. Co jad&#322;e&#347;?

Grzank&#281;, bo babcia nie ma p&#322;atk&#243;w.

A s&#261;dz&#261;c po twojej buzi, pewno nie ma ju&#380; ani troch&#281; d&#380;emu.

Zmoczy&#322;a r&#281;cznik i wytar&#322;a ch&#322;opcu buzi&#281; i r&#281;ce. Wci&#261;&#380; dziwi&#322;o j&#261;, &#380;e tak pr&#281;dko nauczy&#322;a si&#281; automatycznie robi&#263; co&#347;, co pocz&#261;tkowo nape&#322;nia&#322;o j&#261; obrzydzeniem. Wyprostowa&#322;a si&#281; u&#347;miechni&#281;ta i nad g&#322;ow&#261; dziecka spojrza&#322;a prosto w oczy Michaelowi. Mia&#322; taki dziwny wyraz twarzy, &#380;e u&#347;miech zamar&#322; jej na ustach. Przez kilka sekund wpatrywali si&#281; w siebie, zanim Michael odwr&#243;ci&#322; si&#281; i postawi&#322; imbryk na stole.

Herbata gotowa.

Rosalind nie mog&#322;a oderwa&#263; oczu od brunatnych palc&#243;w, kt&#243;re w nocy trzyma&#322;y j&#261; za r&#281;k&#281;. Prze&#322;kn&#281;&#322;a &#347;lin&#281; i spyta&#322;a ze sztucznym o&#380;ywieniem:

Co dzisiaj robimy?

Proponuj&#281;, &#380;eby&#347;my pojechali po zakupy.  Usiad&#322; z dala od niej.  Odpowiada ci?

Bardzo, Obj&#281;&#322;a kubek i spu&#347;ci&#322;a wzrok. Zastanawia&#322;a si&#281;, co znaczy&#322; osobliwy wyraz jego oczu.

Mam list&#281;!  zawo&#322;a&#322; Jamie. Przej&#281;ty ukl&#281;kn&#261;&#322; na krze&#347;le i opar&#322; si&#281; o st&#243;&#322;.  Napisa&#322;em. Patrz!

Kartka by&#322;a tak zasmarowana d&#380;emem jak przedtem jego policzki. Rosalind wzi&#281;&#322;a j&#261; w dwa palce i z uwag&#261; obejrza&#322;a. W&#347;r&#243;d gryzmo&#322;&#243;w odcyfrowa&#322;a jedynie kilka ko&#347;lawych J.

Bardzo si&#281; nam przyda  rzek&#322;a powa&#380;nie.  Nie zapomnij zabra&#263;.

Michael te&#380; pisa&#322;  poinformowa&#322; Jamie, zadowolony z pochwa&#322;y.

Trzeba przyzna&#263;, &#380;e dobrze wyszkoli&#322;a&#347; m&#281;&#380;a  kostycznie zauwa&#380;y&#322;a ciotka Maud.  Pozwa&#322;a ci si&#281; wylegiwa&#263;, poda&#322; herbat&#281;, przygotowa&#322; list&#281; zakup&#243;w. Mam nadziej&#281;, &#380;e doceniasz swoje szcz&#281;&#347;cie.

Rosalind pomy&#347;la&#322;a, &#380;e sarkastyczne krytykowanie jest rodzinn&#261; cech&#261; Brooke&#243;w, lecz rozci&#261;gn&#281;&#322;a usta w uprzejmym u&#347;miechu.

Oczywi&#347;cie.

Sprawiasz wra&#380;enie kobiety, kt&#243;ra umie si&#281; urz&#261;dzi&#263;. Ciekawam, jak mu si&#281; odwdzi&#281;czasz za to, &#380;e we wszystkim ci&#281; wyr&#281;cza.

U&#347;miech Rosalindy zgas&#322;, a w zielonych oczach pojawi&#322;y si&#281; gniewne b&#322;yski. Wyprostowa&#322;a si&#281;, spojrza&#322;a pani Brooke W oczy i rzek&#322;a, cedz&#261;c s&#322;owa:

To wy&#322;&#261;cznie sprawa Michaela i moja.

Ku jej zaskoczeniu, ostra odpowied&#378; rozbawi&#322;a starsz&#261; pani&#261;.

Moje dziecko, nie m&#243;w do mnie takim tonem. Widzia&#322;am, jak na siebie patrzycie.

O?  wyrwa&#322;o si&#281; Rosalind i Michaelowi jednocze&#347;nie. Rosalind, przestraszona, &#380;e nic nie ujdzie bystrym piwnym oczom, zarumieni&#322;a si&#281;, pochyli&#322;a g&#322;ow&#281; i podnios&#322;a kubek do ust. Wola&#322;aby, &#380;eby gospodyni by&#322;a troch&#281; zdziecinnia&#322;&#261; staruszk&#261;, kt&#243;ra niewiele widzi, a jeszcze mniej kojarzy. Ba&#322;a si&#281; jej niepokoj&#261;co przenikliwych oczu.

Co wy?  zdziwi&#322;a si&#281; ciotka.  Dlaczego macie takie miny? Nie musicie mi m&#243;wi&#263;, jakie uczucia was &#322;&#261;cz&#261;.

To dobrze.  Michael u&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; z przymusem i za plecami Jamiego po&#322;o&#380;y&#322; Rosalind d&#322;o&#324; na karku.  Moja &#380;ona doskonale wie, co czuj&#281; w stosunku do niej. Prawda?

Z wysi&#322;kiem opanowa&#322;a dreszcz, jaki j&#261; przeszy&#322; pod dotykiem jego d&#322;oni. Powoli odwr&#243;ci&#322;a g&#322;ow&#281; i spojrza&#322;a na niego. Mia&#322; gor&#261;c&#261; d&#322;o&#324; i ciep&#322;y g&#322;os, ale oczy zimne i czujne. Oczy cz&#322;owieka, kt&#243;rego kiedy&#347; zraniono i kt&#243;ry nie pozwoli, by to si&#281; powt&#243;rzy&#322;o. Wyczyta&#322;a w nich, &#380;e w nocy j&#261; ogrza&#322;, ale nie lubi jej bardziej ni&#380; owego pami&#281;tnego dnia przed pi&#281;ciu laty.

Tak  powiedzia&#322;a g&#322;ucho.

Wiem.

To, co wyczyta&#322;a w jego oczach, by&#322;o upokarzaj&#261;ce, wi&#281;c usilnie stara&#322;a si&#281; znale&#378;&#263; spos&#243;b, by mu uzmys&#322;owi&#263;, &#380;e poprzednia noc by&#322;a wyj&#261;tkiem. Przysi&#281;ga&#322;a sobie, &#380;e ju&#380; wi&#281;cej tak si&#281; nie zachowa.

Wyruszyli po zakupy, prawie si&#281; do siebie nie odzywaj&#261;c, ale gdy min&#281;li ostatnie domy, nie Wytrzyma&#322;a nerwowo i przerwa&#322;a milczenie, zgry&#378;liwie pytaj&#261;c:

Czy aby na pewno wiesz, dok&#261;d jedziesz?

Ciocia twierdzi, &#380;e na przedmie&#347;ciu Yorku jest wielka hala  odpar&#322; Michael r&#243;wnie przykrym tonem.  Pomy&#347;la&#322;em, &#380;e warto za jednym zamachem kupi&#263; wszystkie potrzebne rzeczy. W domu prawie nic nie ma,  Wyj&#261;&#322; z kieszeni list&#281;.  Przejrzyj j&#261; i zobacz, czy jeszcze co&#347; trzeba dopisa&#263;.

Jego jawna niech&#281;&#263; jeszcze bardziej j&#261; rozdra&#380;ni&#322;a. Postanowi&#322;a, &#380;e nie b&#281;dzie stara&#322;a si&#281; mu podoba&#263;, mimo &#380;e jej cia&#322;o wyrywa&#322;o si&#281; do niego. Zastanawia&#322;a si&#281;, jaki jest prawdziwy stosunek Michaela do niej. Czasami patrzyli na siebie takim wzrokiem, &#380;e ulega&#322;a z&#322;udzeniu, i&#380; dawna fascynacja nie wygas&#322;a. Lecz rano, przy ciotce, spojrza&#322; na ni&#261; tak, jakby wzrokiem chcia&#322; wymierzy&#263; policzek. Widocznie nadal uwa&#380;a&#322;, &#380;e jest pr&#243;&#380;n&#261;, rozkapryszon&#261; istot&#261; bez serca, kt&#243;ra bezmy&#347;lnie odrzuci&#322;a jego o&#347;wiadczyny. I postanowi&#322;, &#380;e nie zmieni o niej zdania, niezale&#380;nie od tego, jak b&#281;dzie si&#281; zachowywa&#322;a w obecno&#347;ci jego ciotki. Wyrwa&#322;o si&#281; jej westchnienie z g&#322;&#281;bi serca.

Nie wiem  zacz&#281;&#322;a, patrz&#261;c na list&#281;.  Zwykle nie musz&#281; si&#281; tym zajmowa&#263;.

Wi&#281;c masz teraz okazj&#281;  rzuci&#322; oschle.  Tutaj nie ma s&#322;u&#380;by, kt&#243;ra ci&#281; wyr&#281;czy. Je&#347;li co&#347; przeoczysz, b&#281;dziesz musia&#322;a bez tego si&#281; oby&#263;. W Askerby dostaniemy jedynie chleb, mleko, konserwy i niewiele wi&#281;cej. Nie b&#281;d&#281; stale je&#378;dzi&#263; do Yorku, wi&#281;c w swoim w&#322;asnym interesie zacznij my&#347;le&#263; samodzielnie.

Na miejscu Jamiego wszystko interesowa&#322;o, natomiast Rosalind nic nie przypad&#322;o do gustu, chocia&#380; pierwszy raz robi&#322;a zakupy w olbrzymiej hali targowej. By&#322;a zdegustowana, poniewa&#380; w reklamach nigdy nie pokazywano klient&#243;w, kt&#243;rzy naje&#380;d&#380;aj&#261; w&#243;zkami na innych lub d&#322;ugo stoj&#261; mi&#281;dzy rz&#281;dami p&#243;&#322;ek i przeszkadzaj&#261;.

Nim zap&#322;acili i umie&#347;cili zakupy w baga&#380;niku, by&#322;a &#347;miertelnie znudzona i z&#322;a, wi&#281;c gdy zobaczy&#322;a, &#380;e Michael zamyka samoch&#243;d i odchodzi, zawo&#322;a&#322;a:

Zapomnia&#322;e&#347; o czym&#347;? Lito&#347;ci! Mam do&#347;&#263; i nie wytrzymam powt&#243;rki.

Nie krzycz. Inni musz&#261; wytrzyma&#263; znacznie gorsze rzeczy, ale nie martw si&#281;.  Pokaza&#322; palcem w lewo.  Jest sklep elektryczny, mo&#380;e tam maj&#261; grzejniki i koce.

By&#322;a przekonana, &#380;e Michael w ten spos&#243;b daje jej do zrozumienia, i&#380; chce spa&#263; z dala od niej. &#379;a&#322;owa&#322;a, &#380;e pierwsza nie zauwa&#380;y&#322;a sklepu.

Dobry pomys&#322;  rzuci&#322;a ze z&#322;o&#347;ci&#261;.  Nie b&#281;dziemy musieli spa&#263; jak poprzednio, a o to ci chodzi, prawda?

Tak  odpar&#322; z nieprzeniknion&#261; twarz&#261;.  Tylko i wy&#322;&#261;cznie.



ROZDZIA&#321; SZ&#211;STY

Wcze&#347;nie rano &#347;wieci&#322;o s&#322;o&#324;ce, lecz gdy sko&#324;czyli zakupy, niebo zasnuwa&#322;y nisko wisz&#261;ce chmury. Zmiana pogody jeszcze pogorszy&#322;a ich nastr&#243;j, wi&#281;c drog&#281; powrotn&#261; odbyli w nieprzyjaznym milczeniu, ale podczas lunchu uprzejmie rozmawiali z sob&#261; ze wzgl&#281;du na pani&#261; domu. Potem pani Brooke i Michael przeszli do gabinetu, aby zacz&#261;&#263; porz&#261;dkowanie dokument&#243;w, a Rosalind po&#322;o&#380;y&#322;a Jamiego i zabra&#322;a si&#281; do sprz&#261;tania kuchni.

Irytowa&#322;a j&#261; taka krz&#261;tanina, wi&#281;c gdy Jamie si&#281; obudzi&#322;, ubra&#322;a go w niebieski p&#322;aszczyk i czerwone buty i wyszli na spacer. Autor poradnika, z kt&#243;rym si&#281; nie rozstawa&#322;a, twierdzi&#322;, &#380;e dziecku potrzebny jest sta&#322;y, ale pobudzaj&#261;cy rozw&#243;j rozk&#322;ad dnia. Wed&#322;ug niej spacery by&#322;y monotonne i niezbyt pobudza&#322;y rozw&#243;j dzieci, a jej nie poprawia&#322;y humoru.

Teraz zzi&#281;b&#322;a, poniewa&#380; wia&#322; ch&#322;odny wiatr, a nie mia&#322;a ani czapki, ani r&#281;kawiczek. Na domiar z&#322;ego zacz&#261;&#322; si&#261;pi&#263; deszcz. Gdy rozleg&#322; si&#281; pomruk grzmotu, rozejrza&#322;a si&#281; i natychmiast zawr&#243;ci&#322;a, poniewa&#380; niebo by&#322;o czarne i zanosi&#322;o si&#281; na deszcz. Wkr&#243;tce nast&#261;pi&#322;o istne oberwanie chmury.

Pr&#281;dzej!  zawo&#322;a&#322;a, przekrzykuj&#261;c szum deszczu.  Biegiem!

Zaszli do&#347;&#263; daleko, wi&#281;c nim przybiegli do domu, oboje byli przemoczeni. Rosalind zasapana wpad&#322;a do kuchni, zatrzasn&#281;&#322;a drzwi i opar&#322;a si&#281; o nie plecami. Speszy&#322;a si&#281;, gdy ujrza&#322;a przy stole eleganck&#261; blondynk&#281; oraz Michaela. Spojrza&#322; na Rosalind ze zdumieniem i lekkim rozbawieniem.

U&#347;wiadomi&#322;a sobie, &#380;e musi wygl&#261;da&#263; komicznie; by&#322;a czerwona, zdyszana, potargana i zab&#322;ocona i tak ocieka&#322;a wod&#261;, &#380;e wok&#243;&#322; niej tworzy&#322;a si&#281; ka&#322;u&#380;a. Wzdrygn&#281;&#322;a si&#281;, gdy poczu&#322;a wod&#281;, sp&#322;ywaj&#261;c&#261; po karku na plecy.

Michael wsta&#322; i zacz&#261;&#322; rozbiera&#263; Jamiego.

Gdzie ty by&#322;a&#347;?

Zabra&#322;am dziecko na spacer  odpar&#322;a, wycieraj&#261;c mokre policzki.

Przecie&#380; leje jak z cebra.

Co ty powiesz!

Przemokli&#347;cie oboje do suchej nitki, wi&#281;c najpierw id&#378; si&#281; przebra&#263;, a potem porozmawiasz z pani&#261; Laur&#261; Osborne.  Po&#322;o&#380;y&#322; r&#281;k&#281; na g&#322;&#243;wce dziecka.  Lauro, jak zapewne si&#281; domy&#347;lasz, to jest Jamie i

Ros  dopowiedzia&#322;a Rosalind, b&#322;yskaj&#261;c z&#281;bami i aby nie by&#322;o &#380;adnych w&#261;tpliwo&#347;ci, dorzuci&#322;a:  Jestem jego &#380;on&#261;.

Blondynka ciep&#322;o si&#281; u&#347;miechn&#281;&#322;a.

Michael opowiedzia&#322; mi o pani.

Rosalind, kt&#243;rej owa informacja wcale si&#281; nie spodoba&#322;a, wzi&#281;&#322;a Michaela pod r&#281;k&#281;.

Naprawd&#281;, kochanie?  zapyta&#322;a s&#322;odkim g&#322;osem.  Mam nadziej&#281;, &#380;e nie wszystko.

Tylko troch&#281;.  Michael odsun&#261;&#322; si&#281; od niej i podszed&#322; do sto&#322;u.  Laura mieszka po s&#261;siedzku i w potrzebie jest dla cioci niezawodn&#261; podpor&#261;.

Przesada, bo nie zrobi&#322;am nic szczeg&#243;lnego.  Blondynka zarumieni&#322;a si&#281; zak&#322;opotana.  Po prostu bardzo lubi&#281; pani&#261; Brooke i czasem j&#261; odwiedzam.

Wed&#322;ug cioci wygl&#261;da to troch&#281; inaczej  rzek&#322; Michael z przekonaniem.  M&#243;wi&#322;a mi, &#380;e cz&#281;sto jej pomagasz i &#380;e jest ci ogromnie wdzi&#281;czna.  Spojrza&#322; na Rosalind i doda&#322; znacznie ch&#322;odniejszym tonem:  Wyobra&#378; sobie, &#380;e to w&#322;a&#347;nie Laura nam&#243;wi&#322;a cioci&#281;, &#380;eby si&#281; ze mn&#261; skontaktowa&#322;a.

Doprawdy?

Poniewa&#380; Michael unosi&#322; si&#281; nad dobroci&#261; go&#347;cia, wi&#281;c z przekory udawa&#322;a oboj&#281;tno&#347;&#263;. G&#322;&#243;wnie dlatego, &#380;e s&#261;siadka pani Brooke mia&#322;a bujne jasne w&#322;osy, du&#380;e b&#322;&#281;kitne oczy i by&#322;a niepokoj&#261;co atrakcyjna. Pocieszaj&#261;ce by&#322;o tylko to, &#380;e pomimo starannego makija&#380;u wygl&#261;da na troch&#281; starsz&#261; od niej.

Michael znowu usiad&#322; obok pi&#281;knej s&#261;siadki, na kt&#243;r&#261; patrzy&#322; z jawnym zachwytem.

Wiesz, du&#380;o s&#322;ysza&#322;am o tobie i twojej siostrze  powiedzia&#322;a Laura.  Pani Brooke raz i drugi napomkn&#281;&#322;a, &#380;e &#380;a&#322;uje, &#380;e zerwa&#322;a z wami kontakt i chyba potrzebowa&#322;a tylko lekkiej zach&#281;ty, &#380;eby do ciebie napisa&#263;. Bardzo si&#281; ciesz&#281;, &#380;e dosz&#322;o do spotkania.  U&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; porozumiewawczo.  Twoja ciotka nie jest wylewna, ale uwa&#380;a, &#380;e jeste&#347; wspania&#322;y.

To samo m&#243;wi o tobie.

Rosalind czu&#322;a narastaj&#261;c&#261; z&#322;o&#347;&#263;. Nie s&#261;dzi&#322;a, &#380;e Michael potrafi zachowywa&#263; si&#281; tak niedorzecznie. Uzna&#322;a, &#380;e i on, i jego go&#347;&#263; s&#261; okropni; znali si&#281; godzin&#281;, mo&#380;e dwie, a ju&#380; nikogo poza sob&#261; nie widzieli. Zdj&#281;&#322;a buty i cisn&#281;&#322;a w k&#261;t ze z&#322;o&#347;ci, &#380;e nie wymy&#347;li&#322;a sposobu, jak zako&#324;czy&#263; to irytuj&#261;ce gruchanie. Drgn&#281;&#322;a, gdy Laura zwr&#243;ci&#322;a si&#281; bezpo&#347;rednio do niej.

Pani Brooke jest uszcz&#281;&#347;liwiona, &#380;e wybrali&#347;cie si&#281; ca&#322;&#261; rodzin&#261;. Dobrze, &#380;e mog&#322;a pani przyjecha&#263; z m&#281;&#380;em.

Rosalind zauwa&#380;y&#322;a, &#380;e blondynka nie ma obr&#261;czki i dlatego stan&#281;&#322;a za Michaelem, obj&#281;&#322;a go i opar&#322;a policzek o czubek jego g&#322;owy.

Wsz&#281;dzie razem je&#378;dzimy, bo nie mo&#380;emy bez siebie &#380;y&#263;. Prawda, kochanie?

Poczu&#322;a, &#380;e Michael drgn&#261;&#322; niezadowolony, wi&#281;c na dodatek poca&#322;owa&#322;a go w ucho. Pragn&#281;&#322;a w ten spos&#243;b zaznaczy&#263;, &#380;e nie jest kawalerem do wzi&#281;cia, &#380;e ma kochaj&#261;c&#261; &#380;on&#281; i dziecko.

Nie trzeba przebra&#263; ma&#322;ego?  spyta&#322; Michael zniecierpliwionym tonem.

Rosalind ogarn&#281;&#322;a w&#347;ciek&#322;o&#347;&#263;, poniewa&#380; stara&#322;a si&#281; gra&#263; rol&#281; idealnej &#380;ony, a Michael wcale nie udawa&#322; kochaj&#261;cego m&#281;&#380;a. Podejrzewa&#322;a, &#380;e chce si&#281; jej pozby&#263; i zosta&#263; sam na sam z pi&#281;kn&#261; s&#261;siadk&#261;, aby nad&#261;&#322; prawi&#263; jej komplementy. Spojrza&#322;a na niego zezem, zabra&#322;a Jamiego i wysz&#322;a z obra&#380;on&#261; min&#261;. By&#322;a pewna, &#380;e Michael natychmiast skomentuje jej zachowanie.

Pr&#281;dko przebra&#322;a Jamiego i zajrza&#322;a do szafy w poszukiwaniu czego&#347; twarzowego dla siebie. Niestety, Emma dos&#322;ownie potraktowa&#322;a polecenie brata i nie kupi&#322;a niczego gustownego. Rosalind najporz&#261;dniej wygl&#261;da&#322;a w br&#261;zowej sp&#243;dnicy ze sztruksu i bia&#322;ej bluzce, lecz nawet takie minimum elegancji by&#322;o niemo&#380;liwe, gdy&#380; z powodu zimna musia&#322;a w&#322;o&#380;y&#263; brzydki szary sweter. Patrz&#261;c na siebie w lustrze, dosz&#322;a do przykrego wniosku, &#380;e nie za&#263;mi eleganckiej blondynki, nawet jej nie dor&#243;wna.

Zesz&#322;a na parter, w chwili gdy Michael &#380;egna&#322; go&#347;cia.

Przykro mi, &#380;e nie mam wi&#281;cej czasu  zwr&#243;ci&#322;a si&#281; Laura do niej  ale lubi&#281; punktualnie odbiera&#263; syna od opiekunki.

Tom jest prawie w wieku Jamiego  wyja&#347;ni&#322; Michael. Zaskoczona Rosalind niedyskretnie zapyta&#322;a:

Jest pani m&#281;&#380;atk&#261;?

Rozw&#243;dk&#261;  odpar&#322;a Laura bez skr&#281;powania.  Tom ma cztery latka, wi&#281;c ch&#322;opcy powinni razem dobrze si&#281; bawi&#263;. Mo&#380;e jutro nas pani odwiedzi?

O, dzi&#281;kuj&#281;  powiedzia&#322; Michael, nim Rosalind zd&#261;&#380;y&#322;a otworzy&#263; usta.  Jamie b&#281;dzie zachwycony, &#380;e ma koleg&#281;. Prawda, Ros?

Tak.  U&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; z przymusem.  Na pewno.

Wobec tego jeste&#347;my um&#243;wione. &#379;a&#322;uj&#281;, &#380;e nie mia&#322;y&#347;my okazji bli&#380;ej si&#281; pozna&#263;, ale mo&#380;e uda nam si&#281; troch&#281; d&#322;u&#380;ej porozmawia&#263;. A je&#347;li b&#281;d&#261; pa&#324;stwo w Yorku, zapraszam do mojego sklepu.

Laura prowadzi sklep odzie&#380;owy.

O, to ciekawe  rzek&#322;a Rosalind ch&#322;odno.

Staram si&#281; zawsze mie&#263; co&#347; z produkcji modelowej i w tej chwili jest kilka rzeczy, kt&#243;re by&#322;yby w sam raz dla pani.  Popatrzy&#322;a na ni&#261; okiem znawcy.  Ma pani idealn&#261; figur&#281; i ju&#380; widz&#281;, w czym b&#281;dzie pani do twarzy.

Rosalind, przyzwyczajona do pochwa&#322;, nie do krytyki, zaniem&#243;wi&#322;a, wi&#281;c Michael skorzysta&#322; z okazji, by dogry&#378;&#263; jej. Obj&#261;&#322; j&#261; i z przekornym b&#322;yskiem w oku powiedzia&#322;:

Radz&#281; ci pos&#322;ucha&#263; tej rady, bo mo&#380;e Laura podpowie ci, jak masz si&#281; ubiera&#263;. Czasem narzekasz, &#380;e nie umiesz podkre&#347;li&#263; swojej urody

Zielone oczy niebezpiecznie zal&#347;ni&#322;y, ale g&#322;os by&#322; s&#322;odki jak mi&#243;d,  Jak to, najdro&#380;szy? Zapewniasz, &#380;e kochasz mnie tak&#261;, jaka jestem i nie chcesz, &#380;ebym si&#281; zmieni&#322;a.

Wiem.  Michael bawi&#322; si&#281; jej kosztem.  Ale mo&#380;e jednak powinna&#347; modniej si&#281; ubiera&#263;, bardziej dba&#263; o wygl&#261;d i wizerunek. Przyda ci si&#281; fachowa porada Laury i mo&#380;e zaczniesz si&#281; nosi&#263; bardziej elegancko.

Ledwo drzwi zamkn&#281;&#322;y si&#281; za go&#347;ciem, Rosalind odsun&#281;&#322;a si&#281; i przyst&#261;pi&#322;a do ataku.

Przyda ci si&#281; fachowa rada Laury!  powt&#243;rzy&#322;a zjadliwie.  Te&#380; wymy&#347;li&#322;e&#347;! Ona ma mnie uczy&#263;? &#346;miechu warte!

Przyda si&#281;, przyda, bo jeste&#347; za bardzo zarozumia&#322;a. Naprawd&#281; uwa&#380;am, &#380;e powinna&#347; pos&#322;ucha&#263; jej rady.

Poczu&#322;a si&#281; ura&#380;ona w swej kobiecej dumie, wi&#281;c zawo&#322;a&#322;a:

Nad&#261;&#380;am za mod&#261; i s&#322;yn&#281; z elegancji.

Mo&#380;e s&#322;yniesz, ale to nie zmienia faktu, &#380;e wed&#322;ug mnie Laura ubiera si&#281; sto razy gustowniej ni&#380; ty.

Teraz byle kto mo&#380;e wygl&#261;da&#263; lepiej ni&#380; ja. Kaza&#322;e&#347; Emmie kupi&#263; same &#322;achmany.

Nie m&#243;wi&#281; o tym, jak teraz si&#281; ubierasz. Chodzi mi o twoje normalne stroje. Laura by&#322;a ubrana ze spokojn&#261; elegancj&#261;, odpowiedni&#261; do miejsca i czasu.

Doprawdy?  Pogardliwie wyd&#281;&#322;a usta.  Ja bym nie wyst&#261;pi&#322;a w szarym kostiumie, gdybym chcia&#322;a uwie&#347;&#263; krewnego s&#261;siadki.

Jej ironia przesz&#322;a nie zauwa&#380;ona.

Wiem. Ty by&#347; si&#281; wysili&#322;a na co&#347; krzykliwego  rzek&#322; z dezaprobat&#261;.  I o to w&#322;a&#347;nie mi chodzi. Spokojny i elegancki str&#243;j Laury &#347;wiadczy o tym, &#380;e jest ona osob&#261; zr&#243;wnowa&#380;on&#261;. W przeciwie&#324;stwie do ciebie. Ty chcesz zwraca&#263; na siebie uwag&#281; i swoj&#261; ekstrawagancj&#261; sprawiasz, &#380;e ludzie patrz&#261; na stroje, a nie na kobiet&#281;, kt&#243;ra w nich wyst&#281;puje.

Patrzcie pa&#324;stwo! Archeolog bawi si&#281; w psychologa. Michael oboj&#281;tnie wzruszy&#322; ramionami.

W nic si&#281; nie bawi&#281;, ale uwa&#380;am, &#380;e chc&#261;c by&#263; naprawd&#281; eleganck&#261;, powinna&#347; si&#281; wzorowa&#263; na stylu Laury.

Poszukam rady, gdy b&#281;d&#281; jej potrzebowa&#322;a  sykn&#281;&#322;a, wbiegaj&#261;c na schody.  Ale nie zg&#322;osz&#281; si&#281; na pewno ani do ciebie, ani do prowincjonalnej wyroczni mody.

Nie rozumiem, czemu jeste&#347; taka z&#322;o&#347;liwa. Mnie ona bardzo si&#281; podoba.

Wcale tego nie ukrywa&#322;e&#347;! Przepraszam, &#380;e przerwa&#322;am wam s&#322;odkie t&#251;te-&#251;-t&#251;te. Wygl&#261;dali&#347;cie i rozmawiali&#347;cie, jakby&#347;cie znali si&#281; nie wiem ile lat.

Z ni&#261; bardzo &#322;atwo nawi&#261;zuje si&#281; kontakt.

Nie to, co ze mn&#261;, h&#281;?

O tobie istotnie trudno by&#322;oby to powiedzie&#263;.

To plus, bo nie zwierzam si&#281; &#347;wie&#380;o poznanym ludziom ze szczeg&#243;&#322;&#243;w mojego &#380;ycia.

Ona te&#380; nie.

Jak to? Przecie&#380; wiesz o niej prawie wszystko.  Zajrza&#322;a do Jamiego, aby sprawdzi&#263;, czy grzecznie si&#281; bawi.  Laura ma synka, Laura prowadzi sklep, Laura pomaga starszym paniom

Ciocia opowiedzia&#322;a mi o niej wczoraj wieczorem, gdy k&#322;ad&#322;a&#347; Jamiego spa&#263;.

A dlaczego nie by&#322;o ciotki, gdy gruchali&#347;cie?

Po&#322;o&#380;y&#322;a si&#281; tu&#380; przed twoim powrotem.

Tobie w to graj!

Przesta&#324; gada&#263; od rzeczy. Mo&#380;na by pomy&#347;le&#263;, &#380;e jeste&#347; zazdrosna.

&#322;ez co&#347;!  Spojrza&#322;a na niego p&#322;on&#261;cymi oczami.  Naprawd&#281; tak uwa&#380;asz?

Nie uwa&#380;am, ale tak si&#281; zachowujesz.

Wystraszy&#322;a si&#281;, &#380;e Michael ma racj&#281; i dlatego gor&#261;co zaprzeczy&#322;a:

Nie jestem zazdrosna, tylko w&#347;ciek&#322;a. Przez ciebie czu&#322;am si&#281; przy niej jak kocmo&#322;uch i idiotka.

Sama jeste&#347; sobie winna. Po co si&#281; wyg&#322;upia&#322;a&#347; i czuli&#322;a&#347; do mnie?

Przecie&#380; chcia&#322;e&#347;, &#380;ebym zachowywa&#322;a si&#281; jak kochaj&#261;ca &#380;ona.

Nie potrafisz by&#263; dyskretna? Musisz przesadza&#263;? Niedobrze mi si&#281; robi&#322;o  Skrzy&#380;owa&#322; r&#281;ce na piersi i popatrzy&#322; na ni&#261; ironicznie.  Wsp&#243;&#322;czuj&#281; Hungerfordowi.

A to, jak wy si&#281; zachowywali&#347;cie, nie by&#322;o obrzydliwe?  Zebra&#322;a mokre rzeczy z pod&#322;ogi i rzuci&#322;a do k&#261;ta.  Och, Lauro, jeste&#347; cudowna. Och, Michaelu, jeste&#347; wspania&#322;y Och! i Ach! Ohyda! A skoro ju&#380; o tym mowa, uwa&#380;am, &#380;e zagra&#322;am rol&#281; &#380;ony lepiej ni&#380; ty rol&#281; m&#281;&#380;a. Krew ci&#281; zala&#322;a, gdy ci&#281; obj&#281;&#322;am.  Odsun&#281;&#322;a w&#322;osy z czo&#322;a.  Ba&#322;am si&#281;, &#380;e z&#322;apiesz miot&#322;&#281; i wygonisz mnie z kuchni.

Michael westchn&#261;&#322; zdesperowany.

Mam nadziej&#281;, &#380;e nast&#281;pnym razem zachowasz si&#281; rozs&#261;dniej.

Jakim nast&#281;pnym razem?  Wyj&#281;&#322;a z torebki telefon.  Chyba nie s&#261;dzisz, &#380;e do niej p&#243;jd&#281;, &#380;eby mi prawi&#322;a kazania na temat szmat, kt&#243;re wed&#322;ug niej powinnam nosi&#263;?

Niepotrzebnie si&#281; wyrwa&#322;em, ale mog&#322;aby&#347; po&#347;wi&#281;ci&#263; si&#281; dla Jamiego. Je&#347;li uwa&#380;nie czytasz ten sw&#243;j poradnik, powinna&#347; wiedzie&#263;, co zreszt&#261; byle kto mo&#380;e zaobserwowa&#263;, &#380;e dzieci bardzo lubi&#261; towarzystwo r&#243;wie&#347;nik&#243;w. Tak czy owak spotkasz si&#281; z Laur&#261;, bo ciocia zaprosi&#322;a j&#261; i innych s&#261;siad&#243;w na pi&#261;tek.

Wspaniale. Twoja Laura b&#281;dzie mia&#322;a okazj&#281; pochwali&#263; si&#281; wieczorowym strojem.

A ty b&#281;dziesz mia&#322;a okazj&#281; popisa&#263; si&#281; swoimi talentami towarzyskimi. Jak dot&#261;d nie zauwa&#380;y&#322;em w twoim zachowaniu ani &#347;ladu dobrych manier.

Schowaj sobie swoje rady do kieszeni! Nie musisz mi m&#243;wi&#263;, jak mam si&#281; zachowywa&#263; na przyj&#281;ciu  wybuchn&#281;&#322;a.  A teraz, je&#347;li &#322;aska, zostaw mnie sam&#261;, bo chc&#281; zadzwoni&#263; do narzeczonego.

Michael dopiero teraz zauwa&#380;y&#322;, co Rosalind trzyma w r&#281;ce i bardzo si&#281; zdenerwowa&#322;.

Mia&#322;a&#347; zostawi&#263; telefon w Londynie!

W ostatniej chwili zmieni&#322;am zdanie  powiedzia&#322;a wynio&#347;le.  Wszystkie telefony do mnie b&#281;d&#261; nagrywane, ale chcia&#322;am mie&#263; mo&#380;liwo&#347;&#263; dzwonienia do Simona bez &#347;wiadk&#243;w. Masz co&#347; przeciwko?

Nic.  Ruszy&#322; w stron&#281; drzwi.  Pewno potrzebujesz pociechy po tym strasznym odkryciu, &#380;e kto&#347; jest lepiej ubrany od ciebie.

Zamierzy&#322;a si&#281;, by rzuci&#263; w niego telefonem, lecz zd&#261;&#380;y&#322; wyj&#347;&#263;, wi&#281;c ze z&#322;o&#347;ci zakl&#281;&#322;a pod nosem. Powiedzia&#322;a mu, &#380;e ma zamiar dzwoni&#263;, poniewa&#380; chcia&#322;a go zirytowa&#263;, lecz teraz dosz&#322;a do wniosku, &#380;e istotnie potrzebuje pociechy. Chcia&#322;a us&#322;ysze&#263;, &#380;e kto&#347; j&#261; za co&#347; ceni, a narzeczony zawsze chwali! jej gust i toalety.

Przysiad&#322;a na brzegu &#322;&#243;&#380;ka i wybra&#322;a numer, mimo &#380;e pami&#281;ta&#322;a, i&#380; Simon nie lubi, gdy mu si&#281; przeszkadza w pracy. Pope&#322;ni&#322;a b&#322;&#261;d, poniewa&#380; Hungerford akurat by&#322; bardzo zaj&#281;ty.

A, to ty.  Ciszej powiedzia&#322; komu&#347;, &#380;e rozmowa b&#281;dzie kr&#243;tka.  O co chodzi?

Zrobi&#322;o si&#281; jej przykro, &#380;e nie zapyta&#322;, jak si&#281; czuje ani czy jest bezpieczna, nie zapewni&#322;, &#380;e stale o niej my&#347;li, lecz niecierpliwie rzuci&#322;: O co chodzi?. Zbita z tropu zacisn&#281;&#322;a palce na s&#322;uchawce.

Nic specjalnego. Pomy&#347;la&#322;am, &#380;e zadzwoni&#281; i powiem, &#380;e zajechali&#347;my szcz&#281;&#347;liwie.

Nikt ci&#281; nie pozna&#322;?

Nie.

Uwa&#380;aj, nie zr&#243;b jakiego&#347; g&#322;upstwa, bo nie chc&#281; &#380;adnego skandalu. Moja partia ostatnio bardzo podkre&#347;la znaczenie rodziny i tradycyjnych warto&#347;ci w &#380;yciu osobistym, wi&#281;c nie mo&#380;e si&#281; wyda&#263;, &#380;e mieszkasz z innym m&#281;&#380;czyzn&#261;. Prasa skorzysta z byle okazji, &#380;eby mnie obsmarowa&#263;.

Siedzia&#322;a naprzeciw lustra, wi&#281;c widzia&#322;a swe odbicie: osowia&#322;&#261; min&#281;, przygaszone oczy, &#378;le ostrzy&#380;one w&#322;osy i brzydki sweter. Patrzy&#322;a na siebie z niesmakiem.

Nie ma powodu do obaw, bo sam by&#347; mnie nie pozna&#322;  powiedzia&#322;a i po chwili wahania zacz&#281;&#322;a:  Simon?

Co takiego?  rzuci&#322; zniecierpliwiony.

Domy&#347;li&#322;a si&#281;, &#380;e ju&#380; jest zaj&#281;ty czym&#347; innym; by&#263; mo&#380;e co&#347; czyta lub zas&#322;oni&#322; s&#322;uchawk&#281; i z kim&#347; rozmawia. Mia&#322;a zamiar zapyta&#263;, czy uwa&#380;a j&#261; za pi&#281;kn&#261; kobiet&#281;, czy jej pragnie dla niej samej, a nie tylko ze wzgl&#281;du na jej elegancj&#281; i styl. Chcia&#322;a us&#322;ysze&#263;, &#380;e nie jest zepsut&#261;, samolubn&#261; jedynaczk&#261;, jak s&#261;dzi&#322; Michael. Przede wszystkim chcia&#322;a us&#322;ysze&#263;, &#380;e narzeczony za ni&#261; t&#281;skni, ale si&#281; rozmy&#347;li&#322;a i o nic nie zapyta&#322;a.

Ju&#380; nic, niewa&#380;ne  rzek&#322;a zrezygnowana. Roz&#322;&#261;czy&#322;a si&#281; i d&#322;ugo wpatrywa&#322;a w telefon, ale oczami wyobra&#378;ni wci&#261;&#380; widzia&#322;a Hungerforda. Wprawdzie przekroczy&#322; ju&#380; czterdziestk&#281;, lecz nadal by&#322; atrakcyjnym m&#281;&#380;czyzn&#261;, bardziej dystyngowanym ni&#380; przystojnym. Spod cienkiej warstwy og&#322;ady wyziera&#322;a bezwzgl&#281;dna ambicja, a mimo to potrafi&#322; by&#263; czaruj&#261;cym i dowcipnym rozm&#243;wc&#261; oraz czu&#322;ym kochankiem.

Wiedzia&#322;a, &#380;e wi&#281;kszo&#347;&#263; m&#281;&#380;czyzn wyznacza granic&#281; pomi&#281;dzy &#380;yciem zawodowym i prywatnym, wi&#281;c nie powinna mie&#263; mu za z&#322;e, &#380;e rozmawia&#322; zwi&#281;&#378;le i niech&#281;tnie. Nie wychodzi&#322;a za niego z mi&#322;o&#347;ci, poniewa&#380; uwa&#380;a&#322;a, &#380;e bardziej potrzebuje czego&#347; innego. Chcia&#322;aby jednak podoba&#263; si&#281; narzeczonemu, tak jak Laura Michaelowi.

Przez ca&#322;e popo&#322;udnie by&#322;a osowia&#322;a i dopiero gdy k&#261;pa&#322;a Jamiego u&#347;wiadomi&#322;a sobie, &#380;e od rana ani razu nie pomy&#347;la&#322;a o tym, &#380;e jest &#347;ledzona. Z wra&#380;enia zastyg&#322;a z namydlon&#261; g&#261;bk&#261; w r&#281;ce. Zdziwi&#322;a si&#281;, &#380;e wystarczy&#322; jeden dzie&#324; spokoju i nawet nie zauwa&#380;y&#322;a, jak parali&#380;uj&#261;ce napi&#281;cie ust&#261;pi&#322;o.

Pomy&#347;la&#322;a ze z&#322;o&#347;ci&#261;, &#380;e po prostu nie mia&#322;a czasu si&#281; martwi&#263;. Mia&#322;a mn&#243;stwo nowych obowi&#261;zk&#243;w, z kt&#243;rych musia&#322;a si&#281; wywi&#261;za&#263;, a poza tym bezustannie zastanawia&#322;a si&#281;, dlaczego przy Michaelu odczuwa dziwny zam&#281;t w g&#322;owie.

Nie umia&#322;a znale&#378;&#263; przyczyny, dla kt&#243;rej w jednej chwili doprowadza&#322; j&#261; do szewskiej pasji, a w nast&#281;pnej niemal omdlewa&#322;a na wspomnienie jego d&#322;oni i ust. Chcia&#322;a by&#263; jak zwykle opanowana i pe&#322;na godno&#347;ci, a nie taka niespokojna, w z&#322;ym humorze, niepewna siebie. Michael sprawia&#322;, &#380;e nie czu&#322;a si&#281; sob&#261;, ale jednocze&#347;nie dzi&#281;ki niemu by&#322;a bezpieczna.

Bezpieczna! Jakie to cudowne uczucie! Dawniej nie docenia&#322;a poczucia bezpiecze&#324;stwa, nie zastanawia&#322;a si&#281; nad nim, a ostatnio pozna&#322;a jego warto&#347;&#263; i teraz zawdzi&#281;cza&#322;a je Michaelowi. Dzi&#281;ki niemu mog&#322;a prze&#380;y&#263; dzie&#324;, nie boj&#261;c si&#281; panicznie, gdy dzwoni&#322; telefon lub rozlega&#322;y si&#281; kroki za drzwiami. Po wyj&#347;ciu z domu nie musia&#322;a zastanawia&#263; si&#281;, czy jest &#347;ledzona. Mog&#322;a po&#322;o&#380;y&#263; Jamiego spa&#263; bez obawy, &#380;e w nocy kto&#347; go porwie.

Tyle dobrego zawdzi&#281;cza&#322;a Michaelowi, a w zamian k&#322;&#243;ci&#322;a si&#281; z nim, marudzi&#322;a i urz&#261;dza&#322;a sceny, kt&#243;re w niej samej budzi&#322;y niesmak Zawstydzona przykucn&#281;&#322;a ko&#322;o wanny i zwiesi&#322;a g&#322;ow&#281;.

W takiej pozycji zobaczy&#322; j&#261; Michael, akurat przechodz&#261;cy ko&#322;o &#322;azienki. Przypomnia&#322;a mu si&#281; inna scena: Rosalind przykucn&#281;&#322;a na ulicy, pog&#322;aska&#322;a bezpa&#324;skiego kota, a potem odgarn&#281;&#322;a swoje pi&#281;kne loki i spojrza&#322;a w g&#243;r&#281;. W jej zielonych oczach b&#322;yszcza&#322;a rado&#347;&#263; kusicielki.

Teraz te&#380; odgarn&#281;&#322;a w&#322;osy i unios&#322;a g&#322;ow&#281;, lecz tym razem spogl&#261;da&#322;a na niego innym wzrokiem. Z ulg&#261;, a zarazem &#380;alem. Nie dostrzeg&#322; ani &#347;ladu psotnego rozbawienia czy te&#380; prowokuj&#261;cego trzepotania rz&#281;s. Widzia&#322; smutn&#261;, zm&#281;czon&#261; twarz i przygaszone oczy.

Zrobi&#322;o mu si&#281; jej &#380;al, wi&#281;c pr&#281;dko przypomnia&#322; sobie, jak okropnie si&#281; dzisiaj zachowywa&#322;a; k&#322;&#243;ci&#322;a si&#281; z nim w drodze do Yorku, w&#243;zek z zakupami pcha&#322;a z min&#261; obra&#380;onej kr&#243;lewny, z&#322;o&#347;liwie krytykowa&#322;a Laur&#281; Osborne, co rusz chwali&#322;a si&#281; bogactwem i narzeczonym. A gdy chwilami &#322;udzi&#322; si&#281;, &#380;e zmieni&#322;a si&#281; na lepsze, robi&#322;a co&#347;, co go przekonywa&#322;o, &#380;e wci&#261;&#380; jest t&#261; sam&#261; zepsut&#261; &#347;licznotk&#261;, kt&#243;ra kiedy&#347; z&#322;ama&#322;a mu serce.

Mia&#322; jej do&#347;&#263;, a mimo to co&#347; w wyrazie jej twarzy sprawi&#322;o, &#380;e wszed&#322; do &#322;azienki i wbrew sobie zapyta&#322;:

Co si&#281; sta&#322;o?

Nic.

Wsta&#322;a i wyci&#261;gn&#281;&#322;a Jamiego z wanny.

Masz z&#322;e wiadomo&#347;ci?  docieka&#322;, nie rozumiej&#261;c, dlaczego si&#281; tym przejmuje.  Hungerford powiedzia&#322; co&#347; o maniaku, kt&#243;ry ci&#281; &#347;ledzi&#322; i grozi&#322;?

Nie, nic nie m&#243;wi&#322;.  Rzuci&#322;a mu zamy&#347;lone spojrzenie i pokr&#281;ci&#322;a g&#322;ow&#261;.  Czemu pytasz?

Bo wydaje mi si&#281;, &#380;e wygl&#261;dasz &#380;e si&#281; czym&#347; martwisz.

Nic mnie nie dr&#281;czy. A w&#322;a&#347;ciwie  Urwa&#322;a i zawaha&#322;a si&#281;.  Musz&#281; z tob&#261; porozmawia&#263;, ale najpierw wytr&#281; Jamiego, dobrze?

Jak chcesz.

Nie wiedzia&#322;, czy powinien cieszy&#263; si&#281;, czy martwi&#263; zmian&#261; w jej zachowaniu. Usiad&#322; na brzegu wanny i wyj&#261;&#322; z wody plastikowego hipopotama. Zdusi&#322; go, wi&#281;c hipopotam otworzy&#322; paszcz&#281;, w kt&#243;rej siedzia&#322; kaczor. Wyci&#261;gn&#261;&#322; kaczora i pu&#347;ci&#322;, a ptak, przywi&#261;zany na gumce, znikn&#261;&#322; w paszczy hipopotama. Michael u&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; ironicznie i pomy&#347;la&#322;, &#380;e on sam podobnie pr&#243;buje uciec od wspomnie&#324;. By&#322; jak ta zabawka, mia&#322; odrobin&#281; swobody, lecz jakie&#347; przypadkowe s&#322;owo lub spojrzenie przywodzi&#322;o mu na my&#347;l Rosalind tak wyra&#378;nie, &#380;e natychmiast pozbywa&#322; si&#281; z&#322;udze&#324;, i&#380; o niej zapomnia&#322;. Jej czar poci&#261;ga&#322; go, niezale&#380;nie od tego, jak bardzo si&#281; broni&#322; i walczy&#322; o uwolnienie. Ona by&#322;a jak hipopotam, on za&#347; jak kaczor skazany na to, &#380;e nigdy nie odzyska wolno&#347;ci.

Rosalind wytar&#322;a Jamiego, ubra&#322;a w pid&#380;am&#281; i szlafroczek, i usiad&#322;a i przytrzymuj&#261;c ch&#322;opca kolanami, zacz&#281;&#322;a czesa&#263;. Malec kr&#281;ci&#322; si&#281; i wyrywa&#322;, ale bez skutku. Michaela nie zdziwi&#322;o, &#380;e mimo rzekomego braku wiedzy o wychowywaniu dzieci Rosalind potrafi by&#263; stanowcza, gdy to konieczne. Wreszcie pu&#347;ci&#322;a Jamiego, m&#243;wi&#261;c:

Id&#378; wybra&#263; ksi&#261;&#380;eczk&#281;. Zaraz ci poczytam. Po wyj&#347;ciu ch&#322;opca zapad&#322;a pe&#322;na napi&#281;cia cisza, kt&#243;r&#261; przerwa&#322; Michael.

O czym chcia&#322;a&#347; ze mn&#261; rozmawia&#263;?

Musz&#281; ci&#281; przeprosi&#263;. Jest mi naprawd&#281; wstyd, &#380;e przez ca&#322;y czas paskudnie si&#281; zachowywa&#322;am.

Michaelowi zdumienie na chwil&#281; odebra&#322;o mow&#281;.

Sk&#261;d taka zmiana?

Rosalind znu&#380;onym gestem przyg&#322;adzi&#322;a w&#322;osy.

Wiem, &#380;e od samego rana by&#322;am niezno&#347;na, ale mia&#322;am parszywy humor. Potem si&#281; uspokoi&#322;am, zastanowi&#322;am nad sob&#261; i u&#347;wiadomi&#322;am, &#380;e pierwszy raz od kilku miesi&#281;cy nie musia&#322;am si&#281; stale martwi&#263; o swoje bezpiecze&#324;stwo.

Aha.

To dzi&#281;ki tobie.  Patrzy&#322;a na niego z tak&#261; pokor&#261;, o jak&#261; by jej nigdy nie pos&#261;dza&#322;.  Nie potrafi&#281; wyrazi&#263;, co to za ulga ani ile dla mnie znaczy, &#380;e Jamie jest bezpieczny. Gryzie mnie sumienie, &#380;e tak ci dokucza&#322;am. Nie robi&#281; nic innego, tylko k&#322;&#243;c&#281; si&#281; z tob&#261;, a powinnam bez przerwy dzi&#281;kowa&#263; za to, co dla nas robisz.

Nie przesadzaj.  Poczu&#322; si&#281; wyj&#261;tkowo niezr&#281;cznie.  Za d&#322;ugo &#380;y&#322;a&#347; w napi&#281;ciu i strachu

To nie tylko to.  Podnios&#322;a z pod&#322;ogi r&#281;cznik i z&#322;o&#380;y&#322;a.  Chodzi te&#380; o to, &#380;e znowu jestem z tob&#261;. Z tego powodu nerwy odmawiaj&#261; mi pos&#322;usze&#324;stwa.

Jej szczero&#347;&#263; zupe&#322;nie go zaskoczy&#322;a.

Przeze mnie jeste&#347; zdenerwowana? Nie chcia&#322;em tego.

Wiem. Nie chodzi o to, co robisz.  Obraca&#322;a w palcach r&#243;g r&#281;cznika.  To moja wina, &#380;e doprowadzi&#322;am si&#281; do takiego stanu. Stale my&#347;l&#281; o przesz&#322;o&#347;ci, o tym, &#380;e tak nam by&#322;o dobrze, a tak okropnie si&#281; to sko&#324;czy&#322;o. Im wi&#281;cej o tym my&#347;l&#281;, tym bardziej jestem spi&#281;ta.  U&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; &#380;a&#322;o&#347;nie.  Nadal czuj&#281; si&#281; udr&#281;czona, ale tym razem przez wspomnienia, nie przez jakiego&#347; psychopat&#281;. Wiera, &#380;e to g&#322;upie i &#380;e to, co by&#322;o mi&#281;dzy nami, dawno si&#281; sko&#324;czy&#322;o, ale  Zaczerwieni&#322;a si&#281;, zawstydzona, odwr&#243;ci&#322;a wzrok i szepn&#281;&#322;a:  Wczoraj by&#322;am bardzo zdenerwowana, &#380;e mam spa&#263; z tob&#261; w jednym &#322;&#243;&#380;ku.

Ja te&#380;  przyzna&#322; si&#281; Michael.

Unios&#322;a g&#322;ow&#281; i spojrza&#322;a na niego ze szczerym zdumieniem, a Michael pomy&#347;la&#322;, &#380;e widocznie udawa&#322; lepiej, ni&#380; mu si&#281; zdawa&#322;o.

Naprawd&#281;?  spyta&#322;a przej&#281;ta.

Tak. Mnie te&#380; nie jest &#322;atwo uciec od wspomnie&#324;.

Rozumiem.  Sp&#261;sowia&#322;a, lecz nie spu&#347;ci&#322;a oczu, gdy&#380; postanowi&#322;a wyja&#347;ni&#263; wszystko do ko&#324;ca.  Oczywi&#347;cie wiem, &#380;e nie interesuje ci&#281; romans ze mn&#261;, ale panicznie si&#281; ba&#322;am, &#380;e je&#347;li ci&#281; dotkn&#281; albo za bardzo si&#281; odpr&#281;&#380;&#281;, mo&#380;esz pomy&#347;le&#263;, &#380;e pr&#243;buj&#281; wiesz udawa&#263;, &#380;e jest jak dawniej.

Jej wyznanie zdumia&#322;o go, poniewa&#380; uwa&#380;a&#322; j&#261; za egoistk&#281;, kt&#243;ra nie liczy si&#281; z uczuciami bli&#378;nich.

Nie pos&#261;dzam ci&#281; o nic takiego  rzek&#322; spokojnie.  Masz racj&#281;, &#380;e oboje si&#281; zmienili&#347;my. Mamy nowych partner&#243;w, prowadzimy inne &#380;ycie. Obecna sytuacja jest kr&#281;puj&#261;ca, ale nic ponadto.

Ul&#380;y&#322;o jej, &#380;e podszed&#322; do sprawy tak rzeczowo, wi&#281;c wsta&#322;a, nadal kurczowo przyciskaj&#261;c r&#281;cznik do piersi.

Dzi&#281;kuj&#281; i obiecuj&#281;, &#380;e b&#281;d&#281; lepiej si&#281; sprawowa&#263;. Zobaczysz, nie poznasz mnie. B&#281;d&#281; bez szemrania gotowa&#263;, zmywa&#263; i sprz&#261;ta&#263; i nie us&#322;yszysz s&#322;owa skargi.

Mo&#380;esz obieca&#263;, &#380;e b&#281;dziesz mi&#322;a dla Laury?

Tak.

Pos&#322;uchasz jej rad w sprawie ubioru?

Rosalind zawaha&#322;a si&#281;, ale na szcz&#281;&#347;cie w por&#281; zorientowa&#322;a si&#281;, &#380;e Michael &#380;artuje.

Nie wiem, czy sta&#263; mnie na podobne po&#347;wi&#281;cenie  odpar&#322;a, u&#347;miechaj&#261;c si&#281; tak, &#380;e Michaelowi stopnia&#322;o serce.  Ale przysi&#281;gam, &#380;e nigdy wi&#281;cej nie b&#281;d&#281; taka nieuprzejma jak dzisiaj.

Dobre i to.  Popatrzy&#322; na ni&#261; speszony.  Nie tylko ty powinna&#347; si&#281; pokaja&#263;. Ja te&#380; by&#322;em w paskudnym nastroju i dlatego ci nie wsp&#243;&#322;czu&#322;em, chocia&#380; powinienem. Przepraszam ci&#281;.  Zawaha&#322; si&#281;.  W&#261;tpi&#281;, czy zdo&#322;amy zapomnie&#263; o przesz&#322;o&#347;ci, ale postarajmy si&#281; mniej o niej my&#347;le&#263; i zacznijmy jakby od nowa.

Bardzo ch&#281;tnie.

Pod&#347;wiadomie czuli, &#380;e jako&#347; nale&#380;a&#322;oby przypiecz&#281;towa&#263; zgod&#281;. Lecz jak? U&#347;ciskiem d&#322;oni? Poca&#322;unkiem? Michael nie ufa&#322; sobie, wi&#281;c wola&#322; nie dotyka&#263; Rosalind i w rezultacie nie zrobi&#322; nic.

Ciesz&#281; si&#281;, &#380;e oczy&#347;cili&#347;my atmosfer&#281;  rzek&#322;, przepuszczaj&#261;c j&#261; w drzwiach  bo dzi&#281;ki temu powinno nam by&#263; du&#380;o &#322;atwiej.



ROZDZIA&#321; SI&#211;DMY

Po szczerej rozmowie &#380;ycie sta&#322;o si&#281; &#322;atwiejsze pod wieloma wzgl&#281;dami i przez tydzie&#324; Rosalind chwilami mia&#322;a wra&#380;enie, &#380;e &#347;ni. Jej obecny tryb &#380;ycia diametralnie r&#243;&#380;ni&#322; si&#281; od dotychczasowego, a mimo to po kilku dniach wyda&#322; jej si&#281; zupe&#322;nie naturalny.

Pr&#281;dko ustali&#322; si&#281; pewien porz&#261;dek dnia. Jamie budzi&#322; si&#281; najwcze&#347;niej i przybiega&#322; do nich do &#322;&#243;&#380;ka. Michael schodzi&#322; do zimnej kuchni, zaparza&#322; herbat&#281; i przynosi&#322; do sypialni. Ciotka Maud patrzy&#322;a na to niech&#281;tnym okiem i krytykowa&#322;a go, poniewa&#380; uwa&#380;a&#322;a, &#380;e psuje &#380;on&#281;. Przyznawa&#322;a jednak, &#380;e mimo lenistwa na pocz&#261;tku dnia Rosalind bez szemrania bierze si&#281; do pracy i doskonale wywi&#261;zuje z obowi&#261;zk&#243;w.

Przed miesi&#261;cem Rosalind roze&#347;mia&#322;aby si&#281; szyderczo, gdyby powiedziano jej, &#380;e b&#281;dzie szcz&#281;&#347;liwa w domu pozbawionym udogodnie&#324;, bez kt&#243;rych nie wyobra&#380;a&#322;a sobie &#380;ycia. Nie da&#322;aby wiary, &#380;e polubi codzienne sprz&#261;tanie i gotowanie, a tymczasem przy pracy pod&#347;piewywa&#322;a, co j&#261; sam&#261; niebywale dziwi&#322;o, a &#347;wiadczy&#322;o o tym, &#380;e jest jej naprawd&#281; dobrze.

Bardzo j&#261; cieszy&#322;o, &#380;e nie musi my&#347;le&#263; o wa&#380;nych sprawach. Przesta&#322;a ba&#263; si&#281;, &#380;e podj&#281;&#322;a b&#322;&#281;dn&#261; decyzj&#281;, kt&#243;ra spowoduje olbrzymie straty finansowe, a zamiast tego martwi&#322;a si&#281;, czy wyro&#347;nie ciasto, kt&#243;re odwa&#380;y&#322;a si&#281; upiec lub czy za&#347;wieci s&#322;o&#324;ce i b&#281;dzie mo&#380;na powiesi&#263; pranie przed domem. Najwa&#380;niejsze jednak, &#380;e nieznany wr&#243;g powoli odchodzi&#322; w niepami&#281;&#263; i jawi&#322; si&#281; postaci&#261; z przera&#380;aj&#261;cego filmu, kt&#243;ry kiedy&#347; ogl&#261;da&#322;a. Przesta&#322;a wpada&#263; w panik&#281;, gdy nie mia&#322;a brata w zasi&#281;gu wzroku.

Jamie te&#380; od&#380;y&#322; i wszystkim &#380;ywio&#322;owo si&#281; cieszy&#322;. Tyle rzeczy budzi&#322;o jego ciekawo&#347;&#263;, &#380;e w og&#243;le nie zauwa&#380;y&#322; braku telewizji. Zaprzyja&#378;ni&#322; si&#281; z Tomem, z kt&#243;rym cz&#281;sto si&#281; bawi&#322;, pomaga&#322; Rosalind gotowa&#263; i sprz&#261;ta&#263;, gra&#322; w pi&#322;k&#281; z Michaelem. A przede wszystkim wkrad&#322; si&#281; w &#322;aski pani Brooke, kt&#243;r&#261; uwielbia&#322;, poniewa&#380; gra&#322;a z nim w karty, czyta&#322;a mu bajki i pozwala&#322;a szpera&#263; w du&#380;ej, pe&#322;nej przegr&#243;dek torebce.

Michael przed po&#322;udniem siedzia&#322; w gabinecie i cierpliwie uk&#322;ada&#322; dokumenty wed&#322;ug w&#322;asnego klucza. Po po&#322;udniu pracowa&#322; w ogrodzie lub gra&#322; w pi&#322;k&#281; z Jamiem. Czasami chodzi&#322; z Rosalind i malcem do lasu, a wtedy brali Jamiego za r&#281;ce i wysoko hu&#347;tali. Wygl&#261;dali jak rodzina i czuli si&#281; jak rodzina; do tego stopnia, &#380;e Rosalind zdarza&#322;o si&#281; zapomnie&#263;, i&#380; tylko udaj&#261;.

Niestety, noce nadal stanowi&#322;y problem i wieczorem wcale nie by&#322;o im &#322;atwo. W ci&#261;gu dnia swobodnie rozmawiali i &#380;artowali, lecz gdy zamykali za sob&#261; drzwi sypialni, rozmowa si&#281; rwa&#322;a i atmosfera stawa&#322;a si&#281; napi&#281;ta.

Rosalind wola&#322;aby sprzecza&#263; si&#281;, gdy&#380; po k&#322;&#243;tni mog&#322;aby udawa&#263;, &#380;e nie lubi Michaela i przesta&#322;aby my&#347;le&#263; o jego d&#322;oniach i ustach i o tym, &#380;e le&#380;y tu&#380;-tu&#380;. Oboje bardzo uwa&#380;ali, aby si&#281; nie dotkn&#261;&#263;, lecz gdy Michael przewraca&#322; si&#281; na bok, ogarnia&#322;o j&#261; podniecenie i przed oczami stawa&#322;y obrazy sprzed lat.

Powtarza&#322;a sobie, &#380;e jest nielogiczna i skoro pogardzi&#322;a mi&#322;o&#347;ci&#261;, kt&#243;r&#261; Michael jej ofiarowa&#322;, nie mia&#322;a prawa zastanawia&#263; si&#281;, jak by to by&#322;o, gdyby Michael nie zwi&#261;za&#322; si&#281; z Kathy.

Przypomina&#322;a sobie, &#380;e nigdy nie chcia&#322;a anga&#380;owa&#263; si&#281; uczuciowo, ale to niewiele pomaga&#322;o.

Noce nie by&#322;y &#322;atwe.

W zwi&#261;zku z ewentualn&#261; przeprowadzk&#261; do mniejszego domu pani Brooke postanowi&#322;a pozby&#263; si&#281; cz&#281;&#347;ci rzeczy i zacz&#281;&#322;a kolejno przegl&#261;da&#263; walizki z sukniami i p&#322;aszczami, przechowywanymi od lat. Rosalind pomaga&#322;a jej i dzi&#281;ki temu lody zosta&#322;y prze&#322;amane. Dotychczas panie by&#322;y wobec siebie tylko uprzejme, a teraz przekona&#322;y si&#281;, &#380;e maj&#261; co&#347; wsp&#243;lnego, poniewa&#380; obie lubi&#261; eleganckie stroje. Zbli&#380;y&#322;y si&#281; i znalaz&#322;y wiele temat&#243;w do rozmowy, co jednak mia&#322;o ten minus, &#380;e odci&#261;ga&#322;o je od pracy.

Rosalind wyci&#261;gn&#281;&#322;a z walizki sukni&#281; z jasnozielonej lamy, prost&#261;, z d&#322;ugimi r&#281;kawami i sp&#243;dnic&#261; do kostek.

Och, jaka pi&#281;kna toaleta!  zawo&#322;a&#322;a.  Podobna do sukni, jakie Grace Kelly nosi&#322;a w filmach.

Tak, tak.  Pani Brooke westchn&#281;&#322;a z nostalgi&#261;.  W latach pi&#281;&#263;dziesi&#261;tych cz&#281;sto wk&#322;ada&#322;am j&#261; na przyj&#281;cia. Mia&#322;am do niej pere&#322;ki i r&#281;kawiczki pod kolor. Oczywi&#347;cie by&#322;am znacznie szczuplejsza ni&#380; teraz.

Jestem pewna, &#380;e wygl&#261;da&#322;a ciocia urzekaj&#261;co i wzbudza&#322;a powszechny zachwyt. Zgad&#322;am?

Moje dziecko, to by&#322;o tak dawno temu  Starsza pani mimo woli z&#322;agodnia&#322;a.  M&#261;&#380; t&#281; sukni&#281; bardzo lubi&#322; i twierdzi&#322;, &#380;e wygl&#261;dam w niej pi&#281;knie, wi&#281;c bardzo cz&#281;sto j&#261; nosi&#322;am.

Zdziwi&#322;a si&#281;, &#380;e ciotka Michaela robi&#322;a kiedy&#347; co&#347; tylko po to, by sprawi&#263; komu&#347; przyjemno&#347;&#263;. Pomy&#347;la&#322;a, &#380;e widocznie jej m&#261;&#380; mia&#322; jakie&#347; wyj&#261;tkowe zalety.

Jaki by&#322; wujek?  zapyta&#322;a nie&#347;mia&#322;o.

Podobny do Michaela. Spokojny, m&#261;dry, zdolny.  Pani Brooke u&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; do wspomnie&#324;.  Wcale nie by&#322; przystojny, wi&#281;c ludzie dziwili si&#281;, co w nim widz&#281;, ale gdy on znajdowa&#322; si&#281; w pobli&#380;u, &#347;wiata poza nim nie widzia&#322;am. Rozumiesz mnie?

Rosalind pomy&#347;la&#322;a, &#380;e gdy jest z Michaelem, te&#380; w&#322;a&#347;ciwie widzi tylko jego.

Tak, wiem, o czym ciocia m&#243;wi.

Nie w&#261;tpi&#281;.

Piwne oczy patrzy&#322;y tak przenikliwie, &#380;e Rosalind spu&#347;ci&#322;a wzrok i si&#281; zarumieni&#322;a. Wystraszy&#322;a si&#281;, &#380;e ciotka Michaela przejrza&#322;a j&#261; na wylot, wi&#281;c aby pr&#281;dko zmieni&#263; temat, rzuci&#322;a:

Mam nadziej&#281;, &#380;e tej sukni ciocia si&#281; nie pozb&#281;dzie. Przecie&#380; to pami&#261;tka.

Przymierz j&#261;, je&#347;li tak ci si&#281; podoba.

Naprawd&#281; mog&#281;?  Rozpromieni&#322;a si&#281; na my&#347;l, &#380;e ubierze co&#347; wyj&#261;tkowo kobiecego i podkre&#347;laj&#261;cego urod&#281;. W&#322;o&#380;y&#322;a sukni&#281; i podesz&#322;a do lustra.  Jest prze&#347;liczna.

Musz&#281; przyzna&#263;, &#380;e bardzo ci w niej do twarzy. Chwileczk&#281;, pere&#322;ki te&#380; chyba gdzie&#347; tu s&#261;.  Pani Brooke otworzy&#322;a porcelanowe puzderko, stoj&#261;ce na toaletce i wyci&#261;gn&#281;&#322;a sznur pere&#322;.  Prosz&#281;.

Per&#322;y stanowi&#322;y idealne zwie&#324;czenie kreacji. Nie ulega&#322;o w&#261;tpliwo&#347;ci, &#380;e jest to autentyczny model sprzed p&#243;&#322; wieku.

Le&#380;y na tobie, jakby by&#322;a specjalnie dla ciebie szyta. Wiesz co, ubierz si&#281; w ni&#261; na pi&#261;tkowe przyj&#281;cie.

A nie b&#281;d&#281; za bardzo wystrojona?

Mo&#380;e troch&#281;, ale najwa&#380;niejsze, &#380;e nosisz j&#261; z wdzi&#281;kiem. B&#281;dziesz wzorem elegancji.

Przy Laurze nikt nie mo&#380;e by&#263; wzorem  wyrwa&#322;o si&#281; Rosalind, nim ugryz&#322;a si&#281; w j&#281;zyk.

Starsza pani spojrza&#322;a na ni&#261; z rozbawieniem, ale i ze zrozumieniem.

Nawet ona ci nie dor&#243;wna.

Gdy ubierali si&#281; przed przyj&#281;ciem, Michael zawo&#322;a&#322;:

&#379;artujesz! Chyba nie wyst&#261;pisz w tej sukni?

Nie podoba ci si&#281;?

Zastanowi&#322; si&#281; przez chwil&#281;, gdy&#380; nie by&#322; pewien, co ma odpowiedzie&#263;. Ostatnio przywyk&#322; do nowej Rosalind w bluzkach i legginsach, potarganej i bez makija&#380;u, a w stylowej sukni wygl&#261;da&#322;a zjawiskowo. Pomy&#347;la&#322;, &#380;e mo&#380;e dobrze si&#281; stanie, je&#347;li przypomni mu, i&#380; wci&#261;&#380; jest t&#261; sam&#261; osob&#261;.

Uwa&#380;am, &#380;e jest za strojna na dzisiejsze przyj&#281;cie, a w&#322;a&#347;ciwie skromny podwieczorek.

Ciocia sama mi zaproponowa&#322;a, &#380;ebym j&#261; w&#322;o&#380;y&#322;a. Poza tym nie mam niczego innego, bo jedyna sp&#243;dnica jest brudna, a w dodatku jej nie cierpi&#281;.

Usiad&#322;a przed lustrem i chc&#261;c zapi&#261;&#263; sznur pere&#322;ek, pochyli&#322;a g&#322;ow&#281; i odgarn&#281;&#322;a w&#322;osy. Michael nie m&#243;g&#322; oderwa&#263; wzroku od jej ods&#322;oni&#281;tego karku. Wreszcie odwr&#243;ci&#322; si&#281; i wyci&#261;gn&#261;&#322; z walizki krawat oraz spinki. Gdy znowu spojrza&#322;, patrzy&#322;a w lustro i malowa&#322;a usta.

Opad&#322;y go wspomnienia z pobytu w Kornawalii przed pi&#281;ciu laty. Zatrzymali si&#281; w najdro&#380;szym hotelu, na jaki pozwala&#322;y mu finanse, ale nie w pi&#281;ciogwiazdkowym, do jakiego ona by&#322;a przyzwyczajona. Wn&#281;trze by&#322;o w op&#322;akanym stanie, jedzenie kiepskie, lecz dla nich to nie mia&#322;o znaczenia.

Oczami wyobra&#378;ni ujrza&#322; tamt&#261; Rosalind, kt&#243;ra mia&#322;a inne w&#322;osy, kaskad&#261; sp&#322;ywaj&#261;ce na plecy, lecz tak samo skupiony wyraz twarzy. Ca&#322;e popo&#322;udnie sp&#281;dzili w &#322;&#243;&#380;ku. Jeszcze teraz czu&#322; jej ciep&#322;&#261; jedwabist&#261; sk&#243;r&#281; i szalon&#261; nami&#281;tno&#347;&#263;, jaka go ogarn&#281;&#322;a. Rosalind obsypa&#322;a go delikatnymi, kusz&#261;cymi poca&#322;unkami. Pami&#281;ta&#322;, jak przewrotnie si&#281; u&#347;miecha&#322;a, jakie obietnice szepta&#322;a, jak jej w&#322;osy &#322;askota&#322;y mu cia&#322;o.

Wreszcie zg&#322;odnieli i zacz&#281;li si&#281; ubiera&#263;, podobnie jak teraz. Doskonale pami&#281;ta&#322;, &#380;e Rosalind w&#322;o&#380;y&#322;a obcis&#322;&#261; czarn&#261; sukni&#281;, g&#322;&#281;boko wyci&#281;t&#261; na plecach. Malowa&#322;a usta, opowiadaj&#261;c co&#347;, z o&#380;ywieniem, gdy ich oczy spotka&#322;y si&#281; w lustrze. Zamilk&#322;a, od&#322;o&#380;y&#322;a szmink&#281;, odwr&#243;ci&#322;a si&#281;, bez s&#322;owa podesz&#322;a do niego i rozpi&#281;&#322;a mu koszul&#281;.

Nie zeszli na kolacj&#281;.

Teraz usi&#322;owa&#322; zapi&#261;&#263; mankiet, lecz nie trafi&#322; w dziurk&#281;, poniewa&#380; nie m&#243;g&#322; oderwa&#263; oczu od pi&#281;knej kobiety w staromodnej sukni. Nie zapi&#281;&#322;a jeszcze zamka, wi&#281;c widzia&#322; jedwabist&#261; sk&#243;r&#281; go&#322;ych plec&#243;w. Nie mog&#261;c si&#281; opanowa&#263;, powoli przeni&#243;s&#322; wzrok wy&#380;ej, na kark, i jeszcze wy&#380;ej. Ogarni&#281;ty obezw&#322;adniaj&#261;cym uczuciem, &#380;e historia si&#281; powtarza, spojrza&#322; w zielone oczy w lustrze.

Znowu patrzyli na siebie i w ciszy wyra&#378;nie s&#322;ysza&#322; &#322;omot serca. Zasch&#322;o mu w ustach, nie by&#322; w stanie si&#281; ruszy&#263; ani wykrztusi&#263; s&#322;owa; sta&#322; jak zaczarowany. Ul&#380;y&#322;o mu, gdy Rosalind wsta&#322;a i rzuci&#322;a szmink&#281; na toaletk&#281;.

Czy m&#243;g&#322;by&#347; zapi&#261;&#263; mi sukni&#281;?

Mia&#322;a nieco przyt&#322;umiony g&#322;os, lecz udawa&#322;a, &#380;e nic nie zauwa&#380;y&#322;a i stara&#322;a si&#281; zachowywa&#263; naturalnie.

Zawaha&#322; si&#281;. Pragn&#261;&#322; dotkn&#261;&#263; Rosalind, a jednocze&#347;nie wystraszy&#322; si&#281;, &#380;e je&#347;li to zrobi, nie zapanuje nad sob&#261;. Patrzy&#322; na go&#322;e plecy, czuj&#261;c, &#380;e znowu jest bezradny wobec jej uroku.

Mik&#281;?

Rzuci&#322;a mu zdziwione spojrzenie. Stara&#322; si&#281; opanowa&#263;, t&#322;umacz&#261;c sobie, &#380;e nie ma czego si&#281; ba&#263;, &#380;e chodzi jedynie o zapi&#281;cie zamka.

Zebra&#322; resztki odwagi i chwyci&#322; zamek praw&#261; r&#281;k&#261;, a lew&#261; przytrzyma&#322; sukni&#281;. Poczu&#322; zapach w&#322;os&#243;w, sk&#243;ry i perfum i &#347;wiat zawirowa&#322; mu przed oczami. Zacisn&#261;&#322; z&#281;by i poci&#261;gn&#261;&#322; zamek w g&#243;r&#281;. Patrz&#261;c jak zahipnotyzowany na znikaj&#261;c&#261; pod materia&#322;em sk&#243;r&#281;, doci&#261;gn&#261;&#322; zamek i zapi&#261;&#322; haftk&#281;. Mia&#322; pe&#322;n&#261; &#347;wiadomo&#347;&#263;, &#380;e teraz powinien si&#281; odsun&#261;&#263;.

Rosalind te&#380; pomy&#347;la&#322;a, &#380;e powinna si&#281; odsun&#261;&#263;. Z chwil&#261; gdy w&#322;o&#380;y&#322;a sukni&#281;, poczu&#322;a si&#281; inn&#261; osob&#261;, swym dawnym wcieleniem. Postanowi&#322;a, &#380;e b&#281;dzie wygl&#261;da&#263; r&#243;wnie elegancko jak Laura, kt&#243;rej wci&#261;&#380; mia&#322;a za z&#322;e, &#380;e zbyt poufale rozmawia&#322;a z Michaelem.

S&#261;dz&#261;c, &#380;e makija&#380; doda jej pewno&#347;ci siebie, usiad&#322;a przed lustrem, ale jej uwag&#281; rozprasza&#322; widok Michaela, kr&#281;c&#261;cego si&#281; po pokoju. Mia&#322; dziwnie skupion&#261; twarz, gdy usi&#322;owa&#322; wpi&#261;&#263; spinki w mankiet. Obserwuj&#261;c jego &#347;niade palce, poczu&#322;a przyp&#322;yw po&#380;&#261;dania, kt&#243;re zag&#322;uszy&#322;o my&#347;li o przyj&#281;ciu, sukni i rywalizacji z pi&#281;kn&#261; blondynk&#261;. Michael przes&#322;oni&#322; wszystko; przez chwil&#281; mia&#322;a wra&#380;enie, &#380;e czuje jego usta na swoich.

Przerazi&#322;o j&#261; to, co si&#281; z ni&#261; dzieje. Stanowczo postanawia&#322;a by&#263; opanowan&#261;, pewn&#261; siebie kobiet&#261;, kt&#243;ra nie ulega uczuciom, a tymczasem dr&#380;a&#322;a na widok m&#281;&#380;czyzny, wpinaj&#261;cego spink&#281; w mankiet. Zdo&#322;a&#322;a si&#281; opanowa&#263;, ale nie przysz&#322;o jej to &#322;atwo.

Aby samej sobie udowodni&#263;, &#380;e jest ch&#322;odna i oboj&#281;tna, oderwa&#322;a oczy od Michaela i wsta&#322;a. Spokojnym g&#322;osem poprosi&#322;a go, aby zapi&#261;&#322; zamek przy sukni. Pope&#322;ni&#322;a b&#322;&#261;d, poniewa&#380; ledwo poczu&#322;a jego palce na sk&#243;rze, przeszy&#322; j&#261; dreszcz i ogarn&#281;&#322;o pragnienie, by si&#281; przytuli&#263;.

Zamkn&#281;&#322;a oczy, aby si&#281; nie zdradzi&#263;. Powinna podzi&#281;kowa&#263; i odsun&#261;&#263; si&#281;, ale nie mog&#322;a si&#281; ruszy&#263;. Liczy&#322;a na to, &#380;e Michael odejdzie, lecz oboje zastygli jak zakl&#281;ci i nie byli w stanie zrobi&#263; ani kroku.

Nie wiedzia&#322;a, jak d&#322;ugo trwali zawieszeni w pr&#243;&#380;ni, ale w pewnej chwili us&#322;ysza&#322;a, &#380;e Michael westchn&#261;&#322;. Poczu&#322;a jego d&#322;o&#324; na karku i przesta&#322;a oddycha&#263;, gdy pieszczotliwym gestem pog&#322;adzi&#322; jej r&#281;k&#281; i spl&#243;t&#322; palce z jej palcami.

Otworzy&#322;a oczy i dzia&#322;aj&#261;c pod wp&#322;ywem niewidzialnej si&#322;y, odwr&#243;ci&#322;a si&#281;. Nie my&#347;la&#322;a o tym, co robi, nie chcia&#322;a my&#347;le&#263;. Wiedzia&#322;a, &#380;e musi si&#281; odwr&#243;ci&#263; i to wszystko.

Powoli podnios&#322;a wzrok i spojrza&#322;a Michaelowi w oczy. Nic nie powiedzieli, s&#322;owa by&#322;y zb&#281;dne. Ugi&#281;&#322;y si&#281; pod ni&#261; nogi, gdy Michael popatrzy&#322; na jej usta, bez po&#347;piechu przesun&#261;&#322; d&#322;onie z powrotem ku g&#243;rze, na chwil&#281; po&#322;o&#380;y&#322; na ramionach, a potem uj&#261;&#322; jej twarz.

Pami&#281;tasz hotel w Kornwalii?  zapyta&#322; szeptem.

Tak  odpar&#322;a przez &#347;ci&#347;ni&#281;te gard&#322;o.  Bardzo dobrze.

A pami&#281;tasz, jak przebierali&#347;my si&#281; przed kolacj&#261;?

Oczywi&#347;cie.

Mieli&#347;my wyj&#347;&#263;  m&#243;wi&#322;, nie odrywaj&#261;c oczu od jej ust  ale nag&#322;e odwr&#243;ci&#322;a&#347; si&#281; od lustra, obj&#281;&#322;a&#347; mnie i powiedzia&#322;a&#347;, &#380;e nie jeste&#347; g&#322;odna. Pami&#281;tasz?

Tak. I zacz&#281;&#322;am rozpina&#263; ci koszul&#281;.  Nie zdaj&#261;c sobie sprawy z tego, co robi, rozpi&#281;&#322;a pierwszy guzik.  A ty mnie poca&#322;owa&#322;e&#347;.

Czy teraz te&#380; mog&#281; ci&#281; poca&#322;owa&#263;?  spyta&#322; ledwo dos&#322;yszalnie.

Zamkn&#281;&#322;a oczy i z westchnieniem si&#281; przytuli&#322;a.

Tak. O, tak.

Poczu&#322;a jego usta na swoich, podda&#322;a si&#281; poca&#322;unkom i przesz&#322;o&#347;&#263; oraz tera&#378;niejszo&#347;&#263; zla&#322;y si&#281; w jedno. Pod&#347;wiadomie wiedzia&#322;a, &#380;e tylko o tym my&#347;la&#322;a, od chwili gdy zobaczy&#322;a Michaela. Tak naprawd&#281; tylko o tym marzy&#322;a, od dnia gdy odszed&#322;, a ona zosta&#322;a ze &#347;wiadomo&#347;ci&#261;, &#380;e odrzuci&#322;a co&#347;, bez czego nie mo&#380;na &#380;y&#263;.

Teraz podda&#322;a si&#281; uczuciu szcz&#281;&#347;cia i podnieceniu. Pami&#281;ta&#322;a, jak bywa&#322;o przedtem, a mimo to zdumia&#322;o j&#261;, &#380;e poca&#322;unki tak szybko rozpali&#322;y jej zmys&#322;y. Zapomnieli o wszelkich zastrze&#380;eniach, jakie mieli do tej pory, i nami&#281;tnie si&#281; ca&#322;owali.

Dr&#380;&#261;cymi palcami rozpi&#281;&#322;a koszul&#281; do ko&#324;ca i z westchnieniem rozkoszy przytuli&#322;a policzek do piersi Michaela.

Ros kochanie przez ca&#322;y tydzie&#324; o tym marzy&#322;em.

Wiem.  Poca&#322;owa&#322;a nag&#261; pier&#347; i przeszy&#322; j&#261; dreszcz, gdy poczu&#322;a, &#380;e zadr&#380;a&#322;.  Ja te&#380;.

Ros

Obj&#261;&#322; j&#261; i rozpi&#261;&#322; zamek przy sukni. Zapomnieli o ciotce i o przyj&#281;ciu, o wszystkim. Pani Brooke jednak o nich pami&#281;ta&#322;a i w&#322;a&#347;nie w tej chwili zapuka&#322;a do drzwi.

Michaelu! Rosalind! Jeste&#347;cie gotowi?  Zapuka&#322;a mocniej.  Dochodzi wp&#243;&#322; do &#243;smej, a Pearsonowie zawsze s&#261; punktualni.

Popatrzyli na siebie, nie rozumiej&#261;c, o co chodzi.

Michaelu?

Opanowa&#322; si&#281; i nieco ochryple zawo&#322;a&#322;:

Zaraz schodzimy.

Dobrze. Id&#281; do bawialni. Za&#380;enowany usiad&#322; i przyg&#322;adzi&#322; w&#322;osy.

Ale si&#281; zachowali&#347;my  powiedzia&#322;a Rosalind dr&#380;&#261;cym g&#322;osem.

Michael siedzia&#322; zgarbiony, twarz ukry&#322; w d&#322;oniach i szepn&#261;&#322; g&#322;ucho, nie podnosz&#261;c g&#322;owy.

To moja wina.

Moja te&#380;. Mog&#322;am odej&#347;&#263; od lustra i si&#281; nie odwraca&#263;. Rzuci&#322; jej przelotne spojrzenie.

Czemu tego nie zrobi&#322;a&#347;?

Po co pytasz?  Prze&#322;kn&#281;&#322;a &#347;lin&#281;.  Zawsze reagowali&#347;my na najl&#380;ejsze dotkni&#281;cie i pod tym wzgl&#281;dem si&#281; nie zmienili&#347;my; czy to si&#281; nam podoba, czy nie. Pozostaje pytanie, co z tym fantem zrobimy?

Mo&#380;emy zignorowa&#263;

Odwr&#243;ci&#322;a g&#322;ow&#281;, aby ukry&#263; rumieniec, jakim si&#281; obla&#322;a. Wprawdzie chcia&#322;a imponowa&#263; opanowaniem, lecz poczu&#322;a si&#281; upokorzona, gdy da&#322; jej do zrozumienia, &#380;e nic si&#281; w&#322;a&#347;ciwie nie sta&#322;o.

Albo mo&#380;emy

By&#322;a z&#322;a, &#380;e zauwa&#380;y&#322; rozczarowanie na jej twarzy, ale rozchmurzy&#322;a si&#281;, gdy w l&#347;ni&#261;cych szarych oczach dostrzeg&#322;a &#347;miech i przekor&#281;, kt&#243;re j&#261; rozbroi&#322;y.

Albo co?  spyta&#322;a rozdygotana.

Je&#347;li zechcemy mo&#380;emy podda&#263; si&#281; naturze i

Je&#347;li zechcemy

Ich oczy wyra&#378;nie m&#243;wi&#322;y, czego oboje pragn&#261;.

Mo&#380;emy

Us&#322;yszeli dzwonek przy drzwiach wej&#347;ciowych i po chwili gwar g&#322;os&#243;w, jak gdyby przyszli wszyscy go&#347;cie.

P&#243;&#378;niej porozmawiamy  mrukn&#261;&#322; Michael.  Teraz musimy i&#347;&#263;.

Pom&#243;g&#322; jej wsta&#263;. By&#322;a roztrz&#281;siona, ale zdoby&#322;a si&#281; na blady u&#347;miech.

Musisz znowu zapi&#261;&#263; mi sukni&#281;.

Michael u&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; z przymusem i pr&#281;dko poci&#261;gn&#261;&#322; zamek do g&#243;ry, po czym w&#322;o&#380;y&#322; marynark&#281; i poprawi&#322; krawat.

Pobrudzi&#322;am ci&#281; szmink&#261;. Zaczekaj.

Delikatnie wytar&#322;a mu policzek, co znowu ich podnieci&#322;o. Wiedzieli, &#380;e trudno im b&#281;dzie przetrwa&#263; wiecz&#243;r, ale mieli nadziej&#281;, &#380;e potem

Jeste&#347; gotowa?

Nie bardzo.

Wobec tego id&#281; pierwszy.

Po jego wyj&#347;ciu usiad&#322;a przed lustrem i popatrzy&#322;a na potargane w&#322;osy i zarumienione policzki. Zmartwi&#322;a si&#281;, &#380;e nie jest opanowan&#261; kobiet&#261;, za jak&#261; chcia&#322;a uchodzi&#263;.

Mia&#322;a b&#322;yszcz&#261;ce oczy i usta jeszcze dr&#380;&#261;ce od poca&#322;unk&#243;w. Wygl&#261;da&#322;a, jakby by&#322;a zakochana, wi&#281;c niezadowolona zmarszczy&#322;a brwi. Musia&#322;a przyzna&#263;, &#380;e jej uczucia w stosunku do Michaela s&#261; silniejsze, ni&#380; przypuszcza&#322;a, lecz wed&#322;ug niej to nie by&#322;a mi&#322;o&#347;&#263;. Bardzo mocno poci&#261;ga&#322; j&#261; fizycznie, mocniej ni&#380; inni m&#281;&#380;czy&#378;ni, ale nic poza tym. Przecie&#380; nigdy nie mia&#322;a zamiaru anga&#380;owa&#263; si&#281; uczuciowo. By&#322;o przyjemnie, lecz postanowi&#322;a, &#380;e nie odda Michaelowi serca.

W czasie przyj&#281;cia, kt&#243;re zdawa&#322;o si&#281; trwa&#263; ca&#322;e wieki, uprzejmie u&#347;miecha&#322;a si&#281; i rozmawia&#322;a, ale przez ca&#322;y czas spod oka &#347;ledzi&#322;a ka&#380;dy krok Michaela. Chodzi&#322; od jednej grupy go&#347;ci do drugiej, cz&#281;stowa&#322; winem, rozmawia&#322;, &#347;mia&#322; si&#281;, czyli swobodnie robi&#322; to, co jej dot&#261;d te&#380; nie sprawia&#322;o trudno&#347;ci. Teraz jednak obycie nie pomaga&#322;o, poniewa&#380; my&#347;la&#322;a o nocy i nie mog&#322;a doczeka&#263; si&#281;, gdy zostan&#261; sami.

W pewnej chwili Michael stan&#261;&#322; obok niej, pog&#322;adzi&#322; j&#261; po plecach i zapyta&#322;:

Jak si&#281; bawisz?

Ogarn&#281;&#322;o j&#261; po&#380;&#261;danie, wi&#281;c odsun&#281;&#322;a si&#281; i przymkn&#281;&#322;a oczy, a gdy je otworzy&#322;a, spojrza&#322;a prosto na m&#322;od&#261; kobiet&#281;, kt&#243;r&#261; pani domu przedstawi&#322;a jako Sue Ilkney. Nie mia&#322;a w&#261;tpliwo&#347;ci, &#380;e jej podniecenie jest widoczne, wi&#281;c zarumieni&#322;a si&#281; i speszona odwr&#243;ci&#322;a wzrok.

Przepraszam, &#380;e tak natr&#281;tnie wpatruj&#281; si&#281; w pani&#261;  powiedzia&#322;a zawstydzona Sue.  Pani kogo&#347; mi przypomina, ale nie mog&#281; sobie uzmys&#322;owi&#263; kogo. Wydaje mi si&#281;, &#380;e gdzie&#347; kiedy&#347; pani&#261; widzia&#322;am.  Og&#243;lna rozmowa akurat przycich&#322;a, wi&#281;c osoby, kt&#243;re us&#322;ysza&#322;y te s&#322;owa, spojrza&#322;y na Rosalind.

Pani jest w Askerby pierwszy raz, prawda?

Tak. Nigdy tu nie by&#322;am.

Mnie r&#243;wnie&#380; pani kogo&#347; przypomina  powiedzia&#322; kto&#347; inny.  Chyba jak&#261;&#347; aktork&#281;.

Rosalind ostatecznie wr&#243;ci&#322;a ze &#347;wiata marze&#324; do rzeczywisto&#347;ci, gdy odezwa&#322;a si&#281; Laura.

Mnie te&#380; z pocz&#261;tku uderzy&#322;a my&#347;l, &#380;e gdzie&#347; ci&#281; widzia&#322;am i teraz wiem dlaczego. Czy ju&#380; kto&#347; ci powiedzia&#322;, &#380;e jeste&#347; podobna do Rosalind Leigh?

Znalaz&#322;a si&#281; pod ostrza&#322;em wielu par oczu, wi&#281;c by&#322;a wdzi&#281;czna Michaelowi, &#380;e j&#261; obj&#261;&#322;, jakby chcia&#322; wesprze&#263;.

Rosalind Leigh?  spyta&#322;a nie zorientowana pani Brooke.

A kt&#243;&#380; to taki?

C&#243;rka Geralda Leigha  poinformowa&#322; przystojny starszy pan.  Jedyna spadkobierczyni potentata, kt&#243;ry zgin&#261;&#322; w wypadku pod koniec ubieg&#322;ego roku. Jego nag&#322;a &#347;mier&#263; spowodowa&#322;a chwilowy zam&#281;t na gie&#322;dzie.

Pani Brooke nic to nie m&#243;wi&#322;o, wi&#281;c &#380;ona owego m&#281;&#380;czyzny doda&#322;a:

Jego c&#243;rka jest do&#347;&#263; znana z prasy. Ta m&#322;oda kobieta nie robi chyba nic innego, tylko chodzi na przyj&#281;cia i pozuje fotografom. W pismach kobiecych stale co&#347; o niej jest.

Co ja s&#322;ysz&#281;, kochanie?  odezwa&#322; si&#281; Michael.  Czy&#380;by&#347; prowadzi&#322;a podw&#243;jne &#380;ycie, a ja nic o tym nie wiem?

Na to wygl&#261;da  odpar&#322;a z kwa&#347;n&#261; min&#261;.

Wszyscy wybuchn&#281;li &#347;miechem, a jedna z pa&#324; wyratowa&#322;a Rosalind z niemi&#322;ej sytuacji, m&#243;wi&#261;c:

Moim zdaniem &#380;ona pana Michaela wcale nie przypomina Leigh, bo tamta ma przepyszne d&#322;ugie w&#322;osy barwy ciemnego br&#261;zu. Gdy zar&#281;czy&#322;a si&#281; z Hungerfordem, gazety opublikowa&#322;y sporo zdj&#281;&#263;.

Racja. Poza tym Leigh zawsze nosi najmodniejsze kreacje. To oczywi&#347;cie nie jest krytyka pod pani adresem  pospiesznie doda&#322;a m&#243;wi&#261;ca  ale wida&#263;, &#380;e pani, tak jak i my, ma ograniczone mo&#380;liwo&#347;ci. Nie to, co taka Leigh.  Westchn&#281;&#322;a z zazdro&#347;ci&#261;.  Niekt&#243;rym si&#281; wiedzie My te&#380; by&#347;my osza&#322;amiaj&#261;co wygl&#261;da&#322;y, gdyby&#347;my mia&#322;y taki maj&#261;tek i tyle czasu dla siebie.

Ale pytanie, czy by&#322;yby&#347;my szcz&#281;&#347;liwe. Ja na pewno nie  stanowczo oznajmi&#322;a Sue.  Czasami zastanawiam si&#281;, czy tyle pieni&#281;dzy rzeczywi&#347;cie daje szcz&#281;&#347;cie. Leigh jest pi&#281;kna, ale co sob&#261; reprezentuje? Jak dobrze si&#281; zastanowi&#263;, prowadzi bardzo powierzchowny tryb &#380;ycia i nie robi nic po&#380;ytecznego. Za&#322;o&#380;&#281; si&#281;, &#380;e nie wie, co to praca.

Rosalind pomy&#347;la&#322;a o kilku dniach sprz&#261;tania, gotowania i zmywania i, aby nie wybuchn&#261;&#263;, wbi&#322;a paznokcie w d&#322;onie.

Z nast&#281;pnej wypowiedzi wynika&#322;o, &#380;e regularnie czytuje plotki o znanych ludziach.

Oni wszyscy s&#261; tacy sami. Nic nie musz&#261; robi&#263; i nie maj&#261; poj&#281;cia, jak wygl&#261;da prawdziwe &#380;ycie. A w dodatku s&#261; bezczelni, aroganccy i uwa&#380;aj&#261;, &#380;e nie musz&#261; stosowa&#263; si&#281; do og&#243;lnie przyj&#281;tych zasad. Najbardziej dra&#380;ni mnie ta ich niezno&#347;na mania wy&#380;szo&#347;ci. Cho&#263;by taka Leigh czy zrobi&#322;a co&#347; dobrego? Nic. Wydaje tysi&#261;ce i chodzi z przyj&#281;cia na przyj&#281;cie. Pewno ma kurzy m&#243;&#380;d&#380;ek i niewiele wie.

S&#322;ysza&#322;em, &#380;e ma paskudny charakter, a wygl&#261;da na tak&#261;, co my&#347;li tylko o sobie.

Wed&#322;ug mnie wygl&#261;da na bardzo smutn&#261; osob&#281;  nieoczekiwanie powiedzia&#322;a Laura.  Nie to, co nasza znajoma. Wcale nie uwa&#380;am, &#380;eby &#380;ona Michaela wygl&#261;da&#322;a jak Rosalind Leigh; Zdawa&#322;o mi si&#281; tylko, &#380;e jest pewne podobie&#324;stwo Szczeg&#243;lnie w tej sukni.

To suknia cioci.

Rosalind &#322;udzi&#322;a si&#281;, &#380;e rozmowa wreszcie zejdzie na inne tory, lecz go&#347;cie jakby si&#281; um&#243;wili, aby drobiazgowo przeanalizowa&#263; jej okropny charakter. Podesz&#322;a do Laury i ze sztucznym o&#380;ywieniem zacz&#281;&#322;a rozmow&#281; o strojach, ale s&#322;ysza&#322;a, &#380;e go&#347;cie omawiaj&#261; zar&#281;czyny z Hungerfordem.

Widzieli pa&#324;stwo ich zdj&#281;cie po og&#322;oszeniu zar&#281;czyn? Jacy z siebie zadowoleni!

Okropni, prawda? Uwa&#380;am, &#380;e dobrali si&#281; jak w korcu maku i co&#347; mi si&#281; zdaje, &#380;e oboje s&#261; r&#243;wnie bezwzgl&#281;dni, gdy chc&#261; dopi&#261;&#263; swego.

Mo&#380;e. Nigdy nie widzia&#322;am tej Leigh, ale pewno jest nudziar&#261;. A Hungerford to typowy cyniczny polityk.

Z t&#261; opini&#261; zgodzili si&#281; wszyscy.

Obrzydliwy. Robi mi si&#281; niedobrze, gdy pokazuj&#261;, jak rozmawia z lud&#378;mi.

Sam fa&#322;sz.

Nie da&#322;bym funta k&#322;ak&#243;w za jego uczciwo&#347;&#263;.

Rosalind nadal rozmawia&#322;a z Laur&#261;, lecz mimo to s&#322;ysza&#322;a, &#380;e go&#347;cie zacz&#281;li omawia&#263; charakter jej ojca. Jeden z pan&#243;w powiedzia&#322;:

Okoliczno&#347;ci &#347;mierci Geralda Leigha wydaj&#261; mi si&#281; mocno podejrzane.

Ba&#322;a si&#281;, &#380;e d&#322;u&#380;ej tego nie wytrzyma, ale na szcz&#281;&#347;cie Michael uzna&#322;, &#380;e trzeba szybko zmieni&#263; temat rozmowy i g&#322;o&#347;no zapyta&#322;:

Czy kto&#347; z pa&#324;stwa s&#322;ysza&#322; o dobrym po&#347;redniku mieszkaniowym? Ciocia szuka mniejszego domu.

Rosalind ul&#380;y&#322;o, gdy jak za dotkni&#281;ciem czarodziejskiej r&#243;&#380;d&#380;ki przestano plotkowa&#263;, a zacz&#281;to rozmawia&#263; o lokalnych sprawach. Przez p&#243;&#322; godziny go&#347;cie obliczali warto&#347;&#263; swych dom&#243;w, potem opowiedzieli kilka okropnych historii o kupowaniu i sprzeda&#380;y dom&#243;w, przedyskutowali zalety oraz wady po&#347;rednik&#243;w. Nareszcie zapomniano o podobie&#324;stwie mi&#281;dzy &#380;on&#261; Michaela i Rosalind Leigh.



ROZDZIA&#321; &#211;SMY

Michael odprowadzi&#322; ostatnich go&#347;ci, wr&#243;ci&#322; do pokoju, stan&#261;&#322; na progu i z niepokojem patrzy&#322; na Rosalind, nerwowo sprz&#261;taj&#261;c&#261; ze sto&#322;u.

Ba&#322;em si&#281;, &#380;e tych dwoje zostanie do rana  rzek&#322;, dyskretnie ziewaj&#261;c.  Ciocia ju&#380; si&#281; po&#322;o&#380;y&#322;a.

Pewno jest bardzo zm&#281;czona.

Tak.

Ale przyj&#281;cie si&#281; uda&#322;o, prawda? Widzia&#322;am, &#380;e ciocia by&#322;a zadowolona.

Bardziej ni&#380; ja.  Zawaha&#322; si&#281; i ciszej zapyta&#322;:  &#377;le si&#281; czujesz?

Wr&#281;cz przeciwnie, doskonale.

U&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; i dr&#380;&#261;c&#261; r&#281;k&#261; postawi&#322;a na tacy kieliszki. Michael sprz&#261;tn&#261;&#322; popielniczki z p&#243;&#322;ki nad kominkiem.

Przykro mi, &#380;e rozmowa zesz&#322;a na tw&#243;j temat i wyobra&#380;am sobie, jak okropnie si&#281; czu&#322;a&#347;, wys&#322;uchuj&#261;c opinii na sw&#243;j temat.

Nas&#322;ucha&#322;am si&#281; samych rewelacji i ci ludzie otworzyli mi oczy  rzek&#322;a pozornie lekkim tonem.

Nie zamierza&#322;a si&#281; przyzna&#263;, jak bardzo j&#261; owe komentarze zabola&#322;y. Czu&#322;a si&#281; upokorzona i wci&#261;&#380; jeszcze mia&#322;a w uszach epitety: arogancka, samolubna, pr&#243;&#380;na, powierzchowna, g&#322;upia. Zastanawia&#322;a si&#281;, czy naprawd&#281; jest a&#380; taka z&#322;a i czy wszyscy maj&#261; o niej podobne zdanie.

Dziwne, &#380;e tyle o mnie wiedzieli, a jednak nikt mnie nie pozna&#322;  powiedzia&#322;a g&#322;osem, w kt&#243;rym zabrzmia&#322;y ura&#380;ona duma i b&#243;l.

Nic o tobie nie wiedz&#261;.

Wsp&#243;&#322;czucie w jego oczach poruszy&#322;o j&#261; do g&#322;&#281;bi, ale rzuci&#322;a z gorycz&#261;:

Powiniene&#347; by&#322; przy&#322;&#261;czy&#263; si&#281; do ch&#243;ru. Twojej opinii o mnie s&#322;uchaliby z otwartymi ustami, bo z w&#322;asnego do&#347;wiadczenia mog&#322;e&#347; potwierdzi&#263;, &#380;e jestem wredn&#261; bab&#261;, co by pasowa&#322;o do ich wyobra&#380;enia o mnie.

Nigdy bym o tobie czego&#347; takiego nie powiedzia&#322;.

Kiedy&#347; powiedzia&#322;e&#347;.

W gniewie m&#243;wimy rzeczy, kt&#243;rych potem &#380;a&#322;ujemy, bo naprawd&#281; tak nie my&#347;limy  rzek&#322; powa&#380;nie.  Przyznaj&#281;, &#380;e przez te lata nieraz my&#347;la&#322;em o tobie niepochlebnie, mia&#322;em du&#380;o pretensji, ale teraz udowodni&#322;a&#347; mi, jak bardzo si&#281; myli&#322;em. Przygl&#261;da&#322;em ci si&#281; przez te dni i nie m&#243;g&#322;bym powiedzie&#263;, &#380;e jeste&#347; leniwa czy samolubna. Wystarczy poobserwowa&#263; tw&#243;j stosunek do Jamiego i mojej ciotki, zobaczy&#263;, jak pracujesz.

Mo&#380;e ci ludzie skre&#347;liliby lenistwo z listy moich wad, ale i tak by&#322;abym zarozumia&#322;a, powierzchowna, nudna i i co jeszcze?  Udawa&#322;a, &#380;e sobie przypomina.  Aha, bezwzgl&#281;dna, my&#347;li tylko o sobie

Oczy jej podejrzanie b&#322;yszcza&#322;y, lecz si&#281; opanowa&#322;a i nie wybuchn&#281;&#322;a p&#322;aczem. Michael ze wsp&#243;&#322;czuciem patrzy&#322; na jej &#347;ci&#261;gni&#281;t&#261; twarz i ceglaste rumie&#324;ce.

Ci ludzie widzieli ci&#281; tylko na zdj&#281;ciach, a zazdroszcz&#261; pieni&#281;dzy. Nie powinno ci&#281; obchodzi&#263;, co o tobie s&#261;dz&#261;.

I nie obchodzi!  zawo&#322;a&#322;a, ale zgarbi&#322;a si&#281; i spu&#347;ci&#322;a g&#322;ow&#281;.  Po co udaj&#281;? Przecie&#380; bardzo mnie to obesz&#322;o i zabola&#322;o.

Pann&#281; Leigh obesz&#322;oby to tyle, co zesz&#322;oroczny &#347;nieg, wi&#281;c najlepszy dow&#243;d, &#380;e si&#281; zmieni&#322;a&#347;. Oni nie rozmawiali o prawdziwej Rosalind.

Sama ju&#380; nie wiem, kt&#243;ra jest prawdziwa.  Nie odrywa&#322;a oczu od talerzyk&#243;w, kt&#243;re trzyma&#322;a.  Mo&#380;e wcale siebie nie znam.

Ale ja ci&#281; znam.  Odstawi&#322; talerzyki i uj&#261;&#322; j&#261; za r&#281;ce.  Prawdziwa Rosalind to ta, kt&#243;r&#261; dzisiaj ca&#322;owa&#322;em. Zostaw wszystko i chod&#378;my do sypialni. Tam ci przypomn&#281; kim jeste&#347;.

Przymkn&#281;&#322;a oczy, gdy&#380; pokusa, aby si&#281; do niego przytuli&#263;, by&#322;a nieodparta. Sta&#322; tak blisko. Przez ca&#322;y wiecz&#243;r marzy&#322;a o tym, by zarzuci&#263; mu r&#281;ce na szyj&#281; i go ca&#322;owa&#263;, a mimo to szepn&#281;&#322;a:

Nie mog&#281;.

Przyci&#261;gn&#261;&#322; j&#261; do siebie i poca&#322;owa&#322;.

Dlaczego?

Bo jestem narzeczon&#261; Simona.

Oderwa&#322; usta od jedwabistej sk&#243;ry i spojrza&#322; w zielone oczy, pociemnia&#322;e pod wp&#322;ywem po&#380;&#261;dania.

Przed przyj&#281;ciem te&#380; by&#322;a&#347; zar&#281;czona, a jako&#347; ci nie przeszkadza&#322;o, &#380;e si&#281; ca&#322;ujemy.

Wiem.  Patrzy&#322;a mu prosto w oczy.  I gdyby ciotka nam nie przeszkodzi&#322;a, kochaliby&#347;my si&#281; jak przed laty i by&#322;oby cudownie. Nie warto udawa&#263;, &#380;e tego nie chcia&#322;am.

Teraz te&#380; chcesz, prawda? A mo&#380;e zaczniesz mi wmawia&#263;, &#380;e nagle przesta&#322;em ci&#281; poci&#261;ga&#263;.

Nie. Reaguj&#281; na tw&#243;j dotyk jak dawniej, ale mam narzeczonego, o kt&#243;rym przedtem ca&#322;kiem zapomnia&#322;am  wyzna&#322;a zawstydzona.  Nie mam nic na usprawiedliwienie poza tym, &#380;e od kiedy tu przyjecha&#322;am, czuj&#281; si&#281; inn&#261; osob&#261;. Moje londy&#324;skie &#380;ycie wydaje mi si&#281; teraz odleg&#322;&#261; przesz&#322;o&#347;ci&#261;, ale go&#347;cie przypomnieli mi moj&#261; to&#380;samo&#347;&#263;. Jestem t&#261;, o kt&#243;rej rozmawiali, wi&#281;c nie wypada mi spa&#263; z tob&#261;, skoro jestem zar&#281;czona z innym.

Michael pu&#347;ci&#322; j&#261; i odsun&#261;&#322; si&#281;.

M&#243;wi&#322;a&#347;, &#380;e go nie kochasz..  Bo to prawda.

Wi&#281;c dlaczego masz skrupu&#322;y? Nie musimy si&#281; ba&#263;, &#380;e &#322;&#261;czy nas wielka mi&#322;o&#347;&#263;, wi&#281;c nic si&#281; nie zmieni. Oboje wiemy, &#380;e nie ma dla nas przysz&#322;o&#347;ci, ale teraz jeste&#347;my razem i bardzo si&#281; pragniemy.

Masz racj&#281;. Znowu przytuli&#322; j&#261; do piersi.

Dlaczego nie ulec pokusie i nie cieszy&#263; si&#281; bie&#380;&#261;c&#261; chwil&#261;? Sama powiedzia&#322;a&#347;, &#380;e zar&#281;czyny nale&#380;&#261; do tamtego &#380;ycia, a tutejsze jest inne. Dzia&#322;amy na siebie elektryzuj&#261;co i wed&#322;ug mnie nikomu nie zaszkodzimy, bo to b&#281;dzie tylko

Seks?  podpowiedzia&#322;a g&#322;ucho.

Pami&#281;tam, &#380;e przedtem niczego wi&#281;cej nie chcia&#322;a&#347;.

Tak.  Zarumieniona ze wstydu odsun&#281;&#322;a si&#281;, przysiad&#322;a na oparciu fotela i potar&#322;a czo&#322;o.  Postaraj si&#281; mnie zrozumie&#263;. Mo&#380;e nie kocham Simona, ale go szanuj&#281; i uwa&#380;am, &#380;e zas&#322;uguje na to, bym by&#322;a mu wierna. Zawar&#322;am z nim co&#347; w rodzaju umowy i powinnam dotrzyma&#263; warunk&#243;w. Rozumiesz mnie, prawda?

Nie. Je&#347;li mam by&#263; szczery, nic z tego nie rozumiem  odpar&#322; z gorycz&#261;.  Nie pojmuj&#281;, dlaczego kobieta, kt&#243;ra ma wszystko, postanowi&#322;a zmarnowa&#263; &#380;ycie u boku cz&#322;owieka, kt&#243;rego nie kocha. Nawet nie udaje, &#380;e kocha!

Mo&#380;e jednak jestem t&#261; zepsut&#261; i g&#322;upi&#261; kokietk&#261;, kt&#243;ra lubi ogl&#261;da&#263; swoje zdj&#281;cia w gazetach  powiedzia&#322;a cicho, spuszczaj&#261;c g&#322;ow&#281;.

Nie wierz&#281;.  Usiad&#322; naprzeciw niej.  To nie to. Jaki jest prawdziwy pow&#243;d, dla kt&#243;rego zdecydowa&#322;a&#347; si&#281; po&#347;lubi&#263; Hungerforda? Twierdzisz, &#380;e on ci&#281; nie kocha, a skoro masz wszystko, co mo&#380;e ci zaoferowa&#263;?

Tego na pewno nie zrozumiesz.

Spr&#243;buj mi wyt&#322;umaczy&#263;.

Czu&#322;a si&#281; bezgranicznie znu&#380;ona, wi&#281;c po&#322;o&#380;y&#322;a g&#322;ow&#281; na oparciu fotela.

Przy nim b&#281;d&#281; bezpieczna.

Bezpieczna?  powt&#243;rzy&#322; zaskoczony.  Masz ogromny maj&#261;tek, wi&#281;c o jakie bezpiecze&#324;stwo ci chodzi?

Nie o finansowe. Potrzeba mi czego&#347; innego. Chc&#281; mie&#263; poczucie pewno&#347;ci, jakie daje fakt, &#380;e jest si&#281; &#380;on&#261;, kt&#243;ra ma spe&#322;nia&#263; okre&#347;lon&#261; rol&#281;. Chc&#281; mie&#263; jak&#261;&#347; wyra&#378;n&#261; to&#380;samo&#347;&#263;.

To&#380;samo&#347;&#263;?  zawo&#322;a&#322; zdumiony.  Przecie&#380; jeste&#347; Rosalind Leigh.

Tak. Jestem bardzo bogat&#261; pann&#261; i tylko m&#243;j maj&#261;tek si&#281; liczy. Chc&#281; wreszcie przesta&#263; zastanawia&#263; si&#281;, o co chodzi adoratorowi, kt&#243;ry zaprasza mnie na kolacj&#281;.  Westchn&#281;&#322;a ze smutkiem.  Dziesi&#261;tki razy umawia&#322;am si&#281; z przystojnymi, czaruj&#261;cymi, dowcipnymi m&#281;&#380;czyznami, w kt&#243;rych towarzystwie ulega&#322;am z&#322;udzeniu, &#380;e lubi&#261; mnie dla mnie samej, a potem okazywa&#322;o si&#281;, &#380;e wprawdzie mam pi&#281;kne oczy, ale moje konto bardziej im si&#281; podoba.

Naprawd&#281; uwa&#380;asz, &#380;e m&#281;&#380;czy&#378;ni interesuj&#261; si&#281; tob&#261; tylko ze wzgl&#281;du na pieni&#261;dze?

Przekona&#322;am si&#281; o tym wielokrotnie i to w przykry spos&#243;b.

Dlatego mam do&#347;&#263; rozczarowa&#324; i &#322;udzenia si&#281;, &#380;e trafi&#281; na kogo&#347; innego.

Ja by&#322;em inny  rzek&#322; Michael cicho.  A mo&#380;e i mnie pos&#261;dza&#322;a&#347; o to, &#380;e interesuj&#281; si&#281; twoim maj&#261;tkiem?

Nie, o tobie nigdy tak nie my&#347;la&#322;am i dlatego by&#322;o mi z tob&#261; wyj&#261;tkowo dobrze, ale

Ale co?

Tobie podoba&#322;o si&#281; tylko moje cia&#322;o, jak innym moje pieni&#261;dze.  Machn&#281;&#322;a r&#281;k&#261; z rezygnacj&#261;.  Mo&#380;e trudno mnie lubi&#263;, nie wiem Teraz ju&#380; za p&#243;&#378;no, bo przesta&#322;am czeka&#263; na cz&#322;owieka, kt&#243;ry mnie szczerze polubi. Post&#261;pi&#322;am wed&#322;ug rady ojca, kt&#243;ry twierdzi&#322;, &#380;e matka wysz&#322;a za niego tylko dla maj&#261;tku i nie chcia&#322;, &#380;ebym pope&#322;ni&#322;a taki b&#322;&#261;d, jak on. Radzi&#322; mi, &#380;ebym przestawa&#322;a z m&#281;&#380;czyznami r&#243;wnie jak ja zamo&#380;nymi, bo wtedy przynajmniej b&#281;d&#281; wiedzia&#322;a, &#380;e nie chc&#261; si&#281; wzbogaci&#263;.

A zatem wychodzisz za Hungerforda, bo jest bogaty?  spyta&#322; Michael martwym g&#322;osem.

Poniek&#261;d. Jest kilka innych rzeczy, kt&#243;rych pragn&#281; poza poczuciem bezpiecze&#324;stwa. Na przyk&#322;ad pilnie potrzebuj&#281; kogo&#347; zaufanego, kto pomo&#380;e mi zajmowa&#263; si&#281; spadkiem po ojcu. Oczywi&#347;cie mam doradc&#243;w, ale wiele spraw mnie przerasta i ju&#380; mam do&#347;&#263; samotnej szarpaniny, &#380;eby to wszystko ogarn&#261;&#263; i dobrze prowadzi&#263;. Potrzebuj&#281; kogo&#347;, kto przejmie na siebie ci&#281;&#380;ar obowi&#261;zk&#243;w i komu nie b&#281;d&#281; musia&#322;a p&#322;aci&#263; za dzia&#322;anie w moim interesie. Simon tego si&#281; podejmie, bo zna si&#281; na tym.

Michael mia&#322; ironiczn&#261; min&#281;, lecz nim zd&#261;&#380;y&#322; cokolwiek powiedzie&#263;, dorzuci&#322;a:

Oczywi&#347;cie nie tylko o to chodzi. Lubi&#281; go, a nawet podziwiam. Jest wykszta&#322;cony, czaruj&#261;cy, robi osza&#322;amiaj&#261;c&#261; karier&#281;. Uzupe&#322;niamy si&#281; pod wieloma wzgl&#281;dami, ale najwa&#380;niejsze, &#380;e rozumie moj&#261; sytuacj&#281; i k&#322;opoty i wie, czego spodziewam si&#281; po ma&#322;&#380;e&#324;stwie. Jemu taki uk&#322;ad odpowiada,  A co on zyskuje?

Pani&#261; domu na poziomie.  Lekko wzruszy&#322;a ramionami.

B&#281;dzie mia&#322; &#380;on&#281; z odpowiednimi, bardzo przydatnymi koneksjami, kt&#243;ra wie, co komu i kiedy powiedzie&#263;, a nie b&#281;dzie domaga&#322;a si&#281; nadskakiwania z jego strony. Wiem, &#380;e to ma&#322;o romantyczne podej&#347;cie, ale nie jestem pierwsz&#261; kobiet&#261;, kt&#243;ra rezygnuje z wielkiego uczucia na rzecz stabilizacji. Nigdy nie wierzy&#322;am w mi&#322;o&#347;&#263; na wieki i podobne banialuki. Wiadomo, &#380;e zauroczenie przemija, a nasz uk&#322;ad ma szans&#281; przetrwa&#263;. B&#281;d&#281; idealn&#261; &#380;on&#261; dla polityka, a w zamian za to b&#281;d&#281; mia&#322;a uregulowane &#380;ycie i dom dla Jamiego.

Michaela takie argumenty bynajmniej nie przekona&#322;y.

Jeste&#347; pewna, &#380;e tylko tyle wystarczy ci do szcz&#281;&#347;cia? Speszona odwr&#243;ci&#322;a wzrok i do&#347;&#263; d&#322;ugo milcza&#322;a, a potem powiedzia&#322;a:

My&#347;l&#281;, &#380;e b&#281;d&#281; zadowolona i mam zamiar dotrzyma&#263; obietnic, kt&#243;re z&#322;o&#380;y&#322;am. Nie wierz&#281; w mi&#322;o&#347;&#263;, ale wierz&#281; w wierno&#347;&#263; i dlatego nie mog&#281; by&#263; twoj&#261; kochank&#261;, chocia&#380; bardzo tego pragn&#281;.

Postanowi&#322;a&#347; zniszczy&#263; to, co nas do siebie ci&#261;gnie?

Tak.

Pochyli&#322; si&#281; i zajrza&#322; jej w twarz.

S&#261;dzisz, &#380;e to b&#281;dzie &#322;atwe?

Nie, ale spr&#243;buj&#281;.  Zmusi&#322;a si&#281;, by spojrze&#263; mu w oczy.

Oboje powinni&#347;my si&#281; postara&#263;, i to nie tylko ze wzgl&#281;du na Simona. Ty powiniene&#347; my&#347;le&#263; o Kathy, a zachowujesz si&#281;, jakby&#347; o niej zapomnia&#322;.

Masz racj&#281;, zupe&#322;nie zapomnia&#322;em  przyzna&#322; z dziwn&#261; min&#261;.

Sprz&#261;tn&#281;li kuchni&#281;, umyli si&#281; i poszli spa&#263;. Rosalind le&#380;a&#322;a skulona i zastanawia&#322;a si&#281;, dlaczego s&#322;uszne decyzje tak cz&#281;sto s&#261; trudne, a ich konsekwencje przykre. Nie mia&#322;a jednak w&#261;tpliwo&#347;ci, &#380;e post&#261;pi&#322;a w&#322;a&#347;ciwie. Przelotnie pomy&#347;la&#322;a, &#380;e Simon nigdy nie dowiedzia&#322;by si&#281; o zdradzie, lecz nie o to chodzi&#322;o, poniewa&#380; ona wiedzia&#322;aby, &#380;e go oszuka&#322;a. Postanowi&#322;a za niego wyj&#347;&#263;, wi&#281;c ze wzgl&#281;du na jego i swoje dobro powinna zachowywa&#263; si&#281; przyzwoicie. Uwa&#380;a&#322;a, &#380;e nie mo&#380;na by&#263; dobr&#261; &#380;on&#261;, je&#347;li &#322;atwo ulega si&#281; pokusom.

Ma&#322;&#380;e&#324;stwo z Hungerfordem by&#322;o dalekie od idea&#322;u, lecz dla niej stanowi&#322;o najlepsz&#261; okazj&#281; osi&#261;gni&#281;cia stabilizacji i spokoju. Wprawdzie przy nim nie ogarnia&#322;o jej takie podniecenie jak przy Michaelu, lecz przed laty przekona&#322;a si&#281;, &#380;e to nie wszystko. Uwa&#380;a&#322;a, &#380;e z Simonem pasuj&#261; do siebie pod innymi, wa&#380;niejszymi wzgl&#281;dami.

W g&#322;&#281;bi duszy jednak &#380;a&#322;owa&#322;a, &#380;e tak obcesowo przypomniano jej o zobowi&#261;zaniach. Wiedzia&#322;a, &#380;e gdyby go&#347;cie rozmawiali wy&#322;&#261;cznie o lokalnych sprawach, teraz le&#380;a&#322;aby szcz&#281;&#347;liwa w ramionach Michaela, zamiast snu&#263; smutne rozwa&#380;ania.

&#321;udz&#261;c si&#281;, &#380;e Michael zrozumie, co ma na my&#347;li, cicho powiedzia&#322;a:

&#379;al mi

Sta&#322;o si&#281;.

On te&#380; wmawia&#322; sobie, &#380;e lepiej, i&#380; sprawy tak si&#281; potoczy&#322;y. &#321;atwo bowiem m&#243;wi&#263;, &#380;e nie b&#281;dzie si&#281; anga&#380;owa&#322;, &#380;e to tylko po&#380;&#261;danie, ale w g&#322;&#281;bi duszy wiedzia&#322;, &#380;e by&#322;oby bardzo &#322;atwo znowu si&#281; zakocha&#263;.

Doszed&#322; do wniosku, &#380;e w&#322;a&#347;ciwie nic si&#281; nie zmieni&#322;o. Mo&#380;e teraz nieco lepiej rozumia&#322;, dlaczego Rosalind ma negatywn&#261; opini&#281; o m&#281;&#380;czyznach, ale jej uwagi o zawi&#322;ych sprawach maj&#261;tkowych, o trudno&#347;ciach w zarz&#261;dzaniu sp&#243;&#322;kami i o problemach, kt&#243;re Hungerford potrafi&#322; rozwi&#261;zywa&#263;, znowu uzmys&#322;owi&#322;y mu, jak r&#243;&#380;ne prowadz&#261; &#380;ycie. Uzna&#322;, &#380;e musi podtrzyma&#263; fikcj&#281; o Kathy, aby nie narazi&#263; swej dumy na szwank i nie zaanga&#380;owa&#263; si&#281; bardziej ni&#380; dotychczas. Nie chcia&#322; ponownie prze&#380;ywa&#263; takiej goryczy jak przed laty.

Tak b&#281;dzie najlepiej  rzek&#322; bez przekonania.  Dobranoc.


Rosalind zorientowa&#322;a si&#281;, &#380;e nie ma mleka, wi&#281;c postanowi&#322;a p&#243;j&#347;&#263; do sklepu. Michael by&#322; w ogrodzie i zawzi&#281;cie przycina&#322; mocno rozro&#347;ni&#281;ty krzew budlei.

Id&#281; po mleko. Prosz&#281; ci&#281;, rzu&#263; okiem na Jamiego.

Dobrze.

Zaraz wracam.

Nie musisz si&#281; spieszy&#263;.

Od czterech dni ich rozmowy by&#322;y uprzejme, ale kr&#243;tkie, cz&#281;sto wymuszone. Rosalind robi&#322;a wszystko, by zapomnie&#263; o poca&#322;unkach i podnieceniu, jakie wywo&#322;a&#322;y. Przez trzy noce le&#380;a&#322;a obok Michaela, a nie mog&#322;a si&#281; przytuli&#263;.

Michael swym zachowaniem u&#322;atwia&#322; jej zadanie, poniewa&#380; ani s&#322;owem nie wspomnia&#322; o tym, co zasz&#322;o w dniu przyj&#281;cia. Praktycznie rzecz bior&#261;c, wcale nie rozmawiali, ale oboje udawali, &#380;e nic si&#281; nie sta&#322;o.

W sklepie by&#322;o pusto. Rosalind wzi&#281;&#322;a mleko, podesz&#322;a do kasy i bez szczeg&#243;lnego zainteresowania spojrza&#322;a na gazety. Zmartwia&#322;a, gdy przebieg&#322;a oczami tytu&#322;y w kilku gazetach i tygodnikach:

Skok w bok pos&#322;a

Hungerford nie zamierza ust&#261;pi&#263;

S&#322;odka Lydia opowiada o nocach z nami&#281;tnym Simonem.

Patrzy&#322;a na fotografie narzeczonego i nie wierzy&#322;a w&#322;asnym oczom. Dwie gazety zamie&#347;ci&#322;y oficjalne zdj&#281;cie Hungerforda jako pos&#322;a, lecz na innych fotografiach by&#322; otoczony przez reporter&#243;w i zas&#322;ania&#322; si&#281; przed kamerami. Obok jego fotografii zamieszczono zdj&#281;cia sk&#261;po odzianej zgrabnej dziewczyny w wyzywaj&#261;cej pozie.

W&#322;a&#347;cicielka sklepu zamkn&#281;&#322;a kas&#281; i powiedzia&#322;a z niesmakiem:

Politycy to obrzydliwi hipokryci, zawsze to m&#243;wi&#281;. Pos&#322;om chyba si&#281; zdaje, &#380;e wszystko ujdzie im p&#322;azem. &#379;al mi ich rodzin, bo oni pewno wcale nie my&#347;l&#261; o uczuciach swoich najbli&#380;szych.

Rosalind poda&#322;a banknot pi&#281;ciofuntowy.

&#346;wi&#281;ta racja T&#281; gazet&#281; te&#380; wezm&#281;.

Powiedzia&#322;a to tak opanowanym g&#322;osem, &#380;e sama si&#281; zdziwi&#322;a. Po wyj&#347;ciu ze sklepu przez chwil&#281; patrzy&#322;a przed siebie niewidz&#261;cym wzrokiem. Mia&#322;a ochot&#281; uciec, gdzie pieprz ro&#347;nie. Ba&#322;a si&#281;, &#380;e je&#347;li we&#378;mie gazet&#281; do domu, Michael dowie si&#281; o skandalu, a to by&#322;oby dla niej zbyt wielkim upokorzeniem. Wobec tego posz&#322;a na b&#322;onie, usiad&#322;a na najdalszej &#322;awce, i z obezw&#322;adniaj&#261;cym uczuciem niesmaku wyj&#281;&#322;a gazet&#281;.

Historia by&#322;a stara jak &#347;wiat: Hungerford wybra&#322; si&#281; do nocnego klubu i tam pozna&#322; dziewczyn&#281; imieniem Lydia. Sp&#281;dzi&#322; Z ni&#261; kilka nocy, lecz pytany przez reporter&#243;w wypar&#322; si&#281; znajomo&#347;ci. Tymczasem modelka ch&#281;tnie opowiedzia&#322;a wszystko dziennikarce z pisma dla kobiet i na domiar z&#322;ego pokaza&#322;a kompromituj&#261;ce fotografie. Hungerford jeszcze stara&#322; si&#281; zbagatelizowa&#263; spraw&#281;, m&#243;wi&#261;c, &#380;e jest kawalerem, lecz przypomniano mu, &#380;e niedawno zar&#281;czy&#322; si&#281; z c&#243;rk&#261; Geralda Leigha. Zastanawiano si&#281;, dlaczego narzeczona nie stoi przy nim i nie wspiera go, jak to jest w zwyczaju w podobnych sytuacjach.

Zmi&#281;&#322;a gazet&#281; i wrzuci&#322;a do kosza. Nie mia&#322;a najmniejszej ochoty rozmawia&#263; z Simonem, lecz uwa&#380;a&#322;a, &#380;e wypada da&#263; mu szans&#281; przedstawienia swej wersji wydarze&#324; i usprawiedliwienia si&#281;. Wolnym krokiem posz&#322;a przez b&#322;onie do budki telefonicznej i zadzwoni&#322;a do narzeczonego.

&#321;udzi&#322;a si&#281;, &#380;e go nie zastanie, ale by&#322; w pracy. Nie bardzo wiedzia&#322;a, co us&#322;yszy, lecz na pewno nie spodziewa&#322;a si&#281; oskar&#380;enia, &#380;e to ona ponosi win&#281; za jego dwuznaczne po&#322;o&#380;enie. Jednak Hungerford zarzuci&#322; jej aroganckim tonem, &#380;e go opu&#347;ci&#322;a i celowo znikn&#281;&#322;a, akurat wtedy gdy jest mu najbardziej potrzebna.

Gdyby&#347; by&#322;a na miejscu, nie dosz&#322;oby do tego!  krzycza&#322; ze z&#322;o&#347;ci&#261;.  Wracaj do Londynu! Musimy razem pokaza&#263; si&#281; reporterom, bo mi nie daj&#261; spokoju.

Nie mog&#281; wr&#243;ci&#263;, zanim policja nie znajdzie maniaka, kt&#243;ry mnie dr&#281;czy.

Kobieto, przesta&#324; obsesyjnie ba&#263; si&#281; o to dziecko! Moja kariera jest zagro&#380;ona!

Jamie te&#380; jest zagro&#380;ony  odpar&#322;a zirytowana.

Jeste&#347; moj&#261; narzeczon&#261;  przypomnia&#322; lodowatym tonem.  Twoje miejsce jest przy mnie i potrzebna jeste&#347; tutaj, a nie w jakiej&#347; dziurze w Yorkshire.

Rosalind rozejrza&#322;a si&#281; naoko&#322;o; cicha i malownicza dziura ton&#281;&#322;a w zieleni i s&#322;o&#324;cu.

Ty potrafisz sam o siebie zadba&#263;, a Jamie nie.

Twierdzi&#322;a&#347;, &#380;e b&#281;dziemy dobran&#261; par&#261;. Zapomnia&#322;a&#347; o warunkach, jakie uzgodnili&#347;my?  Hungerford nie panowa&#322; nad sob&#261;.  Z tob&#261; u boku m&#243;g&#322;bym nawet pokusi&#263; si&#281; o najwy&#380;sze stanowisko w kraju. Nie mo&#380;esz mi popsu&#263; szyk&#243;w z powodu jednego drobnego potkni&#281;cia.

Taki skandal nazywasz drobnym potkni&#281;ciem?

W nic bym si&#281; nie wpl&#261;ta&#322;, gdyby&#347; nie by&#322;a tak odpychaj&#261;co zimna, a z Lydi&#261; chocia&#380; si&#281; zabawi&#322;em  wybuchn&#261;&#322;.  Nie m&#243;w, &#380;e nie &#347;pisz z tym bratem przyjaci&#243;&#322;ki, bo nie uwierz&#281;. Tobie wolno, bo udajesz m&#281;&#380;atk&#281;, co? Jedyna r&#243;&#380;nica mi&#281;dzy nami, &#380;e ciebie nie przy&#322;apano.

Czy mia&#322;by&#347; pretensj&#281;, gdybym si&#281; z nim przespa&#322;a?

Ani troch&#281;!  Hungerford nieco si&#281; opami&#281;ta&#322; i zacz&#261;&#322; m&#243;wi&#263; b&#322;agalnym tonem:  Nasz zwi&#261;zek nie na tym polega, prawda? Mo&#380;esz robi&#263;, co ci si&#281; &#380;ywnie podoba. Tak si&#281; umawiali&#347;my, pami&#281;tasz? Je&#347;li b&#281;dziesz dyskretna, nie b&#281;d&#281; si&#281; wtr&#261;ca&#322;. Wracaj! Przy&#347;l&#281; samoch&#243;d i wieczorem ustalimy jak&#261;&#347; lini&#281; obrony. Wszystko przycichnie, gdy si&#281; oka&#380;e, &#380;e jeste&#347; ze mn&#261;.

Do&#347;&#263; d&#322;ugo trwa&#322;o, nim przekona&#322;a go, &#380;e nie ma najmniejszego zamiaru wraca&#263; do Londynu. Gdy wreszcie zrozumia&#322;, &#380;e nic nie wsk&#243;ra, obrzuci&#322; j&#261; stekiem wyzwisk, wi&#281;c czym pr&#281;dzej od&#322;o&#380;y&#322;a s&#322;uchawk&#281;. W drodze do domu zastanawia&#322;a si&#281;, dlaczego zamierza&#322;a wyj&#347;&#263; za tak bezwarto&#347;ciowego i ordynarnego cz&#322;owieka.

Zd&#261;&#380;y&#322;a zmy&#263; po&#322;ow&#281; naczy&#324; po kolacji, gdy do kuchni wszed&#322; Michael.

Ros, dobrze si&#281; czujesz?  spyta&#322; zaniepokojony.

Troska w jego g&#322;osie wzruszy&#322;a j&#261;, ale czu&#322;a si&#281; zbyt upokorzona, aby powiedzie&#263; mu, co j&#261; spotka&#322;o. Pochyli&#322;a g&#322;ow&#281; nad misk&#261; i udawa&#322;a, &#380;e musi doszorowa&#263; rondel.

Nie najgorzej. Czemu pytasz?

Bo wydaje mi si&#281;, &#380;e co&#347; ci&#281; gn&#281;bi.  Przyjrza&#322; si&#281; jej z bliska.  Jeste&#347; blada i wyj&#261;tkowo milcz&#261;ca.

Troch&#281; boli mnie g&#322;owa i to dlatego. Zaraz wyk&#261;pi&#281; si&#281; i p&#243;jd&#281; spa&#263;.

Zostaw naczynia, ja doko&#324;cz&#281; zmywanie.

Dzi&#281;kuj&#281;.

Po&#322;o&#380;y&#322;a si&#281; w wannie i rozp&#322;aka&#322;a. Nie s&#261;dzi&#322;a, &#380;e Simon mo&#380;e tak bole&#347;nie j&#261; zrani&#263;. Najmocniej zabola&#322;o j&#261; nie to, &#380;e mia&#322; romans, lecz &#380;e w jego g&#322;osie brzmia&#322;o tyle nienawi&#347;ci do niej. Mimo &#380;e nie chcia&#322;a wr&#243;ci&#263; tylko ze wzgl&#281;du na Jamiego, Simon zarzuci&#322; jej osch&#322;o&#347;&#263;, ozi&#281;b&#322;o&#347;&#263;, bezduszno&#347;&#263; i egoizm.

Pr&#281;dko przebola&#322;a cierpkie uwagi pi&#261;tkowych go&#347;ci, kt&#243;rzy sw&#261; opini&#281; o niej opierali na plotkach w prasie. Lecz jak zapomnie&#263; o oskar&#380;eniach narzeczonego? By&#322;a przekonana, &#380;e j&#261; lubi i szanuje, a tymczasem mia&#322; o niej ma&#322;o pochlebn&#261; opini&#281;. Wygl&#261;da&#322;o na to, &#380;e nie lubi&#322; jej tak samo, jak inni. Wystraszy&#322;a si&#281;, &#380;e nie ma w niej nic, co budzi&#322;oby sympati&#281;.

Czu&#322;a si&#281; osamotniona, zraniona, upokorzona, wi&#281;c p&#322;aka&#322;a gorzkimi &#322;zami. Nagle us&#322;ysza&#322;a pukanie do drzwi i g&#322;os Michaela:

Ros?

Zostaw mnie!

W drzwiach &#322;azienki nie by&#322;o zamka, wi&#281;c Michael wszed&#322;.

Nie s&#322;ysza&#322;e&#347;, co powiedzia&#322;am?  zawo&#322;a&#322;a, odwracaj&#261;c zap&#322;akan&#261; twarz.

Dzwoni&#322;a Emma i pyta&#322;a, jak si&#281; czujesz.  Zawaha&#322; si&#281;.  Wspomnia&#322;a o Simonie Dlaczego nic mi nie powiedzia&#322;a&#347;?

Otworzy&#322;a usta, aby wyrzuci&#263; z siebie, &#380;e to nie jego sprawa, lecz nie wykrztusi&#322;a ani s&#322;owa, poniewa&#380; znowu wybuchn&#281;&#322;a p&#322;aczem. Zawstydzona swym zachowaniem wsta&#322;a, wyskoczy&#322;a z wanny i ukry&#322;a twarz w d&#322;oniach.

Michael owin&#261;&#322; j&#261; r&#281;cznikiem i wzi&#261;&#322; na kolana jak dziecko. Przesta&#322;a walczy&#263; z sob&#261;, ukry&#322;a twarz na jego piersi i wyp&#322;aka&#322;a ca&#322;y b&#243;l i upokorzenie. Tuli&#322; j&#261; i szepta&#322; s&#322;owa pociechy, a gdy nieco si&#281; uspokoi&#322;a, zapyta&#322;:

Jak si&#281; dowiedzia&#322;a&#347;?

W sklepie wpad&#322;y mi w oko gazety, wi&#281;c jedn&#261; kupi&#322;am i potem z budki zadzwoni&#322;am do Simona.

Co powiedzia&#322;?

&#379;e to moja wina, bo jestem sztywna, jakbym kij po&#322;kn&#281;&#322;a, a poza tym przewra&#380;liwiona na punkcie Jamiego.  Znowu wybuchn&#281;&#322;a p&#322;aczem.

Tak mi ciebie &#380;al

Wcale nie pl&#261;cz&#281; z powodu jego zdrady, ale czuj&#281; si&#281; jak najwi&#281;ksza idiotka. My&#347;la&#322;am, &#380;e mnie lubi, a okazuje si&#281;, &#380;e ani troch&#281;. Uwa&#380;a, &#380;e jestem nudna i zimna, a z Lydi&#261; przynajmniej si&#281; zabawi&#322;.  M&#243;wi&#322;a urywanymi zdaniami.  My&#347;la&#322;, &#380;e b&#281;dzie mi to oboj&#281;tne i zarzuci&#322;, &#380;e romansuj&#281; z tob&#261;.

Niewiele si&#281; pomyli&#322;.

Teraz &#380;a&#322;uj&#281;, &#380;e mia&#322;am skrupu&#322;y. Na pewno uwa&#380;asz, &#380;e jestem g&#322;upia jak but, bo bredzi&#322;am o umowie i wierno&#347;ci wobec narzeczonego, a tymczasem jestem mu oboj&#281;tna.

Wcale nie jeste&#347; g&#322;upia. Uwa&#380;am, &#380;e zas&#322;ugujesz na kogo&#347; lepszego ni&#380; on.

Powoli uspokoi&#322;a si&#281; i przesta&#322;a szlocha&#263;, ale Michael nadal ko&#322;ysa&#322; j&#261; w ramionach.

Simon chce, &#380;ebym wr&#243;ci&#322;a  szepn&#281;&#322;a.  Twierdzi, &#380;e je&#347;li nie przyjad&#281;, zniszcz&#281; mu karier&#281;.

Jedziesz?

Co wed&#322;ug ciebie powinnam zrobi&#263;?

Powinna&#347; zosta&#263; tak d&#322;ugo, dop&#243;ki nie b&#281;dziesz pewna, &#380;e Jamiemu nic nie grozi  rzek&#322; stanowczo.  Hungerford nawarzy&#322; piwa i zaprzepa&#347;ci&#322; karier&#281;, niech wi&#281;c sam zmaga si&#281; z pras&#261;. By&#322;oby odrobin&#281; lepiej, gdyby stara&#322; si&#281; z tob&#261; skontaktowa&#263;, gdyby ci&#281; uprzedzi&#322; o skandalu, gdyby przeprosi&#322;, gdy zadzwoni&#322;a&#347;. A tymczasem zrzuca win&#281; na ciebie. Nie wychod&#378; za takiego nicponia.

&#321;agodnie poca&#322;owa&#322; jej dr&#380;&#261;ce usta, lecz delikatny, pocieszaj&#261;cy poca&#322;unek niepostrze&#380;enie zmieni&#322; si&#281; w nami&#281;tny. Rosalind zarzuci&#322;a mu r&#281;ce na szyj&#281; i te&#380; go poca&#322;owa&#322;a. Ca&#322;owali si&#281; coraz gor&#281;cej, wi&#281;c b&#322;yskawicznie ogarn&#261;&#322; ich p&#322;omie&#324; po&#380;&#261;dania.

Widzisz, wcale nie jeste&#347; zimna. Popatrzy&#322;a na niego uszcz&#281;&#347;liwiona.

Z tob&#261; nie.

U&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; uwodzicielsko, postawi&#322; j&#261; i wzi&#261;&#322; za r&#281;k&#281;.

Chod&#378;. Czas najwy&#380;szy, &#380;eby&#347;my sobie przypomnieli, jak dobrze nam kiedy&#347; by&#322;o.

W sypialni nagle odsun&#281;&#322;a si&#281; od niego.

A Kathy? Zapomnia&#322;e&#347;?

Och, Kathy  Usiad&#322; na &#322;&#243;&#380;ku i zacz&#261;&#322; zdejmowa&#263; buty. Mia&#322; bardzo zawstydzon&#261; min&#281;.  Musz&#281; si&#281; przyzna&#263;, &#380;e wprowadzi&#322;em ci&#281; w b&#322;&#261;d. Ona jest dobr&#261; znajom&#261;, ale nic wi&#281;cej. Kr&#243;tko byli&#347;my razem i przed Bo&#380;ym Narodzeniem wr&#243;ci&#322;a do Stan&#243;w.

Naprawd&#281;?

Tak.  Podszed&#322; do niej rozpromieniony.  Widzisz wi&#281;c, &#380;e nie ma &#380;adnej przeszkody i nie musimy broni&#263; si&#281; przed po&#380;&#261;daniem.

Rosalind cofa&#322;a si&#281; krok za krokiem, a&#380; dosz&#322;a do drzwi.

Co ci&#281; napad&#322;o?  spyta&#322; rozbawiony.

Obla&#322;a si&#281; szkar&#322;atnym rumie&#324;cem i spu&#347;ci&#322;a g&#322;ow&#281;.

Nie chc&#281;, &#380;eby&#347; litowa&#322; si&#281; nade mn&#261;.

Je&#347;li nad kim&#347; si&#281; lituj&#281;, to nad sob&#261;, bo tak d&#322;ugo musia&#322;em na ciebie czeka&#263;. Przed czterema dniami chcieli&#347;my si&#281; kocha&#263; i teraz te&#380; chcemy, prawda?  Poca&#322;owa&#322; j&#261; w szyj&#281; i nagie rami&#281;.  Mam racj&#281;?

Bez s&#322;owa skin&#281;&#322;a g&#322;ow&#261;.

Tej nocy b&#281;dzie nas tylko dwoje  szepn&#261;&#322;.

Obj&#281;&#322;a go i poca&#322;owa&#322;a, a przy tym r&#281;cznik spad&#322; na pod&#322;og&#281;. Michael odsun&#261;&#322; si&#281; i patrzy&#322; tak d&#322;ugo, a&#380; u&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; na widok zachwytu w jego oczach.

Jaka jeste&#347; pi&#281;kna

&#346;ci&#261;gn&#261;&#322; sweter i koszul&#281;, wi&#281;c po&#322;o&#380;y&#322;a mu r&#281;ce na piersi. Wra&#380;enie by&#322;o tak przejmuj&#261;ce, &#380;e zabrak&#322;o jej tchu. Nie mog&#322;a uwierzy&#263;, &#380;e znowu dotyka g&#322;adkiej sk&#243;ry, czuje twarde mi&#281;&#347;nie. Poca&#322;owali si&#281; jeszcze raz, a potem Michael wzi&#261;&#322; j&#261; na r&#281;ce i zani&#243;s&#322; do &#322;&#243;&#380;ka. Byli uszcz&#281;&#347;liwieni, &#380;e maj&#261; przed sob&#261; ca&#322;&#261; noc.

Czy wiesz, jak cz&#281;sto o tym my&#347;la&#322;em?  szepn&#261;&#322;, muskaj&#261;c palcem jej usta.  Co wiecz&#243;r d&#322;ugo le&#380;a&#322;em bezsennie i my&#347;la&#322;em, &#380;e jeste&#347; tak blisko, a taka nieosi&#261;galna.

Ja o tym samym my&#347;la&#322;am. Chcia&#322;am zn&#243;w ci&#281; dotyka&#263;. O tak.  Zacz&#281;&#322;a go pie&#347;ci&#263;.  Jak wtedy.

A o tym my&#347;la&#322;a&#347;?  Dotkn&#261;&#322; jej piersi.  Pami&#281;tasz?

Tak.

A o tym?  Pie&#347;ci&#322; j&#261; jak przed laty i natychmiast ogarn&#281;&#322;o j&#261; wielkie po&#380;&#261;danie.  I o tym?

Tak, o tak.

Straci&#322;a poczucie czasu i przestrzeni. Zachwyci&#322;a j&#261; intensywno&#347;&#263; dozna&#324;, mia&#322;a wra&#380;enie, &#380;e wiruje coraz pr&#281;dzej i leci w przepa&#347;&#263;. Czu&#322;a jedynie usta i d&#322;onie Michaela i blisko&#347;&#263; jego cia&#322;a, a s&#322;ysza&#322;a tylko szum w&#322;asnej krwi.

Unios&#322;a ich fala niewypowiedzianej rozkoszy.



ROZDZIA&#321; DZIEWI&#260;TY

Obudzi&#322;a si&#281; przytulona do Michaela, ogarni&#281;ta b&#322;ogim uczuciem, &#380;e zawsze powinna spa&#263; w jego opieku&#324;czych ramionach. Mia&#322;a z&#322;udzenie, &#380;e po d&#322;ugiej nieobecno&#347;ci wr&#243;ci&#322;a do domu. Nie pami&#281;ta&#322;a, kiedy by&#322;a taka zadowolona, a nawet zachwycona, &#380;e &#380;yje. Chyba jedyny raz zdarzy&#322;o si&#281; to przed pi&#281;ciu laty.

Mik&#281;?

&#346;pi&#261;cy nawet nie drgn&#261;&#322;.

Michaelu?

Mmm?

Czy naprawd&#281; nie jeste&#347; zwi&#261;zany z Kathy?

Michael otworzy&#322; oko i zerkn&#261;&#322; na ni&#261; z ukosa.

Tak.

Wi&#281;c czemu dawa&#322;e&#347; mi do zrozumienia, &#380;e j&#261; kochasz?

Boja wiem Tyle opowiada&#322;a&#347; o Hungerfordzie Czasem jeszcze bol&#261; mnie rany sprzed lat, wi&#281;c mniej lub bardziej &#347;wiadomie chcia&#322;em &#380;eby&#347; wiedzia&#322;a, &#380;e ja te&#380; komu&#347; si&#281; podobam. Zdawa&#322;o mi si&#281;, &#380;e b&#281;dziemy kwita, ale wiem, &#380;e to dziecinne.  Ironicznie wykrzywi&#322; usta.  Ca&#322;kiem zapomnia&#322;em, co ci o niej opowiada&#322;em, ale po przyj&#281;ciu mi przypomnia&#322;a&#347; i uwa&#380;a&#322;em, &#380;e lepiej nie zaprzecza&#263; i nie wyja&#347;nia&#263;. Mia&#322;em inne sprawy na g&#322;owie  Przewr&#243;ci&#322; si&#281; na bok, opar&#322; na &#322;okciu, po&#322;o&#380;y&#322; d&#322;o&#324; na jej udzie i rzek&#322; przyt&#322;umionym g&#322;osem:  Zastanawia&#322;em si&#281;, czy zdo&#322;am trzyma&#263; r&#281;ce z dala od ciebie.

Przepraszam, &#380;e tak si&#281; wtedy zachowa&#322;am.

Post&#261;pi&#322;a&#347; s&#322;usznie.

Nie by&#322;am do ko&#324;ca przekonana  przyzna&#322;a si&#281;.  &#379;al mi, &#380;e stracili&#347;my tyle czasu. Mogli&#347;my od pocz&#261;tku spa&#263; tak jak teraz

Zosta&#322;o jeszcze kilka nocy. Obj&#281;&#322;a go i gor&#261;co poca&#322;owa&#322;a.

Kiedy musisz jecha&#263;?

Za jakie&#347; dwa tygodnie.

Czterna&#347;cie dni  szepn&#281;&#322;a, nie ukrywaj&#261;c rozczarowania.

Po przyj&#281;ciu powiedzia&#322;e&#347;, &#380;e powinni&#347;my pos&#322;ucha&#263; g&#322;osu krwi i wykorzysta&#263; razem sp&#281;dzany czas.

Nadal tak my&#347;l&#281;. I niczego si&#281; nie spodziewamy, prawda?

Zacz&#261;&#322; j&#261; pie&#347;ci&#263;.  Powinni&#347;my si&#281; cieszy&#263; ka&#380;dym dniem i nie martwi&#263; na zapas.  Poca&#322;owa&#322; j&#261; w szyj&#281;.  Mam racj&#281;?

Nie wiem  Przyci&#261;gn&#281;&#322;a jego g&#322;ow&#281; do piersi.  Chyba naprawd&#281; nie ma sensu sprzeciwia&#263; si&#281; naturze. Jeste&#347;my idealn&#261; par&#261;, bo dobrze nam z sob&#261; i nasze cia&#322;a doskonale si&#281; rozumiej&#261;. Prawda?

Tak.

Zamkn&#281;&#322;a oczy, podda&#322;a si&#281; rozkosznym pieszczotom i odsun&#281;&#322;a na p&#243;&#378;niej ponure my&#347;li o pustce, jaka j&#261; czeka&#322;a po rozstaniu.

Pewnego ranka Maud Brooke zwr&#243;ci&#322;a si&#281; do Rosalind ze s&#322;owami:

Jedziemy dzi&#347; do adwokata. Nie by&#322;a&#347; nigdzie poza Askerby, wi&#281;c wybierz si&#281; z nami do Yorku. Nale&#380;y ci si&#281; ma&#322;a odmiana.

Rosalind nie mia&#322;a ochoty nigdzie jecha&#263;, poniewa&#380; na wsi czu&#322;a si&#281; zdumiewaj&#261;co dobrze. Chwilami marzy&#322;a tylko o tym, by czas stan&#261;&#322; w miejscu, Jamie by&#322; bezpieczny i szcz&#281;&#347;liwy, dni wype&#322;nione &#347;miechem, a noce mi&#322;o&#347;ci&#261;. Od tygodnia co noc by&#322;a coraz bardziej szcz&#281;&#347;liwa, wi&#281;c nie potrzebowa&#322;a &#380;adnej zmiany.

Starsza pani jednak nalega&#322;a, a Jamie a&#380; podskakiwa&#322; z rado&#347;ci, &#380;e zobaczy co&#347; nowego, wi&#281;c da&#322;a si&#281; przekona&#263;. W&#322;a&#347;ciwie by&#322;o jej oboj&#281;tne, gdzie jest, pod warunkiem &#380;e Michael znajduje si&#281; w pobli&#380;u.

Pani Brooke usiad&#322;a obok kierowcy, kt&#243;remu radzi&#322;a, jak ma jecha&#263;. Michael uprzejmie kiwa&#322; g&#322;ow&#261;, lecz nie stosowa&#322; si&#281; do polece&#324;, poniewa&#380; by&#322;y niewykonalne i m&#243;g&#322;by spowodowa&#263; wypadek. Tylko dzi&#281;ki temu, &#380;e nie us&#322;ucha&#322; jej wskaz&#243;wek, znalaz&#322; dogodny parking przy g&#322;&#243;wnej ulicy.

Przez ca&#322;&#261; drog&#281; Rosalind nic nie s&#322;ysza&#322;a i nie widzia&#322;a opr&#243;cz Michaela. Wpatrywa&#322;a si&#281; w jego g&#322;ow&#281; i rozmarzona wspomina&#322;a upojne noce.

Ros?

Drgn&#281;&#322;a, wr&#243;ci&#322;a do rzeczywisto&#347;ci i zorientowa&#322;a si&#281;, &#380;e patrzy na pusty fotel, a wszyscy ze zdziwieniem na ni&#261;.

Przepraszam  Sp&#261;sowia&#322;a za&#380;enowana.  &#346;ni&#322;am na jawie

Co ci si&#281; &#347;ni&#322;o?  zapyta&#322; Jamie.

Zerkn&#281;&#322;a na Michaela i zorientowa&#322;a si&#281;, &#380;e on wie, o czym my&#347;la&#322;a.

Co si&#281; &#347;ni&#322;o?  Spojrza&#322;a na dziecko.  Trudno to wyrazi&#263; s&#322;owami

Zamykaj&#261;c samoch&#243;d, Michael p&#243;&#322;g&#322;osem zapyta&#322;:

Mnie powiesz to samo?

Nie.

No wi&#281;c?

P&#243;&#378;niej.

Do kancelarii adwokackiej, kt&#243;ra mie&#347;ci&#322;a si&#281; przy bocznej uliczce, pani Brooke trafi&#322;a bezb&#322;&#281;dnie.

Nie wiem, jak d&#322;ugo to potrwa  zwr&#243;ci&#322;a si&#281; do Rosalind.  Wejdziesz z nami, czy poczekasz przed domem?

Pospacerujemy sobie.

Nie odchod&#378; za daleko  ostrzeg&#322; Michael.

Nie b&#243;j si&#281;, nie zab&#322;&#261;dz&#281;.

W Londynie uliczny t&#322;um j&#261; przera&#380;a&#322; i chy&#322;kiem przemyka&#322;a z domu lub sklepu do samochodu, poniewa&#380; ba&#322;a si&#281;, &#380;e kto&#347; zast&#261;pi jej drog&#281; i porwie Jamiego. W Yorku mia&#322;a mi&#322;e uczucie, &#380;e nikt jej nie zna; wszyscy byli u&#347;miechni&#281;ci i zdawali si&#281; przyja&#378;nie nastawieni do bli&#378;nich. Nie pami&#281;ta&#322;a, kiedy ostatnio bez konkretnego celu ogl&#261;da&#322;a wystawy. Prawie na ka&#380;dym rogu popisywali si&#281; grajkowie lub akrobaci, co rusz s&#322;ycha&#263; by&#322;o inne melodie, od utwor&#243;w z repertuaru klasycznego po modne przeboje.

Gdy wr&#243;ci&#322;a z przechadzki, Michael czeka&#322; przed domem. Jamie wyrwa&#322; si&#281; i pobieg&#322;, wi&#281;c Michael schwyci&#322; go i podrzuci&#322; w g&#243;r&#281;. Rosalind roze&#347;mia&#322;a si&#281; serdecznie, ale spowa&#380;nia&#322;a, gdy spostrzeg&#322;a zagadkowy wyraz twarzy Michaela.

Dlaczego masz tak&#261; dziwn&#261; min&#281;?

Bo por&#243;wnuj&#281; ci&#281; z innymi kobietami i widz&#281;, &#380;e wsz&#281;dzie si&#281; wyr&#243;&#380;niasz.

Jak mog&#281; si&#281; wyr&#243;&#380;nia&#263; w takim ubraniu?

Nie wiem, ale odstajesz od innych.

Zarumieni&#322;a si&#281; z rado&#347;ci, poniewa&#380; odczyta&#322;a jego s&#322;owa jako komplement.

Gdzie jest ciocia?

Adwokat zaprosi&#322; j&#261; na lunch i mamy spotka&#263; si&#281; tutaj za dwie godziny.  Spojrza&#322; na Jamiego.  Co robimy? Chcesz i&#347;&#263; do parku?

Tak. Dostan&#281; loda?

Dostaniesz.

Poszli na spacer do parku wok&#243;&#322; ruin opactwa. Uda&#322;o im si&#281; znale&#378;&#263;odosobniony zak&#261;tek, sk&#261;d mogli obserwowa&#263; pawie, kt&#243;re kroczy&#322;y dumnie i spokojnie, jakby nie widzia&#322;y le&#380;&#261;cych na trawie ludzi.

Jamie szybko po&#322;kn&#261;&#322; kanapk&#281; i troch&#281; wolniej loda, przy czym pochlapa&#322; sweterek i spodnie. Rosalind wytar&#322;a mu buzi&#281; i pozwoli&#322;a pobiega&#263;.

Rozsadza go energia  orzek&#322; Michael.

Tak. Ja w jego wieku nie mia&#322;am tyle swobody. Ojciec czasami zabiera&#322; mnie ze sob&#261; na Karaiby, ale tam te&#380; zajmowa&#322; si&#281; interesami. Oczywi&#347;cie by&#322;o pi&#281;knie, ale dla bezpiecze&#324;stwa nigdy nie pozwalano mi si&#281; oddala&#263;. Wolno mi by&#322;o p&#322;ywa&#263; w basenie, ale ko&#322;o domu te&#380; taki mieli&#347;my, wi&#281;c to &#380;adna atrakcja i r&#243;wnie dobrze mog&#322;am siedzie&#263; w Londynie. Szkoda, &#380;e nigdy nie zabra&#322; mnie do parku i nie kupi&#322; loda.

Michael przez chwil&#281; przygl&#261;da&#322; si&#281; radosnemu dziecku.

Dobrze, &#380;e chcesz, &#380;eby mia&#322; normalne dzieci&#324;stwo.

Teraz zawdzi&#281;cza je tobie.

Spojrza&#322;a na le&#380;&#261;cego obok niej m&#281;&#380;czyzn&#281;, kt&#243;ry jak zwykle zdawa&#322; si&#281; bliski, a jednak daleki, znany, a mimo to jakby obcy. Przez chwil&#281; patrzy&#322;a na niego, jakby go nie zna&#322;a, a potem z wysi&#322;kiem odwr&#243;ci&#322;a wzrok.

Po&#347;wi&#281;ci&#322;e&#347; si&#281; dla nas i dzi&#281;ki tobie mo&#380;emy &#380;y&#263; normalnie  powiedzia&#322;a wzruszona.  Sama bym si&#281; nie odwa&#380;y&#322;a p&#243;j&#347;&#263; z Jamiem do parku. Podobnie jak ojciec o mnie, ba&#322;am si&#281; o niego, ale widz&#281;, &#380;e takie spacery s&#261; mu potrzebne. Musi bawi&#263; si&#281; jak inne dzieci, wi&#281;c gdy wr&#243;c&#281; do domu, zaraz poszukam mu koleg&#243;w.

Gdy wr&#243;c&#281; do domu. Po tych s&#322;owach zapanowa&#322;o przykre milczenie, jakby otwar&#322;a si&#281; przepa&#347;&#263;. Michael usiad&#322; i opar&#322; r&#281;ce na kolanach,  Czy zastanawia&#322;a&#347; si&#281;, co zrobisz, je&#347;li przed wyjazdem st&#261;d nie b&#281;dzie &#380;adnej wiadomo&#347;ci z policji?

M&#243;wi&#322; spokojnie, wi&#281;c i ona stara&#322;a si&#281; odpowiedzie&#263; opanowanym g&#322;osem, jakby perspektywa rozstania jej te&#380; by&#322;a oboj&#281;tna.

Kiedy&#347; i tak musz&#281; wr&#243;ci&#263;.

Stara&#322;a si&#281; wyobrazi&#263; sobie, jak u&#322;o&#380;y si&#281; jej &#380;ycie w Londynie, gdy b&#281;dzie mia&#322;a wszystko, co chce, opr&#243;cz tego, co najwa&#380;niejsze.

Wszystko pr&#243;cz Michaela.

W tym momencie &#347;wiat znienacka zawirowa&#322; jej przed oczami, poniewa&#380; dozna&#322;a ol&#347;nienia i pozna&#322;a prawd&#281;. Pokocha&#322;a Michaela! Ca&#322;ym sercem!

Natychmiast z b&#243;lem u&#347;wiadomi&#322;a sobie, &#380;e wszystko b&#281;dzie wygl&#261;da&#322;o inaczej i &#380;ycie nie mo&#380;e by&#263; takie samo, gdy g&#322;&#281;boko i nieodwo&#322;alnie si&#281; zakocha&#322;a. Przez tyle lat wmawia&#322;a sobie, &#380;e nie potrzebuje prawdziwych uczu&#263;, &#380;e nie chce powt&#243;rnie cierpie&#263; z powodu nie odwzajemnionej mi&#322;o&#347;ci, ale to nie pomog&#322;o. Pokocha&#322;a Michaela, jedynego m&#281;&#380;czyzn&#281;, kt&#243;ry jej nie zechce.

Mia&#322;a nieprzepart&#261; ochot&#281; wyzna&#263; mu chocia&#380; raz: Kocham ci&#281;. Teraz uwa&#380;a&#322;a, &#380;e to &#322;atwo powiedzie&#263;, a nawet ch&#281;tnie krzycza&#322;aby na ca&#322;e gard&#322;o, aby wszyscy s&#322;yszeli. Pragnienie by&#322;o tak silne, &#380;e zas&#322;oni&#322;a usta r&#281;k&#261;, poniewa&#380; wyznanie by&#322;oby wielkim nietaktem w stosunku do niego. Kiedy&#347; odrzuci&#322;a mi&#322;o&#347;&#263;, kt&#243;r&#261; jej ofiarowa&#322;, wi&#281;c teraz nie wypada&#322;o o ni&#261; prosi&#263;.

Tym bardziej &#380;e jasno dawa&#322; do zrozumienia, i&#380; w jego &#380;yciu nie ma dla niej miejsca.

Przypomnia&#322;a sobie jego s&#322;owa: Niczego si&#281; nie spodziewamy. Powinni&#347;my cieszy&#263; si&#281; ka&#380;dym dniem i nie martwi&#263; na zapas.

Zosta&#322; im zaledwie tydzie&#324; i je&#347;li nie chcia&#322;a go zmarnowa&#263;, nie powinna dopu&#347;ci&#263;, aby Michael domy&#347;li&#322; si&#281;, prawdy. Postanowi&#322;a, &#380;e nie zaprzepa&#347;ci ostatnich dni.

Nawet je&#347;li nie znaleziono tego osobnika, b&#281;d&#281; umia&#322;a lepiej sobie radzi&#263;.  Spojrza&#322;a na Michaela spod rz&#281;s.  Nie wiem, jak ci dzi&#281;kowa&#263; za wszystko, co dla nas zrobi&#322;e&#347;. Wol&#281; nie my&#347;le&#263; o tym, jak by&#347;my sobie bez ciebie radzili.

Nie masz za co dzi&#281;kowa&#263;.  Zajrza&#322; jej g&#322;&#281;boko w oczy.  Dobrze mi z Jamiem, a z tob&#261; jeszcze bardziej.

Odsun&#261;&#322; kosmyk w&#322;os&#243;w, opadaj&#261;cy jej na czo&#322;o, a Rosalind zarumieni&#322;a si&#281; i serce zacz&#281;&#322;o jej bi&#263; jak szalone. Mia&#322; taki blask w oczach, &#380;e czu&#322;a, i&#380; mog&#322;aby wyzna&#263; mi&#322;o&#347;&#263;, a on uwierzy&#322;by i wybaczy&#322;, &#380;e przed laty bezmy&#347;lnie go zrani&#322;a.

Musz&#281; ci co&#347; powiedzie&#263;  rzek&#322; cicho.

Co takiego?  spyta&#322;a z zapartym tchem.

Przemy&#347;la&#322;em to, co m&#243;wi&#322;a&#347; po przyj&#281;ciu. Skar&#380;y&#322;a&#347; si&#281;, &#380;e podobasz si&#281; m&#281;&#380;czyznom tylko ze wzgl&#281;du na bogactwo. M&#243;wi&#322;a&#347;, &#380;e widocznie jeste&#347; osob&#261;, kt&#243;rej nie mo&#380;na lubi&#263;, wi&#281;c chc&#281; ci&#281; zapewni&#263;, &#380;e mo&#380;na. Ja ci&#281; lubi&#281;. Bardzo.

Wprawdzie nie us&#322;ysza&#322;a s&#322;&#243;w, o kt&#243;rych marzy&#322;a, lecz wiedzia&#322;a, &#380;e i tak nie zas&#322;uguje na tyle szcz&#281;&#347;cia. Ze wzruszenia mia&#322;a &#322;zy w oczach.

Naprawd&#281;?  szepn&#281;&#322;a.

Tak. Ale przyznam si&#281;, &#380;e przed laty niezbyt ci&#281; lubi&#322;em. Mia&#322;a&#347; racj&#281;, twierdz&#261;c, &#380;e wtedy pokocha&#322;em tylko twoje cia&#322;o.

Rzuci&#322; jej przelotne spojrzenie.  Na pewno nie zdajesz sobie sprawy z wra&#380;enia, jakie na mnie wywar&#322;a&#347;. Przedtem nas&#322;ucha&#322;em si&#281; o tobie od Emmy i uwa&#380;a&#322;em, &#380;e masz na ni&#261; z&#322;y wp&#322;yw, wi&#281;c gdy ci&#281; zobaczy&#322;em, wydawa&#322;o mi si&#281;, &#380;e jeste&#347; tak pr&#243;&#380;na i powierzchowna, jak podejrzewa&#322;em. Przygotowa&#322;em si&#281; na to, &#380;e b&#281;d&#281; ci&#281; tylko krytykowa&#322;, a tymczasem wpad&#322;em w zachwyt. Twoja uroda mnie usidli&#322;a.

S&#322;ucha&#322;a, wpatruj&#261;c si&#281; w niego wielkimi oczami.

Nigdy nie lubi&#322;em rywalizowa&#263; z innymi  podj&#261;&#322; po chwili  i wcale nie chcia&#322;em si&#281; anga&#380;owa&#263;, ale uczucie by&#322;o silniejsze ode mnie. W&#347;cieka&#322;em si&#281; na siebie, bo uwa&#380;a&#322;em to za s&#322;abo&#347;&#263;, a do ciebie mia&#322;em pretensj&#281;, &#380;e owin&#281;&#322;a&#347; mnie sobie wok&#243;&#322; palca.

Wi&#281;c dlaczego o&#347;wiadczy&#322;e&#347; si&#281;, je&#347;li mia&#322;e&#347; co do mojej osoby tyle zastrze&#380;e&#324;?

Wcale nie mia&#322;em zamiaru si&#281; o&#347;wiadcza&#263; i zaskoczy&#322;em siebie chyba jeszcze bardziej ni&#380; ciebie.  U&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; z ironi&#261;.  Przyszed&#322;em, &#380;eby ci powiedzie&#263;, &#380;e otrzyma&#322;em prac&#281; za granic&#261;. Wed&#322;ug mnie to by&#322;a doskona&#322;a okazja, &#380;eby si&#281; po&#380;egna&#263; i zako&#324;czy&#263; romans bez przysz&#322;o&#347;ci. Ale gdy u&#347;miechn&#281;&#322;a&#347; si&#281; i charakterystycznym gestem poprawi&#322;a&#347; w&#322;osy, nagle wyda&#322;o mi si&#281;, &#380;e nie prze&#380;yj&#281; rozstania z tob&#261;.

Pami&#281;ta&#322;a, &#380;e schwyci&#322; j&#261; za r&#281;k&#281;, gwa&#322;townie odwr&#243;ci&#322; ku sobie i rzek&#322; rozkazuj&#261;cym tonem: Wyjd&#378; za mnie. Jed&#378;my razem. Wytr&#261;cona z r&#243;wnowagi, za&#347;mia&#322;a si&#281; szyderczo. Wtedy nie przypuszcza&#322;a, &#380;e drwi z jedynego m&#281;&#380;czyzny, kt&#243;rego pokocha.

Przepraszam, &#380;e ci&#281; obrazi&#322;am  powiedzia&#322;a cicho.  Wcale nie chcia&#322;am, &#380;eby nasz romans tak si&#281; sko&#324;czy&#322;.

Przypomnieli sobie wszystkie gorzkie s&#322;owa, jakie wtedy pad&#322;y.

A mo&#380;e tylko tak m&#243;g&#322; si&#281; sko&#324;czy&#263;?  rzek&#322; Michael po namy&#347;le.

Nie wiem.  Odchyli&#322;a si&#281; do ty&#322;u i patrzy&#322;a na ruiny opactwa, lecz oczami wyobra&#378;ni widzia&#322;a pami&#281;tn&#261; scen&#281;.  Mog&#322;am chocia&#380; by&#263; uprzejma. Ale zupe&#322;nie mnie zaskoczy&#322;e&#347;. Przyzwyczai&#322;am si&#281; do twoich cierpkich uwag i tego, &#380;e mnie stale krytykujesz, wi&#281;c nie zda&#322;am sobie sprawy, &#380;e m&#243;wisz powa&#380;nie. Poza tym rozz&#322;o&#347;ci&#322;am si&#281;, bo wygl&#261;da&#322;e&#347;, jakby&#347; o&#347;wiadczy&#322; si&#281; wbrew woli, a to zrani&#322;o moj&#261; pr&#243;&#380;no&#347;&#263;. No i nim pomy&#347;la&#322;am, co robi&#281;, wybuchn&#281;&#322;am.

Michael wzruszy&#322; ramionami, jakby chcia&#322; zrzuci&#263; z nich niezno&#347;ny ci&#281;&#380;ar.

Teraz to nie ma znaczenia. S&#322;usznie zrobi&#322;a&#347;, daj&#261;c mi kosza, bo straci&#322;em g&#322;ow&#281; i o&#347;wiadczy&#322;em si&#281; bez zastanowienia. Po co mi rozkapryszona &#380;ona? Nasze ma&#322;&#380;e&#324;stwo by&#322;oby katastrof&#261;.

Rosalind jakby skuli&#322;a si&#281; w sobie. Michael potwierdzi&#322; to, co wiedzia&#322;a od dawna, lecz teraz, gdy go pokocha&#322;a, jego rozs&#261;dna uwaga wyda&#322;a jej si&#281; nad wyraz przykra.

Tak  przyzna&#322;a niech&#281;tnie.  Nie mog&#322;oby dobrze si&#281; sko&#324;czy&#263;, ale

Ale co?

Nie wiedzia&#322;am, &#380;e tak mocno b&#281;d&#281; za tob&#261; t&#281;skni&#263;. Bardzo &#380;a&#322;owa&#322;am, &#380;e nagada&#322;am ci przykrych rzeczy, a ani s&#322;owem nie podzi&#281;kowa&#322;am, &#380;e tak mi by&#322;o dobrze.  Spojrza&#322;a w szare oczy.  A najbardziej by&#322;o mi przykro, &#380;e nie po&#380;egna&#322;am ci&#281; jak nale&#380;y.

Lepiej p&#243;&#378;no ni&#380; wcale Mo&#380;e teraz spotkali&#347;my si&#281; po to, &#380;eby naprawi&#263; b&#322;&#281;dy? Z przesz&#322;o&#347;ci&#261; nic ju&#380; nie zrobimy, ale dano nam szans&#281; zmienienia zako&#324;czenia.  Wyci&#261;gn&#261;&#322; r&#281;k&#281;.

Tym razem cieszmy si&#281; wsp&#243;lnie sp&#281;dzonymi chwilami i po&#380;egnajmy prawid&#322;owo.

Poda&#322;a mu d&#322;o&#324;. Serce &#347;cisn&#281;&#322;o si&#281; jej na my&#347;l, &#380;e wkr&#243;tce rozstan&#261; si&#281; na zawsze, ale rozumia&#322;a, &#380;e Michael nie ma zamiaru powt&#243;rzy&#263; b&#322;&#281;du sprzed lat. Jego s&#322;owa: Nasze ma&#322;&#380;e&#324;stwo by&#322;oby katastrof&#261; wyra&#378;nie d&#378;wi&#281;cza&#322;y jej w uszach.

Dobrze  szepn&#281;&#322;a przez &#347;ci&#347;ni&#281;te gard&#322;o. Poca&#322;owa&#322; j&#261; i pr&#281;dko si&#281; odsun&#261;&#322;.

Wszystko b&#281;dzie dobrze, poradzisz sobie  zapewni&#322;.  Tylko nie s&#322;uchaj, co ludzie gadaj&#261;, bo jest w tobie du&#380;o do lubienia.

Dzi&#281;kuj&#281;.

Michael u&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; z przymusem i zapyta&#322;:

A ty mi nie powiesz, &#380;e i ja daj&#281; si&#281; lubi&#263;?

Powiem.  W jej oczach zal&#347;ni&#322;y &#322;zy.  Zaraz ci powiem. Poca&#322;owa&#322;a go. To mia&#322; by&#322; kr&#243;tki, delikatny poca&#322;unek, lecz nie mogli oderwa&#263; si&#281; od siebie i ca&#322;owali tak, jakby ju&#380; rozstawali si&#281; na zawsze.

Mia&#322;a&#347; powiedzie&#263;, o czym marzy&#322;a&#347; w samochodzie  szepn&#261;&#322; Michael przed ostatnim poca&#322;unkiem.

Po co mam m&#243;wi&#263;? Chyba w&#322;a&#347;nie si&#281; zdradzi&#322;am.

Aha.

Nagle us&#322;yszeli z boku dzieci&#281;cy g&#322;osik:

Co robicie? &#262;wiczycie?

Rosalind usiad&#322;a zarumieniona i potargana, nie bardzo rozumiej&#261;c, o co Jamiemu chodzi, ale do&#347;&#263; pr&#281;dko przypomnia&#322;a sobie scen&#281; ko&#322;o furtki, przed trzema tygodniami.

Tak. Znowu &#263;wiczyli&#347;my  odpar&#322;a roze&#347;miana.

Dlaczego?

Pr&#243;ba przed wieczorem.

Gdy wysiedli z samochodu, us&#322;yszeli telefon, lecz pani Brooke nie zd&#261;&#380;y&#322;a odebra&#263;.

Gdyby ciocia mia&#322;a automatyczn&#261; sekretark&#281;, wiadomo by by&#322;o, kto dzwoni&#322;  powiedzia&#322;a Rosalind.

I tak si&#281; dowiemy  oboj&#281;tnie rzek&#322;a starsza pani.  Je&#347;li komu&#347; zale&#380;y, b&#281;dzie pr&#243;bowa&#322; do skutku.

Telefon zadzwoni&#322; wieczorem, gdy Rosalind wychodzi&#322;a z sypialni Jamiego, wi&#281;c krzykn&#281;&#322;a:

Ja odbior&#281;!

Zbieg&#322;a na parter i podnios&#322;a s&#322;uchawk&#281;.

Ros, gdzie by&#322;a&#347;?  zawo&#322;a&#322;a Emma.  Ca&#322;y dzie&#324; pr&#243;buj&#281; ci&#281; z&#322;apa&#263;.

Byli&#347;my w Yorku.

Mam rewelacyjn&#261; wiadomo&#347;&#263;! Policja zaaresztowa&#322;a niejak&#261; Sandr&#281; Danelli

Sandr&#281;? Niemo&#380;liwe. Znam j&#261; od lat. Musia&#322;a zaj&#347;&#263; jaka&#347; pomy&#322;ka.

Podobno przyzna&#322;a si&#281; do wszystkiego, wi&#281;c ju&#380; nie musisz si&#281; ba&#263; i mo&#380;esz wraca&#263;.

Po rozmowie powoli od&#322;o&#380;y&#322;a s&#322;uchawk&#281; i wbi&#322;a wzrok w aparat. Emm&#281; zdziwi&#322; brak entuzjazmu z jej strony, ale nie wiedzia&#322;a, &#380;e przyjaci&#243;&#322;ka wcale nie ma ochoty wraca&#263; do Londynu.

Na progu kuchni stan&#261;&#322; Michael.

Kto dzwoni&#322;?

Emma.

I co?

Znaleziono winowajc&#281;.

No, to kamie&#324; spad&#322; ci z serca.

Tak  odpar&#322;a martwym g&#322;osem i pr&#281;dko doda&#322;a:  Bardzo mi ul&#380;y&#322;o.

Czy powiedzia&#322;a, kto ci&#281; dr&#281;czy&#322;?

Owszem, ale nie mog&#281; uwierzy&#263;, &#380;e to Sandra Danelli. Jest z nami zaprzyja&#378;niona a przynajmniej tak my&#347;la&#322;am. Powiedzia&#322;a policji, &#380;e przez wiele lat by&#322;a zwi&#261;zana z moim ojcem. Pewno dlatego dawniej cz&#281;sto j&#261; widywa&#322;am, a po &#347;lubie ojca nagle znikn&#281;&#322;a. Nie mia&#322;am poj&#281;cia Wiedzia&#322;am, &#380;e ojciec ma przyjaci&#243;&#322;ki, ale nie s&#261;dzi&#322;am, &#380;e kt&#243;r&#261;&#347; wyr&#243;&#380;nia. Pewno tak by&#322;o, do czasu gdy spotka&#322; Natash&#281;. To dotkn&#281;&#322;o Sandr&#281;, kt&#243;ra d&#322;ugo &#322;udzi&#322;a si&#281;, &#380;e wyjdzie za mojego ojca. Potem zrobi&#322;o si&#281; za p&#243;&#378;no na dziecko  Westchn&#281;&#322;a.  Mo&#380;e zacz&#281;&#322;a zazdro&#347;ci&#263; ojcu, &#380;e ma dwoje dzieci, a ona ani jednego? Po jego &#347;mierci pretensje przerodzi&#322;y si&#281; w obsesj&#281;.

Jak doszli, &#380;e to ona?

Nie wiem dok&#322;adnie, ale pewno nasze znikni&#281;cie spowodowa&#322;o, &#380;e zrobi&#322;a nieprzemy&#347;lany krok, kt&#243;ry j&#261; zdradzi&#322;.

Jaka kara j&#261; czeka?

Zale&#380;y od tego, czy podam spraw&#281; do s&#261;du. Nienawidzi&#322;am prze&#347;ladowcy, gdy si&#281; go panicznie ba&#322;am, ale to chyba nieszcz&#281;&#347;liwa kobieta  Urwa&#322;a zamy&#347;lona.  B&#281;d&#281; musia&#322;a porozmawia&#263; z adwokatem.

Czyli  Zawaha&#322; si&#281;.  Czyli ju&#380; mo&#380;esz wraca&#263; do Londynu?

Tak.

Mia&#322;a cich&#261; nadziej&#281;, &#380;e zaproponuje, aby zosta&#322;a do jego wyjazdu, lecz zamiast tego rzek&#322;:

Cioci powiemy, &#380;e telefon by&#322; od kogo&#347; z twojej rodziny i &#380;e jutro musisz jecha&#263;.

By&#322;a zrozpaczona, &#380;e jest taki opanowany.

Nie uwa&#380;asz, &#380;e powinnam wyzna&#263; prawd&#281;? Nie wypada oszukiwa&#263; bez potrzeby.

Cioci b&#281;dzie przykro, &#380;e musicie jecha&#263;, bo bardzo przywi&#261;za&#322;a si&#281; do was, szczeg&#243;lnie do Jamiego. Lepiej, je&#347;li ja wszystko wyt&#322;umacz&#281; po twoim wyje&#378;dzie.

Jak chcesz  zgodzi&#322;a si&#281; martwym g&#322;osem.

Odwioz&#281; was do Yorku, a stamt&#261;d ekspresem wygodnie dojedziecie do Londynu.

Z gorycz&#261; pomy&#347;la&#322;a, &#380;e zostaje odes&#322;ana pierwszym poci&#261;giem. Niejasno czu&#322;a, &#380;e tak b&#281;dzie &#322;atwiej si&#281; rozsta&#263;, ale b&#243;l serca by&#322; przejmuj&#261;cy.

Pani Brooke zmartwi&#322;a si&#281;, gdy us&#322;ysza&#322;a, &#380;e babcia Rosalind potrzebuje pomocy.

Serdecznie jej wsp&#243;&#322;czuj&#281;. A tobie opieka nad staruszkami nied&#322;ugo wyjdzie czubkiem g&#322;owy. Wola&#322;abym, &#380;eby&#347; jeszcze troch&#281; zosta&#322;a, ale nie mog&#281; by&#263; egoistk&#261;. Tak mi by&#322;o dobrze, bo odci&#261;&#380;y&#322;a&#347; mnie i doprowadzi&#322;a&#347; dom do porz&#261;dku. Gdzie twoja babcia mieszka?

W Londynie  sk&#322;ama&#322;a Rosalind.

Jamiemu b&#281;dzie tam &#378;le  orzek&#322;a starsza pani z niezachwian&#261; pewno&#347;ci&#261; osoby, kt&#243;ra od p&#243;&#322; wieku nie by&#322;a w stolicy.  Czemu go nie zostawisz?

Nie wiem, jak d&#322;ugo b&#281;d&#281; musia&#322;a opiekowa&#263; si&#281; babci&#261;. Mo&#380;e Michael pojedzie bez nas

A jeste&#347; pewna, &#380;e nie chcesz, &#380;eby teraz ci towarzyszy&#322;?

Rosalind mia&#322;a ochot&#281; krzycze&#263;, &#380;e wcale nie chce rozsta&#263; si&#281; z nim, lecz jedyne, co wypada&#322;o zrobi&#263;, to zaprzeczy&#263;.

Po&#322;o&#380;y&#322;a si&#281; pierwsza i rozpami&#281;tywa&#322;a rozmow&#281; w parku. Nie mog&#322;a od&#380;a&#322;owa&#263;, &#380;e nie wyzna&#322;a Michaelowi mi&#322;o&#347;ci, a teraz by&#322;o za p&#243;&#378;no. By&#322;a przekonana, &#380;e gdyby j&#261; kocha&#322;, zaproponowa&#322;by, aby zosta&#322;a troch&#281; d&#322;u&#380;ej. Tymczasem od razu zadecydowa&#322;, &#380;e nazajutrz odwiezie j&#261; do Yorku.

Michael wr&#243;ci&#322; z &#322;azienki i usiad&#322; na brzegu &#322;&#243;&#380;ka. By&#322; blisko, lecz nie na tyle, by mog&#322;a go dotkn&#261;&#263;.

Mamy ostatni&#261; szans&#281; porozmawia&#263;  rzek&#322; spi&#281;ty  bo rano nie b&#281;dzie czasu.

Wola&#322;aby nie marnowa&#263; czasu na rozmow&#281;, ale nie o&#347;mieli&#322;a si&#281; oponowa&#263;.

Dobrze.

Hmm Przygoda &#378;le si&#281; zacz&#281;&#322;a, ale potem by&#322;o nam dobrze.

Bardzo.

My&#347;l&#281;, &#380;e lepiej zdecydowanie przeci&#261;&#263; w&#281;ze&#322;.  M&#243;wi&#322;, jakby s&#322;owa z trudem przechodzi&#322;y mu przez gard&#322;o.  Jeste&#347; tego samego zdania?

Tak.  Czu&#322;a, &#380;e za chwil&#281; si&#281; rozp&#322;acze, wi&#281;c szepn&#281;&#322;a:

Mike?

Podni&#243;s&#322; g&#322;ow&#281; i d&#322;ugo patrzy&#322; na ni&#261; takim wzrokiem, &#380;e serce jej krwawi&#322;o.

S&#322;ucham? Wyci&#261;gn&#281;&#322;a r&#281;ce,  Mamy jeszcze t&#281; jedn&#261; noc. Powiedzieli&#347;my sobie wszystko, wi&#281;c zostawmy po&#380;egnanie do jutra.

Dobrze.

Tym razem kochali si&#281; jakby z rozpacz&#261;. Rosalind chcia&#322;a na zawsze zapami&#281;ta&#263; cia&#322;o ukochanego, jego r&#281;ce i usta. Pragn&#281;&#322;a zachowa&#263; w duszy jego obraz i mie&#263; co wspomina&#263; przez d&#322;ugie, smutne lata bez wymarzonego m&#281;&#380;czyzny.



ROZDZIA&#321; DZIESI&#260;TY

Po &#347;niadaniu spakowa&#322;a torby i przebra&#322;a si&#281; w d&#380;insy, bia&#322;&#261; bluzk&#281; oraz sweter. Rzeczy kupione przez Emm&#281; zostawia&#322;a, poniewa&#380; Michael zadecydowa&#322;, &#380;e przeka&#380;e je komu&#347; potrzebuj&#261;cemu. Mia&#322;a ochot&#281; wzi&#261;&#263; je na pami&#261;tk&#281; szcz&#281;&#347;liwych dni, lecz po namy&#347;le zostawi&#322;a, poniewa&#380; i tak by ich nie nosi&#322;a. Musia&#322;a sko&#324;czy&#263; z maskarad&#261;. Wraca&#322;a do dawnego trybu &#380;ycia i nie by&#322;o powodu, aby udawa&#322;a, &#380;e nie jest Rosalind Leigh.

Zamkn&#281;&#322;a ostatni&#261; torb&#281;, usiad&#322;a na &#322;&#243;&#380;ku, ze smutkiem popatrzy&#322;a na obr&#261;czk&#281;, kt&#243;r&#261; powoli zdj&#281;&#322;a. Czu&#322;a si&#281; przy tym, jakby wyrywa&#322;a sobie serce, wi&#281;c m&#243;wi&#322;a przez &#347;ci&#347;ni&#281;te gard&#322;o:

Prosz&#281;. Oddaj&#281; pami&#261;tk&#281; po twojej matce, bo ju&#380; nie jest nam potrzebna.

Chyba nie.

Mam nadziej&#281;, &#380;e nast&#281;pnym razem dasz j&#261; prawdziwej &#380;onie.

Oby.

Wzi&#261;&#322; obr&#261;czk&#281;, jak gdyby parzy&#322;a mu palce i natychmiast schowa&#322; do kieszeni.

Je&#347;li jeste&#347; gotowa, mo&#380;emy i&#347;&#263;.

Rozstanie z pani&#261; Brooke by&#322;o bardzo smutne. Rosalind ba&#322;a si&#281;, &#380;e wybuchnie p&#322;aczem, wi&#281;c tylko serdecznie u&#347;ciska&#322;a sw&#261; na kr&#243;tko przybran&#261; ciotk&#281; i powiedzia&#322;a co&#347; niewyra&#378;nie. Pani Brooke te&#380; by&#322;o ci&#281;&#380;ko na sercu. Nie p&#322;aka&#322;a, ale mocno zaciska&#322;a usta, aby nikt nie zauwa&#380;y&#322;, &#380;e dr&#380;&#261;.

B&#281;dzie mi was brak i b&#281;d&#281; t&#281;skni&#263;  powiedzia&#322;a cicho. Rosalind skin&#281;&#322;a g&#322;ow&#261;. Wiedzia&#322;a, &#380;e nic nie mog&#261; zrobi&#263;, chocia&#380; dla obu ko&#324;cz&#261; si&#281; dobre czasy.

My te&#380; b&#281;dziemy za cioci&#261; t&#281;skni&#263;. Dzi&#281;kuj&#281; za go&#347;cin&#281; i do widzenia.

Jak automat wysz&#322;a z domu i wsiad&#322;a do samochodu. Z wysi&#322;kiem u&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; do pani Brooke i pomacha&#322;a r&#281;k&#261;. Gdy wjechali na g&#322;&#243;wn&#261; drog&#281;, poczu&#322;a si&#281; jak ro&#347;lina brutalnie wyrwana z ziemi z korzeniami.

Ko&#322;o sklepu zatrzyma&#322;a ich Laura.

Dobrze, &#380;e was widz&#281;  powiedzia&#322;a, przyja&#378;nie u&#347;miechni&#281;ta.  Wiem, &#380;e powinnam uprzedzi&#263; was wcze&#347;niej, ale nie zd&#261;&#380;y&#322;am. Czy zechcecie przyj&#347;&#263; na jutrzejsz&#261; kolacj&#281;? Pani&#261; Maud oczywi&#347;cie te&#380; zapraszam.

Dzi&#281;kuj&#281;, ale jedziemy na dworzec, bo Rosalind i Jamie musz&#261; wraca&#263; do Londynu  rzek&#322; Michael.

O, jaka szkoda. Ty te&#380; jedziesz?

Nie.

Wi&#281;c mo&#380;e przyjdziesz z cioci&#261;?

Ciocia na pewno ucieszy si&#281; z zaproszenia.

Wi&#281;c jeste&#347;my um&#243;wieni. Rosalind, szkoda, &#380;e musisz jecha&#263;. Tomowi b&#281;dzie &#380;al, &#380;e straci&#322; koleg&#281;. Kiedy znowu przyjedziecie?

Chyba nigdy, ale jednak m&#243;wi&#281;: Do widzenia.

Jechali w milczeniu. Rosalind t&#322;umaczy&#322;a sobie, &#380;e musi przyzwyczai&#263; si&#281; do tego, i&#380; Michael ob&#281;dzie si&#281; bez niej. Nadszed&#322; kres pobytu pod jednym dachem i odt&#261;d ka&#380;de z nich b&#281;dzie &#380;y&#322;o w&#322;asnym &#380;yciem. Wbi&#322;a wzrok w szos&#281; i z rozpacz&#261; my&#347;la&#322;a, &#380;e dzie&#324; wcze&#347;niej jechali t&#261; sam&#261; drog&#261; i wtedy czu&#322;a si&#281; zupe&#322;nie inaczej. By&#322;a szcz&#281;&#347;liwa, pe&#322;na radosnego oczekiwania i rozkosznych wspomnie&#324;. Teraz przysz&#322;o&#347;&#263; rysowa&#322;a si&#281; ponuro. Zaczynaj&#261; oddala&#263; si&#281; od siebie coraz bardziej i jedyne, co jej pozosta&#322;o, to udawa&#263;, &#380;e jest zadowolona z takiego obrotu sprawy.

Michael zostawi&#322; samoch&#243;d na parkingu i gdy podchodzili do kasy, us&#322;yszeli zapowied&#378;:

Poci&#261;g pospieszny do Londynu odjedzie z peronu trzeciego o godzinie 10.05.

Poszli na peron. Rosalind pustym wzrokiem patrzy&#322;a przed siebie. Ba&#322;a si&#281; po&#380;egnania i pragn&#281;&#322;a jak najpr&#281;dzej mie&#263; je za sob&#261;. Chcia&#322;a wsi&#261;&#347;&#263;, nim za&#322;amie si&#281; i zacznie b&#322;aga&#263; Michaela, aby pozwoli&#322; jej zosta&#263;.

Wjecha&#322; poci&#261;g i stan&#261;&#322; ze zgrzytem hamulc&#243;w. Ludzie grupkami ustawili si&#281; przy drzwiach wagon&#243;w i czekali, a&#380; wysi&#261;d&#261; pasa&#380;erowie, kt&#243;rzy sko&#324;czyli podr&#243;&#380;.

Jamie, idziemy  powiedzia&#322; Michael sztucznie o&#380;ywionym g&#322;osem.  Wsiadacie tutaj.

Przej&#281;ty ch&#322;opiec skin&#261;&#322; g&#322;ow&#261;, ale nie ruszy&#322; si&#281; i nadal kurczowo trzyma&#322; Rosalind za r&#281;k&#281;. Michael wstawi&#322; torb&#281; do wagonu.

Wol&#281; nie wchodzi&#263;, masz lekki baga&#380;, wi&#281;c sobie poradzisz. Rosalind ba&#322;a si&#281;, &#380;e lada chwila wybuchnie p&#322;aczem, wi&#281;c ze wszystkich si&#322; stara&#322;a si&#281; opanowa&#263;.

Oczywi&#347;cie, dzi&#281;kuj&#281;. Jamie, po&#380;egnaj si&#281; z Michaelem. Ch&#322;opiec zda&#322; sobie spraw&#281;, &#380;e jad&#261; sami i wykrzywi&#322; buzi&#281; w podk&#243;wk&#281;.

Michael nie jedzie?

Nie mog&#281;, dziecino.  Wzi&#261;&#322; go na r&#281;ce i mocno u&#347;ciska&#322;.

B&#261;d&#378; grzeczny i opiekuj si&#281; Rosalind. Pami&#281;taj, &#380;e jeste&#347; ma&#322;ym d&#380;entelmenem.

Postawi&#322; Jamiego i odwr&#243;ci&#322; si&#281; do Rosalind, kt&#243;ra mia&#322;a podejrzanie b&#322;yszcz&#261;ce oczy. W milczeniu patrzyli na siebie, nie wiedz&#261;c, co powiedzie&#263;.

Rosalind z przera&#380;eniem u&#347;wiadomi&#322;a sobie, &#380;e wi&#281;cej nie zobaczy ukochanego. Nie mog&#322;a odjecha&#263; bez podzi&#281;kowania, bez powiedzenia mu, ile dla niej znaczy.

Mik&#281;  Urwa&#322;a, poniewa&#380; nie mog&#322;a znale&#378;&#263; odpowiednich s&#322;&#243;w.

Ja

G&#322;os jej si&#281; za&#322;ama&#322;, wi&#281;c Michael j&#261; obj&#261;&#322;.

Nic nie m&#243;w.  Poca&#322;owa&#322; j&#261; ostatni raz.  &#379;egnaj. Spojrzeli sobie w oczy; zielone by&#322;y pe&#322;ne &#322;ez, a szare bardzo smutne.

&#379;egnaj.

Znalaz&#322;a sw&#243;j przedzia&#322;, rozleg&#322; si&#281; gwizdek zawiadowcy i poci&#261;g ruszy&#322;. Nie by&#322;o odwrotu.

Michael u&#347;miechn&#261;&#322; si&#281; do Jamiego, ale gdy spojrza&#322; na Rosalind, wymuszony u&#347;miech znikn&#261;&#322; z jego &#347;ci&#261;gni&#281;tej twarzy. Wkr&#243;tce straci&#322;a ukochanego z oczu, poniewa&#380; nie m&#243;g&#322; nad&#261;&#380;y&#263; za poci&#261;giem. Wszystko si&#281; sko&#324;czy&#322;o.

Na dworcu Kings Cross czeka&#322;a limuzyna z kierowc&#261;, kt&#243;rego zawiadomi&#322;a o powrocie. Patrz&#261;c przez okno na szare budynki, kolorowe samochody i p&#281;dz&#261;ce t&#322;umy, zat&#281;skni&#322;a za cichymi, ton&#261;cymi w zieleni uliczkami w Askerby.

Po lunchu przesz&#322;a si&#281; po pokojach, ale wsz&#281;dzie prze&#347;ladowa&#322;o j&#261; uczucie, &#380;e nie jest u siebie. W por&#243;wnaniu z domem pani Brooke londy&#324;ska rezydencja przypomina&#322;a starannie zaprojektowany i kosztownie urz&#261;dzony pa&#322;ac. Wszystko dzia&#322;a&#322;o, wszystko by&#322;o czyste i na swoim miejscu, ale to by&#322; jedynie bezduszny budynek, nie gniazdo rodzinne. Mia&#322;a liczn&#261; s&#322;u&#380;b&#281;  do sprz&#261;tania, gotowania, us&#322;ugiwania przy stole, nawet do za&#322;atwiania korespondencji. Jej jedynym zaj&#281;ciem by&#322;o zabawianie zm&#281;czonego i marudnego dziecka. Zacz&#281;&#322;a dusi&#263; si&#281; w luksusie.

Wieczorem, gdy k&#322;ad&#322;a go spa&#263;, Jamie obj&#261;&#322; j&#261; za szyj&#281; i szlochaj&#261;c, szepta&#322;:

Chc&#281; do Michaela, chc&#281; do Michaela.

Ja te&#380;, kochanie.

Gdy dziecko usn&#281;&#322;o, posz&#322;a do gabinetu i przes&#322;ucha&#322;a automatyczn&#261; sekretark&#281;. Wiele os&#243;b chcia&#322;o si&#281; z ni&#261; skontaktowa&#263;, ale by&#322; tylko jeden cz&#322;owiek, z kt&#243;rym pragn&#281;&#322;a rozmawia&#263;. Jednak akurat on si&#281; nie odezwa&#322;. Podnios&#322;a s&#322;uchawk&#281;, by zadzwoni&#263; i us&#322;ysze&#263; jego g&#322;os, lecz w por&#281; si&#281; zreflektowa&#322;a, &#380;e to by&#322;by b&#322;&#261;d. Rozstali si&#281; ostatecznie i wiedzia&#322;a, &#380;e musi pogodzi&#263; si&#281; z sytuacj&#261;. Powoli od&#322;o&#380;y&#322;a s&#322;uchawk&#281;.

Niestety tego zrobi&#263; nie potrafi&#322;a. By&#322;o coraz trudniej, mimo &#380;e stara&#322;a si&#281; zapomnie&#263; Michaela i wmawia&#322;a sobie, &#380;e wkr&#243;tce znowu b&#281;dzie sob&#261;. My&#347;la&#322;a, &#380;e gdy elegancko si&#281; ubierze i odrosn&#261; w&#322;osy, na pewno poczuje si&#281; lepiej. Przygl&#261;daj&#261;c si&#281; swemu odbiciu w lustrze, dosz&#322;a do wniosku, &#380;e bardzo &#322;atwo zmieni&#263; zewn&#281;trzny wygl&#261;d, lecz nie mo&#380;na zmieni&#263; duszy.

Coraz mocniej kocha&#322;a Michaela.

Pr&#243;bowa&#322;a nie my&#347;le&#263; o nim, ale to si&#281; nie udawa&#322;o. Jak&#380;e mog&#322;a nie my&#347;le&#263;, gdy noce bez niego by&#322;y takie d&#322;ugie, a dni takie puste? Na domiar z&#322;ego Jamie cz&#281;sto pyta&#322; o Michaela i o babci&#281; Maud.

Kt&#243;rego&#347; dnia Rosalind odwiedzi&#322;a Emm&#281;. Przyjaci&#243;&#322;ka z niepokojem popatrzy&#322;a na jej zm&#281;czon&#261; twarz, na podkr&#261;&#380;one oczy.

Oj, kiepsko wygl&#261;dasz. Co&#347; ci&#281; dr&#281;czy? Tak bardzo przejmujesz si&#281; zerwaniem z Simonem?

Nie.

Czy&#380;by? Post&#261;pi&#322; skandalicznie, co musia&#322;o kosztowa&#263; ci&#281; sporo nerw&#243;w.

Owszem, kosztowa&#322;o  przyzna&#322;a niech&#281;tnie.  Prawd&#281; powiedziawszy, serce mnie nie bola&#322;o, tylko czu&#322;am si&#281; upokorzona. Teraz wiem, &#380;e gdybym za niego wysz&#322;a, pope&#322;ni&#322;abym &#380;yciowy b&#322;&#261;d.

W duchu pomy&#347;la&#322;a, &#380;e najwi&#281;kszym b&#322;&#281;dem by&#322;o odrzucenie o&#347;wiadczyn Michaela.

Przepraszam, &#380;e jestem nie w sosie. To chyba zm&#281;czenie.

Podejrzewa&#322;am, &#380;e u ciotki b&#281;dziesz musia&#322;a zakasa&#263; r&#281;kawy i solidnie pracowa&#263;.  Emma dola&#322;a kawy.  Powiedz mi co&#347; o Michaelu. Nic nie m&#243;wisz o moim bracie, a ciekawa jestem, jak si&#281; sprawowa&#322;. Czy bardzo was kr&#281;powa&#322;o, &#380;e musicie udawa&#263; ma&#322;&#380;e&#324;stwo?

Rosalind podnios&#322;a kubek, ale pr&#281;dko odstawi&#322;a^ poniewa&#380; trz&#281;s&#322;a si&#281; jej r&#281;ka.

Na pocz&#261;tku tak.

Powiedzia&#322;a to takim g&#322;osem, &#380;e przyjaci&#243;&#322;ka spojrza&#322;a na ni&#261; zaintrygowana.

Tylko na pocz&#261;tku?

Byli&#347;my  Pomy&#347;la&#322;a o d&#322;oniach Michaela, jego oczach i u&#347;miechu. O nocach, gdy le&#380;a&#322;a w jego ramionach i o tym, jak rano siedzieli w &#322;&#243;&#380;ku i pili herbat&#281;.

By&#322;o

Znowu urwa&#322;a. Zakry&#322;a usta d&#322;oni&#261; i odwr&#243;ci&#322;a g&#322;ow&#281;, ale Emma zd&#261;&#380;y&#322;a zauwa&#380;y&#263; &#322;zy w oczach przyjaci&#243;&#322;ki.

Ros! O co chodzi?

Przesta&#322;a z sob&#261; walczy&#263; i rozp&#322;aka&#322;a si&#281;.

Michael Tak go kocham, &#380;e nie mog&#281; bez niego &#380;y&#263;. Do&#347;&#263; d&#322;ugo trwa&#322;o, nim Emma wydoby&#322;a z niej ca&#322;&#261; prawd&#281;, a gdy wszystkiego si&#281; dowiedzia&#322;a, &#322;agodnie zapyta&#322;a:

A on? Je&#347;li by&#322;o wam tak dobrze, niemo&#380;liwe, &#380;eby to dla niego nic nie znaczy&#322;o.

Rosalind wytar&#322;a oczy i policzki.

Przyzna&#322;, &#380;e mu dobrze ze mn&#261;, ale to nic wa&#380;nego. Mamy gor&#261;c&#261; krew i tyle.

G&#322;upie okre&#347;lenie. Co&#347; mi si&#281; zdaje, &#380;e oboje szukali&#347;cie wym&#243;wki, &#380;eby si&#281; nie przyzna&#263; do prawdziwych uczu&#263;.

Nic nie rozumiesz  powiedzia&#322;a Rosalind ze smutkiem.

Odbyli&#347;my powa&#380;n&#261; rozmow&#281; i uzgodnili&#347;my, &#380;e to b&#281;dzie przelotny romans. Michael twierdzi&#322;, &#380;e nie chce powt&#243;rnie anga&#380;owa&#263; si&#281; uczuciowo. Gdyby mu zale&#380;a&#322;o na mnie, zaproponowa&#322;by, &#380;ebym jeszcze troch&#281; zosta&#322;a.  Poci&#261;gn&#281;&#322;a nosem.

A on nie m&#243;g&#322; si&#281; doczeka&#263;, kiedy odjad&#281;.

Czemu mia&#322;by proponowa&#263;, skoro nie wie, &#380;e go kochasz?

logicznie zauwa&#380;y&#322;a Emma.  On te&#380; jest dumny. Z tego, co mi powiedzia&#322;a&#347; o waszej k&#322;&#243;tni, domy&#347;lam si&#281;, &#380;e nie chce powt&#243;rnie dosta&#263; kosza. Teraz wszystko zale&#380;y od ciebie. Uwa&#380;am, &#380;e powinna&#347; jecha&#263; i powiedzie&#263; mu, co czujesz.

Nie mog&#281;.

Mo&#380;esz, mo&#380;esz. D&#322;ugo czeka&#322;a&#347; na prawdziw&#261; mi&#322;o&#347;&#263;, wi&#281;c nie rezygnuj z pr&#243;by jej ocalenia. Wystarczy, &#380;eby&#347; powiedzia&#322;a Michaelowi prawd&#281;. Przedtem on zaryzykowa&#322; i wyzna&#322; ci mi&#322;o&#347;&#263;, a teraz twoja kolej. Przynajmniej tyle jeste&#347; mu winna.


Rosalind stan&#281;&#322;a przed furtk&#261; i patrzy&#322;a na dom inaczej ni&#380; przed miesi&#261;cem. Zdenerwowana jeszcze raz powt&#243;rzy&#322;a przemow&#281;, kt&#243;r&#261; przygotowa&#322;a podczas jazdy taks&#243;wk&#261; z Yorku. Nie wiedzia&#322;a, co zrobi, je&#347;li Michael nie zechce jej wys&#322;ucha&#263; i ba&#322;a si&#281;, &#380;e powie jej, i&#380; sp&#243;&#378;ni&#322;a si&#281; z wyznaniem o pi&#281;&#263; lat. Zreszt&#261;, dlaczego mia&#322;by j&#261; kocha&#263;, skoro w&#322;asna matka jej nie kocha&#322;a?

Teraz zdawa&#322;o si&#281; jej, &#380;e pope&#322;ni&#322;a g&#322;upstwo, przyje&#380;d&#380;aj&#261;c do Askerby, a jeszcze wi&#281;ksze, &#380;e si&#281; zakocha&#322;a. Ogarn&#281;&#322;o j&#261; zw&#261;tpienie i chcia&#322;a zawr&#243;ci&#263;, ale taks&#243;wkarz ju&#380; odjecha&#322;, wi&#281;c nie mog&#322;a uciec. Nerwowym ruchem otworzy&#322;a furtk&#281;, podesz&#322;a do drzwi i zadzwoni&#322;a.

Maud Brooke w pierwszej chwili nie pozna&#322;a eleganckiej m&#322;odej kobiety.

Rosalind?  zdziwi&#322;a si&#281;.

Tak, to ja.

Zapomnia&#322;a, co chcia&#322;a powiedzie&#263; i z niepokojem patrzy&#322;a na starsz&#261; pani&#261;, kt&#243;ra wpatrywa&#322;a si&#281; w ni&#261; &#347;widruj&#261;cym wzrokiem.

Pewno masz jak&#261;&#347; spraw&#281; do Michaela? Czy chcesz wyzna&#263; mu mi&#322;o&#347;&#263;?

Tak  szepn&#281;&#322;a dr&#380;&#261;cym g&#322;osem.

Wobec tego mo&#380;esz wej&#347;&#263;. Dlaczego nie przywioz&#322;a&#347; Jamiego?

Jest z Emm&#261;  Zawaha&#322;a si&#281;.  Nie wiedzia&#322;am, jak zostan&#281; przyj&#281;ta i wcale bym si&#281; nie zdziwi&#322;a, gdyby ciocia pani zamkn&#281;&#322;a mi drzwi przed nosem. Oszuka&#322;am pani&#261; i przeze mnie Michael te&#380; musia&#322; k&#322;ama&#263;. Bardzo przepraszam. Post&#261;pili&#347;my nieuczciwie, m&#243;wi&#261;c, &#380;e jeste&#347;my rodzin&#261;.

Gdy mi Michael o tym powiedzia&#322;, w pierwszej chwili by&#322;am z&#322;a  przyzna&#322;a si&#281; pani Brooke.  Zabola&#322;o mnie, &#380;e nie mieli&#347;cie do mnie zaufania i ukryli&#347;cie prawd&#281;. Ale gdy wyja&#347;ni&#322;, przez co przesz&#322;a&#347;, zrozumia&#322;am, dlaczego woleli&#347;cie utrzyma&#263; wszystko w tajemnicy. A skoro wr&#243;ci&#322;a&#347;, to ju&#380; nie ma znaczenia. Zostaniesz do jutra?

To zale&#380;y od Michaela Jest w domu?

Nie, na spacerze. Od twojego wyjazdu stale chodzi na d&#322;ugie spacery.

Dok&#261;d poszed&#322;?

Chyba do lasu. Powinien nied&#322;ugo wr&#243;ci&#263;, wi&#281;c mo&#380;e tu zaczekasz?

Nie mog&#281; d&#322;u&#380;ej czeka&#263;.

Posz&#322;a &#347;cie&#380;k&#261;, kt&#243;r&#261; tyle razy chodzi&#322;a z Michaelem i Jamiem. By&#322;o ciep&#322;o, w powietrzu unosi&#322; si&#281; zapach dzikiego czosnku.

Czu&#322;a si&#281; dziwnie spokojna, nawet gdy skr&#281;ci&#322;a za starym roz&#322;o&#380;ystym d&#281;bem i zobaczy&#322;a ukochanego. Szed&#322; powoli, zgarbiony, ze zwieszon&#261; g&#322;ow&#261;. Zawaha&#322;a si&#281; przez moment, ale jednak podesz&#322;a i cicho powiedzia&#322;a:

Dzie&#324; dobry.

Michael stan&#261;&#322; jak wryty, uni&#243;s&#322; g&#322;ow&#281; i patrzy&#322; z niedowierzaniem.

Ros? Ty tutaj?

Musia&#322;am zobaczy&#263; si&#281; z tob&#261;.

Sta&#322;o si&#281; co&#347;? Jamie?

Nie.

Zapomnia&#322;a wszystko, co tak starannie przygotowa&#322;a i opu&#347;ci&#322;a j&#261; pewno&#347;&#263;, &#380;e dobrze post&#261;pi&#322;a. Sta&#322;a wpatrzona w niego i zastanawia&#322;a si&#281;, jakimi s&#322;owami ma zapewni&#263;, &#380;e kocha go nad &#380;ycie.

My&#347;la&#322;em, &#380;e ju&#380; nigdy ci&#281; nie zobacz&#281;.  Lekko musn&#261;&#322; palcami jej w&#322;osy, jak gdyby chcia&#322; si&#281; przekona&#263;, &#380;e nie jest zjaw&#261;.  Po&#380;egnali&#347;my si&#281;

Wiem  przyzna&#322;a rozdygotana.  Twierdzili&#347;my, &#380;e mamy niewiele wsp&#243;lnego, ale to nieprawda. Przed wyjazdem powinnam by&#322;a ci co&#347; wyzna&#263;, ale zabrak&#322;o mi odwagi.  Obliza&#322;a suche wargi.  Przez pi&#281;&#263; lat &#380;a&#322;owa&#322;am wszystkiego, co ci wtedy nagada&#322;am, wi&#281;c nie chc&#281; przez pi&#281;&#263; nast&#281;pnych &#380;a&#322;owa&#263; tego, czego teraz nie powiedzia&#322;am.

A co to takiego?

Wr&#243;ci&#322;am, &#380;eby ci powiedzie&#263;, &#380;e ci&#281; kocham  wyzna&#322;a z prostot&#261;.

Zrobi&#322;o si&#281; cicho. Gdzie&#347; w dali &#347;piewa&#322;y ptaki, lecz Rosalind s&#322;ysza&#322;a jedynie &#322;omot serca.

Kochasz mnie?  zdumia&#322; si&#281; Michael.

Tak.

Ale przecie&#380; nie wierzysz w mi&#322;o&#347;&#263;.

Nie wierzy&#322;am  sprostowa&#322;a.  Nie chcia&#322;am uwierzy&#263;. W&#322;asna matka mnie porzuci&#322;a, wi&#281;c ba&#322;am si&#281; uczu&#263; i b&#243;lu, jaki cz&#281;sto nios&#261;. Ale po spotkaniu ciebie przekona&#322;am si&#281;, &#380;e mi&#322;o&#347;&#263; przychodzi wbrew naszej woli. Nie wiem, czy przed laty ci&#281; kocha&#322;am, ale teraz na pewno darz&#281; ci&#281; szczerym uczuciem. Pr&#243;bowa&#322;am si&#281; ok&#322;amywa&#263;, walczy&#263; z sob&#261;, zapomnie&#263;, ale nic z tego.

Patrzy&#322; na ni&#261; troch&#281; nieufnie, ale s&#322;ucha&#322; z uwag&#261;.

Twierdzi&#322;e&#347;, &#380;e to tylko fizyczny poci&#261;g, wi&#281;c zgodzi&#322;am si&#281; z tob&#261;, bo my&#347;la&#322;am, &#380;e jedynie tego chcesz. Ale to za ma&#322;o. Przynajmniej dla mnie.

A czym to by&#322;o dla ciebie?

Nie od razu odpowiedzia&#322;a. Doskonale wiedzia&#322;a, lecz nie mog&#322;a znale&#378;&#263; s&#322;&#243;w, kt&#243;rymi przekona&#322;aby Michaela, &#380;e m&#243;wi o prawdziwym uczuciu.

Chcia&#322;am by&#263; z tob&#261; zawsze, we dnie i w nocy. Przy tobie naprawd&#281; &#380;y&#322;am, by&#322;am szcz&#281;&#347;liwa i bezpieczna. Gdy wychodzi&#322;e&#347;, dom stawa&#322; si&#281; pusty. Mia&#322;am wra&#380;enie, &#380;e bez ciebie nie jestem sob&#261;, czego&#347; mi brak Teraz te&#380; tak czuj&#281;. Wiem, &#380;e nie ma powodu, by&#347; mi uwierzy&#322;, ale to prawda. Pokocha&#322;am ci&#281; i musia&#322;am ci to wyzna&#263;.  U&#347;miechn&#281;&#322;a si&#281; nie&#347;mia&#322;o.  Teraz masz okazj&#281; potraktowa&#263; mnie tak, jak ja ciebie przed laty i sprawiedliwo&#347;ci stanie si&#281; zado&#347;&#263;.

Naprawd&#281; my&#347;lisz, &#380;e tak post&#261;pi&#281;?

Wcale bym si&#281; nie zdziwi&#322;a. Uj&#261;&#322; jej r&#281;ce w swoje.

Och, Ros, Ros! Nie wyobra&#380;asz sobie, ile twoje wyznanie dla mnie znaczy. Nie masz poj&#281;cia, jak bardzo ci&#281; kocham, jak zawsze kocha&#322;em.

Mimo &#380;e tak okropnie ci&#281; potraktowa&#322;am?

Tak. Widzia&#322;em ci&#281;, gdy by&#322;a&#347; zimna, z&#322;a i okrutna, ale widzia&#322;em r&#243;wnie&#380;, gdy jeste&#347; ciep&#322;a, dobra, kochaj&#261;ca. Kocham ci&#281;.

Mocniej zacisn&#261;&#322; pa&#322;ce na jej r&#281;ce.  Ja te&#380; broni&#322;em si&#281; przed mi&#322;o&#347;ci&#261;, ale by&#322;em bezradny wobec uczucia. Pi&#281;&#263; lat temu zakocha&#322;em si&#281; w tobie beznadziejnie i na zawsze.

Powiedzia&#322;e&#347;, &#380;e przedtem to by&#322;a obsesja, zadurzenie  wypomnia&#322;a mu.  M&#243;wi&#322;e&#347;, &#380;e tylko poci&#261;gamy si&#281; fizycznie.

M&#243;wi&#322;em du&#380;o nieprawdziwych rzeczy, bo nie chcia&#322;em, &#380;eby&#347; si&#281; domy&#347;li&#322;a, &#380;e przez pi&#281;&#263; lat o tobie marzy&#322;em. Powtarza&#322;em sobie, &#380;e wyrzuci&#322;em ci&#281; z pami&#281;ci i kobieta taka jak Kathy jest dla mnie odpowiedniejsza, ale wszystko na nic.

Och, jaka straszna zazdro&#347;&#263; mnie ogarn&#281;&#322;a, gdy Emma o niej opowiada&#322;a  przyzna&#322;a si&#281; Rosalind.  Wygl&#261;da&#322;o na to, &#380;e Kathy jest idealna dla ciebie.

By&#322;a.  Obj&#261;&#322; j&#261;.  Posiada&#322;a wszystkie cechy, kt&#243;re ceni&#281; u kobiety, ale jej dotyk nie rozpala&#322; mnie tak jak tw&#243;j, a jej u&#347;miechu ju&#380; nawet nie pami&#281;tam.  Zajrza&#322; jej g&#322;&#281;boko w oczy.

Po prostu nie jest tob&#261;.

Poca&#322;owa&#322; j&#261;. Rosalind ogarn&#281;&#322;a rado&#347;&#263;, kt&#243;ra przy&#263;mi&#322;a przygn&#281;bienie i w&#261;tpliwo&#347;ci, a zostawi&#322;a oczarowanie. Odda&#322;a poca&#322;unek r&#243;wnie gor&#261;co.

Kocha&#322;em tylko ciebie, jedn&#261; jedyn&#261;  szepn&#261;&#322; Michael.  I zawsze b&#281;dziesz tylko ty.

Jaka szkoda, &#380;e nie pobrali&#347;my si&#281; pi&#281;&#263; lat temu. Tyle czasu zmarnowali&#347;my.

Mo&#380;e ten czas by&#322; potrzebny, &#380;eby&#347;my zrozumieli szczeg&#243;lny dar losu i go docenili? Wtedy byli&#347;my za m&#322;odzi, &#380;eby zda&#263; sobie spraw&#281;, &#380;e spotkali&#347;my jedyn&#261; osob&#281;, z kt&#243;r&#261; mo&#380;emy by&#263; szcz&#281;&#347;liwi. Przez te lata wmawia&#322;em sobie, &#380;e nienawidz&#281; ci&#281; za to, &#380;e nie mog&#281; o tobie zapomnie&#263;, ale wystarczy&#322;o, &#380;e ci&#281; znowu zobaczy&#322;em i mi&#322;o&#347;&#263; od&#380;y&#322;a.  Odsun&#261;&#322; si&#281; i popatrzy&#322; na ni&#261; roz&#347;wietlonym wzrokiem.  Tym razem pokocha&#322;em ci&#281; jeszcze bardziej i od twojego wyjazdu z&#380;era&#322;a mnie pora&#380;aj&#261;ca t&#281;sknota. Wtedy zakocha&#322;em si&#281; w twojej urodzie i nadal zachwycaj&#261; mnie twoje oczy i rz&#281;sy, u&#347;miech i w&#322;osy, pi&#281;kne cia&#322;o, ale teraz kocham te&#380; Rosalind, kt&#243;rej przedtem nie zna&#322;em. Nie wiedzia&#322;em, &#380;e jeste&#347; taka wra&#380;liwa i odwa&#380;na. W samotno&#347;ci oczami wyobra&#378;ni widzia&#322;em, jak czule przytulasz Jamiego, jak niecierpliwym ruchem odgarniasz w&#322;osy, jak zaciskasz z&#281;by, gdy zmuszasz si&#281;, by zrobi&#263; co&#347;, czego nie cierpisz. Wszystko wspomina&#322;em i t&#281;skni&#322;em za tob&#261;. Nie chc&#281; wi&#281;cej t&#281;skni&#263;.

Wi&#281;c nie pozw&#243;l mi odej&#347;&#263;.

Ju&#380; nie pozwol&#281;.

Znowu d&#322;ugo si&#281; ca&#322;owali, a potem Rosalind z wyrzutem zapyta&#322;a:

Dlaczego wcze&#347;niej nic mi nie powiedzia&#322;e&#347;?

Bo nie wiedzia&#322;em, &#380;e mnie kochasz. Czasami zdawa&#322;o mi si&#281;, &#380;e darzysz mnie cieplejszym uczuciem, ale bez zastrze&#380;e&#324; zgodzi&#322;a&#347; si&#281;, &#380;e sp&#281;dzimy razem tylko kilka tygodni. No i ta historia z Hungerfordem zastanawia&#322;em si&#281;, czy przypadkiem. nie bierzesz na nim odwetu.

Nigdy!  zawo&#322;a&#322;a.  Musisz mi wierzy&#263;.

Wierz&#281;, ale czasem podejrzewa&#322;em, &#380;e jednak ci na nim zale&#380;y. Zreszt&#261; za ka&#380;dym razem, gdy zbiera&#322;em si&#281; na odwag&#281;, &#380;eby ci wyzna&#263; mi&#322;o&#347;&#263;, przypomina&#322;o mi si&#281;, jak mnie przed laty potraktowa&#322;a&#347; i stwierdzi&#322;a&#347; kiedy&#347;, &#380;e nie pasujemy do siebie, bo tyle nas dzieli. Te r&#243;&#380;nice nie znikn&#281;&#322;y.

Ale ja si&#281; zmieni&#322;am. Wr&#243;ci&#322;am do dawnego trybu &#380;ycia, ale ju&#380; mi nie odpowiada. Tak bardzo chc&#281; by&#263; z tob&#261;, wsz&#281;dzie i na zawsze.

Wobec tego chyba znowu musz&#281; zaryzykowa&#263; i poprosi&#263; ci&#281; o r&#281;k&#281;.  Uj&#261;&#322; jej twarz w d&#322;onie.  Powiedz, &#380;e mnie kochasz. Chc&#281; to us&#322;ysze&#263; jeszcze raz.

Kocham ci&#281;, najdro&#380;szy. Kocham nad &#380;ycie.

I wyjdziesz za mnie?

Tak, tak. Ja chyba &#347;ni&#281;  szepn&#281;&#322;a mi&#281;dzy jednym poca&#322;unkiem a drugim.  Rano by&#322;am taka przybita, a teraz jestem najszcz&#281;&#347;liwsza pod s&#322;o&#324;cem. Nie chce mi si&#281; wierzy&#263;, &#380;e mnie kochasz.

A jednak. Tylko ciebie.

Po pewnym czasie spojrza&#322;a na zegarek i zawo&#322;a&#322;a:

Musimy wraca&#263;, bo ciocia pewno martwi si&#281; o nas i zastanawia si&#281;, co si&#281; z nami dzieje.

Jest bardzo spostrzegawcza, wi&#281;c si&#281; domy&#347;la. Ona te&#380; za wami t&#281;skni&#322;a, bo bez was dom zrobi&#322; si&#281; pusty. I &#380;ycie te&#380;.

Na skraju lasu stan&#281;li i rozejrzeli si&#281;.

Wiesz, wychodzi&#322;em z domu, ogarni&#281;ty czarn&#261; rozpacz&#261; i godzinami chodzi&#322;em w k&#243;&#322;ko, zastanawiaj&#261;c si&#281;, co robi&#263;. Nie u&#347;miecha&#322; mi si&#281; wyjazd za morze, chcia&#322;em przynajmniej by&#263; w tym samym kraju, co ty. Zamierza&#322;em poszuka&#263; pracy tutaj, ale ba&#322;em si&#281;, &#380;e b&#281;dzie mi &#378;le, gorzej ni&#380; tam. Bo by&#322;bym bli&#380;ej, ale i tak nie przy tobie.

To by by&#322;o straszne!

Jak dobrze, &#380;e nam to nie grozi.

Czy naprawd&#281; musisz wyjecha&#263; za dwa dni?

Zmieni&#281; rezerwacj&#281; biletu, bo nic si&#281; nie stanie, je&#380;eli przesun&#281; wyjazd. Najpierw musimy si&#281; pobra&#263;, bo ju&#380; ci&#281; nie zostawi&#281;.  Zawaha&#322; si&#281;.  A mo&#380;e nie chcesz si&#281; spieszy&#263;? Mo&#380;e wolisz spokojnie przygotowa&#263; wszystko do &#347;lubu? Mo&#380;e nie chcesz wywozi&#263; Jamiego na drugi koniec &#347;wiata? Wolisz poczeka&#263;, a&#380; wr&#243;c&#281; do kraju?

Nie. I Jamie, i ja chcemy by&#263; z tob&#261;. Nie zale&#380;y mi na wystawnym weselu. Mo&#380;emy pobra&#263; si&#281; tutaj, dzi&#281;ki czemu ciocia jednak b&#281;dzie na twoim &#347;lubie. Poprosimy Emm&#281;, &#380;eby jutro przyjecha&#322;a. B&#281;d&#261; przy nas najbli&#380;si, wi&#281;c nic wi&#281;cej nam nie trzeba, prawda?

Tak. Obr&#261;czk&#281; ju&#380; mamy. Nosi&#322;em j&#261; w kieszeni, &#380;eby dotyka&#263; i mie&#263; dow&#243;d, &#380;e nie &#347;ni&#322;em.  Wsun&#261;&#322; obr&#261;czk&#281; na jej palec.  Tym razem b&#281;dzie inaczej.

Bez udawania.

I na zawsze.



Jessica Hart



***






